maluda a ja wlasnie bylabym dobrej mysli. Armani do dzis dnia ma uprzedzenie do facetow a ja na przekor jemu wlasnie facetow mu coraz czesciej podsylam ( koledzy Szymona). Co do nog - moj tez mial swego czasu zaciecie z nie podawaniem. Czas, cierpliwosc i upor wlasnie w takiej kolejnosci pomogl na tyle , ze obecnie siwy stoi i drzemie a ja czyszcze kopyta. Mialam to szczescie, ze trafilam na Magde, ktora swietnie sobie z nim radzi a jego upor i strach podczas werkowania kopyt jest coraz mniejszy.
Nie wiem czy pamietacie , ale Armani bal sie wody, oglowia, siodla, muzyki i innych cudow - jak widze czas i konsekwencja to najlepsi pomocnicy w takich problemach.
Jak pierwszy raz zalozylam siwemu czambon na lonze to o malo nog nie pogubila tak zasuwal klusem. Obecnie sam opuszcza glowe do wypiecia, a na lonzowniku moge pracowac bez lonzy, bo sam sie ustawia jak trzeba.
Alicja badz dobrej mysli - kazdy kon , nawet ten z "guzem na mozgu" sie naprawi 😉 Ja za Was mocno trzymam kciuki, bo wiem jak to jest miec konia wariata 😉

