anai - o dobrze, że mi przypomniałaś - a jak z takim ubezpieczeniem właśnie? Drogie to jest jak by podzielić właśnie na właściciela i dzierżawce? I od czego ubezpiecza?
Medziiik, to wszystko zależy od np. wartości konia i od tego, od czego go ubezpieczasz. Ja ubezpieczałam w opcji full: od śmierci, eutanazji, leczenia, transportu do kliniki, OC, NNW i wyszło nam na rok ok. 1700 zł. Jest wątek na ten temat http://www.voltopiry.pl/forum/index.php/topic,1045.0.html
A ja bym miała prośbę do kogoś z forum kto ma chwilkę czasu i chęci mi pomóc co do dzierżawy :kwiatek: Jakby się ktoś odezwał na pw byłabym wdzięczna 💘 :kwiatek:
Dziewczyny.. pytanie za 100 punktów... Najpierw wprowadzę was w sytuację... Jest koń, którego ja współdzierżawię od 3 lat.. ten koń ma właściciela, ale on go ma w 4 literach więc koń przeszedł na własność właściciela hotelu dla koni.. więc dogadałam się z tym właścicielem hotelu, że będę na tym koniu jeździć i płacić połowę hotelu czyli 250 złotych i resztę obowiązków przejmuję na siebie.. choć ostatnio właściciel hotelu zrobił mega podwyżkę bo chce aby dziewczyny mu płaciły 650 zł za box, gdzie nie ma złotych klamek, a nawet słoma nie jest wyrzucana codziennie tylko raz na tydzień.. ja to oczywiście skomentowałam na FB.. i ten właściciel chce teraz się wyżyć na mnie, że powiedziałam to co myślę i chce mi podnieść dzierżawę tak jak koszt hotelu czyli 650 złotych.. nie stać mnie na płacenie za gówno w boxie za 650 złotych a także na wykup tego konia i nie mogę go nigdzie wywieść.. co byście zrobiły w takiej sytuacji???
jeżeli jesteś jedynym dzierżawcą konia, to raczej normalne że ponosisz cały koszt pensjonatu.. właściciel ma prawo do chęci zarobku, więc i podniesienia pensjonatu (jednak ni z gruszki, ni z pietruszki o 150zł to dość dużo - no chyba, że polepszyła się duuużo ośrodkowa infrastruktura). Sądzę, że niestety nie masz zbyt dużych możliwości negocjacji cen.. Jesteś o tyle w dobrej sytuacji, że nie jesteś właścicielem konia, zawsze możesz zrezygnować z dzierżawy, czy ośrodka i pójść swoją drogą..
zenona, Nie pisała w przyszłości takich rzeczy na fb. 🙁 Tak to masz w dzisiejszych czasach - nie można się "publicznie-piśmiennie" wypowiedzieć, bo istnieje duża szansa, że ktoś to znajdzie, śmiertelnie się obrazi i zacznie Ci uprzykrzać życie mimo, że miałaś prawo stwierdzić, że coś Ci się nie podoba.
a odnośnie konia... hehh.... skoro nie masz kasy na wykupienie i zabranie konia stamtąd, to zostaje Ci chyba zmiana miejsca... Możesz jeszcze próbować dogadać się jakoś z właścicielem, pokajać, przeprosić (kij, że nie masz za co, ale różne majestaty lubią przeprosiny...) i może by się coś ugrało....
Dziewczyny.. pytanie za 100 punktów... Najpierw wprowadzę was w sytuację... Jest koń, którego ja współdzierżawię od 3 lat.. ten koń ma właściciela, ale on go ma w 4 literach więc koń przeszedł na własność właściciela hotelu dla koni.. więc dogadałam się z tym właścicielem hotelu, że będę na tym koniu jeździć i płacić połowę hotelu czyli 250 złotych i resztę obowiązków przejmuję na siebie.. choć ostatnio właściciel hotelu zrobił mega podwyżkę bo chce aby dziewczyny mu płaciły 650 zł za box, gdzie nie ma złotych klamek, a nawet słoma nie jest wyrzucana codziennie tylko raz na tydzień.. ja to oczywiście skomentowałam na FB.. i ten właściciel chce teraz się wyżyć na mnie, że powiedziałam to co myślę i chce mi podnieść dzierżawę tak jak koszt hotelu czyli 650 złotych.. nie stać mnie na płacenie za gówno w boxie za 650 złotych a także na wykup tego konia i nie mogę go nigdzie wywieść.. co byście zrobiły w takiej sytuacji???
Nie pisałabym czegoś takiego na publicznych portalach to po raz, a po dwa - zawsze znajdzie się ktoś, kto ewentualnie cię "wkopie". Niestety, człowiek bywa z natury taki, że lubi się mścić. Ja też swego czasu mówiłam coś o pewnym hotelu i na samym końcu nie dość, że podwyższono mi stawkę indywidualnie to jeszcze mi dupę zrąbano i na tym się skończyło.
Jedyna szansa to dogadanie się z właścicielem bądź jeszcze współdzierżawa z kimś. Jak ci nie pasuje, wynoś się stamtąd.
oko.. dziękuję za help i chyba macie rację.. choć jest jeszcze nadzieja by znaleźć właściciela konia i by go wykupić nawet za 1.000 zł to byłoby extra.. a do właściciela hotelu na pewno nie pójdę z przeprosinami, bo nie mam za co.. prawda go kole w oczy - chce się wyżyć na mnie i tyle a standard hotelu z dnia na dzień jest coraz gorszy... więc albo ucieczka albo pogadanka z właścicielem Konia...
zenona, Ooo, to istnieje szansa, żeby znaleźć tego właściciela? Chociaż, co ja mówię, w dobie dzisiejszego świata można w sumie zdobyć dowolny kontakt do dowolnej osoby (o ile ta osoba nie jest np. mafiozą 😉 ). Masz później środki, żeby tego konia utrzymać? Sentymenty sentymentami, ale bezsensem byłoby kupować konia w momencie, kiedy nie ma się zaplecza finansowego.
ciekawe jak go wykupisz od właściciela, zreszta byłego już skoro jak sama mówisz że koń przez stajnię przejęty za długi.
tia, tylko takie przejęcie za długi czesto jest na "gębę" - wiec tak naprawdę nie wiadomo czy jest koń; kto ma paszport, kto jest wpisany w paszporcie, czy była umowa pisemna, czy sądowe przejęcie za długi?
Nawet gdyby nie bylo skutecznego przejęcia konia za dlugi przez włąsciciela pensjonatu ... to dług za pensjonat istnieje i należy go uregulować (wraz z odsetkami, a co!). Nierealne jest podjeście, że dziewczyna wykupi konia za 1000 zl i go wyciągnie z tej stajni bez spłaty zadlużenia.
Dokładnie. Nie przejmuje sie konia za dług 1-miesięczny. Należy przypuszczać że brak zapłaty pensonatu trwał pewnie z co najmniej pół roku albo i lepiej.
No i ciekawe kto ma papiery konia i jak można kupic konia od kogoś kto nie jest oficjalnie właścicielem.
Chyba że właściciel pensjonatu chce się pozbyc klopotu i sprzeda za te 1000 zeta, a nowa właścicielka przymknie oko na burdel w papierach czy też ich brak.
Mam pare pytań, chce oddać konia w dzierżawę ale osoba która ma być nowym opiekunem chce wziąć konia na miesiąc czasu na próbę. Chcę spisać umowę wstępną na miesiąc i tu mnie zastanawia parę rzeczy:
- umowa będzie zawarta na 30 dni, ile czasu po jej wygaśnięciu dać przyszłemu dzierżawcy na przedłużenie? Czy może ostatnim możliwym terminem byłby ostatni dzień trwania umowy próbnej?
-co w sytuacji jeśli dzierżawca "nie dogada się" z koniem i bedzie chciał zrezygnować? Dać dead line np. 7 dni przed zakończeniem umowy próbnej? Podać jakieś konsekwencje niedotrzymania terminu rezygnacji? np.: opłacenie miesiąca pensjonatu do którego wróci koń?
-czy w umowie zaznaczyć narowy? np.: brykanie, wspinanie
Z ostatnią osobą która dzierżawiła konia miałam niemiłe przejścia bo chwilę przed końcem umowy próbnej (miesięcznej) miałam na 100% potwierdzone jej przedłużenie na rok. Umowę wysłałam ok 3-4 dni przed zakończeniem umowy i nie dostawałam odpowiedzi. Tydzień później dostaje smsa że jednak rezygnują - było to 2 dni po wygaśnięciu umowy próbnej. W ten sposób byłam bez konia i bez umowy. Na gwałt musiałam szukać pensjonatu (bogu dzięki że w stajni w której stałam było miejsce). Teraz chcę się zabezpieczyć na wszelkie możliwe sposoby żeby znów nie wylądować w takim bagnie.
- umowa będzie zawarta na 30 dni, ile czasu po jej wygaśnięciu dać przyszłemu dzierżawcy na przedłużenie? Czy może ostatnim możliwym terminem byłby ostatni dzień trwania umowy próbnej?
do dnia (podać konkretną datę, np ostatni dzień umowy próbnej) naleznośc za kolejny okres dzierżawy ma być na twoim koncie albo koń u ciebie z powrotem.
co w sytuacji jeśli dzierżawca "nie dogada się" z koniem i bedzie chciał zrezygnować? Dać dead line np. 7 dni przed zakończeniem umowy próbnej? Podać jakieś konsekwencje niedotrzymania terminu rezygnacji? np.: opłacenie miesiąca pensjonatu do którego wróci koń? -czy w umowie zaznaczyć narowy? np.: brykanie, wspinanie
Po to jest umowa na 30 dni by ten ktoś miał okazję zobaczyć czy się "dodagda" czy nie. Bez sensu jest wymienianie powodów nieprzedłużania umowy bo niby jak sprawdzisz czy tak jest czy nie, na siłę nie wciśniesz konia
Z ostatnią osobą która dzierżawiła konia miałam niemiłe przejścia bo chwilę przed końcem umowy próbnej (miesięcznej) miałam na 100% potwierdzone jej przedłużenie na rok. Umowę wysłałam ok 3-4 dni przed zakończeniem umowy i nie dostawałam odpowiedzi. Tydzień później dostaje smsa że jednak rezygnują - było to 2 dni po wygaśnięciu umowy próbnej. W ten sposób byłam bez konia i bez umowy. Na gwałt musiałam szukać pensjonatu (bogu dzięki że w stajni w której stałam było miejsce). Teraz chcę się zabezpieczyć na wszelkie możliwe sposoby żeby znów nie wylądować w takim bagnie.
Paragraf o próbnej 30 dniowej dzierżawie może być zapisany w umowie dzierżawy - czyli umowa będzie przedłużona w chwili wpłaty należności za kolejny czas dzierżawy albo koń trafia z powrotem do ciebie po 30 dniach. Nie ma potrzeby tworzenia 2 oddzielnych umów.
zastanawiam się jakby ten paragraf o 30 dniowym okresie próbnym miałby brzmieć, może coś w tym stylu:
- w momencie wydania konia dzierżawcy w dniu XX.XX.XXXXr do dnia YY.YY.YYYYr zawarta umowa jest umową próbną z okresem wypowiedzenia X dni, po jej wygaśnięciu w dniu YY.YY.YYYYr zmienia się ona w umowę której ważność to X miesięcy a okres wypowiedzenia to Y dni.
nie mam pojęcia jak to sformułować. Za konia nie dostaję żadnej kasy, dzierżawa jest za koszt utrzymania więc nie za bardzo wiem co brać za potwierdzenie przedłużenia.
Do dnia ....niniejsza Umowa Dzierżawy Konia ma charakter okresu próbnego po upływie którego, nie później niż do dnia ... Dzierżawca może zwrócić konia Właścicielowi i w takim przypadku Umowa ulega rozwiązaniu.
Po upływie okresu próbnego w dniu ....Umowa Dzierżawy zawarta na okres od dnia .... do dnia ..../bezterminowo rozpoczyna swój bieg."
Macie może jakieś strony, adresy gdzie można znaleźć konia do dzierżawy? Jak szukam na stronach typowo nakierowanych na sprzedaż, to tak prawie nic nie ma o dzierżawie. A zachodniopomorskim jest jedno ogłoszenie, do tego Pani mi jeszcze nie odpisała. Mam nadzieję, że w dobrym temacie dałam pytanie. 👀
Fredzia, juz ci mowilam, koni do dzierzawy jest od cholery i troche kolo Szczecina, trzeba tylko pojezdzic i popytac. nie wszyscy wlasciciele oglaszaja sie w internecie.
Rozumiem, rozumiem. Pojeżdżę, popatrzę - oczywiście, bez tego ani rusz. Przecież nie wydzierżawię konia pisząc pod ogłoszeniem że go chcę. Tylko zastanawiałam się, czy są jakieś strony które stawiają właśnie na dzierżawę a nie na kupno. 😉
Najlepiej pojeździć i popytać się po stajniach. Coraz więcej osób chce oddać w dzierżawę swojego konia a nie zawsze się z tym ogłaszają. Nie wiem jak jest u was ale u nas można w każdej stajni wydzierżawić w sumie praktycznie każdego stajennego konia..
mam spory problem, nie wiem jak go rozwiązać. pomóżcie mi 😕
zacznę od tego, że nie jestem jeszcze pełnoletnia. 19.07 rozpoczęłam współdzierżawę konia pewnej osoby. druga osoba, która miała go na pół ze mną zaczęła trochę wcześniej. okazało się, że już od początku mojego użytkowania konia miał on rany w kącikach warg przez to, że tamta druga osoba zmieniała wędzidło na gorsze i całkowicie poraniło to konia. okej, wszystko sie okazało w czasie, jeżdżę na kantarze. drugiego współdzierżawcy już nie ma , bo właścicielka konia zrezygnowała. zostałam ja. nie podpisałyśmy umowy, bo dogadałyśmy sie na współdzierżawę na jeden miesiąc. jeździłam cały czas na kantarze, robiłam co trzeba. posprzątałam nawet wszystkie rzeczy konia, umyłam. wczoraj 30.07 zapłaciłam za cały miesiąc (minęło dopiero 10 dni dzierżawy), bo tak poprosiła mnie właścicielka . okej, zapłaciłam i wszystko w porządku, a dziś rano zadzwoniła do moich rodziców (zamiast do mnie) i naopowiadała kłamstw, że ukradłam jej dużo rzeczy, że pogubiłam i przeze mnie koń ma problemy z wargami mimo, że robiłam o co mnie proszono i smarowałam te ranki maścią w celu szybszego zagojenia. wszystko co się dało spadło na mnie. byłam w szoku, nie wiedziałam o co chodzi. okazało sie, że zostałam przez telefon wyrzucona i nie mam prawa zbliżać sie do konia.
z mojej strony wygląda to jako wyłudzenie pieniędzy, bo wczoraj zapłaciłam, a dzisiaj już wylatuję. zadzwoniliśmy do właścicielki stajni, w której stoi koń i była w szoku, że wynikła taka sytuacja i nie sądziła, że wydzierżawiająca tak postąpi, bo nigdy takich sytuacji nie widziała.
czy ktoś z was miał podobną sytuację ? nie wiem co mam zrobić, bo nie chcę ciągnąć tego po sądach, ale chciałabym też odzyskać połowę kwoty jaką zapłaciłam, bo nawet połowy miesiaca nie użytkowałam konia. wydzierżawiająca powiedziała, że nie odda , bo jej sie te pieniadze zwyczajnie należą. doradźcie mi coś, proszę 🙁
olafasola, skoro dzwoniła do twoich rodziców, to poproś ich, aby tym razem oni zadzwonili o powiedzieli że proszą o zwrot 1/3 pieniędzy. Bez kłócenia się kto co zrobił, skoro nie jeździsz to nie płacisz i już. Lepiej tak niż próbować to naprawiać, bo właścicielka okazuje się jakąś mocną wariatką :/
Dzionka właśnie w tym jest problem, że moi rodzice do niej dzwonili, razem. powiedzieli, że potraktowała mnie karygodnie, więc skoro konia użytkowałam niecałe 2 tygodnie, to ma zwrócić połowe tej współdzierżawy. no niestety pani sobie stwierdziła, że nie, bo te pieniądze jej sie należą i nie ma zamiaru oddawać i że przez te 2 tygodnie niecałe już te pieniądze wyjeździłam. zapłaciłam w sumie za nic, bo jeździłam bez trenera i na kantarze.
olafasola ja na Twoim miejscu nie bałabym się sądu, ponieważ umowa słowna jest tak samo wiążąca jak pisemna i masz prawo czuć się okradziona i żądać zwrotu pieniędzy
pytanie brzmi ile kosztowała Cię wspóldzierżawa bo... do 250 zl to tylko wykroczenie i tu faktycznie nie warto do sądu, wązne też czy przy ustalaniu warunkow i kosztów dzierżawy były jeszcze inne osoby poza Tobą bo potrzebni Ci świadkowie skoro nie ma papieru 😉
ja bym spróbowała wysłać tej Pani sms-a z prośba o zwrot pieniędzy i wyjaśnieniem powodu żądania zwrotu i poczekała bo może się zapędzi i odpisze a to dla Ciebie dowód na piśmie 😉