maluda upadek widzial tylko moj Szymon, wiec on owszem % - y przyswajal wieczorem, a ja lezalam i wylam z bolu. Szyja w zadnym kierunku krecic nie moge a barki to tak mnie bola, ze spalam na brzuchu. Ma nadzieje ze Armani sie dzis lepiej czuje niz ja. Treer nam potrzebny i to od zaraz bo coz - upadek byl wina mojego braku rownowagi. A ze mialam na sobie 2 bluzy i kurtke to troche sila uderzenia sie rozeszla. Bogu dziekuje ze mi kask na leb wlpzyl bo pewnie bym dzis pisala ale ze szpitala 🤬
Czy zadek Waszym zdaniem wyglada chociz ciut lepiej?
Dziekuje serdecznie za opinie ...trochę mi sie rozjasni i otwieram umysł tez na inne możliwości niz wędzidła :kwiatek: pozdrawiam lecę do stajni mierzyc bezterlicówkę 😎
Szamanka, toć ja myślałam, że upadek nie był w konsekwencjach tak bolesny, a Ty teraz piszesz... Wybacz, zapewne nieźle bolało i nadal trochę będzie. Zdrowia!
szamanka jak tak kiepsko z tą szyją może podjedź na prześwietlenie ? Ja byłam zawsze z tych, co to im nigdy nic po upadku nie jest, sprawdzają co z koniem i jadą dalej. Tak też było dwa lata temu, jak poleciałam w terenie ze swojego folbluta, bo się panu służewiec przypomniał i miałam przejażdżkę rzędu: tu siatka, tam rów, tam droga główna ale nic się nie martw pokonamy zło całego świata 🏇 po swojej ewakuacji złapałam dziada, wsiadłam, wzięłam na górki i chłopu wszelkie łaskotki wybrałam, wróciłam do stajni, pojeździłam jeszcze kobyłę znajomych, wsiadłam do auta, pojechałam do domu, noc była koszmarna, rano niewyspana znów pojechałam do stajni (miałam wrażenie, że podróż autem była podobnie miła jak wizyta u dentysty pół wieku temu) wsiadłam na swojego, wsiadłam na kobyłę, zaczęłam zbierać się do domu. Rodzina wracała z jakiegoś wyjazdu więc zadzwoniłam, że się zabiorę, wsiadłam do auta, kierowca dzielnie wystartował a mnie po policzku pociekły groszki, wyjęczałam tylko "wieź mnie do szpitala".. Na miejscu okazało się, że mam piękne skręconko odc szyjnego kręgosłupa, dostał mi się stylowy kołnierz (niewiele różniący się od tego z gabinetu weterynaryjnego 😀) zakaz wsiadania na konia 3 miesiące i przemiły ortopeda z którym toczyłam zacięte batalie od momentu kiedy to stwierdził, że powinien się mną zająć psycholog, upadek z konia musiał być ewidentną próbą samobójstwa bo przecież ludzie z koni nie spadają 😍
A mój W. od dzisiaj kontuzjowany. Wsadził nogę w miejsce trudno dostępne, przy wozie, gdzie mają beczkę z wodą. Wóz użytkowany huhu długo, nie wiem jak udało mu się to zrobić. Nogę obił i zranił w kilku miejscach, na szczęście rany powierzchowne, nie wyglądają groźnie. Po raz kolejny teoria o arabach świrach i wariatach została obalona. Koń nie wpadł w dziką panikę, nie próbował za wszelką cenę wydostać nogi, stał i czekał na pomoc, przy próbach wydostania nogi również.. To cud, że 'tylko' tak skończyło się.
Moje chłopaki chwilowo mieszkają na torze. Ciekawa jestem jego zachowania jak zobaczy tor 😁
Pamiętam jak na Rajdzie Kuhailana Etrunowi utknęło kopyto między szynami na przejeździe kolejowym. Szczęście, ze zamiast się szarpać położył się i czekał aż mu pomogą. 20 minut później jechał towarowy...orjentica pamiętasz?
maluda upadek widzial tylko moj Szymon, wiec on owszem % - y przyswajal wieczorem, a ja lezalam i wylam z bolu. Szyja w zadnym kierunku krecic nie moge a barki to tak mnie bola, ze spalam na brzuchu. Ma nadzieje ze Armani sie dzis lepiej czuje niz ja. Treer nam potrzebny i to od zaraz bo coz - upadek byl wina mojego braku rownowagi. A ze mialam na sobie 2 bluzy i kurtke to troche sila uderzenia sie rozeszla. Bogu dziekuje ze mi kask na leb wlpzyl bo pewnie bym dzis pisala ale ze szpitala 🤬
Właśnie widziałam na fejsie i nie moge rozwikłać jak ty to zrobiłaś, jedziesz, jedziesz i nagle sie przechylasz i leżysz. Myslałam, że może ci mały uskoczył, albo potknął, ale chyba nie. Może to właśnie te warstwy ciuchów jakoś przeszkodziły ?
TehWunia a stracilam rownowage, gdzies mnie wyrzucilo za bardzo do przodu i bam! leze. Zadnego szpitala nie mam zamiaru odwiedzac - tam zawsze cos znajda, a ja tylko naciagnelam miesnie i boli 😉 Ale zeby kon dzisiaj nie stal wsiadlam na pol godziny step i klus, Szymon moj tez step i klus, no i przelonzowalam malucha w obie strony i do domu. Dzisiaj spotkalismy wilka, bladzil od prawej do lewej bacznie obserwujac konie. On na nich nie robil najmniejszego wrazenia, ale spedzilismy stado do stajni jednak, abym ja mogla spac spokojnie.
U Was da sie w ogole jezdzic? U nas taka gruda, ze konie wypuszczone na chwile ze stajni chodzily jak na szczudlach, az mnie serce bolalo od patrzenia na to 🙂 Ja chce juz ciepelko 🤣
U mnie sie da, bo sucho piasko-trawa, nie tak latwo daje sie mrozom🙂 Mialam dzis pierwsza jazde z trenejro i jest tak 💘 dzieki wskazowkom kon SUPER 🙂 okragla jak obwarzanek, klusy w dole, galopy w dole, ojaaaaaa😀 no czad🙂😉) oby podloze pozwolilo to bedzie dalsza regularna wspolpraca🙂
U mnie tez raczej trawa i gdzie niegdzie ziemia. Ogolnie nie zauwazylam zeby konie jakos inaczej chodzily, dzis darly pelnym galopem do stajni z gorki, dopiero przy strumyku (swoja droga zamarznietym) zatrzymaly sie aby sie napic (!).
Tak, prawdziwego - naszego wolania sie nie wystraszyl takze pewnie glod zajrzal mu w oczy. A Armani stal najblizej niego i oczywiscie go widzial bo kilka razy zerkanl w jego strone zanim grzecznie opuscil z nami pastwisko. Zdziwilo mnie zachowalnie wilka bo dreptal od prawej do lewej, kladl sie i znow dreptal. Pewnie wypatrywal najslabszej zdobyczy. I wilki to raczej normalka. W zimie ginie bardzo wiele zrebakow huculskich zyjacych na pol dziko. Jakies 2 tygodnie temu, wilki zagryzly rocznego hucula , jakies 4 km od nas. Takze zima zapowiada sie ciezka.
Na mazurach tak przymroziło, że jezioro koło stajni zamarzło, ja na jazdę się nie zdecydowałam- ziemia osiąga twardość betonu, a do tego tam gdzie nie ma trawy- piekielnie ślisko 🙄 Była lonża ale bardziej ściema i tak długo nie wytrzymałam na dworze w ten mróz 🙂
Ja znalazłam kawałek łąki nadającej się do pracy, ale tylko lonża, wsiadać się nie zdecydowałam, jakoś nie lubię zamarzać - wiało tak, że chciało głowę urwać, i zimnooo....
[quote author=iwona9208 link=topic=752.msg2233589#msg2233589 date=1417284083] Ale jak? Ale co? Taka zagadkowa jesteś 🙂
A mój W. od dzisiaj kontuzjowany. Wsadził nogę w miejsce trudno dostępne, przy wozie, gdzie mają beczkę z wodą. Wóz użytkowany huhu długo, nie wiem jak udało mu się to zrobić. Nogę obił i zranił w kilku miejscach, na szczęście rany powierzchowne, nie wyglądają groźnie. Po raz kolejny teoria o arabach świrach i wariatach została obalona. Koń nie wpadł w dziką panikę, nie próbował za wszelką cenę wydostać nogi, stał i czekał na pomoc, przy próbach wydostania nogi również.. To cud, że 'tylko' tak skończyło się.
Moje chłopaki chwilowo mieszkają na torze. Ciekawa jestem jego zachowania jak zobaczy tor 😁
Pamiętam jak na Rajdzie Kuhailana Etrunowi utknęło kopyto między szynami na przejeździe kolejowym. Szczęście, ze zamiast się szarpać położył się i czekał aż mu pomogą. 20 minut później jechał towarowy...orjentica pamiętasz? [/quote]
Czasami aż ciężko uwierzyć ile te konie mają intuicji i mądrości w sobie...
[quote author=Murat-Gazon link=topic=752.msg2234304#msg2234304 date=1417374507] Ja znalazłam kawałek łąki nadającej się do pracy, ale tylko lonża, wsiadać się nie zdecydowałam, jakoś nie lubię zamarzać - wiało tak, że chciało głowę urwać, i zimnooo.... [/quote] Ja od jutra hardo spacery w ręku. Ciepełko - dopomóż.
szamanka z jakims takim spokojem piszesz o tych wilkach....? nie boicie sie o konie? i czemu wilki konie atakują- za malo zwierzyny jest w waszych okolicach? pytam, bo u mnie tez sie wilki pojawily, zawsze tylko przelotem byly, aaz tu nagle, zatrzymaly sie 🤔 poki co wytępiają daniele (najblizszy mlodnik z nimi mam 6 km od domu..) ale nie powiem ze nie spanikowalam w srodku..... lesniczy mowi ze najpierw pozagryzają psy w okolicy, potem sie zabiorą za gospodarskie zwierzaki.... ale ja wiem? moje stoją bezstajennie i tak troche kijowo mi... 👀
derby świetnie się na Was patrzy 🙂 a Twoja kobyłka przypomina mi troszeczkę moją Wierę 🙂 mocno zazdrościmy Wam hali, bo u nas warunki nienadające się do żadnej pracy, ba nawet do jakiegoś przyzwoitego egzystowania 🙂
Pisze ze spokojem bo stajnie od pastwisk dzieli rzeka, ktorej wilki nie odwazyly sie ponoc 20 lat przekroczyc. Zwierzyna jest owszem, pasa sie sarny razem z konmi przy pasnikach kolo stajni. Konie zazwyczaj w razie zagrozenia zwiewaja z gor do stajni a tu jak pisze wilki nie wkraczaja. Moze obecnosc dwoch owczarkow szwajcarskich tez trzyma samotne osobniki z dala? Bo wataha nigdy w okolicy sie nie pokazala, tylko pojedyncze sztuki.
Jejku, chyba dużo trace mieszkając w okolicy dużych miast. U mnie jak jest sarna to rarytas, a tu wilki, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że one naprawde w Polsce są 😉
Jestem za 😀 Odrazu zaczniemy treningi naszej końskiej druzyny piłkarskiej i z tego co zaobserwowałam to potem możemy ruszać do Sopotu na kantarowe mistrzostwa z najlepszym freestylowym meczem 🤣
A zapraszam - misie tez mamy 😉 no i liski 😉 widzialam ostatnio ruda kite jak lezala sobie jakies trzy metry od konia. Na moj widok wstal, machnal ogonem i spierniczyl. Jedynym minusem mieszkania tutaj sa w lecie weze np. zmije. To tak podle bestie ze zawsze poloza sie na waszej drodze i to ani obejsc ani przeskoczyc. . . fuj!