olcia86, podnos nogi na miekkiej grubej lince. robisz petle, jak sie da to wkladasz noge, jak sie nie da, to "wstawiasz" konia w nia i podnosisz. jest to dosc bezpieczna metoda, kon uczy sie, ze kopanie nic nie daje, a ty unikasz siniakow.
dempsey, na nerwowe konie to nie jest najlepszy sposob. jeszczew bardziej sie nakrecaja. to moim zdaniem bardziej na konia, ktory noge daje, ale trzymac nie chce. do uczenia dawania lepsza linka.
Przede wszystkim wygłaskać porządnie nogę, jeśli koń nie pozwala "nieprzerywając jedzenia siana" GŁASKAĆ nogi, to nie ma co próbować podnosić. Potem sygnał do podniesienia - na początek może być popukanie czymś w nadpęcie i nagradzanie za uniesienie nogi, ale UWAGA, to musi być spokojne uniesienie, nie poderwanie jak do kopa!! Na początek lepsze odciążenie - przestąpienie na drugą nogę. Jak już mamy konia na pilota, czyli: - stojąc przy łopatce i delikatnie dotykając/pukając nadpęcie jakimś kijkiem (nie musi bić firmowy, chodzi o odsunięcie się poza zasięg kopa 😉 ale karot stik naturalsowy się świetnie nadaje) uzyskujemy spokojne uniesienie na chwilę nogi w powietrze - możemy wygłaskać stojącą nogę bez wkurzania sie konia To etap numer dwa: podnoszenie nogi z małej odległości - cały czas biorąc pod uwagę możłiwość kopnięcia, czyli stojąc maksymalnie blisko przodu konia i maksymalnie blisko konia generalnie, najpierw głaszczemy nogę ("przywitanie" i uspokojenie konia - trzeba zrozumieć, ze zapewne kopie, bo się BOI!! i nie rozumie), potem delikatnie pukamy nadpęcie np. kopystką. Próbujemy głaskac uniesioną nogę, póżniej przytrzymywać momencik i wydłużać ten momencik. Jak się udaje przytrzymać i głaskać nogę w powietrzu, to można dotykać kopyta - wtedy zwykle jest kolejna fala oporu 😉 Powoli i spokojnie, najpierw lekkie skrobnięcie w podeszwę, dochodzimy do opukiwania kopystką całego kopytka.
Bardzo, bardzo ułatwia sprawę dobrze wyedukowany podajnik marchewek (osoba, która potrafi rozpoznać, czy zwierzak podniósł nogę, odciążył, czy też próbuje kopnąc albo się uwiesza i wzmacnia pożądane zachowania marchewkami). Jak tylko "szarpie" i wyrywa to lepiej podążać za ruchem "miękką ręką" niż od razu krzyczeć i się spinać - puścić i pochwalić, kiedy przestanie wyrywać. Wyraźną agresję trzeba "uciąć", najbardziej przydaje się cofnięcie o kilka kroków, ale na początek wystarczy skarcenie głosem - i zaraz, jeśli tylko koń zachowa się dobrze, to wzmocnić pozytywnie (głos, wygłaskanie, marchewka). Podstawa to SPOKÓJ i pozytywne nastawienie, żadnego spięcia, szarpania się, bo to nic nie da. Ja się za takie problematyczne zwierzaki zawsze biorę wypoczęta i wyluzowana. Nie używam żadnego wiązania/pętania, raz spróbowałam i się koń prawie przewrócił - dziękuję, postoję 😉 słaba kobieta jestem i wolę na spokojnie i sposobem działać.
Tą metodą nauczyłam już naprawdę sporo koni podnoszenia i trzymania nóg przy struganiu - działa, skoro bywa że uczę nieswoje konie widując je raz na miesiąc, prawda? 😉
Jak nauczyć konia, a raczej oswoić konia ze stosowaniem środków aplikowanych za pomocą rozpylacza (środek na muchy, alu-spray, preparat do nabłyszczanie sierści...)? W lecie ubiegłego roku nabyłam za niemałe pieniądze preparat przeciw owadom, klacz wybitnie nie znosiła "psikania" na sierść, więc ostatecznie rozprowadzałam go i tak za pomocą gąbeczki. Teraz na nowo podjęłam wyzwanie, kupując preparat do pielęgnacji sierści. Początkowo psikałam wyłącznie na szczotkę, było ok, następnie stopniowo coraz bliżej ciała, lecz gdy tylko nastaje przeraźliwy moment rozpylenia bezpośrednio na skórę, klacz odsadza się :/ Na ogon mogę rozpylać do woli 😉 Robię to na prawdę delikatnie, stopniowo, cały czas coś gadam, nie wiążę, bo każde odsadzenie się potęguje strach przed psikadłem 😵 . Nie mam już pomysłów, a trochę szkoda mi tracić cały prepatar rozpylając go w powietrze lub na szczotkę... Pomóżcie !!!
I tak przy okazji, oduczyć odsadzania raczej się nie da, ale co najlepiej jest zrobić w takiej sytuacji? Wiemy, że konie odsadzające się wiążemy w taki sposób, aby w sytuacjach krytycznych koń mógł się łatwo zerwać/odpiąć, no ale jeśli już się stanie, mamy szamoczące się, przerażone zwierzę, uwiąz zaciśnięty pod wpływem siły konia ... Stajemy z tyłu, uspokajamy głosem, ewentualnie, jeśli sytuacja na to pozwala, delikatnie klepiemy w zad?
Poczekaj aż będzie cieplej i ćwicz na wodzie 😉 Absolutnie nie wiąż do tego - i znajdź miejsce w którym nie odsadza się jeszcze, ale już np. przestaje jeśc siano albo sztywnieje i podnosi głowe do góry. Tam "zostań" aż sie rozluźni, wtedy przestań - i za chwilę wróć, idź o krok dalej.
Jak nauczyć konia, a raczej oswoić konia ze stosowaniem środków aplikowanych za pomocą rozpylacza (środek na muchy, alu-spray, preparat do nabłyszczanie sierści...)?
Musisz najpierw oswoić konia z dźwiękiem "pssssst, pssssssssssssst" wydawanym własną paszczą. Po prostu mów do konia "psst, psst" jak najczęściej, w czasie głasakania i czyszczenia. Najpierw cicho, potem coraz głośniej. Potem psikaj wodą (żeby nie marnować drogocennych preparatów) obok konia. Czyli stoisz i głaszczesz, zaczynasz od mówienia "pssst" i dodajesz do tego psikanie wodą obok konia. A potem powoli coraz bliżej. Malutkimi kroczkami, nic na siłę. Musisz być oazą spokoju.
Dobrze robi przestawienie spreju na jak najmniejsza sile i psikanie z bardzo bliska, tak jakbys chciala ten sprawy doslownie wylac na skore (woda lepsza niz preparat oczywiscie do nauki), robiac przy tym jak najmniej halasu - jesli kon nie boi sie mycia w myjce, to z tym powinno byc ok. Potem stopniowo przyzwyczajaj do samego spreju i do dziwieku, czyli powoli psikaj z coraz wiekszej odleglosci i szybciej naciskaj sprej, bedzie wtedy glosniejszy.
ale jeśli już się stanie, mamy szamoczące się, przerażone zwierzę, uwiąz zaciśnięty pod wpływem siły konia ... Stajemy z tyłu, uspokajamy głosem, ewentualnie, jeśli sytuacja na to pozwala, delikatnie klepiemy w zad?
czy to przepis na szybkie trafienie do szpitala??? 😲 jeśli tak to rzeczywiście skuteczny.
przekupywanie marchewką jako jedyne działa choć koń i tak walczy i próbuje kopnąć jakoś małymi kroczkami i przód już całkiem fajnie podaje:-)))dzięki za rady ogon no niestety ale jeszcze za krótki, a co powiecie na temat siodłania????w momencie zakładania siodła kopniaki z tyłu zazwyczaj siebie w brzucha a potem moment podpinania do momentu aż siodło w miarę się trzyma potem już ok
Ja mam taki problem z moim koniem zimnokrwistym-klacz sokólska. Nie chce dawać nóg ! A gdy już pomęczę się i posiłuję pół godziny(dosłownie z zegarkiem w ręku 😀iabeł🙂 To da tą noge . Co mam zrobić by dawała je i nie stawiała oporu ... ? Pomóżcie ! 🙇
Ja osobiście nie rozumiem siodłania siłą tak protestującego konia, jednak wiem, że niektórzy muszą już nał teraz jeździć, bo po to jest koń, i jestem dziwna - ale dla mnie to zwykły gwałt (po to jest żona). Przepraszam wszystkich urażonych porównaniem.
Problem w tym, że tu nie chodzi o sam odgłos psikania, ale o kontakt preparatu ze skórą, jak pisałam wczesniej, psikam na szczotę, psikam na ogon - jest ok, ale niech no tylko się kropla uroni bezpośrednio na sierść ...
Z odsadzaniem[quote author=Madzuaa link=topic=19089.msg956133#msg956133 date=1301425318]
ale jeśli już się stanie, mamy szamoczące się, przerażone zwierzę, uwiąz zaciśnięty pod wpływem siły konia ... Stajemy z tyłu, uspokajamy głosem, ewentualnie, jeśli sytuacja na to pozwala, delikatnie klepiemy w zad?
czy to przepis na szybkie trafienie do szpitala??? 😲 jeśli tak to rzeczywiście skuteczny. [/quote]
Tak, też mi się ten sposób niezbyt widzi, taki dostałam przepis przed laty od starszej daty znawcy koni. Chciałam dowiedzieć, się, co Wy w takiej sytuacji robicie. Ja niestety zazwyczaj kompletnie głupieję, staram się faktycznie stanąć z tyłu-boku konia, żeby mnie widział, ale zazwyczaj niestety nie mam odwagi aby cokolwiek zrobić, uspokajam głosem i czekam.
Dzięki za rady, jadę trochę pomęczyć kobyłkę, zainspirowałyście mnie, mam w domu zraszać do roślin, pójdzie w ruch 🙂
Ja mam taki problem z moim koniem zimnokrwistym-klacz sokólska. Nie chce dawać nóg ! A gdy już pomęczę się i posiłuję pół godziny(dosłownie z zegarkiem w ręku ) To da tą noge . Co mam zrobić by dawała je i nie stawiała oporu ... ? Pomóżcie !
Madzuaa- Ja mam podobny problem, który pojawia się co roku i zawsze stosuję taką metodę. Klaczuchę biorę na uwiąz który trzymam w ręku. W drugiej ręce spray. Tu najczęściej w momencie zobaczenia specyfiku następuje szarpanie i chęć ucieczki, więc uspokajam ją głosem i głaskaniem. Następnie na rękę w której trzymam uwiąz psikam specyfik i wycieram na skórę, oczywiście znowu jest wzdrygnięcie. Czynność powtarzam kilka razy, następnie coraz bliżej przesuwam rękę do ciała konia i nadal na nią psikam. Gdy już to nie jest straszne przykładam dłoń do konia i psikam specyfik między palcami dłoni na ciało konia. Czynność wykonuję w różnych miejscach z ręką na ciele i psikaniem między palcami. Powoli odstawiam rękę od konia i psikam z bliskiej odległości na ciało ciągle kontrolując zachowanie konia, gdy zaczyna się denerwować głaszczę ją. Może cały opis wydaje się skomplikowany lub trwający długo ale tak naprawdę cała czynność zajmuje mi ok 5 min do osiągnięcia etapu piskania bez ręki.
Ja jak kupiłam mojego ogra też miałam problemy z czyszczeniem nóg. Wytargał mnie, koleżanka zęby prawie wybił. W metodzie z linką na nodze niemal nie pozbawił nas życia. W siodlarni dorwałam książkę Metody TTouch i masaże. Powiem : Zbawienne to dla mnie było. Pół godziny jak nie dłużej masowałam kucyka wszędzie : szyja, grzbiet, nogi, ogon, cokolwiek się dało. Jak koń się rozluźnił masowałam nogi, całą długość, głównie okolicę pęcin, aż koń sam podawał nogi. Jak zabierał nie trzymałam. Puszczałam i zaczynałam od nowa. Kucyk zaczął dawać nogi. Potem żeby to wydłużyć koleżanka zajmowała go np. suchym chlebem (tak było 2 razy). Potem już starałam się czyścić bez niczyjej pomocy. Nie raz minęło 20 minut. Teraz kucyk podaje nogę jak tylko dotknę ręką. I zawsze starałam się zrobić lukę między nim a sobą, żeby mógł zobaczyć co robię z jego nogami. Teraz już nie muszę. 😉
Jak oswoić konia z dźwiękiem odczepianych/odrywanych rzepów. Zarówno odrywanie powoli, jak i odrywanie szybko powoduje zdenerwowanie, i jak tylko słyszy ten dźwięk, zaczyna się kręcić, płoszyć, więc o zdejmowaniu np owijek nie ma mowy, <z zakładaniem nie ma już takiego problemu bo przynoszę ,,poodczepiane">.
martaedka - napisałam powyżej dośc dokładną instrukcję - jeśli masz jeszcze oprócz tego szczegółowe pytania, to pisz. Instrukcja sprawdzona również na zapuszczonej kobyłce zimnokrwistej. ALE uwaga, zainteresuj się, czy kopyta są zdrowe - kowale często nie radzą sobie z zimnokrwistym kopytami i nogi konia zwyczajnie bolą - dlatego może nie chcieć podawać. Jeśli kopytka przerosły to też mogą boleć.
kolejny problem konio oporny na galopy zarówno pod siodłem-w terenie jak i na lonży bata wcale się nie boi można go jej w d...wsadzić a ona ma to gdzieś:_( z nogami już coraz lepiej najważniejsze że przestała kopać pas do lonżowania jak miała zakładany to nie kopała
mam taki sam problem z wałkiem o.O nie ma galopów, i koniec. Na pastwisku gania jak szalony, kita do góry i potrafi przez pół godziny szaleć. lonża, siodło, cokolwike- zero galopowania. Ręce, łydki opadają -.-
Nie , ma całkiem zdrowe kopytka , biega sama , nic ją z pewnością nie boli . A ta metoda , którą podałaś nie działa ;[ Z linką też nie ... Może wytłumaczy mi ktoś metody masażu ? Może wtedy sama zacznie dawać nogi z myślą, że będzie masaż . ;]
nie chce podnieść nóg , nie kopie . Gdy pukam lekko w pecine i chce podnieść to coraz bardziej się opiera na tej nodze ... Jeśli bardzo mocno chwyce za noge i do góry wypchnę to da , ale sama nie trzyma . Jednak chcę żeby dawała bez problemu te nogi ;[ Wytłumaczy mi ktoś technikę masażu ?
No bo nie masz próbować podnieść nogi! W ogóle jej nie łapiesz, nie dotykasz, nie opierasz się na koniu. Pukasz w nadpęcie - nie musi być strasznie lekko 😉 musi być tak, żeby koń zauważył, choć zaczynasz od lekkiego pukania oczywiście. To jedyny punkt kontaktu z koniem! To jest na tyle niemiłe (a jednocześnie niebolesne), że prędzej czy później koń coś zrobi, co najmniej odciąży nogę. To jest moment na natychmiastowe danie mu spokoju, a może nawet marchewki (bardzo bardzo ważne, żeby to wzmocnić). Jak już bez wahania odciąża nogę, to prosimy dalej, żeby uniósł choć na chwilę. Naprawdę, nauczyłam tą metodą wiele koni, jeszcze żaden się jej nie oparł. Najdłużej to trwało w przypadku hucuła, który stał z miną >>WYTRZYMAM<< ale i on odpuścił po pewnym czasie. Plusy tej metody - to KOŃ podnosi nogę, nie Ty podnosisz ją koniowi - nie ma problemu z uwieszaniem się konia uczonego w ten sposób => oszczędzasz kręgosłup. A masaż/głaskanie łap to warunek wstępny zdecydowanie (pisałam o tym też).
Oczywiście możesz próbować podnieść nogę samym masażem 🙂 Powodzenia 🙂 Podziel się metodą, jeśli się uda. Z racji mojej pasji i poziomu wyedukowania niektórych spotykanych koni, wszelkie metody uczenia podnoszenia nóg są dla mnie przydatne.
Ostatnio zmuszona do myślenia zimnokrwista kobyła, kombinując co ma zrobić, czyniła różne próby, np. lekko... grzebnęła zadnią nogą. Przyznaję, że pierwszy raz w życiu takie coś widziałam, wyglądało to przekomicznie 🙂
Gdy robię to co napisałaś( sama na to wpadłam) to ona jeszcze bardziej się opiera na tej nodze . Gdy chcę podnieść to zaczyna się przemieszczać ... Jak już się uspokoi to znów głaskanie , puknięcie ale coraz bardziej napiera na nogę ...
Wczoraj wieczorem próbowałam ze zraszaczem. Zaczęłam od kopyt, bo generalnie klacz jest przyzwyczajona, że często jej tam coś majstruję, regularnie je myję itp. Psikałam z początku od spodu kopyta, udając, że w ten sposób je rozczyszczam. Następnie stawiałam kopyto na ziemi, psikałam na ścianę kopyta, aż do koronki, trochę wyżej i wyżej, aż doszłam do połowy nadpęcia. Tam klacz zaczynała się denerwować, więc zrobiłam tak z każdą nogą i na tym pozostałam.
Dzisiaj spróbuję też wariant z ręką 🙂. Opis ani zagmatwany, ani za długi, zazwyczaj spędzałam na "nauce tolerowania psikadeł" nawet do godziny dziennie 🤔
Chmurny leopard - Kolistym ruchem masuje się całe ciało, aby poprawić krążenie albo rozluźnić mięśnie. Ręka niezbyt mocno naciska skórę konia, palce są lekko zgięte. Rozprostowując palce, zataczamy jeden i jedną czwartą obrotu, tak by palce popychały skórę. Naciskamy z różną siłą, obserwując reakcję konia.
Chwyt pytona - łagodzi skurcze mięśni i poprawia krążenie. Płacko rozłożoną dłoń kładziemy na skórze dokładnie ponad mięśniem i lekko unosimy mięsień, chwytając go delikatnie palcami i dłonią; przetrzymujemy przez 4 sekunty i zwalniamy uchwyt.
Ciągnięcie za ogon - ma to na celu zwolnienie napięcia mięśni szyi i grzbietu. Ogon trzymamy delikatnie, ale mocno obiema dłońmi i ładognie nim obracamy albo rozciągamy, odchylając się do tyłu i ciągnąc całą mocą własnego ciała; ogon musi pozostać w poziomie.
Masaż uszu - Masaż uszu pomaga koniowi odprężyć się i zwolnić napięcie. Po przeżytym szoku puls i częstotliwość oddechów są wolniejsze. Należy skłonić konia do opuszczenia głowy i najpierw zająć się jednym uchem, potem drugim, pocierając je albo lekko ściskając czubkami palców w kolejnych punktach od podstawy do wierzchołka. Na uchu znajduje się wiele różnych receptorów. Masowanie wierzchołków uszu pomaga koniom po traumatycznych przeżyciach.
Zataczanie kół nogami - Doskonale rozgrzewa kończyny przed wysiłkiem i poprawia krążenie krwi u konia chowanego w stajni. Alby wykonać ten zabieg, podnosimy lekko nogę konia, zginamy (do przodu albo do tyłu) i bardzo łagodnie zataczamy nią okręgi a następnie odstawiamy na ziemię.
Tu jest kilka metod. Osobiście używałam leoparda i ogon najczęściej. Generalnie czekałam aż było widać, że koń wręcz się rozpływa, później nogi aż koń przeniósł ciężar i wtedy brałam nogę. Wiem że jest jeszcze jedno ćwiczenie właśnie na masaż nogi, ale teraz go nie pamiętam ,bo osobiście rzadko go stosowałam. A nawet dwa były .. Mi pomogło kiedy nic innego nie działało, potem koń coraz łatwiej dawał nogi.