Forum konie »

Padokowanie konia.

jeśli chodzi o przebywanie na dworze- przywieźlismy konie z chowu bezstajennego, u nas miały być na dworze z dostępem do otwartej stodoły - stały tylko w stodole, nie chciały na dwór wychodzić.
W boksach to różnie- jedne robią gdzie popadnie, inne w jedno miejsce. Ale na wybiegu mają dwa miejsca na te sprawy.
Mój 6cio letni koń prawie pół roku padokował się z 6 letnim ogierem. Niestety na wiosnę jajka wzięły górę nad rozumem ale wcześniej było super. Miałam tak wypadokowanego konia jak nigdy. Owszem prały się momentami aż furczało ale to raczej taki amok zabawy ich ogarniał. Za to derki w drzazg szły. A jak nam towarzystwo (jeszcze z jednym wałachem lat 8 chodziły) spierniczyło na pola zimą to sobie zafundowały 1 h galopu ciągłego z przerwami za ciąganie się za kantary... i żadna nóżka potem spuchnięta nie była nic. Zastanawiam się czy teraz ich znów nie "sparować". tylko ogier tak długo nie był już z innymi końmi padokowany, że się trochę boję.
Teraz zrobiło się zimnej, więc Młoda częściej we wiacie siedzi z koleżanką. Dwa konie lepiej się ogrzeją niż jeden, nie widzę też aby się kłóciły o miejsce. Zamieszanie jest tylko w porze karmienia.

kotbury to zobacz jak będą na siebie reagować z pewnej odległości bądź zza płotu.
Ja panicznie bałam się wypuszczenia swojej baby ze stadem, bo straszna z niej ofiara zawsze była. Ale przemogłam się. Dostałam fajny artykuł ze zadrapania są częścią bycia koniem i trzeba to przeżyć... no i przeżyłam, koń ostatecznie super dogadał się ze stadkiem, czasem się ganiają, czasem się miziają, generalnie zwierzak wreszcie nie wygląda na znudzonego, ciągle ma coś do roboty, uspokoiła się pod siodłem. Mam świadomość, że więcej koni to większe ryzyko kontuzji na padoku, ale do cholery, zwierz jest tak szczęśliwy, że nie zabiorę jej tego 😉
escada- oby więcej takich takich jak Ty :kwiatek:
escada masz może jeszcze gdzieś ten artykuł?  :kwiatek:
Moje kobyły wraz z 3 innymi końmi utrzymywane są 24 h na dworze- mają 4 wiaty i dostęp do 4 ha pastwisk. Do ran i sznyt już się przyzwyczaiłam, oraz do tego, że co chwilę któryś koń miał spuchniętą coraz to inną częśc ciała, natomiast od kiedy właściciele stajni zrobili zagródki do każdej wiaty tak, że wieczorem (konie zamykane są z sianem na noc na padoku przywiatowym) każdy koń jest zamknięty na swoim osobnym padoczku, to i konie znacznie się uspokoiły i ran mniej  😎
ludzie nie róbmy też z koni nie wiadomo czego ..są zwierzętami stadnymi i to że się pokopią czy pogryzą to normalne,nie zawsze kończy się to jakąs kontuzją..moja normalnie wychodzi codziennie ze stadem na pastwisko spędza na nim kilka godzin a potem jeszcze wypuszczam ją samą,bo jak dla mnie wychodzenie na pastwisko jest bardzo ważne i wiem jak moja kobyłka to kocha 🙂
nie rozumiem ludzi którzy konie "padokują" w sensie wypuszczają samego konika na padoczek żeby sobie przypadkiem nic nie zrobił,a najlepiej to jeszcze wyposażonego w ochraniacze na padok i inne cuda.. zamiast puścić go z resztą stada bez żadnego wydziwiania .
U mnie mniejszymi kontuzjami groziło puszczanie z ogierem niż ze frustrowanym stadem, które po prostu jest za duże.
A mi dziś ręce opadły z niemocy... 😵 😵 Trzymam konia w stajni gdzie w zasadzie konie nie wychodzą z boksu prócz jazdy/lonży. Ale ja swojemu jednak uparłam się dać choć te dwie godz dziennie wolności i  świeżego powietrza. Udało mi się namówić jedną z pensjonariuszek żeby sparować nasze konie, co by im raźniej było i wszystko było ok aż do dziś. Jak zwykle wypuściłam ok 9tej koniska, zabrałam je chwilę po 11tej bo przed 12ta dostają obiadek. I właśnie przed chwilą dostałam niezbyt miły telefon od "koleżanki" tego drugiego konia z kategorycznym zakazem wypuszczania jej kobyły na TAAAAKI MRÓÓÓZZZ, hm... wczoraj temp była taka sama, dziwne że jej to nie przeszkadzało. No nic ja jestem bardzo niemąda bo przeciez konie dostaną zapalenia płuc  przez te padokowanie  🤬 Trudno od jutra mój wałach wychodzi sam, problem że on tak jak i większość koni samotności nie lubi i za pół godz będzie czekał pod drzwiami stajni... radośnie wołając kumpli i niechętnie dając się złapać panom z obsługi...
Niestety nie mam możliwości przeniesienia konia w inne miejsce bynajmniej do wiosny, bo po prostu innej stajni (nie hodowlanej) w obrębie 50km nie ma 😵

tak się chciałam tylko  pożalić...
Wiesz co? jeśli jej koń nie wychodzi na dwór systematycznie, tylko większość czasu spędza w ciepłej stajni, to faktycznie minus 13 może koń źle znieść. Jeśli jeszcze dodatkowo nie biega, ale stoi na padoku, a od pół wieje, to może go zawiać.

Mój wyłazi co dzień, na kilka godzin, niezależnie od pogody i nigdy nie chorował. Ale jak mówię- wychodzi od zawsze, więc jest po prostu zahartowany.
A nie masz derki, żeby przykryć na te 2 godziny konia koleżanki?
To żaden dramat, że pójdzie sam a skoro koleżanka sobie nie życzy to ma takie prawo.
To żaden dramat, że pójdzie sam a skoro koleżanka sobie nie życzy to ma takie prawo.


no nie wiem czy nie dramat, to chyba zależy od konia. Ja mojego w życiu bym samego nie puściła, bo by  ogrodzeniem na klacie wrócił.  Konie musi mieć przynajmniej na padoku obok, żeby rozpaczy nie było.
Od początku przyuczałam konia, że często może zostawać sam i nie widzę histerii w jego zachowaniu, nawet nie rży jak tego drugiego konia nie ma. W porównaniu z drugim, który jest tymczasowo, sytuacja ma się z goła inaczej. Tamten, gdyby nie szanował pastucha to pewnie przyleciałby szczęśliwy, że nas odnalazł jak my np. na spacerze jesteśmy.  I właśnie z tym koniem najwięcej problemów.
.
Vanilka, a w folię bąbelkową nie trza konia opakować?  😁
Byłam dziś u Twojej kobyły przelotem, ale nie zastałam jej w domu - chyba się wietrzyła akurat 😉
.
Oczywiście, jesteś zuą pańcią swego biednego konia, który powinien zostać ogolony, zapakowany w przynajmniej 3 derki jednocześnie i stać w stajni, gdzie jest ciepło i na pewno nie zmarznie ani się nie pochoruje.
Bo Twój koń nie wie co dla niego dobre :P
Moje dziś cały dzień na padoku (do tej pory łażą, bo zganiam na kolację ok. 20) ryły w śniegu, wykopywały patyki i ogólnie były bardzo zajęte. Mrozu żadne nie raczyło zauważyć.
My dzisiaj też przeżyliśmy aferę padokową. Do tego, że duże konie w zimę wychodzą na 1-2 godz, już przywykliśmy i większego wpływu na to nie mamy, ale co roku walczymy o to, żeby nasze hucuły chodziły od rana do wieczora i nie ma znaczenia czy jest 0 czy -20 stopni. Dzisiaj była kolejna walka.  😵
Ja pamiętam aferę w jednej stajni... Woda zamarzła w rurach i stwierdzono, że konie nie idą na wybieg.
Tylko, że w takiej sytuacji jestem w stanie zrozumieć właścicieli stajni. Zamarznięte czy popękane rury, to dopiero problem.
Ale woda marznie przy -1, także nie jest powiedziane, że wtedy mrozy były siarczyste. Konie nie poszły na wybieg, bo woda nie leciała. Dla mnie to bezsens.
heh, no mnie raz rozśmieszyło, że konie na wybieg nie pójdą, bo woda w rurach zamarzła. Tylko, że na dworze chociażby śniegu pojadły, a tak...Teraz po rurach leci kabel grzewczy, rury docieplone.

I u mnie na mało wychodzą w taki mróz.
W stajni z reguły jest cieplej, więc nawet jeżeli na dworze jest -1, to raczej woda nie zamarznie w rurach. U nas w tej chwili w stajni jest równo 0 stopni. W dzień, kiedy konie były na dworze było -1, ale ani z wodą w wiadrach, ani z rurami nic się nie dzieje. Wydaje mi się, że trochę inaczej patrzy się akurat na ten problem kiedy ma się swoją stajnię. My trzymamy dzieciaki w stajni teściów, więc staramy się też myśleć o ekonomice, a nie tylko o tym, że nam się należy 😉 Zdaję sobie sprawę ile problemów by było, gdyby rzeczywiście rury popękały i ile kosztowałaby ich wymiana. W takich sytuacjach można też konie wypuszczać na zmianę.

marysia550 ocieplenie rur, to chyba najlepsze rozwiązanie.
Oczywiście rozumiem tylko chodzi oto, że dla kogoś chcącego konia padokować niezależne od pogody to ten powód trochę przereklamowany.  😉
Jasne, masz rację. Sądzę, że gdybym trzymała konie w pensjonacie, to pewnie też nie byłabym zadowolona z tego, że mój koń musi stać w boksie. Co mnie obchodzą czyjeś rury? Płacę i wymagam. Niestety w mojej sytuacji nie mogę na takie myślenie sobie pozwolić 😉
xxagaxx, znam może dwa konie, które nie potrafią się padokować normalnie samemu, całej reszcie nie robi różnicy.
Ale oczywiście- są różne typy.

U nas w stajni tak jest, że jak konie grzeją stajnie to woda w rurach bezpieczna. Ale jak się robi bardzo mroźno i w stajni jest minus (jak dziś np.) to nie trzyma się koni w boksach w trosce o rury tylko zapobiegawczy Pan Pensjonatowiec zakręca wodę i tyle. Konie są pojone z wiader w taki czas a dalej mogą biegać na dworze od 7 rano do 16tej. Dziś z wielkim trudem i niechęcią wracały do stajni, w końcu oderwałam je od pysznego siana!

Cejlon ma za sobą zapalenie płuc, którego właśnie się nabawiał w warunkach ocieplona na maksa stajnia, duszna i wychodzenie na 2 godzinki lub wcalel na mróz. I weterynarz nie zarzucił mi wypuszczania w taką pogodę a właśnie ciepłą stajnie i malo padokowania! Zmieniłam stajnie.
Cejloniara- zapobiegawczo u nas się nie da, bo na co dzien z końmi jest osoba starsza, która wiader nie nosi, więc zawsze było do ostatniej chwili poodkręcane, w zeszłym roku skończyło się rozwaleniem rur, zalanym podwórkiem=ślizgawica. Na dodatek u nas są jakby dwie stajnie i z jednej do drugiej woda idzie po zewnętrznej stronie budynku, więc samo docieplenie nic nie daje- dopiero kabel grzewczy załatwił sprawę w tym roku. Poidła są poodłaczane mają balię z wodą na korytarzu.
U nas temperatura w stajni=temperaturze na dworze. Teraz ściany oszronione, a konie w największych gównach się grzeją nocą  🤔
Nie wiem dlaczego u Was konie nie wychodzą jak rury zamarznięte, ale u nas dlatego, żeby się nie zmęczyły i żeby im się pić nie chciało. Raz się tak zdarzyło. To nie mój pomysł.
U nas w stajni w zimę każdy koń ma osobny malutki padoczek.  🤔 W lato też są osobno ale już większych pastwiskach. Nie wiem czemu to ma służyć.. Jak tylko jest możliwość puszczam swojego na duży padok ale o łączeniu koni nie ma mowy bo przecież mój jest podkuty i jeszcze może inne pokaleczyć..  👀
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się