Moja klacz z terminem na 2.03 od tygodnia "kapie mlekiem", po trochu jej mleko kapie po nogach, nieduzo ale jednak. Już mnie to zaczyna martwić. Wymię jest nabrane, zad zapadnięty i luźny, generalnie wygląda jak by miała rodzić, a nie rodzi. Mieliście przypadek zeby tak długo mleko leciało? Może być to objaw czegoś złego? Nie ma tego mleka dużo, dosłownie kropelki.
Mogę się pochwalić: 01.03(2tyg po terminie) w nocy urodziła mi się wielka i zdrowa dziewczynka. Odziwo świeczek nie było, wymię nabrało 3 dni przed, a mleko pokazało się kilka godzin przed porodem. Obserwacja kamery dożo wcześniej pozwoliła mi wychwycić nietypowe zachowanie dzięki czemu dojechałam do stajni na czas. Ogólnie w dzień żadnych oznak, a na godzinę przed porodem zaczęła chodzić w kółko po boksie rozglądając się na boki i na wprost(tak mega czujnie) w taki sposób że miałam wrażenie, że jakieś zwierzę wdarło się do stajni, siano nerwowo szarpała w locie ale nie za bardzo jadła. Nie kładła się, ale jakby wciskała srom w koryto/lizawke/sciane, często ziewała i wyciągała głowę mocno do przodu, sięgała kopytami do brzucha, wypróżniała się często i skąpo, kolację przed wciągnęła nosem. Na kilka dni przed porodem często sikała i robiła gniazdo z siana(w tym dokładnie miejscu położyła się do parcia). Tak to tylko zostawiam gdyby ktoś kiedyś szukał jak ja niedawno
Silvana, u nas też teraz taka sytuacja, prawie tydzień mleko lało się po nogach, w końcu się wyzrebila - siary już nie było więc podaliśmy osocze ale jeśli masz możliwość to załatwiaj siarę.
No to mnie trochę zmartwiliscie. Teraz będzie około 10 dni jak mleko kapie, wczoraj przez moment lało się mocniej więc byłam pewna że to już, a tu nic. Podzwonię dzisiaj i będę kombinować z tą siarą. Wykończą mnie w końcu te konie😤
Wstawiałam ostatnio klacz konika polskiego- martwiłam się, że wszystko idzie zbyt szybko. Teraz mamy 307 dzień- wymiona zdecydowanie większe, odszedł też czop.
Mamy biegunke u małej, zaczęła się w 8dniu życia więc pewnie 9-dniówka, tym bardziej że mała zaczęła tego dnia podjadać kupy mamy, ale dodatkowo za późno dowiedziałam się, że lizawka wzmaga biegunke, a mała lizała ją jak cpun bez opamiętania. Obecnie mamy 3 dzień biegunki, mała zachowuje się dobrze, wet kazała podać smekte tylko, ze ten mały dziób ma tyle siły, wyrywa się i kopie że nie mam jak jej tego podać, próbowaliśmy w dwie osoby i wszyscy skopani. Nie wiem co robić, mała nie wygląda jeszcze na odwodniona/osłabiona ale to może szybko się zmienić, lizawka zabrana wczoraj rano. Jak podajecie doustne leki takim maluchom? Albo ma ktoś doświadczenie z biegunka po lizawce i podzieli się jak udało się z niej wyjść?