Wojenka piękny uciekinier z płótna Kossaka 🙂 i jestem przekonana że jeśli Muja ma zmienić dom to z pewnością wybierzesz mu najlepszy pod słońcem 🙂 Trzymam kciuki za pozytywny obrót spraw
Faith z tego, co widzę na tych filmikach, to koń może tak ustawić głowę, żeby na wędzidle robił się luz i sznurki nie były napięte - tak ma być czy po prostu nie masz jeszcze odpowiedniej długości sznurków i/albo Manti czegoś nie ogarnia?
Tak ma byc 🙂 Przy czym zapiecie finalnie bedzie nieco inne, traz sie troche asekurowalam zeby w razie w szybko odpiac, nastepnym razem przod bedzie zapiety bardziej jak trojkaty 🙂 Manti akurat ogarnia dobrze, mimo innego zapiecia 😀
polecam dla ciekawych oficjalne filmiki pessoa -
Jak widac, sznurki sa luzne przy odpowiedniej sylwetce konia 🙂
Hmmm to wygląda całkiem ciekawie. I nie tak strasznie w temacie pyska, jak by można myśleć, mając tylko wiedzę "na sucho". Mojej nie przeszkadzała ani owijka za zadem, ani druga lonża... Może i ja kiedyś spróbuję.
Wczoraj doszłam do wniosku, że pogoda chyba uwzięła się specjalnie na mnie. W Krakowie ostatnie trzy dni były bardzo ładne, ciepłe, słoneczne, bez deszczu. Jechałam więc wczoraj do stajni zadowolona, z myślą, że od niedzieli pewnie wszystko wyschło i uda się konia cokolwiek ruszyć sensowniej. Przyjeżdżam, a tu... błooootoooo. Ciapa taka, że ani przejść, ani przeskoczyć, chyba przepłynąć najlepiej. Plac niby podeschnięty nieco, ale śliski. Coś tam się po nim zakłusować dało, ale i tak ostrożnie. No i koń mi nie ma kondycji w sposób po prostu tragiczny. Parenaście kółek kłusa po drążkach podniesionych z jednej strony na zmianę, żeby trzeba było nogi podnosić, i koń sapie... 😲 Kurcze. Jak przyjdzie wiosna, to cały trening kondycyjny od podstaw... 😕
na prawdę nie da się nic robić przez to błoto? A łąki nie masz jakiejś pod ręką? U mnie jak jest gruda, błoto to jadę na łąkę i tam zawsze można popracować 🙂
iwona coś tam robimy, choćby spacery po górkach regularnie, na szczęście okolice pod tym względem są idealne. A dla nas taki spacer to zawsze między dwie a cztery godziny, więc niemało 😉 Łąkę mamy, ale też jest na niej obecnie ślisko i grząsko... Zostają spacery i stępo-kłusowe tereny, mam nadzieję, że choć w terenie przeschło na tyle, żeby sensownie pojeździć.
Myślę, że kolejnej zimy nie będzie już takiego problemu, jak całą wiosnę, lato i jesień sensownie przepracujemy. Tutaj niestety jesienią zbiegły się różne rzeczy niesprzyjające regularnej pracy - kontuzja i miesięczny areszt boksowy, zaraz potem zmiana stajni, która była dla rudej na tyle silnym stresem, że w pewnym momencie miałam konia wyglądającego jak wieszak na ubrania i trzeba się było skupić na powrocie do sensownej wagi, a nie na pracy, jak zaczęła z powrotem wyglądać jak koń, to ledwo zaczęłyśmy cokolwiek robić, przyszły powodzie i roztopy - i tak zostałam z koniem, który w zasadzie od pół roku nie jest w żadnej regularnej pracy.
My po masażu, cały dzień zleciał na tylko 6 koni, padam- mimo, że tylko obserwowałam(i kręciłam). Dużo teraz do pracy i wyrobienia, jutro wolne mają konie- pojutrze zaczynamy. Problem mamy w szyjsku największy i odrobinę w biodrach
Ja dzis sprobowalam mlodemu zalozyc dwa uwiazy czy znow bedzie szalenstwo. Zaczelo sie od totalnego zdziwienia, poprzez barany i rzucanie glowa, dzikie galopy a skonczylo na rownym, spokojnym ruchu naprzod. Latwo nie bylo. Pozniej puscilam mlodego bez niczego aby pochodzil Ten fuczal na prawo i lewo bo stado saren i jeleni buszowalo po drugiej stronie rzeki 😉 Pozniej gaopem pognal do swojego stada 😉
A u mnie koniec akcji pt. "Kopyta" i od niedzieli zaczynamy powrót do zeszłorocznej formy. Pogoda aktualnie sprzyja takim planom, zobaczymy jak dalej sytuacja się rozwinie.
Cóż, mnie coś w gardle drapie od wczoraj i tak sobie gdybam czy to choroba próbuje mnie odwiedzić, czy to zwykła chwilowa niedyspozycja... Głosu nie straciłam ani zapału do pracy, co właściwie najważniejsze.
faith mimika byla wielce obrazona ze cos na grzbiecie uwiazalam i kaze z tym chodzic 😉 pozniej sie troche pobawilismy bez bata, kantara i innych rzeczy - cofanie, oddawanie zadu - no Mlody mi sie w koncu otwiera 🙂 Ale pewnie dawno bym sie poddala gdyby nie Wy :kwiatek:
Nie ufam im w tych sklepach 😉 Kiedyś pytałam o rozmiar uniwersalny czambonu to mi baba odpisała, że będzie dobry a się okazało, że musiałam go sobie skracać 🤔