3 odpasy dziennie, na jakości siana się nie znam bardzo dobrze, ale jak ostatnio dorzucałam mojemu, bo zostawiałam go spoconego po jeździe w boksie, to moim zdaniem dobrej jakości. Ciężko mi niestety powiedzieć ile tego siana dostają, bo jeszcze tego nie przyuważyłam, jestem w takich godzinach, że najczęściej są na wybiegach.
jeśli chodzi o Konia Trojańskiego to mam kontakt z właścicielką, wiem, że mają jeszcze jakieś pozostałości ale sklep jako tako nie istnieje. Napiszcie na priv co dokladnie was interesuje to zapytam 🙂
Cześć, jest może tutaj ktoś kto odwiedzał w Poznaniu stajnie Lajkonik, która prowadzi hipoterapię i prezentowała się ze swoją wychowanką w tym roku na Targach? Bo nie zwróciłam uwagi, aby ktoś o niej wspominał, a ich oferta wygląda sensownie.
ja znam Lajkonika z ich początków więc informacje bardzo przedawnione zatem nie chcę Cię wprowadzić w błąd bo pewnie teraz wygląda to zupełnie inaczej, whisperer13 też zna tą stajnię i na pewno ma nieco świeższe niż ja wieści na ich temat, aczkolwiek też pewnie sprzed jakiegoś czasu
Ja jestem ciekawa, bo reklama jeśli chodzi o rekreację i hipoterapię wygląda ciekawie, a przed targami nic o nich nie słyszałam. 🙂 A wiele osób pyta mi się o rekreację w Poznaniu,albo oprowadzanki dla dzieci i nie znam nic godnego polecenia w samym Poznaniu.
no w samym Poznaniu to ciężko... Lajkonik w tym miejscu gdzie jest teraz istnieje już ponad 10 lat, a sama stajnia ok lat 20 ;-) pamiętam jeszcze pierwsze koniki polskie które kupowała właścicielka Lajkonika pod względem miłości i podejścia do dzieci to Lajkonikowa p. Ewa z całą pewnością by Ci przypasowała, ale nie wiem jak reszta obsługi, bo sama p. Ewa pewnie już nie za bardzo się tam udziela dla dzieci to jeszcze PONY, ale to już jest Strzeszynek, jednak kuce mają i zajęcia dla dzieci prowadzą
no i nieco dalej już od Poznania, ale jednak odległość nie jest straszna, to powstała nowa stajnia w Puszczykowie która ma kucykową szkółkę dla dzieci i z tego co słyszę to warto tam zajrzeć a żeby nie było tak całkiem 🚫 to Puszczykowo ma też godny polecenia pensjonat
Miałam styczność kilka lat temu. Byłam tam wolontariuszem i powiem, że ta stajnia przeczy wszelkim zasadom. Wątpię, żeby coś się zmieniło. Pani właścicielka rzeczywiście miła, trochę nawiedzona na punkcie historii i religii. Poziom jazdy zależy od tego kto uczy, ale poznałam wiele "ciekawych" teorii. Z resztą mając 17 lat sama uczyłam ludzi jeździć, bo wcześniej dziewczynki tam pomagające robiły co chciały. Jazda polegała na skakaniu rowu i dzikich galopach po prostej, nikt ich nie pilnował. Jak konik nie słucha, to trzeba go napoić, więc przerywamy jazdę i idziemy napoić koniki. Jazdy na niewyszkolonych, rozpieszczonych koniach, 2 rzucały się na człowieka na łące z galopu, dodam, że były to konie do hipoterapii-lubiły ponieść i bryknąć. Jak ja jeździłam, to nie było sprzętu, bo ich okradli, ale teraz widzę, że jest lepiej i pewnie znów otrzymali jakąś dotację z UE. Zaplecze socjalne, siodła i kuchnia, i koty, i psy w jednym pomieszczeniu całą noc. Nie muszę mówić, jak tam pachniało i jak higieniczne to było. Psy nieszczepione, konie mieszkające w klitkach po 6, uwiązane.... Wieczne problemy finansowe i z policją...
Woltyżerka stała na wysokim poziomie i chyba wciąż stoi. Jeżdżą na zawody i całkiem nieźle sobie radzą z tego, co widać. Parę koni było też bardzo fajnych i zdatnych do jazdy. Być może ktoś sensowny teraz tam uczy i próbuje ratować to miejsce.
Lajkonik nauczył mnie jednej rzeczy , dobrze jeździć na oklep na różnych koniach, w końcu były 3 siodła na 17 koni :P
O hipoterapii się nie wypowiem. Kiedyś asystowałam przy tych zajęciach, ale nie znam się, więc nie mam zdania. Wydaje mi się, że były prowadzone sensownie.
Ja mieszkajac stosunkowo niedaleko Lajkonika spotkalam kiedys w terenie grupke z tej szkoloki. Okolo 10 konikow, 9 dzieci i jakis instruktor. Smaczek jest teraz 😉: BYla godzina mniej wiecej 20, moze troche pozniej, w kazdym razie slonce zachodzilo. Spotkalam ich niedaleko swojego domu, wracajac z terenu. Instruktor/lub ka, juz nie pamietam, spytala mnie o droge, bo sie zgubili. Odleglosc w prostej linii to okolo 6-7 km, ale konmi, zastepem, trzeba byloby jechac nieco naokolo...
tak na terenie stajni zostawiam w pojemniku owies i pasze bo takowy mam oraz kilka balotów siana i słomy .co jakiś czas będe dowoził ze swojego gospodarstwa :p
Wydaje mi się, że tylko jakaś przydomowa stajnia poszłaby na taki układ. Poza tym, to też dość dziwny układ, bo pensjonat musiałby być inaczej wyliczony, co by kwota miesięczna była z odjęciem tego i tamtego. Nie, nie znajdziesz takiego miejsca.
Skoro masz wszystko w domu to dlaczego szukasz stajni w Poznaniu?? myśle ze nikt na to ńie pójdzie, chyba ze tez jakaś przydomowe stajnia... Nie wyobrażam sobie - stajenny ścieli z jednego balota koniom, po czym idzie i jednemu ścieli z innego balota. Masz trzy wyjścia - trzymać konia tam gdzie trzymasz - sprzedać zapasy i za nie wstawić konia do pensjonatu i płacić jak inni - dać konia do pensjonatu i dogadać sie - rozliczać sie w towarze - czyli za miesiąc płacić toną owsa 😉
Ty może nie, ale właściciel pensjonatu owszem. Dla mnie również wydaje się dość dziwnym, ścielić z jednego balotu, a później z drugiego, bo twój. A wyobrażasz sobie sytuację, kiedy wpadasz do stajni i wypominasz właścicielowi, że z twojego balotu więcej zeszło niż z innych? "I jakim to prawem jak koń jest tylko jeden?" Ludzie są różni, ale jedno ich łączy: nie chcą komplikacji. A zbytnie przekombinowanie też nie wchodzi w grę. Nadal twierdzę, że powinieneś (jak już) szukać stajni przydomowej i się dogadywać z właścicielem na własną rękę.