Ale - odrabianie konia też kosztuje. Jeśli trzeba czekać, wykładając po kwoty na pensjonat, pasze, kowala itd. - a jeździ się mało, albo wcale, nie można po drodze trenować, uczyć się, rozwijać - to przecież są koszty. Żaden "prywaciarz" trzymający konia na pensjonacie nie powinien się w to pakować. Taki przypadek: jeździec kupuje konia, ale limituje swój budżet, bo "po co mi drogi koń, ja tam żadnym super jeźdźcem nie jestem". Niestety w wyznaczonym budżecie nie ma szans na zdrowego i przyzwoicie jeżdżonego (czytaj: nie zepsutego na amen) dorosłego konia, więc wybór pada na 4-latka. Tyle, że jeździec faktycznie nie jeździ super, więc z owym 4-latkiem sobie nie radzi. Na koniu jeździ trener (odpłatnie), po to, żeby w przyszłości nadawał się dla właścicielki. Sama właścicielka bierze dodatkowe treningi (odpłatnie), żeby primo w ogóle jeździć, a nie oglądać tylko konie stojąc na ziemi, a po drugie - uczyć się i zbierać umiejętności, które musi posiadać, żeby dogadywać się z młodym koniem i nie robić mu krzywdy. Po co mi drogi koń? Właśnie po to, żeby nie dopłacać dodatkowych kwot i móc jeździć, odkrywać nowe rzeczy w jeździectwie i cieszyć się doskonaleniem, postępem i rozwojem, a nie tkwić w sytuacji nie do przejścia (trudny koń) i czekać na coś, co wcale nie musi nastąpić (bo wcale nie każdy koń się odrobi tak, żeby był miły i łatwy).
quantanamera, masz rację pod warunkiem, że jeździec chce się rozwijać sportowo, startować, ma ambicje. Ale są jeszcze ludzie, którzy chcą zwyczajnie 2-3 razy w tygodniu pojechać do lasu na godzinę czy dwie, szkolą się czasem albo i nie do momentu, kiedy czują, że ich jazda nie robi krzywdy koniom. Jazda w równowadze, na kontakcie w 3 chodach. Serio nie każdemu do szczęścia potrzebny jest ciągły rozwój. Wtedy ani kupowanie konia profesora nie ma sensu, pakowanie się w młodego też zwykle nie jest dobrą opcją. Ale jest masę koni takich, które nie ujadą za wysoko. Budowa, lenistwo to cechy które odrzucają te konie ze sportu czy nawet rekreacji na wysokim poziomie, bo ktoś płacąc za konia kilkadziesiąt tysięcy zaczyna stawiać mu konkretne wymagania. I tu jest właśnie miejsce na konie do rekreacji. Jeśli zdrowe, bez narowów, chętnie pracujące to czemu mają nie znaleźć swojego właściciela?
bera7, oglądam czasem z nudów polskie ogłoszenia i moje ale do większości koni "do lasu", z reguły za parę tysięcy: 95% chyba nie stało koło jazdy w równowadze i na kontakcie. Więc to są konie na których można a)kaleczyć sztukę jeździecką jeżdżąc dalej na zaciągnietej wodzy na sztywnym koniu b)odrobić je tak, żeby były w stanie prawidłowo chodzić na pomocach a to kosztuje czas, pieniądze + nie każdy rekreant da sobie radę.
Z własnego przykładu: na przyzwoicie zrobionego konia (czytaj poprawnie zajeżdżonego i jeżdżonego, nie profesora) wsiądę i pojadę, będzie mniej lub bardziej luźno, do przodu i miło dla obu stron, kwestia zgrania i szlifowania mojego użycia pomocy. Mogę jeździć na takim nabytku samodzielnie, a dodatkowo jeździć z kimś z ziemi żeby współpraca ja-koń była lepsza. Na zajeżdżanego baardzo amatorsko... no wsiadam i mam pod tyłkiem konia, który nie reaguje w żaden sposób na pomoce popędzające a próba złapania kontaktu kończy się zatrzymaniem (koń "naturalny", jeżdżony na półwiszących wodzach w imię delikatnego kontaktu). Albo wsiadam i koń ogarnia tylko że zmiany chodów robi się odpowiednio przez rozpędzenie z kopa albo ciągnięcie za wodze. I nie wiem gdzie zacząć, samodzielnie nie dam rady rozwiązać problemu, dochodzi koszt kogoś, kto konia ogarnie z siodła + dużo częstszych jazd z instruktorem. Do tego moje zszargane nerwy, i gdzie ta oszczędność?
A to wszystko nie mówiąc nawet o kłopotach zdrowotnych wynikających z lat kiepskiego użytkowania w niedopasowanym sprzęcie. Jakoś nie widzę żeby od czasu mojego wyjazdu z PL zmieniła się częsta maniera siodłania na łopatkach "bo nerki" byle czym, bo siodło dobiera się do jeźdźca.
Trochę nie rozumiem problemu, przeskok jakościowy między końmi za 5-6 tysięcy a tym za kilkanaście jest ogromny, a skoro ktoś liczy się z kosztami pensjonatu i ma skąd wziąć te 10 tysięcy rocznie do wyrzucenia w obornik to czemu nu może tych kilku miesięcy poczekać i pieniądze "na pensjonat" za ten okres dorzucić do budżetu? Ja bym wolała trochę dłużej wozić się na cudzych koniach i mieć fajnego zwierza, niż spieszyć się i mieć problem 🙂
bera7, oprócz przypadków losowych (ze strony sprzedającego) i farta (od strony kupującego) takie konie też mają swoją cenę. Bo - właśnie mogą być końmi rekreacyjnymi, a na takie jest popyt. W 90% przypadków (teraz, bo kilka lat temu była inna sytuacja) koń kupowany tanio ma Wadę. Jeśli koń tylko nie skacze (w ogóle) a ruchowo tuptak (a ogólnie spokojnym zdrowy, reaguje na pomoce) - to może robić za konia szkółkowego. Owszem, jest pula koni, których aktualni właściciel nie chcą sprzedać do szkółek ("rekreacji" - masowej), ale to już podpada pod te 10% fartowności. Zwyczajnie musi być jakiś powód, żeby sprzedawać konia poniżej jego wartości, a wyszkolenie Każdego konia Kosztuje. Konia surowego można kupić tanio. Konia, którego nie można intensywnie użytkować - można kupić tanio. Konia ogólnie kłopotliwego można kupić tanio. Fartem też można dorwać konia, który nie umie za wiele ale ma opór wyrozumiałości i złoty charakter (częściej wśród ślązaków czy pogrubianych niż stricte gorącokrwistych). Zdrowego, sporo umiejącego SP bez żadnych istotnych wad nie kupi się tanio. Jedynie fartem. Bywa, że wada nie będzie przeszkadzać. Np. koń ma szpata, już utrwalonego. Rorera - tylko przy dużym wysiłku. Kozińca, a nie skacze pod niebo. Itp. Są też różne wynalazki "rasowe", potomkowie słynnego Enena itd. Są konie, których jest "nadprodukcja" - ale te będą surowe/źrebaki itd. a nie każdy z tych koni da się ogarnąć bez szkolenia. Część się da, część nie. OK. jeśli nabywca ma wykupione wysokie ubezpieczenie NN... to co tam rączka czy nóżka.
Jak zawsze zadziwia mnie to "głupie 100 cm". Żeby koń pewnie chodził 100 cm trzeba albo masy poprawnej pracy albo Zacnego rodowodu. Przypominam: szafka kuchenna ma zaledwie 85 cm. Koń, który pewnie chodzi 100 - ma swoją cenę, bo można na nim zrobić licencję. A jeśli nie chodzi pewnie 100 - to co dobrego z Nauki skoków na takim? O ile "koń z łapanki" po pewnym czasie pójdzie LL, zapewne, to L-ka - jak wyżej. Nie rozumiem tego przykładania miarki "100" do koni czysto rekreacyjnych. Po co?
szkolą się czasem albo i nie do momentu, kiedy czują, że ich jazda nie robi krzywdy koniom. Jazda w równowadze, na kontakcie w 3 chodach. Serio nie każdemu do szczęścia potrzebny jest ciągły rozwój.
No właśnie. Kupujesz jak ja, konia po rekreacji który chodzi wylamiony (na jedynkę), uwalony na przodzie, zaszarpany, uwalony na wędzidle, tępy na łydkę, olewający dosiad. Czy mam jeździć na takim koniu nic nie zmieniając? Nie. Szukam pomocy w postaci trenera - chcę żeby mój koń w zdrowiu dożył starości.
Jazda w równowadze, na kontakcie, w 3 chodach to bardzo dużo pracy 🙂
Jeżeli jeszcze masz to szczęście i umiesz jeździć zgonie ze sztuką, to po pierwsze: sobie takiego konia nie kupisz bo wiesz ile pracy potrzeba 🙂 po drugie odrobienie takiego konia zajmie tobie mniej niż połowę czasu który potrzebny będzie laikowi który dopiero sam się uczy.
Ja naprawdę nie wiedziałam jak dużo pracy przede mną dopóki nie zaczęłam jeździć pod okiem trenera. Kiedy koń zaczynał się poprawiać, co wymagało ode mnie dużo większego ogarnięcia. Ja nie oczekuję od mojego konia cudów, nie mam aspiracji sportowych. Jednak gdy chociaż raz pojedziesz na swoim tuptusiu w pełnym rozluźnieniu, lekkim kontakcie, w równowadze i rytmie, to już nie chcesz inaczej. Czy taki tuptuś do lasu nie ma prawa do komfortu?
halo, przeczytałaś 100cm, ale nie przeczytałaś chyba reszty zdania. Napisałam, że koń może się przetransportować na drugą stronę przeszkody, ale parkuru nie pójdzie. Nie widzisz różnicy, serio? Bo ja na moim skakałam jak był młodszy 120cm POJEDYNCZEJ przeszkody, a parkuru 100cm bym pewnie na nim nie pojechała, z uwagi ma moje braki. Ile wg Ciebie szkółka jest w stanie zapłacić za konia do rekreacji? Już widzę te wszystkie konie po 30-40 tyś chodzące w rekreacji...
Iskra de Baleron, nie poleciłabym nikomu do lasu konia zaszarpanego, wylamionego, olewającego pomoce. Przykre, że dla Was konie rekreacyjne muszą być tak zepsute.
Iskra de Baleron, dopiero chwaliłaś się, że kupiłaś konia ze sprzętem za 4500zł. Ja piszę o koniach za ok. 10 tyś zł. Ta kwota to jest właśnie różnica pomiędzy wylamionym mięsem a konikiem do rekreacji.
Życie pisze różne scenariusze. Ja musiałam porzucić jeździectwo na blisko 15 lat. Niedawno do niego wróciłam. Cieszę się, że kilka osób zaoferowało mi pomoc - bo tego potrzebuję. A co do mojej odpowiedzialności lub jej braku - no cóż, nie ja pierwsza, nie ostatnia stoję przed takim dylematem. Jest to trudna decyzja.
November Rain nie poddawaj sie , spełnij swoje marzenie . Podchodzisz moim zdaniem rozsądnie do sprawy , a i tak sie nie przewidzi wszystkiego w życiu i każdy moze mieć problemy finansowe , z czasem , rodziną oraz z własnymi i konia umiejętnosciami , ale to co najlepiej juz sobie odpuścić od razu ? . Też wróciłam po 15 latach do jeżdziectwa , a właściwie do tuptania dla przyjemnosci . Po dzierzawieniu przez 3 lata odkupiłąm konia , staram sie rozwijac z trenerem tylko po to by lepiej sie dogadywac sie z koniem, ale szportowcami ,ani nawet ambitna rekreacją nie bedziemy . Ale to moja decyzja na co wydawac kase , jedni wola lepsze auto a ja konia. Spełniłam swoje marzenie i czasem jest ciezko ,ale dopóki jedna super godzina jazdy ładuje mi baterie na tydzień to ma dla mnie sens i nie musi mieć dla nikogo innego. . Stoje w stajni gdzie są tylko prywatne konie i nie widze zaleznosci ,ze jak drozej kupiony to lepszy , albo ze nic mu nie bedzie , albo ze bedzie idealna parą z jeżdzcem . Moim zdaneim zakup konia to zawsze loteria ...Jakby co pisz na priv tez chetnie pomogę lub podtrzymam na duchu .
Iskra de Baleron, dopiero chwaliłaś się, że kupiłaś konia ze sprzętem za 4500zł. Ja piszę o koniach za ok. 10 tyś zł. Ta kwota to jest właśnie różnica pomiędzy wylamionym mięsem a konikiem do rekreacji.
Racja 🙂 Po roku treningów mam konia a nie mięso - 4500 koszt zakupu + ok 5000 treningi + ok 8000 pensjonat z kowalem. Tanio to drogo 😉
bera7, rozmowa była chyba o koniu za 7-8 tysięcy? Jak dla mnie to co wisi w ogłoszeniach za 12-15 to spory przeskok jakościowy, a w skali roku utrzymania kopytnego to różnica naprawdę mała, przecież kupując konia zamierza się od razu płacić za pensjonat, weta i kowala?
Plus pewnie, na koniu nie na pomocach da się skoczyć pojedynczą wyższą przeszkodę, tylko to nie zmienia faktu że jak podstawy są spartolone to albo trzeba naprawić (czas i pieniądze), albo się wozić jak jest i frustrować. Pomijając przypadki skrajne to w ogłoszeniach widzę masę tanich koni jeżdżonych od przodu do tyłu, na wewnętrznej wodzy, sztywno, i tłukących z palca... to nie jest dramat "wylamionego mięsa" ale też nie przyjemne konie rekreacyjne 🙂
kokosnuss, było 0 7 000zł, ale autorka pytania napisała później, że jest w stanie wyłożyć do 12 000zł. Często zresztą tego konia za 15 da się do 12 stargować 😉
kokosnuss, a nie słyszałaś, że konie czasem są tak zbudowane, że nie ma ich co pchać w skoki? I nie chodzi o skoki pod jeźdźcem, który przeszkadza. Puszczasz konia w korytarz i widzisz, że to nie jest dyscyplina dla niego.
bera7, ok, ale w ogóle Po Co tego konia pchać przez 100 cm? Nawet pojedyncze? Po huk? Też myślałam, że mowa o koniach 7-8 tysięcy. Bo w okolicach 12 już da się kupić rekreanta. Inna sprawa, czy one takie wszystkie świetne i bez wad (bez wad jako rekreacyjne).
Co do znaczenia korytarza mylisz się zasadniczo. I nie o to chodzi, że skoki windują cenę konia, bo windują, ale nie na tym pułapie. Na cenę konia składa się ilość pracy włożona w to, żeby był pożyteczny. Ilość czasu i nakładów finansowych. Taniej (niż taka wartość) można kupić konia... zbędnego. Takiego, który zawadza. Nie rekreanta w pełni sił o złotym charakterze. Oprócz przypadków losowych.
W Polsce jest cała masa tanio kupionych koni, które z powodzeniem służą swoim nabywcom. Ale... te konie nie są na rynku. Bo kto ma zacnego i pożytecznego wierzchowca, to się go nie pozbywa.
E tam, są rejony Polski, gdzie można znaleźć tanio przyzwoitego konika do rekreacji (vide mój 😉). Cena "wylamionego mięsa", a on i ładny i zgrabny i skacze przyzwoicie i na kontakcie chodzi. Urok mieszkania na zadupiu :P
W Polsce jest cała masa tanio kupionych koni, które z powodzeniem służą swoim nabywcom. Ale... te konie nie są na rynku. Bo kto ma zacnego i pożytecznego wierzchowca, to się go nie pozbywa. O, z tym się w 100% zgodzę.
halo, ale ja nie mówię, żeby pchać? Gdzie napisałam żeby pchać? Ja tylko napisałam skąd taka cena. Koń nie do skoków, bo talentu/odpowiedniej budowy brak.
Z moim to inna historia, nawet talent miał, tylko jak trafiliśmy pod odpowiednie skrzydła i trener zamiast skupiać się na podnoszeniu drągów w górę zaczął pracę nad kontaktem między przeszkodami i uspokajaniem konia, żeby się nie rwał to przyszła kontuzja i szlaban na skoki.
bera7, chodziłoby o to, żeby to 100 cm w ogóle nie było kryterium, jakimkolwiek. W zwykłym terenie nie spotka się metrowych przeszkód. Jest też masa koni, na których spokojnie zda się srebro. Do metra nadal Sporo brakuje. A już taki koń na srebro - trochę kosztuje. Da się tanio kupić konia, i fajnego, ale nie na zasadzie "czego będę chciała, to się dopiero okaże; na wszelki wypadek ma mieć Potencjał".
Dla mnie jest oczywiste, że dojdzie koszt trenera, czy to koń za 5 czy 50 000. A to dlatego, że JA potrzebuję trenera niezależnie od konia. Jestem dobrej myśli, nie będę kupowała na łapu capu, tyle czekałam na powrót do jeździectwa, więc na konia też mogę poczekać. W każdym razie, jak rzuci się Wam w oczy spokojny misiek, wiecie gdzie jestem 🙂
Ja jestem zdania ze w tych trupach za Ok 5 tys znajdzie sie fajnego konia. Często ludzie nie znają sie na koniach. Ok 4 lata temu kupiłam świetnego konia za 3,500 tys, 3 latek ,fajny papier po ojcu, fajnej budowy, ruch obszerny,okrągły,dobry Kluś,duża fula galopu i przekraczający step. Skakał tez chętnie i dobrze,w korytarzu puszczony 120cm(nie stawiałam więcej ze względu na wiek) Zdrowy,świetna głowa,odważny i chętny do współpracy. Niestety przyszły takie chwile życiowe ,ze konia trzeba było sprzedać. Pojechał do Niemiec i był plan na niego duży. Niestety...tak zraził sie weterynarza,że nie było mowy zeby pokazał mu sie bliżej jak 50m - była panika,wyskakiwanie z boksu ogólnie działa sie katastrofa (koń po 3 dużych dawkach głupiego) Do przyczepy tez nie wchodził i odstawiał cyrki,ale ja nigdzie nie jeździłam i nie miałam przyczepy zeby ćwiczyć. A jak zmieniałam stajnie to jechałam 30km na nim przy tirach,prawie centrum miasta i było Ok. Aktualnie jako 6 latek stoi na łąkach bo przez niedopasowane siodło następnego właściciela cos ma z plecami,a weterynarzowi nie da sie dotknąć. Dziwie sie ze tak odpuścili ,ale to juz ich decyzja. Ale ogólnie koń na wysokie konkursy u dobrego jeźdźca i z dobra głowa do pracy,a kupiony za grosze. Wiele znam przypadków kupienia konia za grosze (jak mówicie do 10tys) zdrowych,do sportu i z do ra głowa 😉
A nie lepiej kupić odsada. Myślę że dobrego odsada bez papierów i tylko lekko krzywego można by kupić taniej 😁 Można ? można , wszystko się da tylko trza chcieć .
Smok10 ... To dopiero strata czasu 😂 I jeszcze nie wiadomo, co z tego wyrośnie 😎 Jaga2015 ... jak można zrazić się aż tak do weta? Albo koń ma marną psychikę, (czyli nie wart nawet 3,5) albo wet mu rzeźnikiem śmierdział 🙂 ...albo coś mocno koloryzujesz.
To jest troche tak... celowo omijam konie typowo sportowe.... bo tu ceny różne, tzn albo wysokie albo ogromne 😉
Jak ktoś ma umiejętności jeździeckie i parcie na średni sport, kupuje konia młodego, gotowego za 50 tyś + i resztę sobie rzeźbi sam pchając konia wyżej (z wiekiem), ale szkoda mu czasu na robienie czegoś od podstaw, więc koń ma być jezdny, obskakany, obeznany z jakimiś zawodami. Czas = pieniądz Są ludzie, którzy chcą się po prostu uczyć, umiejętności średnie, nie czują się na siłach pracować z koniem samemu, więc te 25 tyś wydają na konia, który jakoś pokaże drogę do dobrej jazdy. (koń uczy jeźdzca) Są to konie albo starsze ale fajnie zrobione, które w sporcie już za wiele nie pochodzą albo młodsze, bez "możliwości" ale na poziomie ambitniejszej rekreacji, więc jakieś zawody wchodzą w grę.
Konie za 12-18... albo młode, niewiele potrafiące, albo jak coś więcej potrafiące, to niezbyt zdrowe. Z tej grupy wybierałabym te młode. Wolałabym zainwestować w trenera dla siebie i konia i po jakimś czasie cieszyć się koniem, który z 12 tys podskoczył do ceny rynkowej 25 + przy niewielkich kosztach treningow. Takie konie kupują ludzie, którzy potrafią jeździć i są w stanie większość sami z koniem zrobić. Na tym np. bazują handlarze. Mają ze 2 jeźdzców i w 3 m-ce "podrasowują" konie do dalszego handlu podbijając cenę min dwukrotnie. Kwoty 7-10 ... zazwyczaj konie z wadami, mało urodziwe albo tkające, łykające ale do jazdy. No i te około 5 tys - tykające bomby, w większości przypadków dziki, zepsute, nie ujeżdżone, z marnymi charakterami, niezbyt bezpieczne... Ale czasem sie zdarzy jakiś miły konik, który jest grzeczny i bezpieczny... ale raczej w rasie młp, hucuł, mix z-młp 😉 haflinger, fiord... i to są konie dla laików, do kochania 😉 nikt z ambicjami choćby mini sportowymi w tym przedziale cenowym koni nie bedzie szukał. Ale perełki się zdarzają 😉
Megane - wszystko było dobrze , bo wcześniej robiłam mu TUV i było 1/2. Pozniej miał mieć zrobione zeby, a wet przyjechał do nas po kastracji 16 ogierów...to chyba był ten "zapach" 🤣
Niestety...tak zraził sie weterynarza,że nie było mowy zeby pokazał mu sie bliżej jak 50m - była panika,wyskakiwanie z boksu ogólnie działa sie katastrofa (koń po 3 dużych dawkach głupiego) Do przyczepy tez nie wchodził i odstawiał cyrki,ale ja nigdzie nie jeździłam i nie miałam przyczepy zeby ćwiczyć. A jak zmieniałam stajnie to jechałam 30km na nim przy tirach,prawie centrum miasta i było Ok. Aktualnie jako 6 latek stoi na łąkach bo przez niedopasowane siodło następnego właściciela cos ma z plecami,a weterynarzowi nie da sie dotknąć. Dziwie sie ze tak odpuścili ,ale to juz ich decyzja. Ale ogólnie koń na wysokie konkursy u dobrego jeźdźca i z dobra głowa do pracy,a kupiony za grosze. Wiele znam przypadków kupienia konia za grosze (jak mówicie do 10tys) zdrowych,do sportu i z do ra głowa 😉
jaga2015 i tu jest właśnie problem, bo dla Ciebie jeśli się znasz masz czas i doświadczenie - ten koń to był fajny prospekt za niewielkie pieniądze. Dla mnie to ryzyko i "wynalazek", który potencjalnie ma coś nie tak z głową. I pewnie dlatego cena konia taka jaka była. Wchodzenie do przyczepy - to jeszcze jak Cię mogę, ale panika przy weterynarzu do takiego stopnia jak opisujesz - jest dla mnie dyskfalifikująca dla konia. I żaden obszerny kłus tego nie nadrobi bo ja się nie będę z koniem męczyć przy każdej wizycie weterynarza. Wolę zapłacić więcej za konia, który ma wszystkie klepki.
Zwróćcie uwagę, że obracamy się w sferze : "czy da się kupić?". Nie mówimy i szerokim rynku tylko o wyjątkowych sytuacjach. Tu w pełni zgadzam się z poglądami Smoka10. Wyjątkowe okazje można trafić raz na dajmy na to 100 ofert, a z tego jeszcze co któraś okaże się po dłuższej obserwacji, że okazja nie jest tylko wada nie została ujawniona (jak w przypadku opisanym przez Jaga125). Czasem taki koń ma wadę naprawialną przez nowego właściciela , ale to taka sama rzadkość jak pozostałe. Sam biję się w piersi, bo takie stanowisko, że "da się" poparłem, ale muszę przyznać, że trzeba do tego nie lada farta, oka i dobrego wywiadu gospodarczego (jakim zazwyczaj dysponują handlarze żywcem końskim).
No jasne, tylko jak dyskutujesz skąd wziąć kasę, to nikt na poważnie nie proponuje Ci zagrania w totka jakoo wiarygodnej opcji, a tutaj za każdym razem są argumenty, że ten czy tamten koń się trafił super tanio.
A ludzie trochę nie rozróżniają między tym, co fajny koń oznacza dla kogo i jakią kto ma wiedzę i umiejętności. ja płacę drogo za pensjonat. W życiu nie chcialabym się wpakować w odrabianie konia po torze czy coś w tym guście, bo oprócz tego, ze to kosztuje to muszę mieć jeszcze prospekt, żeby się nie uszkodzić w stopniu, który mi uniemożliwi pracę i zarabianie na owsiane darmozjady.
Ostatnio się widziałam z koleżanką, która odziedziczyła siedlisko pod Warszawą po dziadkach z całkiem fajną stajnią i jeszcze ma faceta, który wstaje o 6😲0 rano i karmi jej wszystkie konie które ona tam zgromadziła. W dodatku ona zawodowo się zajmuje zwierzętami i prowadzi nad nimi badania, więc ona ma zupełnie inną perspektywę niż ja.
Zwróćcie tez uwagę kiedy kupowalyscie konie. Ja szukałam konia 5-6 lat temu. Do 20 tys. były konie startujące w 120. Teraz cena takich koni jest trzy razy większa. 😉 i konie na L za 8 tys. tez sie kupiło, teraz trzeba mieć porządne szczescie bo ich cena tez prawie podskoczyła do 20tys..
Wszystko zależy kto co pojmuje pod pojęciem fajny koń . Dla jednego to koń na L klasę za którego położył jakąś tam kasę a dla drugiego schorowany trup ale jego własny i sam fakt posiadania konia daje mu ogromne szczęście . Jak oglądam w stajniach te rekreanty ( wcale nie tanie ) które właścicielki wiecznie leczą żeby jeden raz kawałek się przemieścić na grzbiecie to mamy różne definicje pojmowania fajności . 😁 Mimo wszystko jednak lepiej na początku zapłacić więcej i kupić coś fajnego i zdrowego niż uważać że ten sam efekt osiągnie się kupując taniochę a potem inwestując w niego zrobi się fajny. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć że praktycznie się nie robi , bo jak się już zrobi to się rozleci . Taka głupiego robota. To jak z kupnem bardzo starego domu . Wstawisz nowe okna , ogrzewanie , wymienisz wszystko na nowe , kosztować będzie 5 razy więcej niż nowy i dalej masz trupa z grzybem w środku i archaicznymi rozwiązaniami wewnątrz , tyle że na oko z daleka jakoś trzyma się kupy. 😁 😁 😁
Dance Girl - był badany wcześniej i weterynarz nie był problemem do czasu jak przyjechał wet po kastracji 16 ogierów i mu śmierdział. Z przyczepa tez nie było wcześniej problemów ,dopóki nie sądziłam go w 1 i było za dużo miejsca i troche chodził na prawo i lewo. Kupiłam go od babki która kompletnie sie na koniach nie znała. Chodził z krowa a miała go od źrebaka praktycznie. Wiec nie jest to jakiś "odpad" Nie miałam dużo czasu ,ani trenera. Nie potrafiłam wykorzystać jego pewnego potencjału także to tez nie był "kot w worku"
Smok10, No właśnie wszystko zależy od tego czego się szuka. Kupa ludzi mających konie gdzieś tam w stodole i puszczająca z krowami, szukając kasy wystawia konie nie mając pojęcia co sprzedaje, i to są konie 7-10 tys. Czasem są to konie z którymi ktoś kiedyś pracował i przestał, czasem po prostu rodzinne przytulaki. Ale nie czarujmy się że z takim koniem da się zrobić coś ponad oprowadzankę dla niedzielnych gości. Chyba że ma się obok kogoś kto za nieduże pieniądze pozwoli z tego konia wyciągnąć coś więcej niż nawóz. Gorzej gdy sprzedający w dobrej wierze a braku świadomości ukryje jakąś wadę konia, a kupujący jest równie zorientowany. Ale to akurat jest ryzyko i przy koniach za 30 tys. Zresztą ktoś kto po prostu chce sobie pojeździć z powodzeniem może celować w młp, hucułku czy nawet NN - czemu nie? A ceny za nie nie powalają 🙂