Będzie okazja, nadrobimy 💃 Ja naprawdę ostatnio często bywam w DE 🙂
Wyjazd na spontanie i mega wariacki, jechałyśmy w czwartek na noc, dotarłysmy koło 7.00 - godzina kimki w samochodzie, cały dzień focenia, po czym uwaga, uwaga szukanie hotelu (o taaak ogarnięcie to podstawa, nie :hihi🙂, wczoraj nawet do końca parady nie dosiedziałyśmy. I tak byłam w domu dopiero o 5.00. Najgorsze jest w tym wsyztskim to, że na uczelni sobie poustawiałam wszytsko, ale o pierwszej w nocy w pt (!) przyszedł mail od prowadzącej, że jednak powinnam być w pon. przygotowana do obszernej prezentacji...
A żeby całkiem OT nie robić, Sieger OL (ujeżdżeniowy)