P.S. Apropos naturalności i nie naturalności- miałam klacz xx (sprzedałam i biega wyścigi przeszkodowe za granicą) która nie była specjalnie naskakana (jakieś tam 50 cm pod jeźdzcem) i puszczona luzem na ujeżdżalni z kilkoma przeszkodami skakała SAMA po 6-7 razy przeszkody dla przyjemności. Robiła to tylko puszczona luzem w pojedynkę, bo przy stadzie już wolała koleżanki. Tak więc dla niej była to przyjemność, więc nie do końca się zgodzę z tym omijaniem przeszkód, ale to tylko taka wstawka.
Żadne zgłaszanie do greenpeacu nie pomoże. Zresztą jak ktoś ma ochotę na takie skoki- jego koń i jego zdrowie, jego konsekwencje także i jego pieniądze.Ja też lubię oglądać takie konkursy,ale swojego konia bym do takiego konkursu nie zgłosiła i już.
Jasne że bicie rekordu jest niebezpieczne zawsze i nikt tego nie zmieni-ludzie chcą być lepsi i lepsi. A sport to nie zawsze "zdrowie" - adrenalina i chęć wygranej tłumi instynkt samozachowawczy ( wiem bo sama jeździłam wiele lat wyścigi).
Perlica, ale twój koń jest "udomowiony", to inna bajka, w naturze dzikie konie same z siebie nie skaczą, omijają przeszkodę, skok to ostateczność gdy nie ma innej drogi. I pod pojęciem "zgodny/niezgodny z naturą koni" kryje się właśnie zachowanie koni dzikich.
Marta jezdzila troche wyzej niz konkursy 120. co do rezygnacji nie wiem jak w tym wypadku bylo ale najczesciej w gre wchodza pieniadze, kaprysy sponsora, wlasciciela konia i jeszcze raz pieniadze.
Nie jestem w stanie kompletnie zrozumieć, dlaczego tak zaciekle jej bronisz? Co ma do rzeczy, że skakała wyżej niż 120? To co, fakt, że przypuśćmy jestem super kierowcą, nigdy nie miałam wypadku, jeżdżę 120 na godzinę bez problemu, oznacza że ma jechać na rajd Dakar, czy w jakimś kraju (zdając jakimś cudem kwalifikacje), ryzykować zdrowie innych (pilota chociażby, który ze mną pojedzie), tylko dlatego, że mam taki kaprys? A wiem, że nie mam takich umiejętności, żeby bez ryzyka sobie poradzić.
Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla głupoty, jaka tam miała miejsce! Wszyscy doskonale widzieli co się dzieje, ale mieli to w dupie (mówię o ludziach odpowiedzialnych za zawody, które mogę interweniować i zabronić startów), bo ważniejsza gówniana tradycja, urodzinki jakiegoś celebryciny, kasa, widowisko nie warte takiego ryzyka. I to są miłośnicy koni? Żałosne.
Nikt nie mówi o dykswalifikacji, ale reakcji z czystej empatii, dla dobra konia i jeźdźca. A nie o przepisach pozwalających lub nie zdyskwalifikować takiego jeźdźca. Zrobienie czegokolwiek, by zapobiec tragedii.
edit: koń został uśpiony tuż przed załadunkiem do samochodu. Kolejne konkursy i impreza z tego dnia zostały odwołane.
Co Ty za bzdury piszesz, koń był załadowany do koniowozu żywy odjeżdżając jeszcze pukał nogą w ściany... Co do Marty, no cóż każdy ma jakieś ambicje, ale rolą trenera jest podejmowanie decyzji, czy dana para ,do danego konkursu może stanąć. Zastanów się co piszesz, bo możesz komuś zrobić krzywdę. obyś nigdy nie był w podobnej sytuacji..... nie zachowuj się jak hiena.
Ano właśnie. W naturze konie nie skaczą bez potrzeby. Ba, w naturze konie nie noszą jeźdźców, więc stwierdzenie, że któryś skok jest naturalny dla konia jest trochę bez sensu. Mój puszczony po raz pierwszy luzem między przeszkodami omijał wszystko co tylko możliwe. Po paru korytarzach [czyli po pokazaniu mu, że przez to się skacze, tak jak Ty pokazałaś Twojej xx, że przez przeszkody się skacze], puszczony luzem sam przeskoczył ze dwa krzyżaki i był z tego bardzo dumny. Cud jakiś? Nie, po prostu konia się czegoś nauczyło, a to już nie jest naturalne, a nabyte.
Odnośnie wypadku. Szkoda, przykro słyszeć o takich rzeczach 🙁 Tylko się zastanawiam.... skoro widownia szemrała i ludziom się nie podobało to dlaczego nikt nie wpadł na to, żeby podejść do budki sędziowskiej i coś z tym zrobić? Tak jak wszędzie - mądry Polak po szkodzie. Kwestia czy "budka sędziowska" by coś z tym zrobiła to inna inność...
co za różnica kiedy został uśpiony? do żadnej kliniki nie pojechał, bo i nie było po co. Nikt tu nikogo nie obraża i nie zachowuje się jak hiena. Trener podjął złą decyzję, ale zawodniczka też chyba ma swój rozum
po to, żeby te całe chmary dzieci, które stały przy bandach myślały, że biedny konik jedzie do szpitala i po to, żeby nie psuć tzw. celebrytom dobrych nastrojów - koń żyje, zawodniczka cała, bawmy się dalej...
Forta,Sankaritarina, ważniejsza jest kasa, kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Zawodniczka może i rozum własny ma, ale skąd wiemy jakie ma relacje z trenerem, właścicielem konia? Może nie ma nic do gadania i robi co każe sponsor? Nawet jakby ktoś poszedł, to kto się na zawodach przejmuje opinią jakiś podrzędnych ludzi, w skokach to norma niestety, że próba interwencji przez osoby spoza środowiska, czy nawet od miłośników koni, ludzi jeżdżących, ale nie mających nie wiadomo jakich sukcesów, znajomości nawet na regionałkach, kończy się fiaskiem.
titina taką informację dostałam od gospodarzy, więc uznaję ją za prawdziwą.
co do zawodniczki, ja jej nie oskarżam. Szkoda mi jej, ale uważam że znając swoje możliwości ( a mówiła, że 180 cm to jej życiowy rekord) mogła zrezygnować. Uważam, że winę ponosi ten kto ją do tego dopuścił.
mils na widowni było dużo dzieci. Prowadzący nie chciał chyba tak drastycznie kończyć zawodów w tym dniu. Ludzie znający się na rzeczy i tak wiedzieli, że koń z tego nie wyjdzie.
milis - bo tam były tłumy ludzi, całe rodziny z małymi dziećmi, to co miał komentator powiedzieć "Szanowni Państwo konika uśpimy od ręki żeby się nie męczył i tym akcentem kończymy dziśiejsze rozgrywki". Tak, mimo iż każdy wiedział jak to się skończy to przynamniej dzieciom można było wytłumaczyć że "konik jedzie do szpitala i się wyleczy".
By nie robić sensacji. Co do zawodniczki, to ona i tak już to bardzo mocno przeżywa, nie trzeba jej jeszcze dopakowywać stresu na głowę. Na pewno nie zapomni tego do końca życia, więc po co ta nagonka 😕 . Weźcie się zastanówcie...postawcie się w jej sytuacji, to jest bardzo młoda osoba.
zaczynam powoli zalowac ze se w to wmieszalam, ale jak sie powiedzialo a to trzeba mowic tez b. zawodnicy skomentowali tylko tyle, ze szkoda konia i dobrze ze z zawodniczka wszystko ok. oni naprawde maja co robic i nie musza wymyslac teorii co jak z kim i dlaczego 😎
branka to czy kon cos lubi czy nie to dyskusja z tych filozoficznych bo tak naprawde pokazcie palcem konia, ktory majac wybor praca-wolnosc za mlodu wybierze prace. co innego stary kon, ktory bez pracy gasnie.
tak duzy sport to juz zupelnie inna kategoria traktowania zwierzat. kazdy zawodnik ma tych koni x i to luzak jest od niuniania i glaskania, a zawodnik od startowania. w najwyzszym sporcie w gre wchodza przede wszystkim ogromne pieniadze sponsorow i wlascicieli koni, duze wygrane, konie reprezentuja swoja wartosc poprzez osiagane wyniki. zdrowie i dobro koni jest wazne bo zepsuty produkt nie ma zadnej wartosci, ale wciagniecie tego konia na ta wyzyne gdzie jest wart minimum cwierc miliona euro nie zawsze jest uslane rozami.
Bischa bronie bo ludzie oceniaja i oczerniaja nie znajac sytuacji. i to nie chodzi akurat o nia tylko ogolnie o sytuacje. bez wzgledu na to ktory to z zawodnikow by nie byl bronilabym go tak samo bo gdybym ja byla w takiej sytuacji a startujac w zawodach zawsze przeciez moge byc (zreszta i tak mie karetka juz zwozila) i wtedy nie chcialabym zeby ktos ocenial to co sie stalo. niech sobie dyskutuja o przepisach, pobudkach, psychologii ale nie personalnie o mnie.
w obecnych przepisach sedzia NIE MA PRAWA nic z tym zrobic. nawet jakby chcial.
titina taką informację dostałam od gospodarzy, więc uznaję ją za prawdziwą.
co do zawodniczki, ja jej nie oskarżam. Szkoda mi jej, ale uważam że znając swoje możliwości ( a mówiła, że 180 cm to jej życiowy rekord) mogła zrezygnować. Uważam, że winę ponosi ten kto ją do tego dopuścił.
mils na widowni było dużo dzieci. Prowadzący nie chciał chyba tak drastycznie kończyć zawodów w tym dniu. Ludzie znający się na rzeczy i tak wiedzieli, że koń z tego nie wyjdzie.
To wydarzenie pokazuje, że dzieje się to co zawsze. Kiedy stanie się coś tragicznego wszyscy (nie mówię, że niesłusznie) wstrzynają alarm i rozpoczyna się burzliwa dyskusja. Szkoda tylko, że jej zawsze brakuję wcześniej 🙁
Czy dopiero po uśpieniu konia zauważamy jak bardzo niebezpieczny jest to sport? Dlaczego nikt nie reaguje kiedy mało doświadczony zawodnik widnieję na liście startowej do takiego konkursu? Gdzie są sędziowie, rodzice, trenerzy?
christine, ale ja nie mówię tylko i wyłącznie o sędziach, ale o trenerach, właścicielach, sponsorze/sponsorach. Sędziowie z tego co wiem mają prawo przerwać konkurs, widząc co się dzieje, by nie doprowadzić do tragedii. Ale zapominam, że najważniejsza jest kasa, prestiż, widowisko. Ja na zawodniczkę nie najeżdżam, uważam jedynie, że nie powinna dalej skakać skoro nie szło. A nie wykazała się taką inicjatywą (a jeśli się wykazała, to pewnie usłyszała pewne argumenty od niego). Ważniejsze widać było, żeby sponsor był zadowolony i pozwalał dalej na ukochanym koniku startować.
naprawdę uważacie, że trener, właściciel konia puściłby ich gdyby podejrzewał, że coś może się nie udać? przecież ten koń zapewne był sporo warty, miał możliwości i przyszłość. Wydaje mi się, że to był po prostu nieszczęśliwy wypadek po którym wszyscy są świętsi od papieża
christine - nie do końca mi chodziło o filozoficzne rozważania, czy w ogóle sport z udziałem zwierząt jest słuszny.
Ale o to, że skoro wykorzystujemy je i poddajemy takiemu wysiłkowi, to ponosimy za nie wielką odpowiedzialnosć i tym bardziej sędziowanie powinno być bardzo stanowcze w tym sporcie. Tak samo jak powinny być ostrzejsze przepisy pozwalające na dopuszczanie koni/jeźdzców do takich konkursów. Po to by zminimalizować ryzyko. W jeździectwie się to robi, wprowadza się przepisy zwiększające bezpieczeństwo koni i zawodników - ale akurat nie w tego typu konkursach - warto by się więc zastanowić czy czegoś nie zmienić.
_kate pieniądze, adrenalina, presja - takie rzeczy zniekształcają człowiekowi ocenę swoich możliwości niestety...
_kate, przepraszam Cię bardzo. Jeśli widać, że zawodniczka sobie nie radzi przy niemal każdym skoku na niższych wysokościach, bo ma gorszy dzień/nie radzi sobie z presją/koń ma gorszy dzień itp, to są ślepi i tak głupi, żeby nie widzieć jakie ryzyko jest podejmowane z każdym kolejnym coraz wyższym skokiem?
christine żadna moja wypowiedź nie była konkretnie o Marcie. Nie znam jej za dobrze, nie widziałam tego konkursu, więc nie chcę się wypowiadać. Ten fragment o jeżdżeniu konkursów 120, był tylko odpowiedzią na post: [quote author=Tępa_Pała link=topic=18.msg1067926#msg1067926 date=1310372052] Błąd popełniony na 120 cm ujdzie płazem, ale taki sam przy wysokości 2,10 m może spowodować już poważne konsekwencje. Różne są sytuacje, nawet najlepszy koń może zahaczyć nogą o drąg. [/quote]
branka, ale ja nie mówię o zawodniczce. Ona ufa trenerowi, więc jemu zawierza, że wszystko jest ok, ją może porwać adrenalina. Pytam o właściciela i trenera, bo to ich zadanie.
Bischa L, ależ ja się nie gniewam. Tylko grzecznie pytam.
Bischa to pokaz mi artykul ktory na to pozwala 😉 bo wlasnie przejrzalam wszystkie przepisy i od kilku lat takiego prawa juz nie ma..zawodnik co najwyzej moze sam zrezygnowac.
kate dokladnie tak jest.
branka powinny byc zmienione, ale szczerze nie wiem jakie obostrzenia ma konkurs bicia rekordu- bo chyba nie tylko pzj?. wiadomo ma pzjtowskie odnosnie wieku i licencji + ukladu przeszkod, ale nie wiem czy to nie jest jakos gdzies wyzej tez regulowane.
christine, ale ja nie mówię tylko i wyłącznie o sędziach, ale o trenerach, właścicielach, sponsorze/sponsorach. Sędziowie z tego co wiem mają prawo przerwać konkurs, widząc co się dzieje(...).
Na podstawie jekiego przepisu? Piszę to jako sędzina... Można wywalić za złe traktowanie konia, można wywalić za niesportowe zachowanie (barowanie na przykład), ale za brak umiejętności - jesli papiery w porządku - wywalić nie można...
Christine, wnioskuję to tylko i wyłącznie na podstawie obserwacji z zawodów, na których bywałam chociażby rok temu, ale i wcześniej. Robiło sie niebepiecznie z różnych powodów, sędziowie się zbierali, przerywali konkurs lub nie. Ale dyskusja jakaś była. _kate, nie gniewam się :kwiatek: Przepraszam za ton, tak jakoś wyszło z nerwach.