Tak czytam i czytam i widzę, że choć mam tu zaległości, to jak najbardziej jestem w temacie. Także zastanawiam się nad nowym ogrodzeniem - 4ha 😲 Obecnie mam pastucha na solidnych słupkach z modrzewia. Niestety słupki mają już 6 lat i pojedyńcze sztuki będą niedługo do wymiany. Drut wiele już przeszedł, był nie raz zrywany przez zwierzynę z lasu, a potem naprawiany i wciąż służy bez zarzutu. Więc pozostane przy prądzie.
Miałam okazję kupić tanie słupki sosnowe, nawet po 1,50 za szt., ale okazały się nie tylko nieokorowane, ale też zbyt cienkie. Facet podawał średnicę 10-16 cm, a faktycznie były po 5-10 cm. Szkoda pracy dla takiego materiału. Szukam czegoś trwałego w przystępnej cenie. Czekam więc na okazję, żeby dostać stalowe pręty ze złomu, albo stalowe słupki- odpadowe. Drewno to będzie ostateczność. Nietety te 6 lat minęło jak z bicza strzelił, więc nie chcę za kolejne 6 lat znowu martwić się o ogrodzenia. Zaczyna mnie to męczyć.
Moje kobylska także kilka razy zwiały na zakazany teren. Ale przykre problemy z powrotem do stajni, skutecznie zniechęciły je do kolejnych wycieczek. Raz nawet cały dzień spędziły bez dostepu do wody i dachu nad głową. A żar był niemiłosierny. Same zafundowały sobie taką karę. Młoda przelazła pod drutem, wyrwała izolatory, przewaliła słupek, a za nią wyskoczyła matka i sruuu na wolność. Ale po pewnym czasie muchy zaczęły ciąć, upał dokuczał coraz bardziej, a tu nie widać drogi odwrotu. Szybko radość ustąpiła panice 😲 nigdy nie zapomne widoku zlanych potem, kwiczących klaczy, biegających w tą i z powrotem wzdłuż drutów po drugiej stronie ogrodzenia. Zerwany pastuch tak się ułożył, że tym razem bidule bały się przez niego przejść i były "uwięzione na swobodzie" 🤣 Gdy tylko mnie zobaczyły, gnały na złamanie karku, żeby je ratować. Potem nie mogły się ode mnie odkleić. Od tamtego incydentu, ani raz nie wyszły na zakazany teren, nawet gdy zwierzyna porwała pastucha. A prąd mam włączony sporadycznie.
A masz drut czy taśmę? Ja mam taśma-drut,drut,taśma i drut jest pod prądem <taśma juz sporo przeszła,ale jest dobrze widoczna> i drut dobrze przewodzi,ale cóż...jednej zachciało się skakać to druga za nią. ahh.. męczy już mnie to. Czekam na tatę aż z pracy wróci i bierzemy się za robienie drewnianej góry,bo te diabły...brak słów. Dzisiaj w stajni spędzają czas, oczywiście młoda jak to młoda mnie pozaczepiała, to taki pieszczoch i zimno. ;/;/ mokro ,bo zaczęło pruszyć 10 min a teraz deszczyk. Ja na przyszłą wiosnę mam do ogrodzenia kilka ha łąki plus stawy i do robienia nowe boksy, coś czuję , że oszaleję. Do tego brak pracy i siedzę w domu jak kura domowa.
nasicc mam dołem i górą tylko drut, u mnie jest najpewniejszy, miescami powiązałam na nim foliowe tasiemki, żeby był widoczny. Chociaż po dłuższym czasie konie już wiedzą na pamięć, gdzie mają uważać, a dzika zwierzyna i tak zrywa co popadnie. Latem tylko trzeba pilnować, żeby zielsko nie dotykało drutów, mój mąż wykasza to na bierząco, wystarczy 2-3 razy w sezonie.
Hej czy u Was też tak zimno?? Wszystko zmarźnięte Wczoraj już koniom balocika otworzyłam z kiszonką - rzuciły się jak dzikie 😉 Jakoś nie czuję że może coś się ocieplić więc już dokarmianie pełną gębą.. Czy jest tu ktoś w przydomowych co też skarmia kiszonką dla koni? Chodzi mi o pewne pytanie co do czasu całościowego na to jedzonko bo w zeszłym roku karmiłam tylko przez 3,5 miesiąca i zaczełam chyba od stycznia -potem tradycyjnie sianko Teraz mam otwarty od wczoraj więc nie wiem czy po 3-4 miesiącach odstawić i karmic sianem czy mogę tak do wiosny? U Nas łatwiej kupić podsuszaną kiszonkę niż siano Ale nie chcę jakoś tak -przedobrzyć chyba że to jak z sianem czyli bez znaczenia . Narazie oczywiście nie wszystkie karmienia tylko jak rok temu -wprowadzam stopniowo i na przemian z sianem 😉 Ale kiszonka w jakości pierwsza klasa!
Ja karmię sianokiszonką od grudnia do kwietnia - zwykle na 2 posiłki, na wybiegach dostają siano. Nie robię przerw, jedynie do treściwej dodaję kredę pastewną - worek 30 kg kosztuje maks 20 zł.
Przy takiej pogodzie jak teraz 2-3 dni, a bela jeśli dobrze zrobiona waży od 350-500 kg. Przy mrozach u nas bela stała i 5 dni otwarta i było ok, ale robiliśmy z zakiszaczem. Poprostu zacznie pleśnieć jak będzie dłużej otwarta, a smrodek jest przy tym nieziemski 😉.
Też kupiłam sianokiszonkę, bo to jedyne wyjście dla alergików, gdy podczas mrozów nie można moczyć siana. Jeszcze nie otwieram balota, bo ma przyjść ocieplenie. Poza tym moje dwie kobyły, żeby go zjeść w całości, potrzebują ok. dwóch tygodni. Więc żeby się nie zepsuł przez tyle dni, musi być cały czas temperatura poniżej zera. Przetestowałam to w zeszłym roku i mogę śmiało zapewnić, że na mrozie otwarty balot z dobrze zrobioną sianokiszonką będzie świeży i pachnący przez conajmniej 12-14 dni. Potwierdził to także mój weterynarz, który też ma konie.
Teraz puki co poszło w ruch siano, nie lubię tego, ale muszę je moczyć w wanience przed podaniem. Zawsze się cała ochlapie, a najgorsze są marznące ręce i zniecierpliwione futrzaki. U nas też jest zimno, wieje i zacina śnieg z deszczem, brrr. Załatwiłam sobie gruby styropian na ocieplenie domku dla kotków. Więc zabawię się dzisiaj w budowniczego 🤔 Miałam to zrobić w weekend, ale cóż 🙁
U mnie jednorazowo dla dwóch koni wystarczała pełna taczka sianokiszonki, wychodziły dwie czubate taczki dziennie dla dwóch koni. Objetościowo było jej mniej niż siana, bo jest bardziej kaloryczna. Może trochę tuczyć. Ale dawkowanie każdy musi wyliczyć sam wg potrzeb swoich zwierząt.
aaa....własnie koty! nasze kotki po kilku dniach antybiotyku już śliczne i zdrowiutkie, z nosa śmierdzące gile nie leca, oczy nie łzawią, weselsze są i ruchliwsze, tłuste jak zawsze 😉 ale leczenie będzie kontynuowane, zeby nie wróciło - 4 tygodnie łącznie
Ja kredę pastewną dodaję do wody 😉 U mnie też balot stał 1,5 do dwóch tygodni nawet w lekkiej plusowej temeraturze i nic sie nie działo ale ta kiszonka co ją kupowałam była prawie jak sianko sucha 😉 \w tym roku jest ciut mokrzejsza bo zapach intensywniejszy ale też zbierana w tej ostaniej fazie suszenia
ale po co się tą kredę pastewną (to jakaś specjalna? nie taka kreda-kreda?) podaje? w jakim celu? pierwszy raz czymś takim (że podawanie) słysze :zawstydzony: kojarze, że ptakom się daje ...(dla budowy jajka ?)
Kredę podaję dlatego, że w sianokiszonce mogą występować szczawiany, które działają odwapniająco, a kreda pastewna to tanie i naturalne źródło wapnia 😉
aaa...dzieki 🙂 czyli z tego samego powodu co ptakom 🙂 tzn...dla wapnia, tylko koniom skorupki jajek się nei utwardzają 😉
bo też się zastanawialam z tym odkwaszaniem, nie wiedzialam, że odwapnić od kiszonki można.
a to jest,że tak powiem obowiązkowe , bardzo potrzebne czy tylko tak "na wszelki wypadek"? jak duzo się podaje? (aktualnie nie podaje, ale może kiedyś - warto wiedzieć już teraz 🙂 )
Ja karmię sianokiszonką, ponieważ mam jednego konia z COPD i przy okazji drugi też dostaje sianokiszkę i jeszcze sianko. Konie dostają sianokiszonkę dwa razy dziennie, rano i wieczorem, kiedy są zamykane w boksach na karmienie treściwym. Stajnię mam angielską, górę cały czas otwartą, nawet przy mrozach, a póki jeszcze jest pogoda fajna, to konie stoją całą dobę na zewnątrz. Karmię sianokiszonką ze sklepu GoldenGrass i moje konie ją uwielbiają, a szczególnie ziołową. Po prostu przy dwóch koniach nie jestem w stanie skarmić dużego balotu z pola, żeby się nie zepsuł. Chociaż opracowaliśmy metodę na przechowywanie sianokiszonki - w szczelnych plastikowych beczkach, po odsysaniu powietrza pompą próżniową daje radę podzielić duży balot na mniejsze porcje, żeby się nie popsuło. Niestety mój mąż wyjechał do Norwegii do pracy i ja fizycznie nie dałabym rady popakować sama wszystkiego i zatargać do piwnicy, więc kupujemy sianokiszonkę w sklepie. Wychodzi dużo drożej, ale póki co, nie mam innego wyjścia i nasz stały "dostawca" dopiero zrobił balotki i jeszcze się nie zakisiło.
widziałąm karmieniez balotów stojących na dworze, latem, nikt nie przejmował się czy się zepsuje ale tam w ogóle patologia była) znajomi karmią jak sianem. czyli wiem ile - tyle co siana/troche mniej objętościowo bo to zbite bardziej jest ale o krede nie pytałam, nie mialam pojęcia że trzeba. tylo właśnie - ile się daje?
Wydaje mi sie też że sianokiszonka jest bardziej syta i jedza jej mniej. Kredę daję miarką od mleka dziecięcego i tak zależy jakie wiadro -mniejsze jedną -wielkie z półtorej łyżeczki Czasem robię przerwę dwudniową Albo jak gotuję mesz to już tam wrzucam witaminy i kredę
Wrócę do tematu plastikowego "paśnika - domku" Jutro mają mi to ustrojstwo przywieźć. Z uwagi na fakt, że nikogo nie będzie - złożymy go pewnikiem dopiero w czwartek Oczywiście obiecuję solennie dokumentację zdjęciową oraz wszelkie informacje dotyczące ceny ale to dopiero po testach :-) horse_art zapraszam w odwiedziny celem podotykania - paśnika ma się rozumieć 😀
[quote author=zielona_stajnia link=topic=19013.msg1569409#msg1569409 date=1351615436] Kredę podaję dlatego, że w sianokiszonce mogą występować szczawiany, które działają odwapniająco, a kreda pastewna to tanie i naturalne źródło wapnia 😉 [/quote]
dokładnie 🙂 z pasz, które są też źródłem wapnia warto pomyśleć o wysłodkach 🙂