Forum towarzyskie »

Podróże

Mnie Rzym się średnio podobał. Jest syfiasty, przewalają się przez niego takie tłumy, że w sumie często ciężko coś zobaczyć (Watykan, Koloseum, Di Trevi i Piazza di Spagna i jeszcze parę innych miejsc), nawet poza 'sezonem', który tam się chyba nigdy nie kończy.
Dużo bardziej urokliwe są te wszystkie wąskie uliczki i mniej znane placyki, gdzie nie ma aż tylu ludzi. Samo Forum Romanum jest jeszcze bardzo przyjemne, aczkolwiek do ataku dzikiego śmiechu doprowadziło mnie wystające zza jednego z kościołów il Vittoriano, tak bielutkie że aż zęby bolą z posągami na szczycie. Samo il Vittoriano do Piazza Venezia też pasuje tak, że... zupełnie nie pasuje.
Oczywiście mnóstwo kościołów, warto do nich pozaglądać, bo potrafią wisieć w nich oryginały Caravaggio i kilku innych bardzo znanych malarzy, aczkolwiek po iluś tam wizytach, to generalnie człowiek dochodzi do wniosku, że w zasadzie większość się mało co od siebie różni.

Jadącym w wakacje raczej nie zazdroszczę, z relacji znajomych mieszkających pod Rzymem temperatury i wilgotność w tym okresie to koszmar (już wczesną wiosną jak byłam i słoneczko przygrzało to było.. no gorąco, a to podobno nawet nie było blisko aury jaka panuje tam latem).

Za to bardzo polecam Tarquinię, w starożytności było tam miasto etruskie, teraz w zasadzie po etruskach to są tam tylko wykopaliska, ale samo miasteczko jest tak przepiękne, z całą swoją architekturą, romańskimi kościołami, wieżami strażniczymi, klimatem i zapierających dech w piersiach oświetleniem w nocy, że aż nie można tam nie pojechać. Szczerze mówiąc Tarquinia zrobiła na mnie dużo lepsze wrażenie niż Rzym, to oczywiście zupełnie coś odmiennego i pewnie zależy od gustu, ale jakbym miała okazję to do Tarquni na pewno bym jeszcze raz pojechała, a do Rzymu niekoniecznie. 😉
I do morza blisko. Ładny czarny piaseczek tam jest.
Ja lubię atmosferę tego miasta i mogę całe dnie spędzać własnie w wąskich uliczkach, w restauracyjkach gapiąc się na ludzi. Nie znoszę zwiedzania, łażenia po kościołach i muzeach, żeby pooglądać garnki. Znajomi namówili nas na ogrody watykańskie, że koniecznie trzeba zobaczyć. Dla nas masakra. Nudno, nic pięknego, zarośnięte chaszcze. koniecznie chcieliśmy zobaczyć Kaplice Sykstyńską, ale aby do niej trafić trzeba było przejść calutkie muzeum watykańskie. Koszmar! Miałam ochote wyskoczyć przez okno z rozpaczy 🙂 bo to taki układ jak w Ikei - wejdziesz i musisz iść do końca wg trasy. kaplica była na końcu, a to muzeum to kilometry korytarzy. Ile można oglądać podobne do siebie dywany, garnki, rzeźby. Ok wiele ludzi to lubi, ale my strasznie się tam umeczyliśmy 🙂
W Coloseum byliśmy, tłumów nie było. Warto zobaczyć. Na Hiszpańskich Schodach faktycznie dużo ludzi, ale być w Rzymie i nie cyknąć tam fotki? 🙂 Generalnie dla mnie tłum w Rzymie jest jego częścią składową i jak na co dzień nie lubię, to tam i to nie przeszkadzało.
Tłumy są głównie w miejscach "turystycznych", ale miasto jest na tyle duże, że da się od nich uciec.
Wąskie uliczki... moja miłość 🙂
A ja wróciłem z Teneryfy. Było fenomenalnie! Wstawię może plan mojej podróży, może komuś się przyda. Lecieliśmy na tydzień, z Itaki.

Dzień 1

Przylot rano z Katowic na południowe lotnisko Reina Sofia. Przejazd autobusem do hotelu w Puerto de la Cruz.
Tu zaznaczam - wyspa dzieli się na 2 strefy klimatyczne (chłodniejszą i bardziej zachmurzoną północ oraz suche i gorące południe). My wybraliśmy Puerto leżące na północy, ze względu na łagodniejsze temperatury oraz to, że nie lubimy się opalać i męczy nas duchota. Jeśli ktoś chce się dużo opalać - polecam południe, okolice Los Cristianos - Las Americas.
Chwila na rozpakowanie, lunch, spacer po deptaku i obczajanie plaży (która niestety okazała się mocno kamienista i zbyt niebezpieczna - moim zdaniem - do kąpieli). Pływanie w kompleksie basenowym Lago Martianez (słona woda).



Dzień 2

Pani rezydentka ustaliła spotkanie na godzinę 13, a więc nie bardzo mieliśmy się możliwość wybrać gdzieś dalej. Rano pochodziliśmy po Puerto, poczuliśmy hiszpański klimat wędrując trochę dalej od turystycznego zgiełku.
Po wysłuchaniu miłej pani z biura turystycznego zdecydowaliśmy się pojechać autobusem do stolicy Teneryfy, Santa Cruz, oddalonej ok. 30 min jazdy od naszego miejsca zamieszkania.
Komunikacja miejska jest tam bardzo dobrze rozwinięta, da się w miarę sprawnie dostać w prawie każde miejsce na wyspie, nie jest też bardzo drogo.
Sama stolica ma niewiele to zaoferowania. Może to my nie wiedzieliśmy gdzie iść, ale wynudziliśmy się trochę, nawet port, na który liczyliśmy, był zamknięty.



Dzień 3

U rezydentki zakupiliśmy 2 "Twin Tickety" - bilet upoważniający do wstępu do dwóch parków - Loro Parque i Siam Parku. W tym dniu wybraliśmy się do Loro.
Loro Parque znajduje się w Puerto de la cruz, więc nie mieliśmy zbyt daleko. Dojechaliśmy do niego darmową kolejką, która odjeżdża z przystanku na przeciwko McDonald's 😉
Park jest niesamowity, bardzo zadbany, z piękną roślinnością. Zwierzęta też wyglądały na zadowolone, choć wg mnie wybiegi mogłyby być trochę większe.
Zobaczyliśmy wszystkie pokazy.
Loro Show - pokaz papug. Bardzo mi się podobał, zabawny, ptaki latały wokół ludzi, kolorowo i fajnie, szczególnie dla dzieci. No i w pomieszczeniu, pod dachem.
Pokaz delfinów - zrobił na mnie ogromne wrażenie! Najfajniejszy ze wszystkich. Świetne sztuczki, genialna interakcja zwierząt z trenerami, super!
Pokaz orek - po delfinach byłem bardzo nastawiony na orki. Troszkę się zawiodłem - było ok, ale bez szału. Świetne było ochlapywanie publiczności przez orki 😉
Lwy morskie - Fajne, szkoda tylko że trenerzy z nimi nie pływali. No i basen trochę mały.

Zwiedzenie parku zajęło nam jakieś 5 godzin (baaaardzo spokojnym tempem). Resztę dnia obijaliśmy się na basenie.



Dzień 4

Fakultatywna wycieczka z biura Itaki, "Grand Tour".

Zbiórka koło 8 i wyjazd autobusem na wulkan Teide. Wjazd kolejką (niestety, dodatkowo płatne...) na wysokość 3500 m. Widoki piękne, widać inne wyspy. Jeśli chce się wjechać na samą górę trzeba załatwić sobie ok. miesiąc przed wyjazdem specjalne pozwolenie. My pomyśleliśmy o tym za późno i nie daliśmy rady.
Dalej objazd wyspy krętymi dróżkami, kilka punktów widokowych, zagłębie turystów Los Cristianos, potem klify Los Gigantes, degustacja win i innych trunków w Icod de los Vinos oraz fotki z Drago (endemiczną draceną).



Dzień 5

W tym dniu pojechaliśmy do wioski Masca. Chcieliśmy się tam wybrać także z wycieczką, ale nie uzbierała się wystarczająca liczba chętnych (jak się później okazało, całe szczęście!).
Dojazd do Santiago del Teide autobusem, potem busikiem do samej wioski, malowniczo położonej w górskim kanionie. Potem 2,5 godzinny spacer wąwozem i dojście do oceanu, gdzie czekając na statek, popływaliśmy chwilę. Motorówka zabrała nas na wybrzeże Los Gigantes, gdzie mogliśmy obejrzeć z bliska 600 metrowe klify, stamtąd, dosyć zmęczeni, wróciliśmy do hotelu.



Dzień 6

Siam Park! Druga część Twin Ticketu. Ogromny park wodny, mnóstwo zjeżdżalni, o różnym poziomie trudności. Mieliśmy czas od 10 do 17. Dałem radę zjechać ze wszystkich większych zjeżdżalni, przydałoby się kilka godzin więcej. Warto tam przyjechać poza sezonem! Czasami na przejazd czekałem 45 minut...

Dzień 7

Tak się złożyło, że nie mieliśmy planu na ten dzień, ale wieczorem dnia szóstego wykombinowałem krótką wycieczkę.

Tradycyjnie autobusem dojechaliśmy do Los Cristianos, skąd taksówką udaliśmy się do Monkey Parku. Niewielkie zoo dla małpek, nie tak często odwiedzane dla turystów, gdzie mogliśmy wchodzić do klatek zwierzaków, brać je na ręce czy nawet karmić! Oczywiście nie wszystkie rodzaje małp, te spokojne (lemury np. 🙂 ), a także papugi. Świetna zabawa, bardzo mi się tam podobało!
Dalej także korzystając z taksówki udaliśmy się do Jungle Parku. Coś jak Loro Parque, tylko mniej popularny. Nie było to nasze ulubione miejsce na wyspie. Park zaniedbany, brudno, brzydko pachnie, wszędzie ptasie odchody na chodnikach, ptaki uwiązane za nogi do jakiś kołków, klatki brudne...Można się tam wybrać, jeśli nie było się wcześniej w Loro - wtedy wrażenie powinno być lepsze. Dobrym punktem programu był pokaz ptaków drapieżnych (z których podobno Jungle słynie), a także możliwość obejrzenia białych tygrysów czy lwów.





Dzień 8 Pakowanie, sprzątanie, lunch na mieście (krewetki!), ogarnianie zdjęć 😉 Wylot z lotniska o 0:15.

Było cudownie! Polecam Teneryfę. Piękne widoki, ciekawe zmiany klimatyczne, dużo ciekawych miejsc do zwiedzania, każdy znajdzie coś dla siebie.
Grzesiek, super fotki, tylko dlaczego tak malo 😀iabeł:
Ja na Teneryfe lece 25 lipca, ale na poludniowy zachod. Mam nadzieje, ze jedzenie dopisze, bo hiszpanska kuchnia jest jedna z moich ulubionych 🙂
A mnie szczerze mówiąc zawsze przykro kiedy ktoś płaci za dręczenie zwierząt i jeszcze się z tego cieszy. Można sobie też obejrzeć poglądowo film pt. Zatoka delfinów, gdzie pokazane jest m.in. jak Japończycy łapią delfiny do parków rozrywki i do żarcia.

Chociaż sama podróż pewnie fajna. 🙂
do tych, ktorzy podrozowali daleko, hen daleko samolotem:
jak sobie radzicie ze spuchnietymi nogami po dlugiej podrozy samolotem? jak zapobiegac? wiem, ze nalezy sie ruszac pod czas lotu ale czy to wystarczy?
Ja jak lecialam do Stanow i Kanady to oprocz chodzenia to mialam rozlozony fotel i staralam sie tez trzymac nogi w gorze 😉
Możliwie dużo ruchu, luźne ubranie - nic co uciska! Dresik najwygodniej, skarpety bez ściągaczy, buty najlepiej zdjąć. Bieliznę też wybierz taką, co nie uciska nigdzie. Dużo pij. Po 12h latałam, dawałam radę.
ekwan, można kupić sobie rajstopy, pończochy, podkolanówki uciskowe 😉 właśnie takie z myślą o lotach.
dzieki dziewczyny!
muszę to napisać!

wyglądam dokładnie tak:  😜  😜 😜

za jakieś 10h ruszamy na Krym !!!

oj będzie się działo 🙂 !
mery baw się dobrze!  🏇 czekam na obszerną relację  😎
witam 🙂
niedługo lecę z rodziną do kanady i mam pytanie - mamy lot z Krakowa do Amsterdamu i tam przesiadkę do samolotu, który leci prosto do Vancouver. Od wylądowania do drugiego samolotu mamy godzinę i zastanawiam się czy ta godzina wystarczy? nie mam zielonego pojęcia o tego typu przelotach, stąd moje pytanie 😡
To wszystko zależy od wielkości lotniska 😉 Schiphol jest ooooogromne i fantastyczne, ale łatwo wszędzie trafić. Tylko czasem to trochę zajmuje - ale spoko, są ruchome chodniki.
Obawiam się tylko tego lotu z Krakowa - Eurolot luuubi się opóźniać. I zapewne macie rozdzielne bilety?
Natknęłam się dzisiaj na super blog! http://masalaola.blogspot.in/ Prowadzony od marca przez Olę, która zamieszkała w Indiach i opisuje codzienne życie. Podoba mi się i polecam! 🙂
Ależ uczta ! Tyle wspaniałości do czytania! Aż mi się oczy świecą. Dzięki sandrita.  :kwiatek: :kwiatek:
sandrita, nie wiem czy ta dziewczyna nie jest koleżanką, którejś z naszych dziewczyn. Dzionki, Kujki?
O proszę! Któryś z podróżniczych blogerów na fejsiku go ostatnio polecał. 🙂
Wróciłam z Bułgarii, jestem baardzo zadowolona. Najchętniej wróciłabym tam za rok  😉
A ja wróciłam z Neapolu. To miasto przyciąga, uwielbiam je. Jeśli tylko znalazłabym tam pracę, to przeprowadzam się 😉. Wszystkim będącym w okolicy polecam odwiedzić wybrzeże Amalfi. Z plaży co chwilę odpływa łódka, która odwozi  na inne plaże, na które dostęp jest tylko ze strony morza. Plaże są przeróżne, niektóre malutkie, dwuosobowe, a niektóre większe. Z racji tego, że nad nimi piętrzą się góry to zawsze można znaleźć cień. Na naszą spadała kaskaka źródlanej wody z gór. Woda ma piękny, bajkowy kolor. Przepiękne miejsce  😍
Zdjęcia z internetu.
[img]http://bi.gazeta.pl/im/1/9553/z9553671Q,Amalfi--Wlochy.jpg/img]

[img]http://t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcT9Tj6N43gJD-0JwH89fWBJJ1O6x7L50JOMyuEOKihmMVhHdGUD[/img]
Wracam tam we wrześniu 😉. Teraz muszę upolować tanie bilety lotnicze- w jakie dni/ pory najlepiej na nie czatować? Wczoraj widziałam po 100zł w każdą stronę, niestety nie kliknęłam, a dziś jest już drożej. Jest szansa że cena spadnie?
Śliczne foto, takie "śródziemnomorskie" 😉
Pozdrowienia z samolotu, ruszam właśnie na mojego tripa po Chinach! Przede mną jeszcze "tylko" noc na lotnisku w Oslo i dwie przesiadki, ale humory dopisują 😉
A ja dalej bez wakacji  🙄 w każdym razie, co sądzicie o wyjazdach do Egiptu w tym roku? Pojechalibyście?
Ja nie. Masz przecież Maroko, Hiszpanię, Cypr, Turcję, Tunezję...
martva, wybierz Maroko ! Ja chce tam wrócić, ale tym razem na południe 🙂
Tylko wiecie co najbardziej stoi na przeszkodzie? Pieniądze. Mój luby wybrał sobie urlop w najdroższym okresie...
Ja Ci podałam państwa w podobnym przedziale cenowym, a Tunzja jest tańsza niż Egipt.
Hiszpania czy Cypr? od 3000zł za osobę z tego co patrzyłam, niestety...
Tzn Maroko o tej porze roku.. będzie piekłem. Ja byłam w październiku i było gorąco. Byłam w sierpniu w Egipicie i powiedzialam NIGDY WIĘCEJ! Z hotelu wyszłam tylko dwa razy, a raczej wyjechałam w nocy do Izraela i na lotnisko do domu. Był taki straszny skwar, że ciemno mi się przed oczami robiło i slabo. Z basenu, z morza i spod parasola nie wychodziłam, bo się normalnie żyć nie dało.
Może Chorwacja tam jest tanio. Turcja o tej porze roku też nie należy do najdroższych.

Dziewczyna ode mnie ze szkoły ma biuro podróży tzn autobus mają i robią wczasy, wycieczki weekendowe. W tym roku jadą do Grecji. 2 tygodnie + przejazd + nocleg + wyżywienie = 1200zł. Tyle, ze podróż autobusem, a nie samolotem.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się