Zmienię trochę temat. Czy ktoś ma namierzone i przetestowane fajne widły do sprzątania trocin? Najlepiej takie metalowe, z cienkimi ząbkami jak grabie... Znalazłam w jednym jeździeckim ale na zamówienie, więc pewnie za pół roku 🏇
Troche sie tych trocin naprzerzucalam i szczerze mowiac radze wziac dobre plastikowe. Te metalowe - czasem sie np jeden zabek zahaczy i wygnie, a potem nie dzialaja jak trzeba. I ciezsze sa.
Było tak ładnie, ciepło, resztki śniegu, słoneczko... zaczęłam porządki w stajni. A w nocy jak się deszczem puściło, tak leje i wieje do teraz.. wszystko pływa 😕 Wczorajsza Melka:
Ramirezowa, dzięki :kwiatek: To cieszy, zwłaszcza, że od kwietnia nie mam totalnie na nie czasu w sensie czyszczenia czy jakiejkolwiek pielęgnacji i szczotki to właściwie nie widzą 😁
Wasze konie też tak zrzucają już sierść na potęgę?
rox, piękne foto. Mała już całkiem sprawna na padoku?
Modlę się, żeby śnieg stopniał w tym tygodniu. Prawie skończyłam ogarniać bieganinę w obórce i mogłabym karmić w cywilizowanych warunkach (dylanie z pełnymi wiaderkami przez śnieg do kolan trochę mi zbrzydło :P). Zostało tylko wyznaczenie drogi z pastwiska a tam podłoże utwardzone - jak jeszcze ziemia zamarznięta nie ma szans nic wbić.
Na_biegunach, do pełnej sprawności to niestety bardzo daleko, o ile to w ogóle nastąpi.. Na pierwszy rzut oka biega i bryka, ale zad jest bardzo słaby i kulawy. A cała taka jakby hm.. jakby nie trzymała do końca napięcia. Wstawać już potrafi, ale ciągle potrzebuje do tego psychicznego wsparcia, sama się za wstanie nie zabierze. Fizjo cały czas, a ja się non stop dokształcam, co by tu jeszcze zrobić i jak z nią pracować i rehabilitować 😉 Ale humorek dopisuje i styki się przepalają 😁
A trociny dostawałam w przeróżnych cenach. Po sąsiedzku big baga miałam po 25zł, nie po sąsiedzku 50 zł, a sklepowe 25kg 45zł.
U mnie na padokach i łąkach są brzozy, leszczyny, wierzby, jabłonki, grusze, śliwy, no i iglaki. Wszystko żrą, jak dotychczas nic się nie dzieje. Nie jedzą stale, obgryzają okresowo lub w zależności od stanu zdrowia konia. Sądzę, że te drzewa są bezpieczne, a konie same chętnie czasem je skubią.
Też słyszałam o śliwkach, że nie bardzo powinny je jeść. Jednak w poprzednim śliwkowym sezonie konie jadły, same sobie brały, nawet pestki wypluwały. Ale jadły tylko po kilka. Nikt im na siłę do żłobu nie wkładał, więc uznałam, ze skoro jedzą same z siebie to chyba jest okej, a że nie jadły ich dużo to pozwalałam. Za to drzewka śliwki z kory czasem któryś próbuje obgryźć, ale ona ma kolce, więc zazwyczaj jednak kończy się na próbach.
A no i jak wcinają dużo wierzby (w sensie korują solidnie) to warto sprawdzić, czy nic im się nie dzieje pod kątem zapaleń różnorakich - wierzba, a dokładniej jej kora, ma działanie przeciwzapalne, przeciwgorączkowe i ogólnie kora wierzby służyła do produkcji popularnej aspiryny (dopóki nie otrzymano tańszego i syntetycznego zamiennika). Śliwki nie są polecane głównie przez pestki w owocach, ale co zdolniejsze zwierze je wypluwają (np. moje hucki, jak się dorwały do sadu po ucieczce z padoku, przez dziki, które rozerwaly ogrodzenie), no i w sporych ilościach mogą mocno przeczyścić jelita (biegunki).
Wasze konie też tak zrzucają już sierść na potęgę? U mnie jeden już od jakiś 2 tygodni się sypie mocno, ale on zawsze wcześnie zaczyna, drugi trzyma futro.
Mój jeden bardzo lubi śliwki i nic mu się nie działo, najlepiej z drzewa - muszę odgradzać. Drugi lubi wierzbę nawet jak nic nie dolega. Wspólnie lubią wszelkie iglaki, ale czasami rzucają się na spacerach na wszystko - też np. buki. Mam wrażenie, że czasami po prostu lubią próbować "egzotyczne" jedzenie, bo raz w ostatniej sekundzie zabroniłam by tuja nie skończyła w paszczach. Tuja jest bardzo trująca, zatem chyba nie koniecznie ta się na instynkt polegać. Chociaż co do trujących ziół - nie tykają.
TRATATA A weź nic nie mów. Ładnie, ciepło i słonecznie dzisiaj było, to ruszyłam na podbój pastwisk z taczką, grabiami i łopatą. Po 13 taczce miałam dość (w międzyczasie jeszcze oczywiście ogrodzenia poprawiłam itd), a dopiero z około hektara zebrałam-z tym, że jeden z koni lubi robić kopce z kup - więc cała taczka zebrana po prostu w jednym miejscu na ziemi 😀 Wystarczy zapakować na taczkę. A no i zebrałam z w miarę płaskiego odcinka, czeka mnie jeszcze zbieranie kup z górki o spadku mniej-więcej 45-55 stopni (zależy od której strony się podjeżdża), do tego jest mokro/ślisko (glina). I jest tego ze 2,5 ha jeszcze... Moja Mama stwierdziła, że zacznie przyjmować zakłady, ile razy zjadę z niej na tyłku/ile razy wywali mi się taczka. Konie oczywiście ułatwiają wygranie zakładu, bo taczka jest Taaaaaaka interesująca i trzeba ją trącać pyskiem, albo łapać za rączki 😂
my w sobote zrobilismy akcje sprzatania wybiegu zimowego... 4 kopiate przyczepy po ok 4 t gówna wywiezliśmy na pryzmę... 😅 jeszcze dwie przedemną, ale wszystko rozmarzło więc muszę poczekać 🙁
Mój A. podsumował.... trochę słońca, a ta już z taczką po g*wno jedzie. 🏇 Ale widzę, że wszystkich Nas obudziło... ja na szczęście padok zimowy ogarnęłam w sobotę i teraz już tylko na bieżąco, codziennie... ale jeszcze z pod wiaty czekamy na większy sprzęt. Co do zrzucania sierści też jeszcze pojedyncze włosy... przyjdzie jeszcze zima na pewno 👿
Ramirezowa Haha 😀 Szaleję z łopatą na polu. Słychać nagle z lasu (akurat byłam w tej części pastwiska, która bezpośrednio graniczy z lasem) "Co tam sąsiadko, gówniana robota?". Sąsiedzi spacerowali ze swoimi psami. Śmieszki jedne, wystraszyli mnie 😂 a za 2-3 tygodnie na bank podjadą z przyczepką po przeleżane kupy. Świetnie im na tym warzywka rosną, są zachwyceni - i ja też, bo przynajmniej ma mi kto to odbierać przynajmniej częściowo, a w tym roku szczególnie mi na tym zależy, bo chcę przenieść miejsce składowania obornika - stary przeleżany wywiozą, nowy już wywożę w inne miejsce 😀. No i wzięłam się za wyczesywanie koni. Gruby twierdzi, że zima się jeszcze nie skończyła - jeszcze szczelnie otulony, raptem po kilka kłaczków wychodzi. Za to z Młody chyba uznał, że idzie lato, a nie wiosna - się sypie tak, że jedno, krótkie przeciągnięcie zgrzebłem i zgrzebło pełne. 😵 Mam nadzieję, że trochę obeschną drogi (nieutwardzone, 3 km przez lasy od wsi, więc płyyyyną, jak zwykle na przedwiośnie/wiosnę - gimna wydała oświadczenie, że owszem, coś z tym zrobią, ale... jak aura się poprawi, bo tak tylko zmarnują materiały), przy aktualnej pogodzie powinno to zająć 3-4 dni - bo czekamy tylko na to, żeby mógł bezpiecznie dotrzeć pierwszy koń w pensjonat 😀
Dziwny jest ten świat, w szczególności wiejski 😁 - wszyscy mówili, że ogłoszenia w poszukiwaniu miejsca na swoją stajnie najlepiej rozwieszac w formie papierowej po wsiach, na słupach, przy kościele itp.. 🤣 to g#;\no dało, efekt zero, żadnego odzewu. Wrzuciłam ogłoszenie na spotted w mojej mieścinie i mam już pare odpowiedzi, prosze o kciuki bo juz tak długo szukałam miejsca, że straciłam nadzieje.. :kwiatek:
U mnie od kilku dni wiosna. Tak przygrzało, że z błota po kolana nic już nie ma, suchutko. Nawet konie na lonżownik mogę spokojnie zabrać 😜 Kłaki są dosłownie wszędzie.... Idę zaraz je przeczyścić 😵 Nawet moje szlachetne już się sypią jak szalone,
A ja zebrałam warstwę ziemi z padoku zimowego plus zrobiłam miejsce na lonzownik i wysypałam wszystko morskim piachem. Minus taki, że pastwisko mam przeorane przez koparkę i będę musiała wysiewać trawę na nowo.