Forum konie »

Kącik Rekreanta cz. V (rok 2012)

Kasija bardzo współczuję. Wiem co czujesz i wiem, że słowa teraz Cię nie pocieszą, ale trzymaj się dzielnie.
wątek zamknięty
Kasija, współczuję. Smutno ostatnio na RV, tyle przykrych wieści 🙁 Trzymajcie się dziewczyny! :przytul:
wątek zamknięty
Coś nieszczęśliwy ten miesiąc 🙁 trzymaj się Kasija.
wątek zamknięty
Ajc w koncu dostep do sieci😀

Z mondkiem zyjemy pracujemy mam foto z ndz ja Mondi i druga wspoldzierzawczyni🙂
jazdy raz lepiej raz gorzej wiadomo.
Naparek w Niemczech daje sie we znaki, ale wszystko ok u niego 🙂
wątek zamknięty
ekuss, tak się teraz zaczęłam zastanawiać... do Frigg gadasz po polsku czy po islandzku?  😁
wątek zamknięty
Altiria po polsku 😀 Chyba,że Islandczycy się o coś pytają to po islandzku by zrozumieli 😀 Za to po angielsku mam taki nawyk mówienia do niej: come on!
wątek zamknięty
Normalnie koń-poliglota.  😁
wątek zamknięty
A jak 😀 Ja sama jestem na profilu językowym to koń nie może być gorszy 😀
wątek zamknięty
Dzięki wielkie dziewczyny za wsparcie  :kwiatek:

Libella   dzięki  :kwiatek:
ps.pw Ci wysłałam

Sierra o rany dzięki... Jak to przeczytałam to i raźniej mi się zrobiło ale też i smutniej bo sama nie wiem czy tak do końca było... w ciągu ostatnich kilku miesięcy. :kwiatek:

i dziękuje też Bee. która to napisała w moim imieniu... i za to ,że była wczoraj ze mną u niej,,, kiedy musiałam się z Kogą pożegnać :kwiatek:

Niestety nie było jej dane umrzeć bez bólu ze starości. Jej stan w ciągu kilku miesięcy się strasznie pogorszył. W wakacje otworzyła jej się rana na brzuchu po starym wypadku który ledwo przeżyła. Mimo codzienniej opieki w pewnym momencie rana nie chciała się zagoić. Próbowaliśmy na tysiąc sposobów. I nic. Do tego jej czerniak który miała już kilka ładnych lat, podobno nie pomagał przy gojeniu się rany. Następnie pojawiły się przerzuty raka.... I tak zdecydowałam się zakończyć jej cierpienie... Mimo,że egositycznie chciałam z nią być jak najdłużej jednak nie mogłam na to pozwolić. Przedwczoraj zaczęła ciężko oddychać (prawdopodobnie kolejne przerzuty). I tak dzisiaj odeszła na wiecznie zielone pastwiska... Nie było mnie przy tym. Najpierw chciałam jednak nie dałam rady. Po drugie byłoby to podwójnie ciężkie... Bo usypiał ją mój ojciec, ten sam który kilka lat temu uratował jej życie... I tak zakończyła się nasza wspólna ponad 6 letnia przygoda, nie wspominając ze znałysmy się ponad 10 lat...

Mimo,że była to chyb a słuszna decyzja nie dociera do mnie chyba to jeszcze tak zupełnie. Mam wrażenie ,że pójde spać i rano wstane i będe planować kiedy do niej pojechać... I przeraża mnie to ,że może jednak mogłam coś więćej zrobić a nie umiałam i ją zawiodłam...

wątek zamknięty
Kasija Z tego, co piszesz była to bardzo mądra i odpowiedzialna decyzja. Pełna empatii, w moim odczuciu "ratująca" przyjaciela. Gratuluję dojrzałości i nie wyrzucaj sobie. Zrobiłaś wszystko co mogłaś. Wciąż jesteście dla mnie wzorem, bo taką decyzję też trzeba umieć podjąć, nie zważając na własne emocje  :przytul:
wątek zamknięty
Kasija, podjelas bardzo madra decyzje. Taka, ktorej wiele z nas byc moze nie mialoby sily podjac. Uratowalas ja przed cierpieniem i bolem, ktorego byloby tylko coraz wiecej. Kiedy kupujemy nasze konie bierzemy za ich zycie odpowiedzialnosc. Uwazam ze w 100% stanelas na wysokosci zadania. Trzymaj sie cieplo i badz dzielna  :kwiatek:
wątek zamknięty
Kasija, ona na zawsze pozostanie Twoja....jeszcze raz - współczuję...i Tobie i Twojemu tacie....
wątek zamknięty
Kasija - bardzo, bardzo mi przykro. Strasznie smutno =(
wątek zamknięty
Sierra kujkadzięki wielkie, nawet nie wiecie jak mi dodało to otuchy,że jednak to była słuszna decyzja w odpowiednim momencie :kwiatek:

Ktoś no niestety wiem ,że dla niego też nie było to przyjemne doznanie. Ale chciałam mieć pewność ,że zrobi to ktoś komu ufam.
Na szczęscie mam tak dobrego tate ,że zrobił to i w dodatku załatwił wszystkie formalności łącznie z związkiem.

Strzyga dzięki :kwiatek:

Pociesza mnie fakt ,że te ostatnie 6 lat które jej miałam to starałam się jej zapewnić spokojną starość i również to jak wiele mnie nauczyła.
wątek zamknięty
O rany Kasiu 🙁 🙁 🙁 Koga, jeden z pierwszych koni w pierwszym KR... tak bardzo mi przykro, trzymaj się i bądź silna.. 🙁
wątek zamknięty
Kasija, bardzo bardzo współczuję... 🙁
wątek zamknięty
Altiria po polsku 😀 Chyba,że Islandczycy się o coś pytają to po islandzku by zrozumieli 😀 Za to po angielsku mam taki nawyk mówienia do niej: come on!


ja do mojego mówie raczej po angielsku, chyba ze mnie wkurzy to mówie po polsku  😁
wątek zamknięty
Kasija, przykra historia, współczuję, trzymaj się...
wątek zamknięty
Kasija jesteśmy z tobą, nie zazdroszczę, ale potwierdzam, bardzo mądra decyzja  :grupa:
wątek zamknięty
Kasija jesteś bardzo dzielna i zrobiłaś to, co było dla Niej najlepsze w tym momencie. Trzymaj się mocno. Ona zawsze będzie z Tobą, w Twoim sercu.
wątek zamknięty
Grocik, Liblek i Koga.. Co za czarna seria 😕

Kasija trzymaj sie jakos! Wiem ze slowa tu nie pomoga ale powinnas byc dumna z siebie! Dalas jej 2 zycie i pozwolilas odejsc z godnoscia! :kwiatek:
wątek zamknięty
Kasija wpołczuje🙁

Dodam skromnie z "moim"  koniskiem , mało sie wypowiam ale dużo czytam wątek 😉
wątek zamknięty
Może trochę niekulturalnie się wbiję, gdyż mało ostatnio udzielam się na R-v, tym bardziej jeszcze w obliczu smutnej historii Kasiji (szczerze współczuję, trzymaj się dzielnie...🙁), ale jest powód. Chciałam tylko skromnie napisać, że dziś mijają nam (mnie i mojemu kochanemu FB) dokładnie 3 lata razem. Pamiętam tą deszczową sobotę 07.11.09, kiedy tłukłam się 2 godziny autobusami z bijącym sercem, żeby zobaczyć tego "ogiera (jeszcze wtedy 😉) z r-v". Tyle zmian od tamtej pory, tyle wspólnych historii... Zabrzmi banalnie, ale tyle łez i tyle radości... 3 lata temu wywrócił moje życie do góry nogami, zdefiniował pod siebie i... tak już zostało. Jak to mówią, na dobre i na złe.
Jestem pewna, że najlepsze jeszcze przed nami.


wątek zamknięty
O rany... rzadko tu zaglądam, a tu Likiera brak, Libelki brak, Kogi brak... Smutno czytać, naprawdę. Nie ma słów, które by tu pasowały.
wątek zamknięty
Kasija podziwiwiam Cie i to bardzo. Postąpiłas bardzo rozsądnie przerywając cierpienia zwierzaka. Ja ...ja nie potrafiłam i mimio ,że upłynęlo wiele lat nie mogę sobie darowac ,że przez własny egoizm, próbę ratowania swojego konia skazałam na dodatkowe cierpienia.
Wiem ,ze jest Ci teraz bardzo ciezko i przeżywasz trudne chwile ale postąpiłas słusznie, bardzo dojrzała i madra deyczja. Trzymaja sie dzielnie, masz wspaniałego Tatę.
wątek zamknięty
Kasija - podziwiam i współczuję. Oby każdy umiał podjąć tak mądrą decyzję. Dużo siły tobie życzę!


wendetta, mi i rudemu minęły 3 lata wczoraj - 3 lata temu mąż trenerki przywiózł mi do stajni takie rude coś 🙂. Miałam okazję tylko raz widzieć go wcześniej  - na jeździe próbnej. To dzięki temu co o tym koniu napisały kiedyś dwie revoltowiczki wzięłam go "w ciemno". Wszystko co napisały okazało się prawdą. Także wszystko, co napisała o nim jego była właścicielka. Jest cudownym koniem - z mikro różkami za skórą - ale absolutnie cudownym i kochanym.
wątek zamknięty
Kasija trzymaj się dzielnie. Współczuję, że musiałaś podejmować taką decyzję, ale to chyba najlepsze, co mogłaś zrobić...  🙁
wątek zamknięty
Kasija  współczuje 🙁 wiem co czujesz, sama rok temu musiałam podjąć decyzje o uśpieniu konia. Podjęłaś słuszną decyzje i nie obwiniaj się
wątek zamknięty
Kasija, bardzo mi przykro 🙁  Będąc te lata z Tobą Kogarta nie mogła trafić lepiej, wierz mi.
wątek zamknięty
Kasija Bardzo rozsądna i dojrzała decyzja. To jest najlepsze co mogłaś zrobić w tym momencie.
Trzymaj się! :przytul:  Zazdroszczę zaangażowania taty, że nie musiałaś przy tym być.

Moi rodzice zawsze uważali moje koniki za fanaberie.
Do tej pory chyba oficjancie nie są świadomi, że posiadam 2 ogony i że większość pieniędzy z mojej wypłaty idzie na ich utrzymanie. A ja nie potrafię kupić sobie wymarzonego pięknego młodego zdrowego ze stadniny, po prostu nie mogę i aż żal że nie mogę odratować więcej szkap. Każdy ma swoje priorytety.

W zasadzie Malachit do KR za dobrze nie pasuje bo dopiero zaczyna chodzić na lonży.
Nie mniej jednak mam nadzieję, ze uda nam się do kącika wpasować  😉

Jak na 5,5 letniego surowego konia zachowuje się na prawdę idealnie.
Snujemy się po hali na uwiązie i w samotności i w tłoku, nie ma to dla niego znaczenia. Reaguje już ustępowaniem na nacisk dzięki czemu nie potrzebuję drabiny przy zakładaniu ogłowia i nie obawiam się że wskoczy mi na plecy gdy się gwałtownie zatrzymam. Oswoiliśmy się już z myjką i podawaniem kopyt do czyszczenia.
Jedyne co go "rozbudziło" gdy chodziliśmy na hali to ciemno siwy koń, wpatrywał się w niego jakby coś sobie przypomniał bera7 miał podobnego kolegę?

wątek zamknięty
Ten wątek jest zamknięty Nie można w nim odpowiedzieć.