Gillian Wyrazy współczucia. Niestety każde życie się konczy, ale pamiętaj, że dałaś mu najlepszy dom, że byłaś przy Nim zawsze - do samego końca- choć Twoje serce rozrywało się na kawałki. Że dożył pięknego wieku w spokoju i wśród miłości dzięki Tobie.
Gillian, przytulam.... ból jest nie do opisania po stracie tego jedynego, pierwszego, wymarzonego i najwspanialszego. Czas uleczy rany i pozostaną piękne wspomnienia. Trzymaj się jakoś....
Gillian bardzo mi przykro bo na śmierć nigdy nie jest dobry monet, a jednocześnie pamiętaj że miał z Tobą super życie. Nie zaznał głodu, bicia czy zaniedbania. Odszedł, bo nadszedł jego czas by przenieść się na zielone pastwiska.
Chciałabym napisać coś mądrego ale mam kompletnie pustkę w głowie. Za dużo emocji 🙁 staram się być zajęta cały czas, ale łzy same lecą. To jest tak bardzo trudne do zniesienia 🙁 W stajni został jeszcze jeden koń. W dzień śmierci Niuniusia był niespokojny, nie jadł, biegał po podwórku i rżał. Dziś już nic... Jest spokojny, tak niezdrowo smutny i uspokojony. Podchodzi do zwłok swojego przyjaciela, kładzie się koło niego, zagląda pod plandeki i nie chce od niego odejść. Te konie znały się od urodzenia, miesiąc różnicy między narodzinami, chodziły razem na padok jako źrebaki, potem stały w jednym boksie po odsadzeniu. Nie widziały się jako trzylatki przez 1,5 roku ale poza tym całe swoje życie były razem, stały obok siebie. Rudy widział śmierć Niuniusia, rżał i biegał wokół. Martwię się o niego... Nowy koń będzie, miał być już dzisiaj, staram się przyspieszyć tą sprawę jak mogę. Echh... 🙁
Gillian, żadne to pocieszenie, ale ten, który został da radę. U nas w stajni były dwie klacze - matka i córka. Całe życie razem, 27 lat w jednym boksie (nie dało się ich rozdzielić). W styczniu matka odeszła w wieku 31 lat. Od dawna zastanawialiśmy się, jak jej śmierć zniesie córka. Zniosła nad wyraz dobrze. Twój też sobie z tym poradzi. A nowy towarzysz na pewno mu to ułatwi.
Trzymajcie się jakoś, oby Rudy się pozbierał i zaakceptował nowego konia. Moja Monetka odeszła i Balbinka bardzo to przeżyła choć były razem 2,5 roku. Malutka przestała jeść, była nerwowa i okropnie nawoływała... Wywiozłam ją do innej stajni żeby była z końmi, straciła apetyt i uciekała od koni 🙁 po przyjeździe do domu pobiegała do Monetki boksu, szukała ją w miejscach, w których odpoczywały razem. Później długo stała tam, gdzie Monetka odeszła 🙁 minęły trzy miesiące, a malutka nadal smutna. Nie może.się przyzwyczaić do nowego konika... One też to bardzo przeżywają 🙁