trzymanie konia w odosobnieniu, bez kontaktu z przedstawicielami tego gatunku, jest sprzeczne z naturalnym zachowaniem tych zwierząt i niezgodne z ustawą o ochronie praw zwierząt z dn 21 sierpnia 1997 rok. W rozdziałach 1 i 3.
trzymanie konia w odosobnieniu, bez kontaktu z przedstawicielami tego gatunku, jest sprzeczne z naturalnym zachowaniem tych zwierząt i niezgodne z ustawą o ochronie praw zwierząt z dn 21 sierpnia 1997 rok. W rozdziałach 1 i 3.
Ja trzymam samego i nie wiedziałam takiej ustawie 😁 Mój byl zawsze w stadzie, w Niemczech stado, w Michałowie tez, no i u właściciela też miał do towarzystwa 2 konie. U mnie pierwszy raz sam. Czekamy z niecierpliwośćią do przyjazdu koleżanek koniowatego 🙂 No i ja sie może doczekam drugiego arabka do kompletu 🏇
Isabelle: moje pastwiska niemałe, to prawda, ale też - niezbyt bogate. Sianie traw i nawożenie dało tyle, że ruń jest bardzo różnorodna, ale do tego, żeby była bogata, to jeszcze wiele lat koszenia i nawożenia przed nami! Kiedy w zeszłym roku mieliśmy 11 koni presja koniostanu na ruń pastwiskową była już zauważalna - a za (słabym, łatwym do przerwania...) płotem tak kusząco zieleniła się kukurydza... Albo jabłka... Do tego dochodziły kwestie ambicjonalne: jeszcze nawet zanim się "zapensjonowaliśmy", była w stadzie rywalizacja między starą alfą a nową pretendentką która, nie mogąc staruszce dać rady, wyprowadzała nam czasem tekinki, chcąc sobie "nowego miejsca pod słońcem" poszukać! Teraz mamy o wiele solidniejsze ogrodzenia (ale do tego doprowadziły nas 3 lata eksperymentów z różnymi systemami dopiero...) i o wiele mniejsze, przy tym zwarte, jednolite rasowo stado z jedną alfą i z Knedliczkiem, który działa na kobyły jak kotwica: on dobrowolnie nawet przez leżący na ziemi drąg nie przejdzie, a co dopiero przez ogrodzenie! Tak, że od kwietnia nie mieliśmy ani jednej poważnej ucieczki - a tylko kilka "incydentów" (wiosną nam parę razy Małe Złe wylazło, a raz jeden, jak wyciągnęło drut z ogrodzenia, to i resztę kobył wyprowadziło - ale Knedlik został i donośnym rżeniem nas zaalarmował, więc incydent został zduszony w zarodku...). Teraz to niepodobna, bo Małe Złe zrobiło się Okrągłym Złym (z przeżarcia, nie z powodu ciąży!) - i już się między drutami nie mieści...
Przy okazji: serdeczne gratulacje! Rozumiem, że tym samym też i potencjalną klientkę straciłem..?
Cariotka: W ustawie słowa nie ma o tym, że koń musi mieć towarzystwo innego konia. Ma być utrzymywany zgodnie z "gatunkowymi standardami" - ale co jest takim "standardem" - to pozostaje kwestią interpretacji. W praktyce - interpretacji powiatowego lekarza weterynarii i właściwego wójta/burmistrza/prezydenta miasta. Że koń to zwierzę stadne, to oczywista oczywistość. A że najczęstsze wykroczenie przeciw dobrostanowi koni we współczesnej Polsce to trzymanie ich w ciasnych komórkach all year round w pojedynkę i jeszcze uwiązanych do żłobu - to też oczywista oczywistość. Już nie będę linkował - bo zdaje się, że zrobiłem to poprzednio..?
jkobus, niestety na jakiś czas straciłeś 😉 ale rozsławiam, czekam na zamówienia, bo próbki rozdałam, żeby w świat wieści poszły😉
szkoda, że już trzeba siano dawać na padok, dziś konie wywalone o 6 rano, gruda i mróz. ale za to mam perfekcyjne lodowe odlewy Rudego kopyta i stwierdzam, że strzałka dotyka ziemii!🙂
może w tym roku będzie u nas trawa bogatsza, liczę na trochę lepsze efekty. chciałabym mieć takie zróżnicowane łąki, z górami, jeziorami. ale jak ogrodzimy całość to troche drzew będzie, trochę piachu, nie powinno być zle!
jak postępujecie z wodą w zimie? bo póki co to jeszcze jest pod wierzchnią zamarzliną ciekła, ale w zimie będzie zamarzać stojąc w wannie.
ja nie mam pojęcia zielonego dlaczego ludzie trzymający konie samotnie na siłę przekonują, że to nie jest nic złego, zamiast zapewnić zwierzakom choć minimum do normalnego egzystowania (minimum to odpowiednie jedzenie, trawa, codzienny kilkugodzinny chociaż wybieg, dostęp do wody i towarzystwo zwierzęcia tego samego gatunku).
Kran pod wiatą nam zamarzł w nocy, ale dał się łatwo odmrozić kabelkiem grzewczym. Oczywiście - możliwości kabelka są ograniczone. Jak przemarznie grunt, co jak do tej pory zawsze następowało - to wody pod wiatą nie ma i trzeba nosić w wiadrach z domu. Do pewnego momentu pomaga jeszcze zostawianie małego strumyka wody, żeby ciekło non stop z kranu - ale też nigdyśmy tego przez całą zimę nie upilnowali, a i tak: wokół tworzył się prawdziwy lodowiec. Nie mówiąc o tym, że średnio raz do roku ten kran jest w ogóle do wymiany, bo od takiego zamarzania i rozmrażania pęka. No i w tym roku nie mamy wanny (potłukły wredoty w zeszłym roku, a fajną, akrylową miały!), ani dużego zbiornika - tylko takie małe korytko budowlane. Przed "prawdziwą" zimą trzeba je koniecznie wymienić na coś większego...
Co do utrzymania koni: jak ktoś sobie trzyma pojedynczego konia do rekreacji przy domu to sam się każe, bo końskie schizy tak powstałe wcześniej czy później poczuje na własnym d...sku. Problemem jest to, że wielu rolników wciąż tuczy konie jak świnie - ograniczając im możliwość ruchu i izolując od świata w przegrzanych komórkach. Na szczęście, przynajmniej jak chodzi o moją najbliższą okolicę - obserwuję stały postęp w tej materii. Trudno powiedzieć, czy postęp ten wynika z dobrego przykładu, który daję, czy z faktu, że podtykanie koniowi 100% żarcia pod pysk jest przy stale rosnących cenach ropy niekonkurencyjne w porównaniu z odpasem na pastwisku - ale grunt, że koniowie mają się w okolicy coraz lepiej.
jkobus masz całkowitą rację, ale jakby to tak dobrze zinterpretować to wg mnie ja też mam rację 😁 Trzymanie konia w odosobnieniu jest równe z brakiem zapewnienia mu podstawowych potrzeb. Isabelle był kiedyś na rv opis pomysłu wanny ze styropianem, dziewczyny chwaliły i pisały że się sprawdza. Ja natomiast przy tak małej ilości koni mam zamiar nosić wodę ze stajni.
Nie rozumiem tłumaczenia ludzi że u nich będzie mieć koń lepiej sam niż z innymi końmi w pensjonacie. Takie na siłę trzymanie czegoś.... Albo że to tylko kucyk to koza/kura/krowa wystarczy. U mnie na wsi tylko 2 pseudo gospodarzy ma konie. Jeden którego ciągle odwiedza TOZ i policja, drugi ma pkt. kopulacyjny (taka jest reklama) z ogierem zimnokrwistym i kilka klacz też zimnokrwistych. A padok? 15 arowy.
Pewnie że masz rację. Ale też - tu się prawem wiele nie zdziała, trzeba tłumaczyć, pokazywać, dawać przykład - no i liczyć na to, że raczej prędzej niż później, życie samo pokaże że koń brudny, wybiegany i towarzyski, a przez to wszystko szczęśliwy - jest grzeczniejszy/smaczniejszy (zależy o co komu chodzi...) od wypucowanego, trzymanego w zamknięciu i izolowanego, a przez to - nieszczęśliwego...
w u stawie nie ma konkretów nt utrzymywania koni. Żadnych. Bo "wlasciwe warunki bytowania" każdy rozumie inaczej, i inna jest tradycja i przekonania (np są zamykane w obórkach na zime nie z chęci męczenia czy ekonomii- tylko własnie dla ich dobra - bo przecież zimno na dworze! ) przywiązane są w stanowiskach - bo tak się z zimm robi i im dobrze (ale dlaczego to już niewiem)spokój mają, każdy swój .... ;/
precyzyjnie jest tylko o cielakach - ich nie można trzymać przywiązanych ani w pojedynczych klatkach, wiązanie max na 1h/dziennie na karmienie , chyba że ma się poniżej 6 szt, wtedy moga być uwiązane cały czas - wtedy im to nie przeszkadza? ;/
dziwne rzecz w tej ustawie i nic konkretnego. Jakby nie można było napisać konkretów za które by można było ścigać (a może nie warto? za dużo spraw by było?)
i jeszcze w kwestii odbierania - jest zapis że koszta ponosi właściciel, mogą być ściągane komorniczo. dlaczego w takim razie do cholery sie tego nie robi????
Cariotka, jak patrzę na regularne wizyty mojego młodziaka do stada byczków i baranów, to czasem tracę nadzieję, że towarzystwo końskie jest mu do szczęścia potrzebne 😁 To tak pół żartem, pół serio.
Moja wieś jest wyjątkowo normalna pod względem trzymania zwierząt. Jak na tak małą liczebność ludzi(dwie jakby połączone wioski nie przekraczają 200 osób, z czego docelowo w mojej miejscowości jest AŻ 20 domów 😉) koni jest bardzo dużo. Jest całkiem spora stajnia, nawet z pensjonatem, obok stoją dwa konie (wieś i koń z COPD=większość na padoku i ściółka trocinowa,byłam w szoku), następnie gospodara ze zwierzętami wszelakimi i końmi - w tym konie wykupione z rzeźni no i ja z końmi x2. Konie trzymane są dobrze, większość spędzają na padokach. Jedynie co to niestety tkwi stereotyp, że zimą konie powinny być w stajni, ale wychodzą na te 2-3 godziny dziennie. Cóż..będę jedyną osobą, która oszczędzać koni na mrozie nie będzie. A i inne zwierzęta też dobrze trzymane! Prawie każdy bydło wypuszcza całe lato na 24h, albo tylko na noc ściągają. Psów na łańcuchach jest mało, a jak są, to większość WYCHODZI NA SPACER 👍 Pies sąsiadów w zimę biega w swetrze, żeby zimno mu nie było na największych mrozach. Także na prawdę zadziwiają mnie ci ludzie, ponieważ są to gospodarze z krwi i kości. No nie powiem..martwiło mnie co będzie jak przyjdę z moim miastowym 'konisiem' 🤣
Pewnie że masz rację. Ale też - tu się prawem wiele nie zdziała, trzeba tłumaczyć, pokazywać, dawać przykład - no i liczyć na to, że raczej prędzej niż później, życie samo pokaże że koń brudny, wybiegany i towarzyski, a przez to wszystko szczęśliwy - jest grzeczniejszy/smaczniejszy (zależy o co komu chodzi...) od wypucowanego, trzymanego w zamknięciu i izolowanego, a przez to - nieszczęśliwego...
Dawac przyklad.. ale widzisz ile razy juz nawet w tym watki byl poruszany temat trzymania konia samego.. i ludzie nie uwazaja, ze to.zle.. 'a. Bo moj nie lubi innych koni' ' nie wyglada jakby mu brakowalo towarzystwa konskiego ' itd.
Ludzie sami się proszą o kłopoty- trzymają konia samego, a potem są posty w stylu: a co zrobić bo mój koń tka/ łyka, jak widzi inne konie to szaleje, na zawodach jest rozkojarzony, ucieka do innych koni, kopie, gryzie, nie chce pracować itp itd.
Ja bym nigdy przenigdy nie trzymała konia samego. W mojej wsi wszyscy wiedzą i trzymają się zasady, że koń nie może stać sam. Jest kilku ludzi, którzy mają zimne klacze- one są trzymane zawsze ze źrebakiem. Dla nich podwójna korzyść- raz, że zarobi się na źrebaku, dwa, że nigdy koń sam nie stoi. Jest też kilku gospodarzy, którzy mają konika gorącego + wersja mini 😁 Czyli kucyk lub kn. I w sumie mają te konie dla przyjemności, bo nie widziałam żeby robiły cokolwiek innego niż pasły się razem na łące.
Mój znajomy był zmuszony przez miesiąc trzymać tylko jednego konia- to kupił mu kozę oraz spał z nim w stajni, bo się o niego martwił 🤔wirek:
U mnie w okolicy nie widziałam żadnego zabiedzonego, zapadniętego, zamęczonego konia. I cieszy mnie to bardzo. Czasem na zawodach miałam wrażenie, że lepiej by tym koniom było u chłopów na wsi, niż u nawiedzonych "sportowców" lub koffających konisie paniuniek.
A co do wody to u mnie właśnie działa hydraulik- przerabia tak rury, żebym zimą spokojnie miała wodę. Na padok będę woziła w beczkach, a w stajni będę miała jeden kran owinięty kablem grzejnym z termostatem. Resztę rur na zimę odetnę i może w tym roku nie będę musiała wozić wody z domu 😀 Jestem ciekawa tego rozwiązania ze styropianem? Bo nie wiem o co chodzi.
unawen, Wychowanie też sporo robi. Nie każdy koń utrzymywany samotnie nabierze nawyków i będzie się źle zachowywał jak zobaczy inne konie, ale też nie każdy człowiek jest w stanie trzymać konia w osamotnieniu i nie każdy koń to zniesie bez szwanku. 😉
[quote="Cariotka"]Utrzymanie jednego konia wyszło by mi dużo taniej...ale nie potrafiłam mu odmówić towarzysza.[/quote] ale chyba masz na myśli "dużego" konia? bo szetland jest bardzo tani w utrzymaniu, a to już koń, a nie koza/krowa etc. Nawet kowale, zdaje mi się, miewają niższe ceny za szetlanda. Przez to do mnie nie przemawia argument, że ktoś trzyma konia samego, bo nie ma kasy na drugiego. Z innych względów - a względy mogą być różne - to trochę co innego, ale z ekonomicznego.... no nie wiem, nie wiem.
Zazdroszczę tym posiadaczom koni które nie "przeżywają" samotności w żaden sposób. Co nie oznacza że pochwalam taki sposób utrzymywania koni. Mój jest tak zhizowany, że nawet na 5 min. nie może być sam czy to w stajni czy na dworze, no chyba, że idziemy na spacer do lasu ale wtedy nie jest zupełnie sam tylko ze mną 😉 Do tego jest tkający i panicznie boi się obcych koni. Dlatego postanowiłam trzymać go na dworze 24h/cały rok, ma do towarzystwa klacz ze źrebakiem co wcale nie zmieniło jego zachowania. Myślę, że duży wpływ ma to, jak koń był wychowywany od źrebaka.
ja to się chyba załamię... mam 3 duże kwatery dla koni. Obecnie stoją na padku,bo tam trawa zmarnowana już.Padok też w miarę sporawy. W czwartek ogrodziłam na nowo. Nowe paliki, Taśma,drut,drut taśma by lepiej przewodziło.Wysokość około 150-60cm i co dzisiaj? Jedna próbowała wyskoczyć zahaczyła...za nią druga i się męczyłam z ganianiem. Ja się chyba załamię. Teraz nie ma kto mi pomóc tego zrobić, czekam na tatę który przyjedzie o 15 l. Konie w stajni. W połowie wysprzątane boksy. Jeszcze ręka mnie boli, bo mam młodą kobyłę 18mc i ciężko ją utrzymać na samym kantarze, trochę mnie poobijała. Ja już sił normalnie nie mam ! Dzisiaj będę tatę forsować o górę drewnianą, bo inaczej to będą ciągle mi spierniczać ! Pół biedy jak uciekną jeszcze, ale jedno pole dzieli nas od ulicy <fakt faktem wieś,rzadko coś jeździ> , ale tutaj sporo kukurydzy jeszcze ludzie koszą i normalnie umieram ze strachu. Serce mi bije jak oszalałe ! Chyba je wypuszczę na podwórze i dokończę sprzątanie. Bo mnie krew jasna zaleje. Ostatnio je goniłam kilka km by je złapać...masakra po prostu.🙁((( I dodatkowo dodam, że taśma widoczna bo to ta 4cm.
chyba tak. normalnie oszaleć idzie! serce do tej pory mam w gardle...jestem chyba przewrażliwiona a i dodam,że wcześniej nie miałam tego problemu. ostatni raz nie licząc zeszłego tygodnia uciekły mi ponad rok temu a później prądu nie podłączałam i było w porządku. Teraz cały czas podłączony i popatrz. Najbardziej mnie przeraża to jak zaczynają galopować <w szczególności młoda> i nagle zatrzymanie przy taśmie minimalnie. Serce to mi chce wyskoczyć !
nasicc, ja właśnie jestem po akcji rozwalonej całej ściany, jeszcze mnie nerwica trzyma 👿 Mają szczęście, że to tylko głupi przypadek, bo bym im uszy powyrywała. Mały został paskudnie przegoniony, wpadł w poślizg, przewrócił się i jechał na boku aż wpadł na ścianę z taśm 🙄 A że się w panice nie mógł pozbierać, to jak już wplątał się w jedno, to wszystko poszło jak domino... Bądź tu człowieku mądry, w domu nikogo do ratowania sytuacji, a ty walcz z dwoma rozochoconymi końmi gdzie jeden tylko patrzy, żeby przeskoczyć przez wiszącą linkę..podnosisz wyżej, to drugi chce iść dołem. Katastrofa! Ale sytuację opanowałam. Ufff
Dokładnie miałam to samo ! Ruda przeskoczyła,zahaczyła tyłem i się sypnęło, młoda zaczęła szaleć + nikogo do ratowania. Jak szczęście chciało to dziadka nie było i radź sobie sama < jeszcze ja ważąca 42kg w porywach wiatru> dodatkowo jeszcze za psem musiałam ganiać. Boże jestem wykończona skrajnie psychicznie ! czasami sobie myślę, że chyba będzie trzeba zrobić ogrodzenie na dwa metry z drewna i dodatkowo prąd bo ocipieję. Teraz rozmyślam jak dokończę sprzątanie boksów. Chyba je przywiążę na korytarzu żeby spokojnie stały jedna z drugą albo wsadzę do jednego boksu dużego,bo na wybieg nie dam rady ich wypuścić a na wielkim podwórzu stoją maszyny gospodarskie. I bądź tu człowieku mądry !
Witam. A ja mam inny problem,taki jak niektóre z Was.Mam dwie klacze,obie są zazrebione i obie bezrobotne,mnie samej brakuje motywacji do wsiadania a chciała bym.Przydał by się ktoś,kto umie jezdzić i pojezdzil razem ze mną.Gdzie i jak szukać? O ogłoszeniach wiem ale nie bardzo mi się uśmiecha tabun dziewczynek i zawracanie sobie głowy z ich mamusiami, Może ktoś mi doradzi jak się zabrać do poszukiwań takiej chętnej.Kobyłkom na prawdę brak systematycznej pracy ale spokojnej bez skoków i szaleństw.Pozdrawiam.
Odnośnie ogrodzeń. Przez 10 lat posadania własnej stajni przerobiłam już wszystkie typy. Ogrodzenie z żerdzi - jeśli jest samo, bez prądu konie sięgając i tak je albo połamią, albo przechylą. Miałam też przykry przypadek gdy koń szalał wywrócił się i sunąc bokiem tylną nogą złamał słupek. Szczęście, że walną powyżej kolana - skończyło się na kilku wizytach weta, wcierkach i kulawiźnie. Jeśli uderzyłby poniżej raczej to noga byłaby złamana a nie słup. Obecnie u mnie takie ogrodzenie nie wchodzi w grę ze względu na niewidomego konia. Łazi za swoją przewodniczką, ale czasem jak się rozbryka to wbiegnie na ogrodzenie - linka się naciągnie, kopsnie go (akurat on i jego koleżanka mają podłączony słabszy pastuch, bo ślepy i tak od czasu do czasu wlezie w ogrodzenie) i już wie, że jest nie tu gdzie trzeba - przy żerdziach miałabym co trochę konia do szycia. Siatka leśna - mieliśmy siatkę plus ogordzenie z drutu pod prądem ok metr od siatki. Parę lat było ok. raz sarny rozerwały drut, przez siatkę jakoś przelazły, jednak konie to przyuważyła a ja nie. Skończyło się na tym, że koniska (akurat 4 ogierki 2-3 letnie) stwierdziły, że idziemy. No przelazły, ale oczywiście mój jeszcze wtedy pół-ślepy zaplątał się w siatkę, która się skotłowała, pozawijała. Efekt był taki, że razem z koniem tarzałam się w tej siatce, wstawaliśmy i wywracaliśmy się razem, on mnie w panice deptał po nogach. Najmasakryczniejsze przeżycie jakie miałam. Dziękowałam losowi, że siatka przewróciła się na zaorane pole - miękkie, a nie na twarde pastwisko. Dzięki temu nie miałam nic połamane tylko siniaki na udach i rękach w kształcie kopyt. Koń na szczęście wyszedł tylko cięzko wystraszony z lekkimi obtarciami. Ogrodzenia pod prądem - jedyne, które się u nas sprawdziły. Jednak albo drut (dural, który pod naporem się rozciaga) 2 lub 3 w zależności od gabarytów i kombinatoryki konia😉 plus gruby sznurek (np. taki do pras typu "duża kostka". Sznurek co roku trzeba wymienić. Innym rozwiązaniem są linki z drutem - grube 6 mm. Taśma - nie widać, gdzie się przerwie i nie przewodzi, te tańsze mają kiepskiej jakości druciki i szybko je szlag trafia - droższe i lepsze, są już naprawdę drogie - jak ktoś ma do ogrodzenia hektar to spoko - ja mam 12 hektarów podzielone na kilka kwater i zakup takiej porządnej taśmy to już wydatek kosmos. Cienkie plecionki również są lipne - kiepskiej jakości drut, który szybko się przeciera. Dodatkowo ważną sprawą jest pastuch - większość pastuchów niby dla koni, jest słaba - energia impulsu 0,3-0,5 J - jeśli grodzimy więcej niż plac do jazdy z dokładnie wykoszoną pod ogrodzeniem trawą to już lipa. Taki słaby pastuch mamy dla ślepaka - on nigdy nie słaniałsię do ucieczek, jego przewodniczka to drut omija z daleka, natomiast reszta ekipy ma mocniejszy pastuch - 4J. No i oczywiście wykaszanie trawy czy usuwanie gałęzi z ogrodzenia robi swoje. Słupki - ja mam swoją wizję w tym temacie😉. Słabe słupki mogą spowodować sytuację w której rozwalający ogrodzenie koń zamiast zerwać ogrodzenie wyrwie słupki a na nogach pociągnie taśmę, linkę czy drut z zaczepionymi słupkami - efekt jaki widziałam takiej akcji to po złapaniu oszalałego konia - przecież go coś goni to musi uciekać! - naderwane ścięgna i rekonwalescencja trwająca ok pół roku. Słowem słupki muszą być mocniejsze niż taśma, drut czy linka. Wyszedł mi niezły elaborat😉. No, ale może komuś się przyda.
Jednak nie pamiętam gdzie widziałam chyba szpule 500 i 1000 m też z wytrzymałością 750 kg. W tej lince jest tak, że dookoła jest opleciona 4 drucikami stalowymi (chyba) i 2 miedzianymi. Jak narazie to najbardziej trwałe i funkcjonalne rozwiązanie. Edit. Właśnie sprawdziłam i szeroka taśma wychodzi niewiele taniej niż linka.
Mam ta sama gruba linke horizont i po niecalych 3 latach sypie sie tak jak sznurki do prasy, rwie sie w palcach. Zdecydowanie najlepszy jest drut i tanie, grube sznurki wymieniane co roku.
Wybaczcie, że nie przeczytałam kilka postów wyżej, ale ich ilość i obszerność mnie przeraziła :kwiatek: 😁 Ale wyczytałam, że konie nie mogą być same, bo jest to nielegalne. Mój od ponad 2 lat w stajni stoi z kozuchą. Ale znajomi mają konie, więc nieraz kilka dni i nocy konie stoją sobie razem na padoku 😉 Więc końskiego towarzystwa mu nie brakuje 😉
kilka słów do Lutni (wiem, że pisała o tym na poprzedniej stronie, ale nie zdążyłam odpowiedzieć, a Wy tak się rozpisaliście :hihi🙂 Co do wiązania koni na powrózku i na kołku. Mój też na początku motał sobie nogi, kilka razy prawie się wywalił, obdarł sobie pod pęcinami... Ale w końcu się nauczył, że nogi się wysoko podnosi. I teraz nie ma problemu uwiązać go na cały dzień 😉 Innej metody nie ma, niż pokazanie koniowi "nie podniesiesz nóg, to się wywalisz" Dla ułatwienia nauki można kupić jaskrawą lonżę, żeby koniowi było łatwiej ją zobaczyć 😉
a teraz coś na poprawę humoru ! Kontrolę weterynaryjną miałam, żłób dla kozy i konia kazali zrobić, to się zrobiło. a koza uznała, że to doskonałe miejsce na... łóżko ! i weź tu człowieku bądź mądry... 😂