Czy ja wiem. Jak widzę, jakie łamagi tu jeżdżą, byle tylko dojechać do spożywczaka/na uczelnię/do pracy to załamuję ręce. Szczerze wątpię, żeby Ci wszyscy ludzie mieli jakiekolwiek pojęcie o przepisach. Bardziej to kierowcy są lepiej doedukowani. Mi ostatnio taka mazepa (rowerowa) wyjechała pod koła roweru, bo ona skręca w lewo. Znam ten ból, jakbym nie wrzasnęła to by niezłe bum było. Ale przykładowo w Polsce jadę sobie jakąś mniejszą ulicą w Rzeszowie (ścieżki brak, btw). Światło zielone, ja jadę prosto, a jakiś debil tuż przed skrzyżowaniem wyprzedza mnie, zajeżdża drogę, ostro przyhamowuje i skręca W PRAWO. I to mnie wkurza, bo za kogo on się ma? Władcę szos?
edit. I na jak rozwalonych rowerach - dodatkowo. Ja bym się bała na to wsiadać. Rowerzyści w Niemczech są moim zdaniem dużo bardziej niemożliwi, niż ci polscy, ale mimo to nikt za kółkiem nie traci tu cierpliwości. W Polsce jazda samochodem = wielki wku**w na gębie, gazowanie, hamowanie, zajeżdżanie. Ja nie wiem skąd tyle agresji w rodakach.
dla mnie najbardziej irytujący typ rowerzysty to "władca szos", czyli wypas rower, pełen pakiet ochraniaczy, czaderskie okularki i snucie się środkiem drogi tamując ruch, na światłach oczywiście stający na środku pasa i zmusza wszystkich do pełznięcia za jego super ultra nowiutkim cackiem.
Szczerze mówiąc to tacy mnie też najbardziej denerwują (właśnie taki wylądował mi na masce). Wjechać na pasy na czerwonym, kiedy tłum ludzi grzecznie czeka a samochodu jadą ciurkiem to już nawet nie kwestia nieznajomości przepisów ani roztargnienia. Nie mam pojęcia czego ale to chyba jakiś wyższy stopień wtajemniczenia 🙄
Meise, masz prawo jazdy? Prowadzisz? Nie zdarzylo Ci sie zeby taki pajac Ci kiedyś wjechał prosto na maskę, nawet nie machnawszy wcześniej rączką, ze skręca? Bo ja spotkałam do tej pory samych takich (nawet jak jezdzilam L). I nie raz jechali tuż obok ścieżki rowerowej. Co do agresji u kierowcow-zdarza się, ale bez przesady.
Ja bym tym wszystkim rowerzystom zrobiła obowiązkowe prawo jazdy a rowery oznakowala rejestracjami i by przestali tak swirowac jakby ich czekały konsekwencje prawne z tytułu wyczynów drogowych...
Zu, raz się taka sytuacja zdarzyła, jak jechałam jako pasażer - starsza pani skręciła bez ostrzeżenia w lewo. A poza tym - nie, a jeżdżę bardzo dużo, czy to jako kierowca, czy jako pasażer. Natomiast agresja kierowców, gdy jadę rowerem jest porażająca. I nagminna. Nawet jeżeli jest to droga totalnie nieuczęszczana, to potrafi się taki bydlak prawie zatrzymać i krzyczeć niecenzuralne słowa..
edit. ja naprawdę nie wiem, gdzie Wy tych nieśmiertelnych wariatów na wypasionym sprzęcie spotykacie. Może tak jest w większych miastach, nie wiem. Ale Rzeszów też jest baaardzo rowerowy i jakoś takich sytuacji obserwuję bardzo mało.
Też jestem kierowcą. I żeby nie było - jeżdżę przepisowo rowerem. Bardzo lubiłam wycieczki za miasto, do sąsiednich wsi itd, ale takie sytuacje mega zniechęcają. Tutaj na nowo poznaję, jak fajnie można spędzić taki rowerowy weekend - bez stresów, przyjemnie i aktywnie. Aha i jeszcze jedno - gdzie indziej dąży się do tego, aby W MIEŚCIE samochód miał jak najmniejsze prawa. W Polsce na odwrót.
W przepisach wyraźnie stoi, że może jechać po drodze dla rowerów i pieszych (ale nie musi, nie ma takiego nakazu), a musi po drodze wyłącznie dla rowerów.
u nas znak C-13/16 czyli z pieszymi po lewo i rowerami po prawo jest przy np dróżce gdzie po lewo jest chodnik z płyt, a po prawo solidna ścieżka, bądz przy takich cudach:
i jest to przecież znak nakazu. więc dlaczego przy znaku nakazu jazdy po (w tym przypadku) prawej stronie wyznaczonej drogi-ścieżce rowerowej- nie ZMUSZA do jazdy po niej? przecież to jest dróżka wyłącznie dla rowerów (jej prawa strona). więc jeśli mamy taką drogę jak na obrazku i stoi znak nakazu (oddzielny) dla pieszych i dla rowerów to rowerzysta MUSI, a jak jest połączony (c-13/16 będący kompilacją znaków 13 i 16, a wskazujący jedynie stronę) to MOŻE? 😜
Aha i jeszcze jedno - gdzie indziej dąży się do tego, aby W MIEŚCIE samochód miał jak najmniejsze prawa. W Polsce na odwrót.
no cóż, stojąc wczoraj w gigantycznym korku stwierdzam, że jest odwrotnie. 3 pasy, w porach szczytu zblokowane na kilka skrzyżowań. co zrobiono? wyłączono jeden dość niedawno, opatrując wielkim napisem BUS. efekt? zamiast bardzo zakorkowanych 3 pasów mamy GIGANTYCZNIE zakorkowane 2 pasy. zachęcając do korzystania z komunikacji.
chciałabym jeszcze wspomnieć, że np w Łodzi komunikacja miejska jest jedną wielką loterią. czy przyjedzie, czy dojedzie, czy o czasie, czy sie nie zepsuje w trakcie to sa pytania na które odpowiedz znają jedynie wróżbici. do tego rozplanowana jest koszmarnie i dojazdy są jakąś paranoją, bo w jednym miejscu jezdzi kilka/naście linii, a dojechać gdzieś poza centrum to pierdyliard przesiadek, autobusy raz czy dwa na godzinę, i wielki kawał do pokonania "z buta".
Nie mogę znaleźć tego artykułu, który super tłumaczył zasady rozporządzenia dotyczącego C13/C16. Ale to jest fakt. Policja nie ma prawa zatrzymać rowerzysty poruszającego się ulicą, gdy obok ma do dyspozycji taką "ścieżkę". W miastach powinno się stawiać właśnie na komunikację miejską i ruch rowerowy, szkoda, że u nas to jeszcze kuleje.
ale dla mnie to sobie może być masa krytyczna albo nawet bomba neutronowa. Pytam co za debil zablokował ruch w centrum dużego miasta na 20 minu. Fajnie zwłaszcza miały stidentki które w ramach masy musiały kwitnąc dwie godziny czekając na pociąg do domów. Bo ktoś sobie popitalał rowerkiem. Niech popitala dowoli ale nie rozwala innym funkcjonowania. Niech sobie w niedzielę popitalają.
no cóż, stojąc wczoraj w gigantycznym korku stwierdzam, że jest odwrotnie. 3 pasy, w porach szczytu zblokowane na kilka skrzyżowań. co zrobiono? wyłączono jeden dość niedawno, opatrując wielkim napisem BUS. efekt? zamiast bardzo zakorkowanych 3 pasów mamy GIGANTYCZNIE zakorkowane 2 pasy. zachęcając do korzystania z komunikacji.
A ja w Warszawie kocham BUSpasy miłością wielką, ale i na komunikację miejską nie ma co narzekać (może poza podwyżkami cen biletów 🙁). Dzięki tym pasom jestem w domu w 30 minut a nie w godzinę. I patrząc na to, że w korkach ludzie sobie siedzą w swoich samochodach i w dodatku jedzie najczęściej jedna osoba, to jestem za tym, żeby zatłoczone autobusy miały takie udogodnienia, jakie mają 🙂
Obowiązek jazdy rowerem po drodze dla rowerów i pieszych okazuję się być... uznaniowa 🤔 http://www.wrower.pl/prawo/obowiazek-jazdy-po-drodze-dla-rowerow,3004.html Ja skłaniałabym się raczej ku opcji, że rowerzysta powinien korzystać z czegoś takiego, ale na upartego wywinąć się można bez problemu najwyraźniej.
Nienawidzę rowerzystów w Warszawie, poruszających się po ulicach wraz z samochodami. Jak im pasuje, to jadą jak samochód. Jak dla samochodów zapala się czerwone, to nagle rowerzysta może sobie skręcić w prawo, na czerwonym, a jak. Spychałabym ich z drogi, serio. A już moim wrogiem numer jeden, to hipsterskie kretynki w amsterdamkach. Rok temu jedną bym zdmuchnęła, bo uznała, że już jednak nie jest rowerzystką, tylko zamierza jechać na chodnik, centralnie przed moim prawym bokiem, nie chcąc widzieć, że czekam na skręt w prawo i nie spodziewam się nikogo z prawej strony, bo jest tylko jeden pas ruchu. O nie, debilka musiała się znaleźć. Słowo daję, zakazałabym ruchu rowerów po ulicach. I tak, jak motorom zjeżdżam i ustępuję drogi, tak rowerom nigdy.
Ścieżek rowerowych nie ma, po chodniku jeździć nie można - to przepraszam bardzo, gdzie mają rowerzyści jeździć? Owszem, jeżeli decydują się na jazdę po ulicy to muszą przestrzegać zasad ruchu drogowego, ale Słowo daję, zakazałabym ruchu rowerów po ulicach. I tak, jak motorom zjeżdżam i ustępuję drogi, tak rowerom nigdy. jest pięknym popisem egoizmu. A szczególnie druga część tego cytatu. Rowerzysta w starciu z samochodem ma raczej małe szanse i dlatego powinno się im raczej pomagać na drodze a nie utrudniać 🤔wirek: Zresztą, rowerzysta jest takim samym członkiem ruchu jak kierowca samochodu lub motocyklista...
infantil, pogadamy jak wsiadziesz za kierownicę 😉. A tak poważnie- ścieżek jest coraz wiecej, po chodnikach i tak wszyscy jeżdżą. Ja jeżdże na rowerze prawie codziennie i nigdy jeszcze nie jechalam ulica. I uważam ze większość rowerzystów na ulicach to skrajne chamy, które przez kompletny brak szacunku nie sa w stanie nawet pomachać ręką przed skręceniem.
Rowerzysta w starciu z samochodem ma raczej małe szanse i dlatego [...]
...powinni 3 razy myśleć zanim zrobią coś głupiego? Niech sobie jeżdżą, ale jak się pakują na ulicę, to choćby z troski o własne bezpieczeństwo niech pomyślą zanim gwałtownie zmienią pas, podjadą nagle z boku, żeby tylko być z przodu, zmienią kierunek jazdy itd. itd.
Motocyklistom tłucze się do głów, że z powodu gabarytów pojazdu są mniej widoczni, więc zanim się gdzieś wcisną, to ci myślący się wielokrotnie upewniają czy mogą i czy na 100% ich widać. A rowerzyści? No cóż... na rower może wsiąść każdy...
Jeżdżę rowerem tylko i wyłącznie po ulicach i nigdy nie miałam z żadnym kierowcą żadnych spięć ani problemów, chociaż może w odróżnieniu od większości rowerzystów macham ręką przed skrętem, nie pcham się na chama i nie walczę z samochodami. Kluczem do porozumienia jest przestrzeganie przepisów przez obydwie strony. A co do ścieżek, to może i są wzdłuż wisły i w parkach. A ja po drodze do szkoły nie mam ani jednej 😉
Nie wierzę w to co tu czytam 😵 Uważajcie, żebyście się kiedyś z dzieciakiem nie wybrali na wycieczkę rowerową, nie musieli przejechać kawałka ulicą i żeby Wam coś dziecka nie zdmuchnęło, bo przecież tylko samochody mają prawo jeździć po drogach.
Jesteśmy jednak durnym, narwanym i wiecznie wkur*** narodem.
A co do zajeżdżania i blokowania na światłach to znam rowerzystów, którzy za to pięknie porysowanym lakierem odpłacają. A potem szukaj wiatru w polu. Także, żeby potem problemu nie było.
A kto mówi o blokowaniu? Jak ma miejsce, niech jedzie, śmiało. Zadrapania mówisz. Niech drapie, jak go narwany kierowca za to przeszkoli zajeżdżając i zatrzymując nagle pojazd tak, że rowerzysta ląduje Ci na tylnym zderzaku najczęściej się łamiąc, to cóż. Niech ryzykuje.
W miastach powinno się stawiać właśnie na komunikację miejską i ruch rowerowy, szkoda, że u nas to jeszcze kuleje. bo w Polsce króluje post-prlowska mentalność 'mam samochód - jestem pan!' 🤔wirek:
idiotą jest się bez względu na środek transportu. wkurzają mnie piesi, którzy nie raczą się obejrzeć przed wejściem na ulicę, wkurzają mnie wielcy kolaże zasuwający trójpasmówką gdy obok jest asfaltowa ścieżka rowerowa, a masa krytyczna w piątkowe popołudnia to najlepszy środek do pogłębiania niechęci.
ale również do szału doprowadzają mnie kierowcy, którzy myślą, że jezdnia jest tylko dla nich, którzy nie szanują nikogo poza własną osobą. wyskakują z samochodu prosto na jezdnię, wypadają zza zakrętu wyprzedzając po chodniku (pan w okularkach, garniaku i krawacie) czy jeżdżą tam gdzie teoretycznie im nie wolno, bo maja za ciężką dupę aby przejść się kawałek do lokalu. i nie są to ani niepełnosprawni, ani staruszkowie. rok czy dwa temu zmieniły się przepisy odnośnie poruszania się rowerem po drodze - ciekawe ilu kierowców raczyło się z nimi zapoznać. przykładowo:
6. Jazda rowerem środkiem pasa na skrzyżowaniu.
Dotychczas rowery tak jak inne pojazdy, zobowiązane były do jazdy jak najbliżej prawej krawędzi jezdni.
O co chodzi: Nowy przepis ma zapobiec sytuacjom, gdy wyprzedzające na skrzyżowaniu rowerzystę auto skręca w prawo, zajeżdża mu drogę.
Gdy jedziesz rowerem - naprawdę warto korzystać z tego udogodnienia - gdy jedziesz środkiem pasa, widać cię lepiej, a do tego uniemożliwiasz samochodom niebezpieczny manewr. Pamiętaj o tym, że po zjechaniu ze skrzyżowania, znów musisz trzymać się możliwie najbliżej prawej krawędzi jezdni.
szczerze? ja wcale nie chce jeździć po jezdni w mieście! ale nie mam wyjścia. bo remontując podrzędną, jednokierunkową uliczkę w centrum miasta można wyznaczyć dwa pasy ruchu + miejsca parkingowe, ale o miejscu dla rowerów nikt już nie pomyślał. bo potrafią postawić stojak do przytrzymywania się lub kamerę licząca rowerzystów na nielicznych ścieżkach, ale nie mogą zadbać o likwidację krawężników przy przejazdach i kraterów w nawierzchni (tak, kraterów!)
jeżdżę rowerem sprawnie, zgodnie z przepisami (poza tym, że czasem chodnikiem, bo wybieram mniejsze zło - ale przepuszczam wówczas wszystkich pieszych), sygnalizuję skręcania, oglądam się na to co się dzieję wokół itp. a i tak miałam już kilka niefajnych sytuacji (na jezdni). i czasem wolę spasować. mimo, że mi coś 'wolno' to odpuszczam - szkoda zdrowia albo życia. tylko działa mi to na nerwy niesamowicie.
A co do zajeżdżania i blokowania na światłach to znam rowerzystów, którzy za to pięknie porysowanym lakierem odpłacają. A potem szukaj wiatru w polu. Także, żeby potem problemu nie było.
Brawo... takich mi ani odrobinkę nie szkoda. Dobrze, że mniejsze samochody się nie pchają "na start", jadąc jednym kołem po chodniku. Bo rower szczelinką może.
Wychodzę z założenia, że dziecko, które ma jeździć na rowerze uczy się prawidłowego poruszania się wśród innych, zasad bezpieczeństwa itd. A z małym dzieckiem po ulicy się nie jeździ.
Ludzie widzą jak trudno poruszać się po mieście rowerem dopiero kiedy sami na niego wsiądą. Kultury jazdy w stosunku samochód-samochód brak, więc dlaczego miałoby się robić wyjątek dla rowerzystów? No właśnie. Ścieżek brak, na ulicy niebezpiecznie, jadąc po chodniku trzeba mieć oczy naokoło głowy.
Ale jadąc ścieżką rowerową też nie jest wcale tak bezpiecznie. Przykład z wczoraj. Jadę rowerem po ścieżce rowerowej, w terenie słabo zabudowanym, widać mnie z daleka. Dojeżdżam do skrzyżowania, właśnie zapaliło się zielone, a dla aut zielona strzałka. Widzę już kolejkę aut, jedno stoi na pasach. W momencie kiedy dojeżdżam do zebry kolejny samochód wjeżdża szybko na pasy i w ostatnim momencie zatrzymuje się przed moim rowerem, bo a nuż zdąży! Paranoja.
Z pieszymi też jest często ciężko. Jak przechodzą przez ścieżkę rowerową to nawet się nie rozejrzą i jeszcze objadą wzorkiem "co Ty robisz na ścieżce rowerowej?!".
Inną sprawą jest fakt, że zazwyczaj rowerzysta-idiota będzie też kierowcą-idiotą (i będzie tu "pluć" na rowerzystów), a także pieszym-idiotą, co to mu wolno.
Przykład z wczoraj. Jadę rowerem po ścieżce rowerowej, w terenie słabo zabudowanym, widać mnie z daleka. Dojeżdżam do skrzyżowania, właśnie zapaliło się zielone, a dla aut zielona strzałka. Widzę już kolejkę aut, jedno stoi na pasach. W momencie kiedy dojeżdżam do zebry kolejny samochód wjeżdża szybko na pasy i w ostatnim momencie zatrzymuje się przed moim rowerem, bo a nuż zdąży! Paranoja.
też to uwielbiam 😉
wychodzi na to, że trzeba zawsze myśleć nie tylko za siebie, ale i kierowców, rowerzystów, pieszych (szczególnie za czarno ubrane panienki, spacerujące po zmroku ścieżką rowerową - chodnik był obok) - nigdy nie wiesz co komu strzeli do głowy 😁
Może trzeba poczekać jeszcze kilka ładnych lat, coraz więcej widać rowerzystów, zmieni się trochę mentalność. Może kiedyś będzie tak, że kierowcy przestaną uważać nas za wrogów (ja to czasami zastanawiam się czy oni nie zazdroszczą nam przypadkiem tej przyjemności z jazdy :hihi🙂. A może prędzej wybudowane zostaną ścieżki rowerowe 😉