Ja byłam bardzo dzielna wczoraj. Dziś już odespałam i ruszam do kolejnej walki. Jutro dwa koła, popołudniu zaczynam projekt na piątek (wiem - w porę...), wieczorem piwko w nagrodę ( :cool🙂 i ploteczki z kumpelą, której sto lat nie widziałam (rok temu jak się nie widziałyśmy po dłuższej przerwie, to do domu się dowlokłam o 7, ale teraz bezpiecznie spotykamy się u mnie). W czwartek kończę projekt i przygotowuję się na koło z rozrodu. Piątek i sobota - nocki w pracy. Międzyczasie cisnę poprawę pierwszego projektu i dwa kolokwia z żywienia (cel mojej specjalizacji na mgr, a motywacja jest jak bańka mydlana...), w poniedziałek ostateczne starcie i przyszły weekend nauka do pierwszego i najcięższego egzaminu.
hej dziewczyny mam prosbe robie prezentacje na licencjat o hipoterapi i w paru slajdach wymieniam jakies rzeczy od myslnikow chciałabym te nudne kropki zastapic czyms ciekawym. Macie pomysl jak to zamienic na np konika?
vanille A jak u Was jest z fakultetami? Jeżeli nie zaliczysz ( bo nieobecności czy coś tam) to jak to się odbywa? Ja się normalnie aż boję brać jakiekolwiek fakultety... Jak nie zdasz ( niektóre kończą się egzaminami :cool🙂 to dostaje się na nie normalnie płatny warunek-okej, nic nadzwyczajnego. Kolega nie zaliczył dwóch mega gównianych fakultetów i go na następny rok nie chcieli puścić...ostatecznie zawiesili go na dwa miesiące 🤔wirek: W rektoracie straszyli go, aby się modlił o nieskreślenie z listy studentów. CHORE! Miałam w tym roku fakultet z chirurgii, który częściowo pokrywał mi się z innym fakultetem, również klinicznym. Generalnie oba ważne. Można było opuścić dwa zajęcia bez konsekwencji ( więc to wykorzystałam i poszłam na zajęcia z drugiego fak.). Jak się potem okazało na jednych zajęciach na których byłam, pan doktor nie zaznaczył mi obecności i zrobiły się nieobecności trzy...I też miałam stracha, że mi nie zaliczy. W przyszłym roku nie borę nic. Te studia to za duży stres by jeszcze sobie dowalać dodatkowe zobowiązania. Problem w tym, kiedy faktycznie wyrobić te 240 godzin...
prezentacje na licencjat o hipoterapi i w paru slajdach wymieniam jakies rzeczy od myslnikow chciałabym te nudne kropki zastapic czyms ciekawym. Macie pomysl jak to zamienic na np konika?
Twój promotor powinien wywalić Cię za te koniki za drzwi! 😵 😵
joakul u nas jest tak, że na I roku musisz zrobić jeden z dostępnych fakultetów (same filozoficzne pierdoły). II i III rok ma większość fakultetów wspólnych - powinno się zrobić po jednym na każdym roku, ale można też zrobić dwa na raz i chociaż rok mieć spokój. Na kolejnych latach też są jakieś fakultety ale już o innej tematyce, z innej puli. Ja się nie pakuje na nic, czego robić nie muszę, wyrabiam niezbędne minimum i tyle 😁 po tym boskim fakultecie, który mnie czeka za tydzień w takiej zmasowanej ilości też jest egzamin... jak się go nie zda to normalnie wrzesień. Jak we wrześniu nie zaliczysz to pewnie też normalnie płacisz za warunek i musisz go robić raz jeszcze, albo wybrać sobie jakiś inny z puli dla II i III roku...
byle do soboty, byle do soboty, byle do soboty, byle do soboty.
zaraz zaliczenie koła, potem jeszcze zajęcia [takie marnowanie czasu!] i polowanie na wpis z kolejnego koła - robię 3 podejście. Może tym razem będzie miała komplet potrzebnych rzeczy, tj. protokoły, listy z ocenami i swój ulubiony długopis....Ach, fu*k!
Załamałam się ... nie ogarniam kuwety 🙁 mam dość tych studiów ... 🙁 Dzisiaj mam praktyczny z botanów, nie umiem preparatów, żebym chociaż oznaczanie zaliczyła i przyprawy ... 🙁 Qrfa ... 🙁 serdecznie mam dość 🙁
Ja już 3 dzień spędzam z anatomią, a taki maraton czeka mnie do 13 czerwca :/ Ostatnio z matką gadałam i obie stwierdziłyśmy, że byłoby najlepiej, gdyby wróciły dawne czasy i egzaminy ustne, bo co taki test może pokazać. Chyba tylko to, czy ktoś ma szczęście bo 1)uda mu się nastrzelać 2)akurat na te szczegóły zwrócił uwagę. Bo ja niestety ile bym się nie uczyła tak testów pisać nie umiem i umieć nie będę raczej, a się strasznie wkurzę jak po tylu dniach nauki obleje ...
Strzyga myślę, że na każdych studiach bym to przechodziła, z tego względu, że przeraża mnie fakt, że mogę znowu nie zdać, to już pewnego rodzaju fobia😉 tzn nie jest jakoś tragicznie w sumie, tylko strasznie mnie dobiło, że z głupiej historii farmacji zdać nie mogę. Jasne, miałam tam po 3 terminy nie raz, ale jakoś tego specjalnie nie odczuwałam (czasem może). Najbardziej dobija mnie fakt, że to co najtrudniejsze pozaliczałam w I terminach, a z takimi badziewiami się męczyyyyyyłam .. 😵 Ogólnie ten rok,a w szczególności semestr mogę zaliczyć do udanych, sypiałam po nocach, raz zdarzyło mi się spać tylko 3 h , tak to min. 5 h 30 min snu to minimum. Wszystko udało się pozaliczać i powybraniać. To że czasem marudzę, to już moja natura wiecznego marudnika 😁 Moja ocena to jednak ten rok był całkiem lajtowy w porównaniu do zeszłych :P
Ale za to dziś odbiłam 😀 ! Praktyczny z chwastologii zdany w całości 🙂 Trafiłam szczęśliwy preparat i szczęśliwego habazia, poległam na rodzinie przyprawy, ale poprawiłam i z przyprawy 3,5 ; chwast 5 i preparat 5 😀
Subaru widziałam ostatnio, jak chłopak mojej przyjaciółki uczył się farmakognozji... ja po prostu podziwiam wszystkich ludzi, którzy kończą farmację. Moja mama do dziś przeklina te studia. Ja patrzę na wasze notatki to już chyba wolę kręcące się dzieciaki na pediatrii i ich sfrustrowane matki. Duży, duży RESPEKT.
Taaa, leniuszkujemy.. Ja siedzę nad historią wojen na jutrzejszy egzamin. Nic nie umiem, przeraża mnie ten przedmiot, wypiłam kawę (na co dzień nie piję) i teraz jednocześnie jestem zmęczona i nosi mnie po ścianach, ale skoncentrować się nie potrafię..