p.s. "brawo" dziennikarze: W pięcioosobowym teamie był polski dżokej Wojciech Dahlke na koniu Travelling Soldior.
Wikipedia: Dżokej (ang. jockey) - zawodnik w wyścigach konnych. Podczas zawodów dżokej stosuje specyficzny bardzo płytki dosiad - półsiad w strzemionach na bardzo krótkich puśliskach. Dawniej dżokej - to służący jadący na koniu przy karecie, powozie lub towarzyszący jadącemu konno panu.
Ciekawe, którą z tych funkcji miał na myśli nasz żurnalista 🙂 Może słowo "żurnalista" pochodzi od "żur"?
😅 Brawo! dalej żurnalista pisze: Polak z nawrotu na nawrot jeździł coraz lepiej. Polak,ten dżokej znaczy. I ja się już zgubiłam w polszczyźnie - nie powinno być : "z nawrotu,na nawrót" ??
Tematem dla mediów nie są - w końcu "zaprzyjaźnione media" muszą dbać o PR - Stadion Narodowy dla Mariusza by nie przeszedł - ale nie można dopuścić, by się kilkaset milionów na ten drugi, mniejszy zmarnowało. W innym przypadku mógłby komuś przyjść do głowy głupi pomysł "Orlików" dla jeździectwa, bardzo głupi - bo żaden koniarz nie ma "zaprzyjaźnionych mediów". Nawet jak się jakiś niezły parkur zbuduje, to nie będzie on "top trendy" 🙂 Trawa obok - owszem, będzie trendy, nawet "Top Trendy".
Kończę właśnie studia na kierunku "Dziennikarstwo sportowe" i zastanawiam się co dalej, jak czytam o "wyczynach" naszych sprawozdawców...?
Pójdziesz do pracy, to się dowiesz, czym masz się zajmować - ale to się może zmienić, bo w Unii dużo do powiedzenia mają Niemcy - a ci długo nie ścierpią sytuacji, w której każdy Polak nie ma kasku, fraczka i bryczesów Pikeur'a - więc uszy do góry, będzie dobrze. Przedstawiciel Boeckmann'a przyjedzie do Polski i w raporcie z wizyty napisze, że na zawodach ogólnopolskich widział tylko 10 nowych przyczep - i wtedy Twój szef z Polska The Times, czy gdzie tam będziesz pracować wezwie Cię na dywan i da dyspozycję: "Ma Pani jakieś zdjęcia tego Dahlkego? Tak? To dobrze, musimy to dać na pierwszej stronie. Niech pani coś napisze, żeby było z sensem".
Ostatnio dotarła do mnie opinia MWzDM - "od koni się teraz odchodzi".
Najwidoczniej decydentom ze światka dziennikarskiego przypomina się trudne dzieciństwo, kiedy to musieli "robić przy zwierzętach" albo cierpią na lęki, że gen. Anders na białym koniu wróci i da im popalić.
Nestor, nie dość że masz nick jak mój koń imię o czym Ci już kiedyś pisałam to jeszcze tak piszesz że mi się pyszczek do ekranu cieszy. Mam nadzieje że w mediach będzie jednak więcej o koniach i jeździectwie, że będzie jakiś progres w tym kierunku. Byle by z sensem i na temat
Ech... dziennikarze. 😉 dla mnie standard, większe bezrefleksyjne i klepiące formułki głąby, niż studenci dziennikarstwa, to tylko studenci stosunków międzynarodowych.
Nestor, Nie strasz.😉 Ja dopiero zaczynam specjalizację pt "dziennikarstwo i krytyka literacka" [hmm... czy to znaczy, że będę mogła napisać coś fajnego na dyletanctwo jeździeckich-sportowych dziennikarzy nie mających styczności z końmi? 😉 ]
Problemem jest wg mnie to że nie ma w Polsce dziennikarza sportowego, który zna się na jeździectwie. Stąd takie komentarze, zarówno dziennikarskie jak i "wszechwiedzących" jeźdźców.