Mam nadzieje ze przez te dni kiedy u nas był czuł sie dobrze i bezpiecznie. Zrobiłam co mogłam, ale się nie udało... .
Nie wiem dlaczego umarł. Nie znam sie na ptakach, ale w 100% stosowałam sie do rad na forach ornitologicznych i było to dostosowane do ptaków tego gatunku. Ostatecznie Czesio był świergotkiem drzewnym - W weekend już upierzenie całkiem mu sie rozwinęło.
Czytałam tam ze małe ptaki w pierwszych dobach życia pobieraja od matki rózne przeciwciała i inne bzdury które pozwalaja im normalnie trawić i uodparniaja. Ja go znalazłam gołego, bez piór, tylko z włoskami na głowie i reszcie ciała. Prawdopodobnie był zaledwie 1 dniowy.Być może to przeważyło o tym czy da rade przezyc czy nie. Jak sobie teraz na spokojnie pomysle to już w sobote rano zbyt długo trawił jedzenie które mu dałam. Zwykle po godzinie wole było puste i Czesio domagał sie jedzenia, w sobote pół dnia trawił jeden posiłek i zjadł ich w tym dniu zaledwie 3 małe - normalnie zjadał 5-10 . Poza tym zachowywał sie normalnie. Był wrecz nadaktywnych. Chciał fruwać, skakał, trzymał sie łapkami palca i zaczał podśpiewywać. A w niedziele rano Emil mnie obudził i powiedział ze Czesio umarł. Zasnął tak jak go wieczorem ułozyłam... .
Jak tak czytam w internecie to wiekszosc dzikich ptaków umiera w warunkach domowych po jakimś tygodniu. Sadze ze trzeba mieć duze szczescie, ogromna wiedze i umiejetnosci zeby takiego malucha wykarmić.
Proponuje zamknac watek, lub ewentualnie zmienic temat o ratowaniu dzikich ptaków, jesli kogos to interesuje... 🙂
Ostatnie zdjęcie Czesia ;(