okwiat, to źle, raczej powinnaś jego rozluźnić. Ja, jeśli idę z kimś na pierwszą sesję, to robię bardzo mało zdjęć i to raczej nie te, które sobie umyśliłam, bo wiem, że większość ludzi, których foce, nie ma zbyt wielkiego obycia z obiektywem. Więc robię jakieś fotki, ale głównie, gadam, śmieję się, robimy jakieś głupie rzeczy. Na zdjęciach BARDZO widać jak kto się czuje przed obiektywem, czy jest spięty, rozluźniony, czy czuje się dobrze. Ja bardzo lubię patrzyć na pierwsze zdjecia i ostatnie zdjecia z sesji z nowymi osobami. Jest super różnica tego, jak wyglądają przed obiektywem. Dla mnie łasnie focenie portretowe jest tak trudne, a zarazem fascynujące, że to nie tylko praca nad kardem, ustawieniami, konceptem, ale też praca z drugim człowiekiem.
Dla przykładu sesja próbna z Barkiem, na zasadzie idziemy na spacer do parku:
początek, widać niepewną minę, nie bardzo zresztą korzystną.

Środek- Bartek zaczyna się rozluźniać i nawet trochę uśmiechać

Koniec- zaczynało się już coś ciekawego dziać.

Ale ja tu tylko sprzątam 😉