Forum konie »

Pastwisko,padok

[quote author=Tomek_J link=topic=5973.msg589420#msg589420 date=1274111377]

[quote author=Orzeszkowa]dwa - jak wyschnie, to będzie nierówno[/quote]
Może przenieśmy ten wątek na forum miłośników trawników angielskich lub pól golfowych ?

[/quote]

Hahaha, nie, no jesteś genialny  😵
Powiem szczerze, że ten właśnie tekst zmotywował mnie do pójścia z aparatem na łąkę i zrobienia paru fotek oraz napisania kilku zdań na temat tego, czym dla konia jest pastwisko. Choć nie ukrywam, że nie przeczytałam całego kontekstu wypowiedzi, więc nie zabieram swojego zdania w tej kwestii, a tylko daje fotorelację i kilka zdań na temat łąki. Na moich zdjęciach widać galopujące konie w wieku od 2 godzin (!!!) do 20 lat! Zupełnie wolne i szczęśliwe, mimo błota i nierówności...
Zapraszam do zerknięcia.

KONIE NA ŁĄCE
Błagam nie zlinczujcie mnie za to pytanie bo słyszałam taką teze że konie nie poinny jeść mokrej trawy czyli paść się w czasie deszczu i po deszczu ani pić wody bezpośrednio po sporzyciu trawy teza wydaje mi się mocno naciągana i nieco durna bo niby jak kiedyś konie żyly na wolności? ale chciałąbym usłyszeć Wasze zdanie. Słyszeliście kiedys taką teorie?
to ja powiem tak, słyszałam że wypasanie koni na mokrej trawie nie jest szkodliwe ale podanie im w stajni mokrej trawy może im zaszkodzić  🤔 , dziwne to wszystko  🤔wirek: . Sama nie wiem czy w to wierzyć.
Jest tam jakieś prawdopodobieństwo kolki po spożyciu dużej ilości mokrej trawy podkreślam dużej, a koń najedzony nie powinien się opychać. U mnie jak jest ciepło to wszystkie konie stoją na padoku/łące podczas deszczu (oczywiście z wyjątkami - czyt. zalecenia właściciela...).
Jak to mówie wszystko jest w stajni dla konia ale z umiarem więc nie można przesadzać, ani dawać za mało. Trzeba obserwować.

Niestety, będąc w wielu stajniach często jest albo za długo albo za krótko, bo jak pada to albo się nie chce iść w deszczu albo jak zacznie kropić albo się zanosi to się konie chowa bo potem trzeba będzie w deszczu iść.

Mam w stajni koni, który przeziębił się w zimę i musiał być derkowany bo w poprzedniej stajni po pierwsze chodził 1h lub 2 h dziennie a po za tym jak padało, kropiło czy tam cokolwiek ciekło to się konie sprowadzało, a w stajni było zawsze ciepło i takie nie odporny koń trafił do mnie gdzie konie chodzą do oporu w lato, w zimę trochę krócej, głównie zależy od pogody a jak nie wieje i nie ma śnieżycy to schodzą jak się ściemnia lub nawet trochę później.

Ostatnio usłyszałem bardzo mądre zdanie - Koń to zwierze zewnętrzne a nie wewnętrzne i dla zdrowia psychicznego powinien spędzać na zewnątrz tyle czasu ile to możliwe a dobrze by było żeby jeszcze terenik jakiś pojechał raz w tygodniu.

Więc każde gadania, że koń sportowy  czy inny wyjątkowy czy np dużo kosztował do mnie nie trafiają, bo to tak jakby człowieka oddzielić od otoczenia, zamknąc w pokoju i powiedzieć "nie wychodź bo ktoś Ci coś zrobi, albo złamiesz nogę na schodach, albo się zaziębisz". Takim osobom dziękuje od razu, bo skoro chcą męczyć zwierze to ja nie chce się w to mieszać, choćby w boksie mu rosła trawa i był automatyczny podajnik super siana.

Kiedyś miałem taki okres w życiu że jakoś jazda mnie przestała interesować, koń bo ogier to stał w boksie po kolana w g... mimo padoku dla ogierów - który był nie używany bo trzeba by przecież wziąć tego konia i wyprowadzić.  Teraz żałuje i wiem że czasu nie cofnę, że sam nie zadbałem, ale konik ma teraz swój padok, z trawką, może nie za wielki bo 30x 45 ale to zawsze trochę więcej niż boks a po za tym na powietrzu 🙂. Ogier szczęśliwy, uspokoił się (dodam że w tamtej stajni wszyscy się go bali bo zły - też by był jakbym nigdzie nie wychodził), wybiegany, wychodzony, czasem po rży do klaczy, po złości się na wałachy. Nie zastąpiony jest natomiast widok konia wkładającego głowę w kantar jak mamy iść na padok lub jeść lub popracować, tak chyba się odwdzięcza i przychodzi sam.

Dość tego mojego rozwodzenia się bo i tak 70% użytkowników to przeżuci dalej 🙂  🏇
.
[quote author=Euforia_80 link=topic=5973.msg596396#msg596396 date=1274653228]
to ja powiem tak, słyszałam że wypasanie koni na mokrej trawie nie jest szkodliwe ale podanie im w stajni mokrej trawy może im zaszkodzić  🤔 , dziwne to wszystko  🤔wirek: . Sama nie wiem czy w to wierzyć.
[/quote]

przebywanie na pastwisku podczas deszczu nie jest szkodliwe (chyba, że grad, ulewa, wiatr)
jedzenie mokrej trawy z pastwiska również raczej nie - chyba, że jakiś koń jest wybitnie kolkowy,

za to kompletnie nie posinno sie spasać koni mokrą trawą ściętą i daną do boxu - może ona tzw "sparować" i być niebezpieczna dla żołądka
dlatego tak długo suszy sie siano by nie było sparowane i szkodliwe, jak również nie karmi sie koni świeżym sianem ;-)
taa i kon bedzie czekal,az mu ta mokra trawa zagrzeje 🤔wirek:
taa i kon bedzie czekal,az mu ta mokra trawa zagrzeje 🤔wirek:


a nie pomyślałeś/aś, że ktoś może nakosić trawy rano w worki, zostawić w stajni i spasać tym wieczorem?
Ja właśnie wypuszczam najwięcej konie jak pada bo wtedy nie ma tych paskudnych gryzoni. Nigdy nie było problemu że trawa mokra. A jak zanosiło się na burze itd. to konie jak schodzą na zawołanie nie chcą nigdy schodzić tylko na dobre się pasom  🙄 To my bardziej siejemy panikę  😉.
A czemu nie można dawać mokrej skoszonej trawy ? My również kosimy mokrą i dajemy na padoki.
Dobrze, że nie słyszałam nigdy wcześniej, że mokra  trawa  na pastwisku może zaszkodzic koniom
I tkwiąc w niewiedzy puszczałam konie ma łąkę pokrytą rosą  , ba ..nawet nie chowałam nigdy koni w czasie deszczu, trawy też nie przykrywałam  🤣
Niesamowite , co ludzie potrafią wymyśleć 😲

Choć pewnie koniom widzącym trawiasty wybieg czy pastwisko kilka razy w roku- wszystko może zaszkodzić.
Natomiast uważam, że podawanie koniom zielonki do żłobu jest niedobrym pomysłem .
Jak czytam  , jest to forma przyzwyczajanie do trawy na wiosnę , czyli wprowadzanie nowej , bogatej paszy.

Tylko... czy rzeczywiście jest to stopniowe przyzwyczajanie ?
Jeśli tak traktować, to powinna być trawa koszona o wys 10-20 cm, co jest raczej niewykonalne.
Powinien koń mieć dawkowaną trawę od 1 kg dziennie i stopniowo zwiększane następnego dnia - ktoś to praktykuje?

Ja nigdy wcześniej nie dawałam  skoszonej trawy, dopiero ostatni tydzień z opadami i zalaniem pastwiska i łąk, zmusił mnie do innego postępowania.
Konie musiały pozostawać  koło domu, na ogrodzie, a chodząc także w nocy wygryzły wszystko błyskawicznie, a i tak trawa miała ok 5 cm, bo gryziona codziennie po trochu.
Musiały mieć podawane koszone z miejsc, gdzie dało się wejść.
Dopiero wtedy zobaczyłam, że kosz ok 10 -15 kg mokrej, wysokiej trawy znika w ciągu ok 30  min 🤔 ( półtora konia) .

Taką ilość trawy konie musiałyby skubać  przez prawie  cały dzień , sporo przy tym drepcząc , oczywiście ,  jeśli konie przebywają na pastwisku przez cały rok , więc trawa nie ma szans urosnąć ponad 20 - 30 cm 😉

Podawanie koszonej trawy nie zapewnia koniowi ruchu, więc dobrego spalania paszy.
Dlatego po  2, 3- krotnym podaniu koszonej ,  zrezygnowałam  z tego i zaczęłam chodzić po wyższym terenie , świadcząc sąsiadom  usługi koszenia ogrodów kosiarkami o znacznie większym napędzie konnym 🤣

Na szczęście woda już opadła  odsłaniając ok 15 % pastwiska , ale to wystarczyło , żeby konie wreszcie wróciły na swoje miejsce 😀
Moje konie sa zawsze na pastwisku w czasie gdy pada deszcz ,wyjątki to anomalia pogodowe typu wichura , gradobicie itp.
Nie boję się mokrej trawy bo konie sa do niej przyzwyczajone. Kon sam mając odpowiednia ilosc pozywienia krzywdy sobie nie zrobi. Odróznia na pastwisku szkodliwe roslinki (chocby dlatego ,że mają inny smak np gorzki).
Podajac mu skoszoną trawę , ryzykujemy i o sporo wiele szkodliwych roslin po godzinie traci swoje walory smakowe i konisko nie wie co zjada, moze wtedy się zdażyc ,że zje roslinkę która mu zaszkodzi.
Przynajmniej ja dostałam takie instrukcje od weta, wiec grzecznie wypuszczam swoje i nie swoje konie już od 6 rano do poznych godzin wieczornych ,bez względu na pogode sa na pastwiskach. Do dyspozycji mają stajnie która jest non stpo otwarta ,zawsze się mogą schronic, odpocząc a przede wszystkim schowac przed robactwem , którego w tym roku jest masa.
Mojej akurat mokra trawa zaszkodziła i spuchły wszystkie nogi..a już przez tydzień chodziła po trawie. Ale moja jest wyjątkowa.
tydzien to zbyt krótki okres,by mowic o przyzwyczajeniu.
Teraz juz o tym wiem 😉
A nie boicie się tych pastwisk po zalaniu inną wodą niż deszczowa?
Tą powodziową- ciągnacą za sobą różne fekalia, chemikalia?
u mnie na szczęscie nia ma mowy o powodzi.Mieszkam koło narazie spokojnej rzeczki. Wodę na pastwiskach mam , ale to woda gruntowa, poprostu po tak wielkich opadach deszczu, ziemia jest nasiąknięta wodą i nie przyjmuje nowej. Mam ogromny problem ,którego nie miałam od ponad 10 lat, z woda w piwnicy.Na szczęscie jednak nie są to wody ze szlamem, chemią, szambem itp.
Tak, te mądrości chłopów małorolnych  🤣 Właśnie dlatego na "wsiach" ( piszę tak, bo chodzi mi tylko o pewną grupę ludzi) trzyma się te bidne konie uwiązane w oborze całą zimę, bo mokra trawa szkodzi, a tym bardziej ta oszroniona.
Z takich mądrości ludowych spotkałam się z podsuwaniem brudnej skarpety zdjętej z chłopskiej nogi pod nos kolkującega konia. I chyba się nikt nie dziwi, że chodzą słuchy, że to pomaga 🤣 Historia jak najbardziej prawdziwa.
Pastwiska zalane wodą z rzek niosących ze sobą padlinę, zawartość cmentarzy z całą pewnością nie nadają się do pasienia , ani koszenia.
Ale taka woda to jeszcze stoi i będzie długo stała.
A nawet jak wreszcie wsiąknie,  to koń takiej trawy nie ruszy- tak jak nie je trawy wyrosłej na jego własnej kupie.
U mnie Kamienna nie zrobiła na swojej wcześniejszej drodze spustoszenia- to lokalne podtopienie na dodatek na łąki z wodą opadową .

Dlatego u mnie roi się od ptactwa wodnego, a najfajniejsza  jest kaczka z 6 młodymi przepływająca pod taśmą z jednego jeziorka do drugiego 🙂
Dzikie kaczki wylegują się na trawie , potem znowu pływają- myślę, że nie żerowałyby w brudnej  wodzie .
Choć na trawie , z której zeszła woda pełno żółtego osadu, ale to z kwitnących w ogromnych ilościach jaskrów - nawet w wiaderkach na podwórku po opadach pełno żółtego pyłu  , tak samo zresztą  konie miały żółte nogi , gdy jeszcze mogły chodzić na koniec pastwiska .
U mnie obok jest takie gospodarstwo gdzie mają całe ścięte siano zrzucone na kupę - gnije to, śmierdzi itd ale przecież koniom nic nie będzie więc jedzą to bo kupa ta znajduje się na ich padoku 🙂.
U mnie obok jest takie gospodarstwo gdzie mają całe ścięte siano zrzucone na kupę - gnije to, śmierdzi itd ale przecież koniom nic nie będzie więc jedzą to bo kupa ta znajduje się na ich padoku 🙂.



Na piaszczystym padoku ?

Siana nie ścina się, nie kosi  - tylko trawę  😉

  Taką lekko podgniłą trawę  nawet moje konie czasami skubną - to przecież naturalna sianokiszonka.
Tak samo jak skoszone i podgniłe pokrzywy są zjadane ze smakiem- ale nie zawsze.

Ale już trawy rosnącej na mokrym podłożu nie będą jadły, chyba , ze jest wysoka, to wtedy zjedza tylko czubki , albo taką trawę, którą da się uciąć zębami bez wyrywania z korzeniami.
Bo trawa z korzeniami oblepionymi ziemią nie jest jedzona , chyba , ze da się korzenie zostawić, lub otrzepac z ziemi  np o drugiego konia 😀

Potrafią o siebie zadbać - spokojna głowa.
Na padoku - pastwiku nie wiem jak to dokładnie opisać, jeżeli naturalną sianokiszonką można nazwać siano leżace tam już 8 miesięcy to życzę powodzenia w podawaniu tego. 🙂

Ale w tym roku będzie kiepsko z sianem  😵. Już trawa przegniwa od spodu, a na zbiór to się na razie nie zanosi  🙄
jeżeli naturalną sianokiszonką można nazwać siano leżace tam już 8 miesięcy to życzę powodzenia w podawaniu tego. 🙂




No cóż, u mnie konie same dawkują sobie rozmaita paszę , to co chcę ochronić koło domu, to mam ogrodzone pastuchem 🤔wirek: 😡

Nie bardzo wierzę, że konie zjedzą zgniłe coś, co leży 8 miesięcy  , bo po takim czasie siano zacznie się rozkładać.
Ale jeśli tamte konie po zjedzeniu zgnilizny nadal żyją, to albo opowieści są przesadzone, albo mają akurat takie potrzeby 😉

Jednak stawiam na przesadę , albo wiadomości zasłyszane 😉
Moje wybiegi zamieniły się w większości w sadzawki, ale ile z tym radości:


tu drugi wybieg


Spędzają w wodzie 90% czasu, kiedy są na wybiegu. Głównie się taplają, jak małe dzieci.
znajomy od którego biorę siano mówił, że na 28 maja zawsze kosił ale w takich warunkach nawet nie ma szans wjechać w łąki .  Co gorsze zapowiadają u nas przez cały tydzień deszcze. Mam nadzieje , że słabiutkie i przelotne. A moje konie w sobotę , wczoraj  cały dzień na trawce, dzisiaj stoją już od 10 aż do późnego popołudnia  😅. 
Pokemon one sa chyba w siódmym niebie . Moja w sobotę urządziła błotną kąpiel, jak ją zobaczyła ręce mi opadły  😵 .
[quote author=Tomek_J link=topic=5973.msg596447#msg596447 date=1274677331]
Powiem szczerze, że ten właśnie tekst zmotywował mnie do pójścia z aparatem na łąkę i zrobienia paru fotek oraz napisania kilku zdań na temat tego, czym dla konia jest pastwisko.

Powinno być rzeczą absolutnie oczywistą dla każdego, że wybieg i pastwisko to jest podstawa chowu koni. Trzeba być  znieczulonym na potrzeby koni, by im odmawiać swobody ruchu. Analop, dzięki za te zdjęcia i opis. Ten materiał doskonale pokazuje, dlaczego warto zapewnić koniom nie tylko dostęp do trawy, ale i do urozmaiconego terenu. Cieszę się, że są ludzie, którzy na chów koni patrzą przede wszystkim przez pryzmat ich dobrostanu, a nie tego, czy "trawniczek" będzie bez kałuż, równy jak stół i czy będzie odpowiednio elegancko wyglądał na zdjęciach.

Jednocześnie naprawdę bardzo żałuję, że niewiele jest tu osób, które mają ochotę wypowiadać się w kwestii utrzymania łąk i pastwisk z pozycji praktyka, a nie stuprocentowego teoretyka któremu "wydaje się" lub który "wie na podstawie obserwacji", a nie własnej pracy. Niestety rolnictwa nie sposób nauczyć się wyłącznie z książek - bo taka czysto książkowa edukacja skutkuje potem naprawdę cudacznymi pomysłami. Niestety mającymi pozory (i tylko pozory) sensowności i przez to "chwytliwymi" wśród innych osób o równie niewielkiej praktyce...

słyszałam taką teze że konie nie poinny jeść mokrej trawy czyli paść się w czasie deszczu i po deszczu (...) teza wydaje mi się mocno naciągana i nieco durna
Masz rację, że jest naciągana i durna. Zdrowy i regularnie wychodzący na trawę koń nie będzie miał żadnych problemów od pasienia się w deszczu. W naturze nikt za koniem z parasolem nie chodzi...

[quote author=Green Grass]70% użytkowników to przeżuci dalej 🙂  [/quote]
Określenie bardzo obraźliwe, niemniej jednak równie piękne ! 😀
[/quote]

Tomku, a Ty dalej nie podałeś publikacji, na którą rzekomo się powołujesz. To w końcu jak, jestem głupia bo nie przeczytałam żadnej książki i opieram się na własnych i cudzych doświadczeniach, czy dlatego, że o jakąś publikację śmiałam spytać?  🤔wirek:
Poza tym nie wiem, czemu czepiłeś się tak tego oszczędzania pastwiska przy błotnistej nawierzchni.
Konie mam dwa, łażą po wybiegu który ma aktualnie jakieś 25 arów powierzchni - czy to jest ograniczanie im swobody?
Co jest złego w tym, że czekam, ąż ziemia podeschnie, zanim wypuszczę konie na cztery razy większe pastwisko?
Rybka mnie to, jak pastwisko wygląda, bardziej interesuje mnie to, ile z niego konie trawy zjedzą, a ile zryją. I czy nie skręcą sobie nogi hamując na błocie przy wejściu.
Może gdybym miała płaskie łąki na piaszczystych gruntach, byłoby inaczej, ale mam stromy spadek na gliniastej ziemi, gdzie jest na prawdę ślisko.
Mogę zrobić zdjęcia, jeżeli nie wierzysz, że dwa lekkie konie potrafią zmasakrować ziemię tak, że nie ma niemal w ogóle trawy.

Z resztą, z ograniczeniem koniom swobody trafiłeś jak kulą w płot - do mnie średnio raz w miesiącu sąsiedzi wysyłają delegację, że konie męczę, że stoją tyle bidne na mrozie czy deszczu, że to niezdrowo dla nich, żeby tak chodziły cały dzień...  😵


[quote author=Euforia_80 link=topic=5973.msg596702#msg596702 date=1274697785]
znajomy od którego biorę siano mówił, że na 28 maja zawsze kosił ale w takich warunkach nawet nie ma szans wjechać w łąki .  Co gorsze zapowiadają u nas przez cały tydzień deszcze. Mam nadzieje , że słabiutkie i przelotne.
[/quote]

Wjechać to pół biedy, ale kiedy to siano ma wyschnąć? I jak je zwieźć  🤔
Już w zeszłym roku był problem z sianem przez deszcze.... teraz to chyba zaczniemy skarmiać kiszonką 😁

Ej właśnie - co z tymi pastwiskami, które zalała woda powodziowa? Da się to jakoś "odkazić"? Tak mnie to zastanawia ciągle.
[quote author=Tomek_J link=topic=5973.msg591879#msg591879 date=1274286767]
Nie, nie widzę problemu i po zastanowieniu temat odpuszczam - już nieraz w tych sprawach się wypowiadałem, nie ma sensu się w kółko powtarzać (i tak to nic nie daje - jak widać). Poza tym przeciez to Wasze pastwiska, więc "nie moje okręty, niech toną". Życzę owocnego "kierowania się tym, czego nauczyłaś się przez obserwację postępowania w kilku stajniach, dysponujących różnym areałem pastwisk" oraz osiągnięcia tą drogą wyższej wydajności niż owe "mniej niz 5 ha na dwa konie i trawa przez cały sezon a nie dwa tygodnie" (ów niespotykanie spektakularny sukces wywołał mój naprawdę radosny uśmiech).

Powodzenia i satysfakcji z posiadania kon "na swoim". 🙂

[/quote]

A mnie zastanawia ta wyższa wydajność. Że co, więcej mleka dają?
I te pytania o to jak długo koń je (znaczy żre, jakby oszalał, jesli jest głodzony - czyt.: karmiony 3 razy dziennie) - tu mam ochotę odbić piłeczkę pytaniem o czytelnictwo w dziedzinie biologii przewodu pokarmowego konia. Konia się nie powinno karmić przez godzinę i umieszczać na piasku, bo naturalny sposób pobierania pokarmu przez to zwierzę można scharakteryzować słowami "ciągle i powoli". Wiadomo, że rzeczywistośc nas ogranicza i przez to dajemy koniom nieidealne warunki, ale popadanie przy tym w syndrom mistrza świata i trzymanie nosa w chmurach z powodu jakichś nieokreslonych przeczytanych niegdyś publikacji z dziedziny łąkarstwa wywołuje u mnie wysypkę.
Co oczywiście jest wyłącznie moim problemem 😉 Podobnie jak przekonanie, że forum służy do wymiany wiedzy, doświadczeń i informacji, a nie do podbijania własnego ego stwierdzaniami w klimacie "wiem, ale nie powiem (bo jesteście za głupi, żeby mnie zrozumieć)".

W temacie: nasze kopytne na ok. hektarowym wydzielonym polu z trawą w homeopatycznej ilości. Na sąsiedniej "kwaterze" jest trawa, ale boję się je tam wypuścić ze względu na ryzyko ochwatu (za grube są, ujmując temat wprost). Tak więc skubią sobie krótką trawkę i tak będzie, dopóki nie wymyślę sposobu na odchudzenie... bo nie zależy mi ani na wydajnej produkcji mleka ani mięsa, tylko na zdrowych - co znaczy raczej chudszych niż grubszych, mających non stop coś do skubania - koniach...
.
Nie jest niewykonalne. Mają na wybiegu worki z siatki o małych oczkach wypełnione sianem. Nigdy nie są głodne.

Również pozdrawiam 🙂 i na serio nie rozumiem gdzie przy koniach (nie w kontekście wyczynów sportowych) miejsce na wydajność.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się