A jak się powinno mówić żeby Cię nie wkurzało? 😉 Ja mówię 'haijem' bo 'hejczendem' mi nie przechodzi przez gardło, tak samo jak mówię 'ikea' a nie 'ajkija' 😉
O o o! Mnie " ha i em" też niesamowicie drażni. Zawsze mówię "haem" albo "haendem". Jak usłyszę gdzieś tę formę "haiem" to się zastanawiam o co chodzi 🤔wirek:
Wścibscy sąsiedzi mnie wkurzają. Przyjdzie taka i wszystko chce wiedzieć: "A kto to u was był, jacyś rowerzyści? A co chcieli? A kto to?" Ja ignoruję takie pytania, ale oczywiście moja święta babcia musi się tłumaczyć całemu światu, olać rowerzystów, rodzinne prywatne sprawy rozgaduje 🙇 Po prostu mnie to wk*wia!
A co w wymowie haiem jest takiego wkurzającego? Bo jak tam pracowałam to mówilismy tylko tak. I kierownicy tak mówili. I telefony się tak odbierało... 'Hejczendem' mówiło się w rozmowie z zagranicznymi kierownikami. 'haiem złote tarasy słucham" ech, az kiedyś tak swoją komórkę odebrałam 🙂
Nie jem od kilku lat mięsa i niesamowicie wkurzają mnie sytuacje jak idziemy na pizze, ktoś zamówi pizze z mięsem a jak ładnie podziękuję to zaraz jest " jeeezu, nie przesadzaj, nic ci się nie stanie od jednego kawalka. " albo jak pojedziemy na stacje, ktoś mi kupi hot-doga też ładnie podziękuję i powiem że nie jadam to zaraz jest, że przesadzam, przecież od jednego nic mi sie nie stanie, jak juz kupili to muszę zjeść. No cholera jasna. 😤
A oprócz tego wkurzają mnie moi znajomi. Jak oni coś zrobią głupiego, no to trudno, stalo sie. Jak ja zrobie to samo to jestem zla, beznadziejna, najgorsza..
Sonkowa łącze się w bólu, ilekroć słyszę pytania typu ,,to co Ty jesz jak nie mięso? dlaczego, po co"etc. dostaje białej gorączki. No ile można tłumaczyć... A teraz okres grillowania, więc takie pytania są na porządku dziennym.
[quote author=Edy link=topic=20214.msg1765025#msg1765025 date=1367565010] wkurza mnie, gdy ktoś mówi "hajem" (h&m) 😵
A jak się powinno mówić żeby Cię nie wkurzało? 😉 Ja mówię 'haijem' bo 'hejczendem' mi nie przechodzi przez gardło, tak samo jak mówię 'ikea' a nie 'ajkija' 😉 [/quote] No jakos wkurza mnie gdy ktos tak mówi i tyle 😉 "ajkija" pierwsze słysze, moja znajoma mówi "Ikieja" 🙂
Dziś wkurza mnie piąta burza z kolei. Najpierw w nocy. Teraz od 15😲0 co chwilę. Leje, grzmi i w ogóle. Z trudem znalazłam czas na pojechanie w teren, umycie koni etc. Cały czas ścigam się z deszczem. I już teraz robię tak: 😵 p.s A na sklepy KappAhl mówię Katafalk, bo nie wiem jak się mówi. A na L'OCCITANE mówię: ta francuska perfumeria, gdzie kupiłam wodę toaletową dla ..., bo nie mam bladego, jak się mówi.
Wkurza mnie, że ludzie nie mający pojęcia o jeździectwie,a konia to może widzieli na rynku w dorożce, uważają, ze jeździectwo to takie banalne jest. Siedzisz i nic nie robisz, bo przecież koń za ciebie biega. Tymczasem ja ostatnio dochodzę do wniosku, że to jeden z najbardziej niewdzięcznych sportów jakie są. No i weź tu człowieku słuchaj, że jeździectwo to nic takiego. 😵
Tania, Kapal i Loksitan 😉 (katafalk 😂 'tango' Mrożka mi się przypomniało aż) Alaska, e tam niewdzięczne. po co słuchać ludzi, skoro można iść do stajni 😀 Edy je też mówię Ejdż-end-em i trochę mnie boli, jak ludzie tak dziwnie spolszczają te nazwy. także żółwik 🙂
Z tą niewdzięcznością to sama takie wnioski knuję. Jakby nie było to różnie bywa, zwykle wkłada się masę pieniędzy, przygotowywań, wysiłku i serca, a wystarczy, że ktoś machnie parasolem, źle ruszysz ręką, nogą i jest po zawodach. Do tego koń to jednak żywa istota i raz idzie jak po masełku, a potem totalny regres i patologia. Nie wspominając o wypadkach losowych, że okuleje rozwali się czy coś. Człowiek ma takie różne przygody w tym jeździectwie, przychodzi ktoś i mówi aaa bo to się wozisz na koniu tylko, on wszytko robi za ciebie.
Tania, o! ja też mówię: ta sieciówka, albo ta perfumeria i nie cuduję z poprawną czy nie poprawną wymową. swoją drogą trochę mnie wkurzają wszędzie "zagraniczne" nazwy. wiem, wiem - to ich marka, ich nazwa, nie powinnam sie czepiać, ale mnie wkurza. W Polsce bym pomieszkała, a nie w kolejnym klonie kolejnego kraju "juropejskiego"... Żeby jeszcze reszta - patrz pensje, socjal, drogi itp. były "juropejskie". ale nie, nazwy. Cóż... "nazwy tylko mamy".
Wkurzają mnie ludzie, którzy uważają że tinker i Gypsy cob (koń cygański) to ta sama rasa, przy czym tinker to przeważnie półkrew!!! Poza tym tinker to nie jest poprawne politycznie, bo obraźliwe dla Romów słowo...
Od koleżanki z francuskiej części Kanady. Moja siostra, która pomyka perfect po francusku też tak wymawia więc chyba jednak coś w tym jest. Ale twierdzi, że Loksitan jest poprawniejszą formą.