[quote author=_kate link=topic=7033.msg773550#msg773550 date=1289946654] chodzi Ci o tego, co zawalił robotę? to nie. Teraz poprawia Waldek i poprawa była już po pierwszym kuciu. A co?
[/quote]
A bo też jestem fanką Waldka, mimo że jest "droższy" i często się spóźnia lub nie przyjeżdża wcale w umówionym terminie. Ja z moimi końmi nie miałam nigdy żadnych większych problemów kopytkowych, ale obserwując jakiego cudu dokonuje z werkowania na werkowanie i z kucia na kucie, z koniem mojej przyjaciółki (forumowej Agnieszki) jestem w stanie mu wybaczyć każde spóźnienie. POLECAM. Zwłaszcza w trudniejszych przypadkach. Koń Agi jeszcze niedawno potykał się o własne nogi i prawdopodobnie w ogóle niepotrzebnie był operowany i niepotrzebnie miał robione miliony zastrzyków z kwasu, bo powodem ciągłych kulawizn były źle prowadzone kopyta. Pierwszy na ten fakt zwrócił uwagę wet - Michał Kacprzyński. Niby offtopic, ale coraz bardziej się przekonuję, że powodem wszelakich problemów z nogami (także problemów opojowych) może być nieodpowiednie werkowanie. Dobry kowal to podstawa egzystencji! 🏇
Podpisuję się ręcyma i nogami, bo to o mojego kalekę chodzi 🏇 Ale co do prawdopodobnie niepotrzebnej operacji i litrów zastrzyków z kwasu i sterydów, kto wie...może coś to dało. Na pewno jestem uboższa o parę tysięcy.
I dopisuję się do fanklubu Waldka. On ma RTG w oczach 😉
Mam ten sam problem co rok temu 😤 Dzisiaj zauważyłam na zadzie konia ,po wymacaniu w długiej sierści malutkie krosteczki=znowu przebiałkowanie. Konisko dostaje ciągle tyle samo jedzenia , czyli niezmiennie od wiosny 1 x dziennie 1kg owsa plus witaminki, teraz biotynę,trochę marchwi ,plus 2/3 jabłka, i czasami płatki kukurydziane.Dodatkowo chodzi jeszcze po pastwisku. I się zastanawiam czy zmniejszyć owies, czy po prosu się nie przejmować, bo zniknie za jakiś czas, czy zwiększyć koniowi ruch pod siodłem/lonży.
Rok temu przeszło po jakimś czasie, konia to nie swędziało, ani nic innego się nie działo.
siwaaa, a ostatnim razem potwierdził weterynarz że jest to spowodowane przebiałkowaniem? Skoro powtarza się w tym samym okresie (jesień) może jest to spowodowane np. zmianą sierści lub jakimś innym czynnikiem.
Wet po rozmowie stwierdził że takie krosteczki to przebialkowanie, i jeśli nic się nie dzieje, nogi nie puchną, konia to nie swędzi to nie ma potrzeby przyjazdu. Już wielokrotnie się z tym spotkałam, ale konie miały te krosteczki na nogach. Rok temu konisko dostawało dużo żarcia ,plus pasza bo był na utuczeniu, Teraz się zastanawiam czy może to przez to że chodzą po nowym pastwisku gdzie mają jeszcze sporo trawy. Ale 100% pewności nie mam, że to krosteczki te same co rok temu, bo są pojedynczo i może to jakiś brud?? Jutro muszę to dokładniej sprawdzić. Tylko się tak zastanawiałam czy to nie ten sam problem .Ale jeśli tak by było to chciałabym zapobiec od razu dalszemu wysypowi. 😉
Mojej kobyłce 10letnej kobyłce pierwszy raz spuchły nogi po kowalu jak za mocno jej ścioł kopyta i stała pod zupełnie innym kątem, jakieś dwa dni później napuchła calusieńka. Nawet uszy to były babuchy. Wtedy kategorycznie ograniczyliśmy słonecznik (który też powodował kolki u konia) i zmieniliśmy kowala na trzeźwego. . . i dobrego. Od weterynarza dostała wtedy jeszcze zastrzyki z kofeiny. Nie pamiętam dokładnie ale 2-3tygodnie nie była normalna, trochę nabrzmiała. Nogi to od nadgarstka w dół wielkie kulasy, piętki aż próbowały wylać się za kopyto. W zasadzie jest już teraz lepiej. Puchnie tylko po kowalu, najczęściej drugiego dnia. Ciężko jej wtedy chodzić, ale jak rozchodzi jest dobrze. Im więcej się rusza tym lepiej. Ale czasami trzyma nawet tydzień, półtora... Ma też zawsze w niedziele napuchnięte delikatnie nogi, tak, że ścięgna są słabo widocznie, bo wtedy nie wychodzi na wybieg. I u nas najprawdopodobniej jest to problem z małą arytmią. Serducho nie jest w stanie odciągnąć nadmiaru krwi z nóg np. po zmianie kąta od kowala (im częściej ma robione kopyta, tym mniej ma spuchnięte). Ale ta mała arytmia nie zaburza naszego aktywnego trybu życia. Jedyną receptą u nas to ruch, ruch i ruch oraz kategoryczny zakaz białka.
dwa pytania ode mnie: czy opuchlizna wynikająca z przebiałkowania schodzi po ruchu? i jak to jest w końcu z tymi objawami skórnymi przy przebiałkowaniu - mogą się z tym wiązać czy zdecydowanie nie?
siwaa - to moze byc ta biotyna , u mojej klaczy od podawanej biotyny wylazło tyle strupów że o rany . były duże i dużo , przestałam dawac biotyne i problem zniknął .
Dziwne , bo w zeszłym roku nie dostawał biotyny, w tym roku daje od września od P.Podkowy z miedzią i cynkiem. U nas to raczej nie będzie od biotyny. A może przedawkowałaś ją że się tak p[porobiło?? Ja daje wg miarki.
ja spotkałam sie jeszcze z wycieraniem sierści i włosów , łysa szyja , wytarta grzywa , prawie łysy rzep ogonowy , to takie mega objawy , a u jednego mojego konia w momencie gdy zaczynał wycierać ogon trzeba było od razu odstawić jęczmień ( nie było to zwiazane z odrobaczaniem )
Podsumowałabym to jako problemy ze skórką. Zaczyna się od takiego tłustego swędzącego łupieżu, którego skutkiem są właśnie wytarcia rzepa, grzywy, i innych miejsc. Z tym, że świąd i łupież mogą mieć różne pochodzenie... Mogą, być z przebiałkowania, mogą z chorób.
U nas przebiałkowanie się objawia tak i dokładnie w takiej kolejności: 1. wrażliwość kopyt (spodu) niechęć do chodzenia po twardym 2. puchnięcie kończyn 3. matowa sierść i łupież w ogonie 4 a. zwiększona wrażliwość na ukąszenia owadów - odczyn większy 4 b. guzki na grzbiecie- małe, twarde, płaskie (takie skupiska kolagenu)
A jak dlugo białko się reguluje w organizmie. Niby dostaje przeciwzapalny proszek danilon equidos a opuchlizna się utrzymuje. Wet będzie wtorek/środa. Leczy jej nogi, ale czym karmie nie pytał 🤔 Niby teraz nie gorące, ale cieplejsze ma. Puchną wszystkie 4 po stanie w boksie. Ma ktoś jakiś pomysł co jej może być zanim wet się zjawi. Zastrzyki przeciwzapalne dostawała, ale jakieś lekkie bo też nie działały. ...
A po co lek przeciwzapalny do leczenia przebiałkowania? Raczej zaszkodzi niż pomoże. Obrzęki zastoinowe czyli takie, które schodzą po kilku godzinach ruchu na pastwisku są zwykle związane albo z przekarmianiem, albo problemami z krążeniem, nerkami lub wątrobą - tu wet badaniami musi wykluczyć. W sąsiedniej stajni kobyle notorycznie puchły nogi - okazało się po rozmowie, że jak pada albo wieje to koni nie wypuszczają wcale. Po zaproponowaniu, aby choć na dwie-trzy godziny nawet w niepogodę wypuszczać problem znikł - brak ruchu, słabe krążenie to i nogi puchły.
Koń miał popękaną skórę na pęcinach. Nie był wypuszczany ok 1,5 tyg. Przez moją nie obecność w stajni i skóra zaczęła pękać zrobiły się rany. Koń dostał Cobactan, bo po zrobieniu badań z rany wyszły dwie bakterie z kup i z ziemi. Myślałam, że to gruda. Rany ładnie się goją teraz Psikam Fatroximinem i dostaje w proszku przeciwzapalny. Ale nogi jak puchły tak puchnął dalej.. Może zmienić weta. Mąż mówi, że nie bo jak jeden prowadzi chorobę to niech wyleczy do końca.. I pomyślałam, że może przebiałkowana. Łupież ma lekki w ogonie ostatnio też wycierała ale odrobaczana była. Grzywę także tarła o drzewo ale nie mocno.
Gaga Jest specjalistą od koni. Według niego to nie jest gruda. Zielona_stajnia Jest wypuszczana i po ruchu nogi schodzą, ale też nie do normalnych rozmiarów, dopiero po lonży z kłusem robią się odpowiednie. Ale później koń idzie do siana 2h i znów jest opuchlizna.
U mnie siano takie dobre było, że jak koń się przebiałczył wtedy, to po sianie też nogi puchły. Musiał iść na całkowitą dietę i przez kilka tygodni siano tylko z siatki dostawał, co by się nie nażerał na raz za mocno.
Gaga a flegmona nie objawia się kulawizną też? i czemu gruda miałaby przejsc w flegmone? (Nie atakuje! Pytam, bo nigdy nie miałam z tym kontaktu na żywo, a teraz bym to z pewnym koniem mogła połączyć...)
Odpowiem za Gagę - każde zakażenie, a gruda też nim jest, może przeistoczyć się w flegmonę czyli ropne zapalenie skóry i tkanek podskórnych. Wystarczy odpowiednio zjadliwa bakteria lub spadek odporności konia czy podawanie antybiotyku na chybił trafił.