serio od razu na poczatku trzeba mieć i pas do lonżowania i wypinacze i zestaw środków do pielęgnacji konia czytaj szampony, spray do grzywy , spray do ogona , nabłyszczacze i tego typu rzeczy ? naprawdę 3000 tysiące moim zdaniem spokojnie wystarczy na pakiet startowy sprzętu szczególnie przy założeniu że np siodło i ogłowie mogą być używane.... bo zaraz się okaże że nie dośc że koń musi kosztować XXX to jeszcze bez sprzetu za drugie XXX ani rusz.... 🙄
Nie wiem czemu tak dramatyzujecie? Serio jedyny wydatek solidny na początek to siodło. Można celować w używanego Winteca i kupić do poniżej 2000zł. Resztę można kupić na początek tańsze i sukcesywnie wymieniać. 2 czapraki po 50zł z promocji, ogłowie ze 200zł, Szczotki 100zł, i ochraniacze drugie 100zł. Resztę można spokojnie nabywać sukcesywnie rezygnując z nowych butów czy markowych perfum.
November Rain, to dorosła kobieta, umiejąca liczyć wydatki i znająca swoje możliwości więc nie traktujcie jej jak nastolatki, która szuka konia za 1500zł i wmawia rodzicom, że utrzymanie konia nie wiele przekracza skalą chomika.
November Rain Sprzęt właściciel sprzedawanego konia może mieć na sprzedaż, a może chcieć zatrzymać, więc tu musisz uważać 😉
Co do Twojej kwoty, którą masz na sprzęt przeznaczysz. Da się... Tylko nie nówki sztuki, a używane. Sama tak robiłam, kupowałam na początek używane, a później z czasem wymieniałam na lepsze. Siodło za 1500 da się kupić, nawet takie pasujące do konia, ale nie można założyć, że w tydzień kupisz siodło, bo zanim znajdziesz odpowiednie dla konia i Ciebie może minąć miesiąc.
Najwięcej kosztuje siodło, ale do siodła trzeba dokupić puśliska, strzemiona, popręg, ogłowie i wodze, wędziło, ochraniacze, kantar, uwiąz, lonża, bat, szczotki. Może zrób sobie na początku taką symulację w dowolnym internetowym sklepie jeździeckim, to zobaczysz jaki to koszt. Na revoltowych ogłoszeniach można kupić dużo rzeczy taniej. Ja np. kupiłam ujeżdżeniowy, skórzany popręg za 40 zł z odbiorem osobistym. Da się, tylko trzeba więcej szukać i planować.
Kupiłam konia ze sprzętem który zdyskwalifikowałam bardzo szybko - nie pasował...
Zaczynałam od siodła za 1500zł + popręg 80zł + ogłowie za 150zł + wędzidło zostało stare + 3 czapraki 240zł + ochraniacze coś koło 150zł + skrzynka z gratami do czyszczenia ok 200zł + kantar i uwiąz 70zł + lonża 40zł + palcat 20zł Starałam się dobrze dobrać i nie wydać fortuny.
Po około 6 miesiącach siodło przestało pasować - kupiłam napierśnik i żel pod tył siodła za jakieś 250zł... Po kolejnych 3 miesiącach doszłam do wniosku że to jest bez sensu. Zamówiłam siodło wszechstronne na miarę z DawMaga cena 3000zł Zaczęłam brać treningi. Po 9 miesiącach 🤣 kupiłam pierwszą ujeżdżeniówkę starego Passiera za 2700zł + trzeba było nabyć choćby 2 czapraki 160zł. Koń dalej się przebudowywał. Z czasem przestało pasować 😉
Mam kolejne siodło ujeżdżeniowe które teoretycznie idealnie pasuje ale koń nie jest zadowolony. Szukam więc... yyy... czwartego siodła 😀
Tym razem nie idę już na kompromisy, albo trafię idealną używkę z zapasem na ewentualne pasowanie za kolejny rok, albo kupię nowe na miarę.
Nie ma co demonizować można "tanio" kupić sprzęt tylko trzeba mieć szczęście z dopasowaniem - to co przez 2-3 dni próbnej jazdy sprawdza się super, po 3-4 tygodniach może okazać się niedobre 😉
bera7 nie dramatyzujemy 🙂 Mnie osobiście chodziło o to, że nie można przewidzieć, ile będzie kosztować siodło pasujące na danego konia. Założenia "do kwoty X" mogą się okazać totalnie błędne. Nie muszą, ale mogą. A jeśli trafi się na konia z problematycznymi w dopasowaniu siodła plecami, to wszelkie "kupowanie Winteców" (symbolicznie rzecz biorąc) można sobie włożyć między bajki. Co do reszty się zgadzam, czapraki czy ochraniacze można kupić po linii budżetowej, sama mam do dziś pierwszy czaprak, kupiony za 49 zł, i ma się doskonale.
Murat-Gazon też bez przesady, to że koniowi nie pasuje siodło za 1500 zł nie oznacza, że polecę i kupię takie za 15 000 (bo i za tyle można nabyć używane siodło). Nie mam 15 000, mam na ten cel przeznaczone 3000 to szukam siodła w obrębie tej kwoty.
Smok10 i tu się z tobą o dziwo w pełni zgadzam 😀 Mnie się za pierwszym razem skończyło wetem, bo wyszłam z założenia, że "nie mam kasy na drogie siodło". Na szczęście koń z tych "zabierz to i nie podchodź!!!", więc dużych szkód nie narobiłam. Nadal nie mam siodła z najwyższej półki cenowej, ale tak czy inaczej skończyło się na trzykrotnym przekroczeniu tego, co kiedyś uważałam za górną granicę możliwych wydatków na siodło.
larabarson oczywiście, że tak, jeśli ktoś nie ma, to nie ma. Ale jeśli w obrębie danej kwoty nie da się znaleźć, to trzeba niestety uzbierać albo jeździć na oklep 😉 A czasem nie da się znaleźć. No nie i już. Zasadniczo im większa kwota przeznaczona na siodło, tym większa szansa, że coś się znajdzie pasującego...
Koń niestety nie rozumie tego że nie masz kasy. Jak coś będzienie tak to zapłacisz , jak nie za dobre siodło to za weta. Ogólnię czasem oszcźędności się mszczą. Dotyczy to zarówno zakupu sprzętu jak i samych koni. Nie na wszystkim się da oszczędzać. I każdy koń jest inny jeden zje miotłę i będzie szczęśliwy a drugi trochę gorszy owies i zakolkuje.
[quote author=Smok10 link=topic=1647.msg2652087#msg2652087 date=1487682066] Często oszczędzanie na siodle kończysię wydatkami na weta i kompletowaniem kilku nieprzydatnych siodeł przekraczających kosztami nowe. 🤣
tak się kończy brak wiedzy a nie oszczędzanie. choć faktycznie nie zawsze wiedzę się ma i nie zawsze jest od kogo ją zdobyć.
[/quote]
Można tez nie meić wiedzy i zaufać komuś dając mu 5 koła na dopasowane siodło a i tak dostać g** - przykład z własnego podwórka firma raczej dobra i popularna w PL 😉
Cóż, ja mam "siodłowy zestaw kombo" - koń bardzo trudny pod względem dopasowania siodła + wrażliwe plecy + zero tolerancji na niepasujące siodło. Dlatego ostrzegam, że z zakupem siodła nie zawsze jest tak różowo, jak się wydaje. 🙂
W Warszawie jest sporo osób, które pomogą dobrać siodło za stosunkowo niewielką opłatę. Na rynku pełno używek za rozsądne pieniążki, a nie sądzę aby był problem dorzucić kilka stówek jeśli koń ma wymagające plecy i jakiś model siodła mniej popularny potrzebny. Serio robicie problem tam gdzie go nie ma.
Murat a czemu nie skorzystałaś z pomocy kogoś kto pasuje siodła skoro sama nie umiesz? To wydatek kilkudziesięciu złotych najdalej ponad stówkę. To grosze w porównaniu z kosztami leczenia i kłopotem z zakupem kolejnych siodeł.
Napisze tylko... kiedyś miałam od grooooma sprzętu, dość drogiego. Kilka lat temu postanowilam wymienic na ujezdzeniowy. Mam izabelke i chyba 500 winteca, plus dwa popręgi, plus ogłowia i z 5 czapraków, ktore nie przekraczały 100 za sztuke. Podkładke Lamicela. Kilka łęków wymiennych, 3 pary ochraniaczy, dwie derki, kantary kupione po 5 zł i uwiązy, lonże, pas, wypinacze, bat i bat uj. Mam tez jakies "badziewia" w dużym pudle, z ktorych nie korzystałam nigdy. (Jakas czarna wodza, kilka wedzidel, zapasowe wodze, futerka) siodla uzywane kupilam w bdb stanie, kosztowaly mnie 2800 za dwie sztuki. Cały mój sprzet, ktory używam to koszt moze 3 tys max. Reszta jest po to, aby miec dla drugiego, trzeciego czy czwartego konia. Kurzy sie tylko i mogłabym go w ogóle nie posiadać. Przy jezdzie rekreacyjnej, spacerowej nie potrzeba sprzetu z kosmosu. Można w tej trójce z powodzeniem się zmieścić i mieć dobry, dobrze dopasowany sprzęt.
serio od razu na poczatku trzeba mieć i pas do lonżowania i wypinacze i zestaw środków do pielęgnacji konia czytaj szampony, spray do grzywy , spray do ogona , nabłyszczacze i tego typu rzeczy ?
Jeśli chce się mieć konia, który ma mięśnie do noszenia naszych 4 liter, to pas się przydaje Warto też konia kąpać w szamponie końskim, bo leczenie ewentualnych (częstych) alergii po użyciu ludzkich jest jednak sporo droższe. Lepiej i taniej również zapobiegać gniciu strzałek, pękaniu kopyt etc, niż to później leczyć. Przynajmniej ja wychodzę z takiego założenia.
Megane doliczyłaś szczotki, środki do pielęgnacji konia i sprzętu? Tego przecież też nikt za darmo nie rozdaje... 😉
bera7 no właśnie po pierwszym falstarcie siodłowym dokształciłam się w tym temacie i teraz już to ogarniam, koń ma siodło dopasowane i odpowiednie dla niej (od trzech lat zresztą, ale początki były... nieciekawe - i szczerze przyznaję, że nie dlatego, że nie widziałam, że nie pasuje, tylko dlatego, że podeszłam do sprawy na zasadzie "aaa tam, dam żel pod spód i będzie dobrze"; nie było :mad🙂. Natomiast 90% siodeł na nią nie pasuje, i to tak nie pasuje, że z kilometra widać. 😉
No dla mnie jest oczywiste, że poproszę o pomoc kogoś doświadczonego jeżeli chodzi o dobór sprzętu. Nie mam problemu z przyznaniem, że sama wolę się tego nie podejmować, bo mam braki w wiedzy. Tak samo zaczęłam ten wątek prośbą o pomoc przy wyborze konia, bo nie mam zaufania do mojego instruktora i nie mam końskich znajomości. W pracy też jak czegoś nie wiem to pytam...
Gaga :kwiatek: Smar do ogłowi kupiłam 5 lat temu 😉 , jeszcze go mam, do siodeł woda i ścierka. Szczotek używam sprzed 15 lat, ktore dostałam od koleżanki na urodziny po zakupie konia 🙂 porządna robota spółdzielni inwalidów 🙂 . Kopystki wymieniam, ale zawsze na Cavaliadzie kolezanka mi daje w ramach prezentu reklamowego. Kopyt nie smaruje, bo nie mam takiej potrzeby. Co dokupuje raz, dwa do roku to spray na owady, choć w zeszłym roku w ramach testów dostałam od firmy x płyny za darmo, tzn za wydanie opinii 😉 mam jeszcze ponad litr. Płyn do ogonów... w hurtowni to niewielki koszt za 5 l (mniej niz 100 😉 ) do tego mydło szare"biały jeleń", szampon bambino. Przez ostatnie dwa lata nic nie kupowałam. Wszystko pozostałe co mam, przeterminowało się 😉 Ogólnie korzystam z promocji lub zamienników .
Durna wcierka do końskich nóg... w jeździeckim 40 zł za 400 ml, wcierka dla bydła 20 zł za pół litra. Glinkę kupiłam markową 5 kg, ale było promo 1 gratis, wiec podzieliłyśmy się z koleżanką i glinką i kosztami. Nigdy nie była mi potrzebna, zastosowałam profilaktycznie dwa razy po jakimś dłuższym terenie.
Ja po wypraniu konia w Bambino dostałabym niezłą fakturę od weta dermatologa, tak jak po posmarowaniu Liotonem kawałka końskiej nogi...
Ale zaraz mi ktoś powie, że jestem jakaś nienormalna bo łupież u konia to wcale nie problem dermatologiczny, grudę można spryskać CTC, a konia myć w szarym mydle. Czekam jeszcze na tekst - to manusan trzeba rozcieńczać 🤔?
_Gaga - masz snobistyczne podejście 😉 Na co komu środki do pielęgnacji sprzętu czy kopyt.
Dla mnie to jest podejście osoby, która ma mało wolnego czasu i (lubi, albo potrzebuje te rzeczy "na gotowo"😉. Nie róbmy tu sobie obozów na " nieświadomą biedę" i "świadome bogactwo". Po co.
Jak się chwilkę czasu poświęci, to się łatwo można doszukać informacji jak zrobić smarowidła do kopyt i siodeł DIY za przysłowiowe frytki o działaniu duuużo lepszym i przyjemniejszym dla konia.
I tak- szampon dla konia warto zastąpić wybranymi środkami do pielęgnacji dzieci. Ale naprawdę wybranymi, czyli tymi, które nie zawierają SLS i jego odmian, a także w przypadku niektórych koni powinny być bez silikonów (choć to właśnie silikony dają ten piękny błysk i gładkość po myciu). A żeby sobie zrobić domowe zdrowe silikony to kupujemy litr gliceryny roślinnej (około 10 pln) i ją rozrabiamy z innymi niedrogimi naturalnymi rzeczami.
Tak samo robimy smarowidła do kopyt - o ile ich realnie potrzebujemy. Mój koń takowych nie potrzebuje a kopyta ma elastyczne, niełamiące się. Ogólnie zdrowy padokowany koń nie potrzebuje wspomagania kopyt poprzez smarowanie ich czymkolwiek (tak jak zdrowy człowiek, który rni pracuje gołymi rękoma w kopalni nie potrzebuje odżywki do paznokci).
I to samo jeśli chodzi o preparaty do siodeł i ogłowi - oliwki dla dzieci ale uwaga NIE OLEJE MINERALNE + np. można dodać kilka kropli olejku herbacianego - zabija zarodniki pleśni. Można sobie zrobić "nalewkę imbirową" i rozrobić na glicerynie i mamy też "dezynfekujący" preparat do sprzętu.
Pastę do polerowania wędzidła zastępujemy mieszanką sody oczyszczonej i kwasku cytrynowego - cena 1,5 pln za zapas na dłuuugi czas.
Także jak się chce to można. ...
Kurde chyba popełnię jakiegoś mini blogaska tutaj lub gdzieś ze zdjęciami i proporcjami tych domowych specyfików🙂
a szampon dla psów sie nie nada dla koni? CTC akurat dobrze działa na grude, nawet lepiej od innych specyfików do tego przeznaczonych i wcale taki tani nie jest (bo kosztuje 40-50zł) jak ma sie grude na wszystkich czterech nogach to jeden spray nie wystarcza. lioton nie wiem ile kosztuje, ale wcierki rozgzewajace nie sa wcale takie drogie dla jednego konia (1l okolo 50 zł)
Smok, czemu zakładasz, że jak ktoś chce za nieduże pieniądze kupić konia to nie będzie go leczył? Ja wiem, że pewnie przyznałeś mi już tytuł cebulaka roku, ale bez przesady 🙄
November Rain, nie przejmuj sie i pytaj. Jak dobrze trafisz ze sprzetem, to posluzy Ci na lata. I pytaj w watkach sprzetowych, na pewno beda dobrze doradzac. Z konskim sprzetem jest o tyle dobrze, ze mozna go zwykle puscic dalej jak nie pasuje...
Zaden moj kon nie jest kąpany, bo deszcz i jezioro lub rzeka robią robotę, ew spłukuje czystą wodą bez dodatków, czesto latem raczej dla ochłody, zaden nigdy nie dostal uczulenia. Mydlo szare stosuje do mycia ogona i grzywy. Bambino tez głownie do ogona. Konie są błyszczące i nie śmierdzą, nie mam potrzeby ich kąpać w szamponach. Grudy nie mają. Kopyta zdrowe ew stosuje własną mieszankę z wazeliny (2 złote), siarczanu (20 zł za kg w sklepie chemicznym) i jakiegos alkoholu do wyrobienia tej mieszanki, ktory zawsze sie w domu znajdzie do konsumpcji. Rozczyszczane są co 6 tyg (50 zł) jak są jakieś zadziorki, piłuję sama, nie wzywam do tego kowala. Mam na stanie też jakiś dziegieć, ale ostatnie dwa lata nie używałam. Oczywiście nie wliczam weta, bo to odrębny koszt i zależy od choroby. Manusan mam, ale też chyba sie juz przeterminował, nie bylo potrzeby stosowania. Jak miałam małą wiedzę, kupowałam wszystko, co popadnie, z czasem stwierdziłam, ze to niepotrzebne wydatki.
Haha ElaPe mam te same przemyślenia 🤣 Czytam sobie i czytam i pękam ze śmiechu 🤣 Już mi się nawet pisać nie chce na ten temat w tej chwili, wolę poczytać i się pośmiać 😉