Forum towarzyskie »

Kto/co mnie wkurza na co dzień?

L'okten
W reklamie H&M mowia 'haiem', osobiscie wybieram wersję 'haendem'.
Jak już jesteśmy w temacie H&Mu. Wkurza mnie ten sklep. Zawsze robiłam tam jakieś wielkie zakupy, ubrania były śliczne i bardzo dobrej jakości. Teraz jak tam wchodzę czuję się jakbym była w jakimś lumpie. Pełno wszystkiego, wszystko pomieszane, jeden wielki syf. Kupiłam dżinsy, po jedym założeniu były rozciągnięte. Po drugim praniu jak kucałam rozdarły sie na kolanach jak jakaś zwykła szmata..
A dla mnie zawsze w haemie 😀 ubrania były szmaciane. Jak widziałam kiedyś spódnicę z materiału na fartuszki, za 80 zł to się tylko serdecznie uśmiałam. 
Jest nawet filmik, gdzie założyciel firmy mówi jak to wymawiać. Śmiem twierdzić, że on jednak wie najlepiej 😉



joakul, zapytaj Francuza co sądzi o francuskim Kanadyjczyków z Quebecu  😉 Te języki mają niewiele wspólnego. To trochę tak, jakby uczyć się poprawnej wymowy języka polskiego od Polaków, którzy od 3 pokoleń są na emigracji.

A co do siostry, szanuję jej zdolności językowe, ale ten zapis naprawdę nijak nie pozwala wymówić tego z 'tię' na końcu.

Przynajmniej według 'mojego' Francuza.
Jego problem, że sobie taką nazwę wybrał. Słabo marketingowo zadziałał.
Sonkowa, było zareklamowac 😉
Kupiłam je kilkadziesiąt kilometrów od miasta, w którym mieszkam. Średnio by mi się opłacało. Zresztą powiedzieliby, że sama podarłam i na tym by się skonczylo.
Wkurza mnie to, że od samego rana do nocy (od 8 do zmierzchu albo i dłużej) jakieś gówniarze latają po podwórku i drą mordy. Bezustannie. Nie męczy się toto? Nie je obiadów? Nie oddaje moczu, kupki nie robi? Nie ma rodziców? Non stop te same dzieciaki, przez cały dzień, praktycznie bez przerwy. Jak mam otwarte okno w pokoju, to nawet na drugim końcu mieszkania słychać  😵 Kiedyś o 8 rano coś się kilkukrotnie darło "MAMOOOOOOOOOO!", w końcu ktoś nie wytrzymał i poleciały k*y... Gdzie są rodzice?!
Sonkowa, co ty, oni przyjmują chyba wszystkie reklamacje 😉 Ja do nich poszłam z poprzecieraną na dole torebką ze "skóry", wina ewidentnie moja (torebka bardzo fajna i faktycznie trwała, gdyby nie to że o nią nie dbałam rzucałam gdzie popadnie 😉), a przyjęli ją i od razu kartę dostałam z kwotą do wykorzystania.
A zwroty chyba przyjmują w każdym sklepie, niekoniecznie tam, gdzie dana rzecz była kupiona.
Wkurzają mnie niektórzy ludzie w stajni. Na prawdę, będę przyjeżdżać o 7 rano albo o 20, żeby zaznać świętego spokoju i nikt mnie nie wkur**ał na ujeżdżalni. Jak nie tłumy ludzi, którzy nie ogarniają niczego i robią straszny burdel, tłum i pożyczają sobie bez pytania uwiązy czy kantary. To dziś z kolei stajenne przedszkole, albo żłobek. Przeszkadza im, że pies chwile szczeka, jeszcze jakaś laseczka w szpileczkach i różowej koszulce na niego tupie i rzuca kamieniami, myśląc, że na pewno się od tego uspokoi.  🤔  Oczywiście nie można się z nimi dogadać, żeby puścić raz albo dwa i przejechać sobie kira do muzyki przed zawodami, bo akurat raz na pół roku stoi wymiarowy czworobok, bo rekreację prowadzą z małym dzieckiem w wózku na środku ujeżdżalni i by się obudziło. Konkretnie to im nie przeszkadza muzyka tylko ma być cicho, ale to, że ja jej 70 metrów dalej na koniu nie słyszę to jest już szczegół, który ich nie interesuje. Ja mam się tam czaić przez 4 godziny, kiedy się rekreacja skończy? bo coś takiego jak grafik nie istnieje i umawiają sobie ludzi jak pasuje. Raz jazdy są, raz ich nie ma, raz o tej samej godzinie jest tłum ludzi ledwo trzymających się na koniach, a raz jest jazda indywidualna. To równie dobrze, ja mogę mieć pretensje o starsze, kilkuletnie dzieci, które biegają i krzyczą bez opamiętania i jeżdżą plastikowym hałasującym samochodzikiem. Biegają gdzieś, jak wpadną w błoto to jest afera na całą stajnię, to kurczę jak się bierze dzieciory do stajni to trzeba sobie albo ich pilnować, albo liczyć się z tym, że się ubrudzą, wywrócą czy pokłócą o zabawkę.  😵 W dodatku złość się koniowi udziela i mam dosyć jeździectwa na najbliższy tydzień. Jak dobrze, że jutro koń ma wolne...

Facella
od 8 rano powiadasz? Ja sama pamiętam jeszcze czasy jak z jakieś 10 lat temu i więcej biegałam po placyku, ale zwykle to max pół dnia. Popołudniu po obiedzie i nie robiliśmy jakiś znowu nie wiaodmo jakich rzeczy. Kultową zabawą był chowany na zaklepywanie, pamiętam jak jedna babka się odgrażała, że zadzwoni na straż miejską. Wszędzie dookoła 10 piętrowe bloki i jedną z kryjówek była wnyka pod balkonem na parterze, no nie mogła kobieta przeżyć, że się tam chowamy.  😂
Sonkowa, tak jak pisze cavaletti, przyjmuje się raczej większość reklamacji, gdybyś miała paragon to jeszcze fajniej. I można zwrócić w każdym sklepie.
Wkurza mnie że mieszkam w takiej dzielnicy w jakiej mieszkam i codziennie wysłuchuje głupich kłótni. Np. przed chwilą jakaś kobieta szarpała swoją matkę i wyzywała ją od szmat bo chciała 50 zł. na alkohol, a wnuczka nie zrobiła nic. Ba. Jeszcze mamie pomagała.
Alaska, co do ujeżdżalni - do szału mnie doprowadza, jak wszyscy mają wszystkich w d*e. Wrzeszczę głośno - jadę przekątną, okey?, dostaję odpowiedź twierdzącą, a tu mi się jakiś tłuk wpieprza i zatrzymuje na środku. I ja, jadąc dodanie, muszę go omijać  😵 Jak widzę, że ktoś sobie robi na kółeczku, to mu się tam nie wtryniam, omijam z daleka i jest luzik. A jak proszę o duże koło na galop, to zaraz mi się jakaś sierota kłusem przypałęta pod kopyta. A ile razy się darłam, że ruch prawostronny obowiązuje, nie dociera. I najczęściej pretensje są do mnie, że to ja zajeżdżam, bo akurat mi się zachciało przekątną/galopu...
A jeśli chodzi o dzieci - ja jestem tolerancyjna, do pewnego stopnia. Jeśli cały czas są krzyki na podwórku, to mnie po prostu szlag trafia. Niech się bawią  chowanego, bardzo dobrze - wtedy przynajmniej siedziałyby cicho. Ale nie, jakieś fujarki, harmonijki, czy konkurs "kto głośniej wydrze mordę: mamooooo!" przez cały dzień non stop!
Facella to teraz wyobraź sobie, że ja mam za płotem plac zabaw 😎 Tylko u mnie nawet nie dzieci są problemem, bo to da się przeżyć i nawet cicho bywają, co ich matki... 😵 Drą ryja tak, że okna w domu otworzyć nie mogę, bo mi dziecko budzą. I oczywiście co drugie słowo "k., p., ch., j." :/
moje mieszkanie było kupowane między innymi dlatego, że okolica spokojna i cicha. Dwa lata później pod samym oknem zrobiono mi plac zabaw i całe dnie od rana wylega tam całe przedszkole pobliskie, popołudniami nieco starsze dzieci a wieczorem te najstarsze 😉
wyobraźcie sobie jak się czuję przychodząc po nocce do domu, kładę się a za godzinę budzi mnie wrzask, pisk i inne odgłosy dzieciaków. Mnie, czołowego dziecio-hejtera. Generalnie coraz poważniej myślę o sprzedaży mieszkanie i poszukaniu innego.
Ja mam szkolne boisko. I też nie mogę okien otworzyć jak młodzież uprawia "sport". Czyli klnie jak banda więźniów, pije i jeździ motorami. Kiedyś był stróż i nawet pies. Była trawa i kosze i bramki. Teraz jest zapluta pustynia.
Niemiłosiernie wkurzają mnie opłaty za prąd. I to, że coś nam go koszmarnie zżera a my nie wiemy co... 👿 No litości, w zeszłym roku 200zł dopłaty po zimie a w tym 2300?! 🤔
Czarownica, o tak, matki nie lepsze... Ile razy ja słyszałam "zamknij mordę, gówniarzu!"  🤔
Straszna sprawa z tym prądem  😲 Współczuję.
Mnie wkurza, kiedy lud prosty robi mo fotki bez pytania. Doczepionej do konia w stanie rozczochranym czyli stajennym.
No, żesz.... wypada spytać czy co?
gorzej jak robi fotki jak doczepiona do kobyły walczę o życie. Przelezie przez płot, stanie na środku i wali fleszem o oczach
To też. Ale w każdej sytuacji wypada spytać.
nie od dziś wiadomo że paparazzi bywa męczące  😎
Ja na zdjęciach wiecznie mam albo zamknięte oczy, albo minę szalonego pawiana i zawsze się zastanawiam, w ilu rodzinnych albumach zalegają moje zdjęcia z oprowadzanek czy wycieczek po ośrodku z jakimś unikatowym wyrazem twarzy. A najlepsze z pewnością są te, kiedy staram się trochę odchylić, żeby nie było mnie widać na fotce, a rodzic walnie szeroki kadr - no i na pierwszym planie dziecko na kucyku, a z tyłu jakaś dziwna pani odstawiająca wygibasy.  🤣
Wkurza mnie, że nie jestem supermanem. I że dostanę żenujące niskie odszkodowanie za samochód. I że naprawa obiektywu wyniesie mnie prawie 1000 zł.
A no wypada ale gapie w ośrodkach jeździeckich rzadko robią to co wypada a jeszcze rzadziej to co jest bezpieczne niestety...
Ja już nawet nie wiem na co się wkurzać, chociaż jestem wkurzona i zdołowana na maksa. Nie dziwię się ludziom że jak mają coś zgłosić na policję, to się zastanawiają. Ja właśnie dzisiaj miałam okazję na własnej skórze, przekonać się jak to wygląda 🤔. Okienko na korytarzu i petenci opowiadają o swoich problemach, a następni, którzy stoją w kolejce, przysłuchują się. Nosz kurde, policjant z szybkością karabinu maszynowego mówił oficjalnie co mogę zrobić w danej sytuacji, nawet połowy z tego nie zapamiętałam, (jestem ciekawa, gdybym z taką samą szybkością objaśniała mu budowę konia, ile by z tego zapamiętał) Wkurzyłam się i mu  przygadałam, to zaczął już trochę po ludzku objaśniać. Niestety "widownia" przysłuchująca się za plecami,  nie wpływała zachęcająco na taką otwartą rozmowę. Ehh... muszę jednak poprosić o pomoc znajomą koleżanki, która jest policjantką, może ona mi pomoże z tym problemem.
Jezu, jak mnie znajomi wkurzają. Seryjnie, już ręce opadają i siły nie mam. Planowałam urodzinową imprezę w czwartek, potem chciałam przełożyć, bo w piątek rano muszę być na MTP, i niekoniecznie na kacu. Większość się już na piątek poumawiała. Okey, no to może na przyszły tydzień. Nie, też większości nie pasuje, bo część poprawia matury, część uczy się na jakieś zaliczenie wuchtę czasu później. No dobra, to stwierdziłam, że wracam do wersji czwartkowej, najwyżej zwinę się wcześniej. Mówiłam im dużo wcześniej, że nie chcę iść na Wielkie Grillowanie UAMu, które jest akurat w środę i czwartek. I co? Wszyscy się tam poumawiali z ludźmi już wcześniej, więc najpierw idą na grillowanie. Pretensje, że ja się wkurzam, bo "zły okres sobie wybrałam". Sorry, że urodziłam się w maju.
Naprawdę, strasznie mi przykro z tego powodu, tym bardziej że ja zawsze na czyjeś urodziny staram się coś zorganizować, najlepszej kumpeli ostatnio ogarnęłam limuzynę, tort z zarąbistym napisem i koronę księżniczki. A dla mnie to kurna nikt się nie może raz w życiu poświęcić czy dostosować do moich planów. Na dodatek mój facet nie będzie mógł raczej w tym tygodniu przyjechać, chociaż on jest częściowo usprawiedliwiony, no ale sam fakt...
Ja pier*olę, zapowiadają się najgorsze urodziny ever.
Strzyga, i jeszcze ejdżbio 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się