Koleżanki i Koledzy, chodzi mi po głowie pomysł otwarcia firmy świadczącej usługi sprzątające. Czy ktoś z Was byłby zainteresowany usługą sprzątania kup po koniach w terenie? (padoki, pastwiska) ile bylibyście w stanie zapłacić za taką usługę? I jakiś sposób rozliczenia jest według Was najbardziej odpowiedni? Od czasu, powierzchni? Usługa byłaby wykonywana mini ładowarką z ręcznymi poprawkami.
Pomysł myślę fajny, ale jakoś niebardzo widzę jak miniładowarką kupy zbierać 🤔 to by musiały być już gotowe kopczyki do wywiezienia, a takie już problemu nie stanowią, bo to i zwykłą ładowarką na przyczepę/rozrzutnik się załaduje. Raczej "usypywanie" tych kopczyków do wywiezienia jest bardziej czaso i praco chłonne.
Przetarłem oczy, uszczypnąłem się, sprawdziłem się alkomatem - jestem trzeźwy, a jakieś dziwactwa widzę... Kaktusowe, 13 grudnia to nie 1 kwietnia ! Wpuszczać koparkę na pastwisko ? Żeby trawę niszczyła gąsienicami i łyżką ? I jeszcze za to płacić ? Cena godziny takiego sprzętu to jest powiedzmy 80-100 złotych - jak sądzisz, w ile czasu objedziesz statystyczny hektar w poszukiwaniu końskich odchodów ? Jesteś w tak desperackiej sytuacji finansowej, że aż takich głupich pomysłów się chwytasz ?...
Przetarłem oczy, uszczypnąłem się, sprawdziłem się alkomatem - jestem trzeźwy, a jakieś dziwactwa widzę... Kaktusowe, 13 grudnia to nie 1 kwietnia ! Wpuszczać koparkę na pastwisko ? Żeby trawę niszczyła gąsienicami i łyżką ? I jeszcze za to płacić ? Cena godziny takiego sprzętu to jest powiedzmy 80-100 złotych - jak sądzisz, w ile czasu objedziesz statystyczny hektar w poszukiwaniu końskich odchodów ? Jesteś w tak desperackiej sytuacji finansowej, że aż takich głupich pomysłów się chwytasz ?...
Ojej, myślisz że jestem taka głupia żeby wjezdzac koparką na łąkę, z gąsienicami i ładować to jeszcze łyżką??!! nie wiesz to się po prostu nie odzywaj. [quote author=_Gaga link=topic=5973.msg2739391#msg2739391 date=1513257609] Na Wyspach sprząta się pastwiska specjalnymi odkurzaczami... Wygląda to tak: odkurzacz i zbieracz [/quote] Dokładnie o takim czymś myślałam, za małego avanta.
Ja uważam, że pomysł jest fajny, może się nisza znaleźć. Nie każdy ma sprzęt (ciągniki, ładowarkę jakąś), a sprzątanie taczką kilku ha pastwiska dla np. kilkunastu-kilkudziesięciu koni... no ciężko. Przypuszczam, że jakbyś się otworzyła z tym w regionie gdzie sporo stajni jest (bo wiadomo, że dojazdy daleko to też koszty są) to takie np. podnajęcie firmy do sprzątania kilka razy w sezonie pastwiskowym byłoby kuszące dla właścicieli stajni. Nie wyobrażam sobie takiego systemu przy padokach "codziennych" bo to jednak za często byś była potrzebna i koszty mogłyby być nieakceptowalne już.
kilka lat temu myslałem o takim odkurzaczu. Znajomy skonstruował sobie poduszkowiec napędzany dwoma silnikami od Trabanta. Latał tym, nawet został konsultantem przy konstruowaniu poduszkowców. Rozmawiałem z nim, nawet byliśmy umówieni na wstępne prace. Nawet miałem silnik sprawny od starej kosiarki i turbinę od jakiegoś nawiewu. Koszt zamknąłby sie w kilkuset złotych. ale sytuacja sie zmieniła. Zbieraliśmy kupy codziennie. Nazbierała sie spora sterta. Ogłosiłem na tablicy, byli chetni. ale przyszły deszcze i nie mozna było wjechac tirem. Musielismy rozrzucic po pastwisku. i od tamtej pory rozrzucamy. Nie ma wiec sensu zbierac i poźniej wywozić na pstwisko. teraz rozrzucamy kupy na bieżąco. Idea odkurzacza upadła. W miastach sa coraz częściej spotykane. Służą do zbierania kup psich. i kosztują kilkanascie tysięcy. Ręczne grabki sa duzo tańsze.
Dzięki za wszystkie opinie 🙂 :kwiatek: zembria myślałam raczej o sprzątaniu raz na tydzień lub dwa. Oczywiście wszystko zależy od powierzchni pastwisk. LSW teraz są takie maszyny, że nawet rozmoczone kupki jesteś w stanie wysprzątać. Ja swoim koniom sprzątam kilka razy w sezonie i jest super. Tylko moje mają swoje WC, nie walą gdzie popadnie.
kaktusowe, wg mnie koszty byłyby jednak wysokie dla przeciętnej stajni. Nawet te kilka stów kilka razy w sezonie to przy niskich dochodach z koni trochę fanaberia. Sens może być np. pod W-wą gdzie jest trochę droższych stajni i pewnie dla nich taki wydatek łatwiej wpleść w koszty.
Ja sprzątam na bieżąco tyko padok piaskowy na jednej części + wiaty oraz na drugim pastwisku wiatę i okolice, bo tam jak robią to jest na 500 mkw konkretnie nawalone. Resztę kup sąsiad rozwala kilka razy w sezonie bronami. Dzięki temu pastwisko jest na bieżąco nawożone ale nie ma takich kawałków z niedojadami. Rozwalone kupy + deszcz szybko idą w glebę. Koszt bronowania 2 ha pastwiska 80 zł.
kaktusowe, wg mnie koszty byłyby jednak wysokie dla przeciętnej stajni. Nawet te kilka stów kilka razy w sezonie to przy niskich dochodach z koni trochę fanaberia. Sens może być np. pod W-wą gdzie jest trochę droższych stajni i pewnie dla nich taki wydatek łatwiej wpleść w koszty.
Ja sprzątam na bieżąco tyko padok piaskowy na jednej części + wiaty oraz na drugim pastwisku wiatę i okolice, bo tam jak robią to jest na 500 mkw konkretnie nawalone. Resztę kup sąsiad rozwala kilka razy w sezonie bronami. Dzięki temu pastwisko jest na bieżąco nawożone ale nie ma takich kawałków z niedojadami. Rozwalone kupy + deszcz szybko idą w glebę. Koszt bronowania 2 ha pastwiska 80 zł.
Kurcze, ale ja wcale nie chcę żeby to kosztowało kosmicznie dużo, a rozrzucanie kup po łąkach niestety, bądź stety, uważam za zło. Jakby tak ktoś przyszedł do mnie i powiedział, że np. raz w miesiącu przyjedzie, pozbiera i jeszcze zabierze ten gnój to poważnie bym się nad tym zastanowiła. Ale znam stajnie gdzie konie walą gdzie popadnie i takie sprzątanie faktycznie zabierałoby dużo więcej czasu a tym samym pieniędzy.
kaktusowe, zwykle walą gdzie popadnie, taka specyfika koni 😉
Dlaczego uważasz, że rozrzucanie kup to zło? Naturalny obornik to jeden z lepszych nawozów. Jedynie trzeba zwracać uwagę na profilaktykę odrobaczania. Ale ja robię od lat 2 razy w roku badanie kału z losowych kup i albo wychodzi czysto albo śladowe ilości, a konie i tak odrobaczamy regularnie. Zresztą zbieranie kup nawet raz w miesiącu nie zmienia faktu, że jak jajo trafi na ziemię to je zbierzesz 😉 Ja nie widzę możliwości codziennie przeczesywać duże pastwisko w poszukiwaniu kup z kilku czy kilkunastu koni. Co innego małe kwatery.
Pozostaje sprawa kosztów. Robiłaś kalkulację takiej usługi?
kaktusowe, zwykle walą gdzie popadnie, taka specyfika koni 😉
Dlaczego uważasz, że rozrzucanie kup to zło? Naturalny obornik to jeden z lepszych nawozów. Jedynie trzeba zwracać uwagę na profilaktykę odrobaczania. Ale ja robię od lat 2 razy w roku badanie kału z losowych kup i albo wychodzi czysto albo śladowe ilości, a konie i tak odrobaczamy regularnie. Zresztą zbieranie kup nawet raz w miesiącu nie zmienia faktu, że jak jajo trafi na ziemię to je zbierzesz 😉 Ja nie widzę możliwości codziennie przeczesywać duże pastwisko w poszukiwaniu kup z kilku czy kilkunastu koni. Co innego małe kwatery.
Pozostaje sprawa kosztów. Robiłaś kalkulację takiej usługi?
Nie wiem, może gdybym miała paredziesiąt hektarów łąk i pastwisk to robiłabym podobnie, a że mam hektar to lubię mieć czysto, ot cała filozofia 😉 Konie odrobaczam i tak. Kalkulacji nie robiłam, rzuciłam hasło, bo taki mi wpadł pomysł. Chcę założyć działalność, która zadba o trawniki i działki przy domowe, a przy okazji o pastwiska i wybiegi.
Ja myślę, że mało dochodowy biznes, choćby ze względu na przetransportowanie maszyny.
Transport maszyny to nic innego jak przyczepka za samochodem z wywrotką lub osobówką 🙂 Oczywiście zasięg usługi w promieniu ok 50-80 km
kaktusowe, ja mam jedno pastwisko długie około 700 m. Koni na nim 7 było latem. Każdy zrobi kilkanaście kup na dobę . Gdybym chciała chodzić i sprzątać na bieżąco każdą kupę to chyba nic innego bym cały dzień nie dała rady zrobić.
Koleżanki i Koledzy, chodzi mi po głowie pomysł otwarcia firmy świadczącej usługi sprzątające. Czy ktoś z Was byłby zainteresowany usługą sprzątania kup po koniach w terenie? (padoki, pastwiska) ile bylibyście w stanie zapłacić za taką usługę? I jakiś sposób rozliczenia jest według Was najbardziej odpowiedni? Od czasu, powierzchni? Usługa byłaby wykonywana mini ładowarką z ręcznymi poprawkami.
kaktusowe, ciekawy pomysł. My sprzątamy pastwiska i to jest syzyfowa praca. Jeśli cena byłaby ok, to jak najbardziej moglibyśmy to podzlecić🙂 A wycena wg mnie od areału w połączeniu z ilością koni.
kaktusowe, ciekawy pomysł. My sprzątamy pastwiska i to jest syzyfowa praca. Jeśli cena byłaby ok, to jak najbardziej moglibyśmy to podzlecić🙂 A wycena wg mnie od areału w połączeniu z ilością koni.
Dzięki 🙂 póki co czekam na wycenę sprzętu. Dopiero wtedy będę mogła zrobić jakieś kalkulacje
jakbym miał sprzatać kupy, kupiłbym zamiatarkę. I dodatkowo pojemnik za ok 300 zł. Całość kosztowałaby ok 3000 zł a wystarczyłaby na 10 lat. Osobna sprawą i bardzo kosztowną, jest pracownik do obsługi tego urzadzenia. I tu jest pies pogrzebany.
LSW jaką zamiatarkę masz na myśli? U nas największym zjadaczem czasu są wycieczki z uzbieraną taczką na obornik. Samo zbieranie idzie w miarę szybko. Z kolei podstawienie dużego pojemnika/przyczepy które trzeba przewozić wiązałoby sie z prawdopodobnymi uszkodzeniami darni. Trzebaby dokupic lekki sprzęt jeżdżaco-ciągnący niewielką przyczepką. Dodatkowow jeśli ktoś ma spore pochyłośc (tak jak mieliśmy w poprzedniej lokalizacji) to niewielkie jeżdżące urządzenia się nei sprawdzą. Jak to jest w stajniach z bardzo dużym areałem + kilkadziesiąt koni - wtedy tez odchody się sprząta....?
LSW, przy wydeptanej trawie i wygryzionej może da radę, przy wyższej nie bardzo widzę to urządzenie. Ciekawe czy napęd dałby radę w pagórkowatym terenie. To raczej na parkingi się nadaje wg mnie.
LSW, dokładnie tak robię. W miejscu większego zagęszczenia kup, okolice wiat, wiaty, piaszczysta część grabki, przyczepa czy taczka i sprzątam. Pastwiska nie bardzo widzę możliwości. Musiałabym całe dnie krążyć z taczką i robić km żeby na bieżąco czyścić. Jak zmieniam pastwisko to puszczam ciągnik z bronami. Kupy rozwalone ładnie się rozkładają a ja mam naturalny nawóz.
Szukam pomysłu do podawania siana na padoku. Wreszcie przekonałam właściciela stajni i porozdzielał padoki tak, że każdy ma swój, w związku z tym moje dwa konie mają teraz do dyspozycji dwa padoki. Obecnie są z trawą więc się nie nudzą ani nie wracają głodne, jednak wiem, że przy codziennym puszczaniu trawa szybko zniknie, a latem jeśli będzie sucho to padoki z trawiastych bardziej zmienią się na piaszczyste.. W związku z tym będę musiała koniom zanosić na te padoki siano. Teren jest otwarty i często dość wietrzny dlatego nie chcę rzucać siana na ziemię - przy pierwszym lepszym podmuchu wszystko by pofrunęło w siną dal. Jako, że dostałam padoki na skraju, jedna ściana jest z ogrodzenia drewnianego (reszta to pastuch) gdzie miałam pomysł wieszania zarówno wiaderek z wodą jak i toreb na siano (które właśnie zakupiłam), jednak zapomniałam o tym, że przez to ogrodzenie również ciągnie się przewód elektryczny (o tym sobie przypomniałam jak zawiesiłam wiaderko na ogrodzeniu, a że metalowe uchwyty dotykały pręta elektrycznego, a śrubki od uchwytów są wewnątrz wiaderka to.. Woda w środku stała się znakomitym nośnikiem prądu 🤔 Mimo, że torby są płócienne, a metalowe kółko, które służy do wieszania mogę zamontować tak, by nie dotykało pręta, to jednak boję się, że konie podczas wyjadania siana dotkną same tego pręta i będą się potem bać. Dlatego ten pomysł z torbą chyba nie wypali (a może już przesadzam?) Czy macie inne pomysły? Padoki nie są na tyle duże bym mogła coś ustawiać na środku do wieszania. W sumie wolałam też żeby torba miała oparcie na ogrodzeniu i się tak nie majtała na wszystkie strony. Pomyślałam o dużych oponach gdzie do środka wrzucę siano, jednak nie wiem skąd bym takowe mogła wziąć 🤔 Do głowy przyszły mi kotwice, które mogę zawiesić na ogrodzeniu, a na nich torby, ale kotwice są metalowe no a torba będzie dyndać na wszystkie strony utrudniając koniom jedzenie (wiem, że często to jest plusem, jednak dla mnie nie jest to celem - konie mają móc spokojnie zjeść swoje porcje siana, które normalnie zjadłyby w boksie). Nic innego mi nie przychodzi go głowy, ale może ktoś z was coś podsunie 😉