Forum towarzyskie »

smutna historia małego świergotka czyli jak ratować dzikie ptaki

Nas od dawna odwiedza Sroka ,myślałam że się utopiła ptaszyna ,była tak zimna i ledwo co żyła .Musieliśmy ją czymś ogrzać więc suszarka pomogła ,potem kocem ją obwineliśmy ,jak wróciłam do domu to już siedziała w klatce .Wtedy zobaczyliśmy że to gołąb  😁 
Muszę w końcu zabezpieczyć basem i chyba coś kupię żeby ptaki mogły pić wodę w upały , myślałam nad jakąś fontanną .
Czesio nie żyje. Zasnął w nocy i już się nie obudził.
Jest mi ogromnie przykro... ;(
Czesio nie żyje. Zasnął w nocy i już się nie obudził.
Jest mi ogromnie przykro... ;(



o fak...  żal, naprawdę żal Czesława
Trzymaj się Hypnotize :przytul:
Niespodziewana wiadomość. Ale nie cierpiał. :kwiatek:
nieeeeeeeee!!!  😕
Trzymaj się Hypno.
Szkoda maluszka. Tyle pracy i serca w niego włożyliście...
Ja nie moge w to uwierzyć, bo wczoraj wieczorem jeszcze go karmiłam i było ok. Nic nie wskazywalo na to ze umrze... ;(
bardzo mi przykro :-( sledzilam losy malenkiego Czesia i bylam pewna, ze wyrosnie z niego sliczny ptaszek.. zal maluszka.. ale przynajmniej przez ten krociutki czas swojego zycia byl bezpieczny, z pelnym brzuszkiem, w przytulnym gniazdku.. zycie nie jest sprawiedliwe.. :-(
Strasznie mi przykro - trzymajcie się  🙁
przykra wiadomość  😕
Przykro bardzo 🙁 🙁 🙁 🙁
Hypnotize :przytul: trzymaj się ! :kwiatek:
I tak wiele serca w niego włożyłaś 🙂
O kurcze 🙁 Hypnotize trzymaj się, gdyby nie Ty nie przeżyłby tyle pięknych dni, byłaś jego drugą mamą.  :przytul:
Hypnotize współczuję  🙁 tak bardzo się starałaś i tyle serca włożyłaś w odchowanie maluszka.  Trzymaj się.  :przytul:
Oooo... przykro  🙁
Ciekawe dlaczego...
ojej jaka szkoda Czeslawa...  🙁

🙁(((
Przykra sprawa 🙁 Trzymaj się ciepło, Hypno  :przytul:
Przykro 🙁 każdy wierzył w niego...i te szczęśliwe zakończenie  🙁
Mam nadzieje ze przez te dni kiedy u nas był czuł sie dobrze i bezpiecznie. Zrobiłam co mogłam, ale się nie udało... .

Nie wiem dlaczego umarł. Nie znam sie na ptakach, ale w 100% stosowałam sie do rad na forach ornitologicznych i było to dostosowane do ptaków tego gatunku. Ostatecznie Czesio był świergotkiem drzewnym  - W weekend już upierzenie całkiem mu sie rozwinęło.
Czytałam tam ze małe ptaki w pierwszych dobach życia pobieraja od matki rózne przeciwciała i inne bzdury które pozwalaja im normalnie trawić i uodparniaja. Ja go znalazłam gołego, bez piór, tylko z włoskami na głowie i reszcie ciała. Prawdopodobnie był zaledwie 1 dniowy.Być może to przeważyło o tym czy da rade przezyc czy nie. Jak sobie teraz na spokojnie pomysle to już w sobote rano zbyt długo trawił jedzenie które mu dałam. Zwykle po godzinie wole było puste i Czesio domagał sie jedzenia, w sobote pół dnia trawił jeden posiłek i zjadł ich w tym dniu zaledwie 3 małe - normalnie zjadał 5-10 . Poza tym zachowywał sie normalnie. Był wrecz nadaktywnych. Chciał fruwać, skakał, trzymał sie łapkami palca i zaczał podśpiewywać. A w niedziele rano Emil mnie obudził i powiedział ze Czesio umarł. Zasnął tak jak go wieczorem ułozyłam... .
Jak tak czytam w internecie to wiekszosc dzikich ptaków umiera w warunkach domowych po jakimś tygodniu. Sadze ze trzeba mieć duze szczescie, ogromna wiedze i umiejetnosci zeby takiego malucha wykarmić.


Proponuje zamknac watek, lub ewentualnie zmienic temat o ratowaniu dzikich ptaków, jesli kogos to interesuje... 🙂


Ostatnie zdjęcie Czesia ;(
Przykro 🙁, czytałam ten wątek z zainteresowaniem, wiem ile pracy i zaangażowania włożyłaś żeby maluszek przezył, ponieważ sama odchowałam gołebia. Szkoda że tak się to skończyło, trzymaj sięHipnotize
Hypnotize bardzo mi przykro 🙁
Hypnotize, bardzo mi przykro 🙁 Czesio był genialny 🙂.

A u nas w stajni dwie jaskółki na odchowaniu - wróble im gniazdo rozbiły, z 4 2 przeżyły i próbują je dziewczyny ocalić.
moze byc taki tytul?
Przykro mi także 😕

też dziś dowiedziałam się, że jedna ze srok, które oddałam do tz. "ptasiego azylu" zdechła. Sekcja wykazała, że miała robaki, więc może Czesio też się z nimi borykał🙁

Najważniejsze, że go nie zostawiłaś, tylko się zaopiekowałaś :kwiatek:
katija
Myslę że może.
oj przykro bardzo 😕
Przykro.  😕

Kiedyś ratowałam 2 jaskółki które wypadły w gniazda. Karmiłam zgodnie z zaleceniami weterynarza. TYLKO muchy. A ciężko o nie było. Zwłaszcza w deszczowe dni.
Były u mnie z 10 dni właśnie.
Po tym czasie jedna stała się osowiała. Zaniosłam je do weterynarza. Nie wiem, czy w ciemno, czy nie, ale kazał dawać antybiotyki. Niestety. Padła jedna, a zaraz za nią druga.
A starałam się najlepiej jak umiałam. I dupa.
Hypno szkoda maluszka ale i tak dzielnie się trzymaliście
Ja co roku w domu miałam pisklęta kawek które wpadały nam do szybu wentylacyjnego. Rocznie 1-3. Również po około tygodniu zaczynały się problemy (podobno z układem pokarmowym) i jakimś cudem wpadliśmy na pomysł dodania do diety gotowanej marchewki no i to był strzał w 10. Układ pok się przeczyszczał ptaszyska rosły w oczach. Aktualnie odchowanych jest ok 30stworów kawczych + znajdy wszelkiego rodzaju pt. gawron, wróble, jaskółki, skowronek, sierpówki, pustułka, puszczyk... nie udało się tylko w jednym przypadku wróblim. Dieta była zależna od gatunku ale każde z ptaszysk dostawało gotowane jaka & gotowana marchewka 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się