Julie, co za makabryczna historia 🙁 współczuje, że musiałaś to przeżyć.
Ja to pikuś. Od początku do końca była przy tym właścicielka, to była jej ukochana klacz na której trenowała i startowała z powodzeniem w coraz wyższych konkursach. Nikomu nie życzę takiego koszmaru.
Przecież to znana wszystkim historia. Nie rozumiem co ma do odsadzania się. No i co za idiotyczny tytuł... "Przez sznurek do snopków" ❓ Chyba przez debila który ten sznurek do jej języka przywiązał lub jeszcze dokładniej: debila, który go takiej metody nauczył i tak kazał postępować... Sznurek sam w sobie jest niewinny 😉
się śmiejecie, a ja znam historię jak świeżo upieczony posiadacz konia, bardzo ambitny i spragniony wiedzy, dostał fachowe wskazówki co do szkolenia ciągów: "Przyczepia się taką wstążkę kolorową do naczółka z boku i koń się jej boi i tak bokiem odchodzi od niej". Co najlepsze, uwierzył i sprawdzał! Cała stajnia pękała ze śmiechu 😀iabeł: (ach okropne jest środowisko jeździeckie 😉)
1. Czy jest tu ktoś, kto na swoim (lub nie swoim) koniu wykonuje piaff? 2. Jeśli tak, to czy sam go do tego poziomu wyszkolił? 3. Czy w uczeniu konia piaffu osoba na ziemi jet bardzo pomocna, czy nie jest to konieczne/potrzebne?
Ja raz w życiu siedziałam na koniu, który był wyszkolony do tego stopnia i było to na nim bardzo łatwe. Ale dokładny proces szkolenia znam tylko teoretycznie i jestem w stanie sobie to tylko wyobrazić - długie i żmudne ćwiczenia nad porządnym podstawieniem zadu i skracaniem/wyciąganiem kłusa. Jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce od kogoś kto zajmuje się szkoleniem koni na takim poziomie na co dzień.
Jakie są najczęściej spotykane trudności i popełniane błędy w tym procesie?
żeby odświeżyć ten wątek... zauważyłam [ na fotoblogach oraz innych forach , że ludzie albo mają z tym problem albo nie wiedzą jak...] , że coraz częściej jest zadawane to pytanie: Jak nauczyć konia galopować na dobrą nogę ? może komuś się akurat przyda , a wątek będzie odświeżony 😉
1. Czy jest tu ktoś, kto na swoim (lub nie swoim) koniu wykonuje piaff? 2. Jeśli tak, to czy sam go do tego poziomu wyszkolił? 3. Czy w uczeniu konia piaffu osoba na ziemi jet bardzo pomocna, czy nie jest to konieczne/potrzebne?
Ja raz w życiu siedziałam na koniu, który był wyszkolony do tego stopnia i było to na nim bardzo łatwe. Ale dokładny proces szkolenia znam tylko teoretycznie i jestem w stanie sobie to tylko wyobrazić - długie i żmudne ćwiczenia nad porządnym podstawieniem zadu i skracaniem/wyciąganiem kłusa. Jestem ciekawa jak to wygląda w praktyce od kogoś kto zajmuje się szkoleniem koni na takim poziomie na co dzień.
Jakie są najczęściej spotykane trudności i popełniane błędy w tym procesie?
pytaj w kąciku ujeżdżenia. Niejedna osoba z tego forum wie o co chodzi 😉
tajfunowaa, - przechodzic do galopu w narożnikach i na dużych kołach. Jeżeli koń zacznie na złą nogę, to zatrzymac, wrócic do tego samego miejsca i zagalopowac od nowa. Robic to tak długo, aż zagalopuje z dobrej nogi. Zdarza się jednak, że niektóre konie pomimo kilku(nastu) prób nadal nie mogą zagalopowac dobrze. Może to oznaczac np. ogromne problemy z równowagą, albo z problemy z plecami, kręgosłupem. Można wtedy pomóc koniowi, cwicząc zagalopowania na lonży, albo zawołac specjalistę, aby obejrzał plecy (czasami pomaga zwykły, profesjonalny masaż). Aha, jeszcze jedno - jak macie konia, któremu przejścia sprawiają problem, jak już zagalopujecie na dobrą nogę, warto dużo galopowac na kołach. Jeśli chodzi o jeźdźca - wewnętrzna noga na popręgu, zewnętrzna lekko za popręg, rozluźnic rękę, żeby nie szarpnąc konia przy przejściu. W idealnym świecie konie powinny przechodzic do galopu z zewnętrznej łydki, ale wiadomo, jak to jest, gdy się jeździ na rekreantach 😉
xxjusti15, jedną ręką trzymasz szyję, drugą czyścic. Jeżeli jednak koń jest bardzo "wygimnastykowany" i mimo to potrafi uszczypnąc, po prostu go gdzieś przywiąż. Sprawdź też, czy ma jakieś wrażliwe miejsca, jeżeli tak, używaj jakieś delikatniejszej, bardziej miękkiej szczotki.
Jak oduczyć konia kopania i rzucania się na kraty podczas karmienia?
Bo mamy tu takiego, co nawet jak pierwszy jeść dostanie, i tak stajnię chce rozwalić 😵
Ja bym próbowała karmić jako ostatniego i to zdecydowanie odczekać, aż przestanie się pieklić. Wtedy nagradzasz spokój, nie - nerwa. No ale to trzeba czasem cierpliwości - usiąść sobie przed boksem i czekać, nawet pół godziny, ewentualnie "ejnąć" jak wybitnie demoluje. Nie ma spokoju => nie ma jedzenia. Wymagania rosnące: najpierw nie ma wariowania, potem nie ma kręcenia po boksie, na koniec nie ma położonych uszu. U nas zadziałało, ale konsekwencja musi być 100%... no i koń nie może być głodny, czyli musi miec siano wcześniej podane, bo głodny ma prawo się wściekać.
Dea mysle ze taki szalejacy kon, ktory nie dostal jesc kiedy inne juz jedza bedzie wsciekly tak czy tak a dodatkowo bedzie jeszcze denerwowal inne... ja te co moglam dalam na przod drogi z wozkiem.
teraz to i ja mam problem kobyłę mam od 5 dni kopyta w opłakanym stanie a mało tego tak kopie przy próbach podnoszenia tyłu,tzn albo dociąża konkretna nogę,a jak już ma ją podniesioną kopie niemiłosiernie jak się z tym w miarę szybko uporać bo trzeba jej kowala na wczoraj bo nogi dawno go nie widziały.problem z nogami mam przy zakładaniu owijek ochraniaczy itp nawet smakołyki niewiele pomagają:_((
kolejny problem w momencie zakładania siodła zaczyna kopać tylnymi nogami i dzieje się tak do czasu podciągnięcia popregu by był w miarę ciasny potem już ok...
katka ja ostatnio zrobiłam tak jak mówiła Dea i wystarczyły dwa dni 😉 miałam już dość wymuszania przez mojego ogoniastego pierwszeństwa przy jedzeniu... jak tylko zobaczył mnie z daleka z jedzeniem to szalał, dupał, kładł uszy po sobie, wiec powiedziałam dosc i wziełam sie do roboty🙂 najpierw jesć dostawała kuca która stała grzecznie, a nerwus musiał czekać, najpierw czekałam, aż podniesie uszy i wtedy dostał, drugiego dnia aż całkiem sie wyciszy... po doświadczeniu z poprzedniego dnia wyciszanie trwało minute 😉 i teraz jest spokój przy karmieniu i szczęśliwy koń 😀