A ja wróciłem z Teneryfy. Było fenomenalnie! Wstawię może plan mojej podróży, może komuś się przyda. Lecieliśmy na tydzień, z Itaki.
Dzień 1Przylot rano z Katowic na południowe lotnisko Reina Sofia. Przejazd autobusem do hotelu w Puerto de la Cruz.
Tu zaznaczam - wyspa dzieli się na 2 strefy klimatyczne (chłodniejszą i bardziej zachmurzoną północ oraz suche i gorące południe). My wybraliśmy Puerto leżące na północy, ze względu na łagodniejsze temperatury oraz to, że nie lubimy się opalać i męczy nas duchota. Jeśli ktoś chce się dużo opalać - polecam południe, okolice Los Cristianos - Las Americas.
Chwila na rozpakowanie, lunch, spacer po deptaku i obczajanie plaży (która niestety okazała się mocno kamienista i zbyt niebezpieczna - moim zdaniem - do kąpieli). Pływanie w kompleksie basenowym Lago Martianez (słona woda).
Dzień 2Pani rezydentka ustaliła spotkanie na godzinę 13, a więc nie bardzo mieliśmy się możliwość wybrać gdzieś dalej. Rano pochodziliśmy po Puerto, poczuliśmy hiszpański klimat wędrując trochę dalej od turystycznego zgiełku.
Po wysłuchaniu miłej pani z biura turystycznego zdecydowaliśmy się pojechać autobusem do stolicy Teneryfy, Santa Cruz, oddalonej ok. 30 min jazdy od naszego miejsca zamieszkania.
Komunikacja miejska jest tam bardzo dobrze rozwinięta, da się w miarę sprawnie dostać w prawie każde miejsce na wyspie, nie jest też bardzo drogo.
Sama stolica ma niewiele to zaoferowania. Może to my nie wiedzieliśmy gdzie iść, ale wynudziliśmy się trochę, nawet port, na który liczyliśmy, był zamknięty.
Dzień 3 U rezydentki zakupiliśmy 2 "Twin Tickety" - bilet upoważniający do wstępu do dwóch parków - Loro Parque i Siam Parku. W tym dniu wybraliśmy się do Loro.
Loro Parque znajduje się w Puerto de la cruz, więc nie mieliśmy zbyt daleko. Dojechaliśmy do niego darmową kolejką, która odjeżdża z przystanku na przeciwko McDonald's 😉
Park jest niesamowity, bardzo zadbany, z piękną roślinnością. Zwierzęta też wyglądały na zadowolone, choć wg mnie wybiegi mogłyby być trochę większe.
Zobaczyliśmy wszystkie pokazy.
Loro Show - pokaz papug. Bardzo mi się podobał, zabawny, ptaki latały wokół ludzi, kolorowo i fajnie, szczególnie dla dzieci. No i w pomieszczeniu, pod dachem.
Pokaz delfinów - zrobił na mnie ogromne wrażenie! Najfajniejszy ze wszystkich. Świetne sztuczki, genialna interakcja zwierząt z trenerami, super!
Pokaz orek - po delfinach byłem bardzo nastawiony na orki. Troszkę się zawiodłem - było ok, ale bez szału. Świetne było ochlapywanie publiczności przez orki 😉
Lwy morskie - Fajne, szkoda tylko że trenerzy z nimi nie pływali. No i basen trochę mały.
Zwiedzenie parku zajęło nam jakieś 5 godzin (baaaardzo spokojnym tempem). Resztę dnia obijaliśmy się na basenie.
Dzień 4Fakultatywna wycieczka z biura Itaki, "Grand Tour".
Zbiórka koło 8 i wyjazd autobusem na wulkan Teide. Wjazd kolejką (niestety, dodatkowo płatne...) na wysokość 3500 m. Widoki piękne, widać inne wyspy. Jeśli chce się wjechać na samą górę trzeba załatwić sobie ok. miesiąc przed wyjazdem specjalne pozwolenie. My pomyśleliśmy o tym za późno i nie daliśmy rady.
Dalej objazd wyspy krętymi dróżkami, kilka punktów widokowych, zagłębie turystów Los Cristianos, potem klify Los Gigantes, degustacja win i innych trunków w Icod de los Vinos oraz fotki z Drago (endemiczną draceną).
Dzień 5W tym dniu pojechaliśmy do wioski Masca. Chcieliśmy się tam wybrać także z wycieczką, ale nie uzbierała się wystarczająca liczba chętnych (jak się później okazało, całe szczęście!).
Dojazd do Santiago del Teide autobusem, potem busikiem do samej wioski, malowniczo położonej w górskim kanionie. Potem 2,5 godzinny spacer wąwozem i dojście do oceanu, gdzie czekając na statek, popływaliśmy chwilę. Motorówka zabrała nas na wybrzeże Los Gigantes, gdzie mogliśmy obejrzeć z bliska 600 metrowe klify, stamtąd, dosyć zmęczeni, wróciliśmy do hotelu.
Dzień 6Siam Park! Druga część Twin Ticketu. Ogromny park wodny, mnóstwo zjeżdżalni, o różnym poziomie trudności. Mieliśmy czas od 10 do 17. Dałem radę zjechać ze wszystkich większych zjeżdżalni, przydałoby się kilka godzin więcej. Warto tam przyjechać poza sezonem! Czasami na przejazd czekałem 45 minut...
Dzień 7Tak się złożyło, że nie mieliśmy planu na ten dzień, ale wieczorem dnia szóstego wykombinowałem krótką wycieczkę.
Tradycyjnie autobusem dojechaliśmy do Los Cristianos, skąd taksówką udaliśmy się do Monkey Parku. Niewielkie zoo dla małpek, nie tak często odwiedzane dla turystów, gdzie mogliśmy wchodzić do klatek zwierzaków, brać je na ręce czy nawet karmić! Oczywiście nie wszystkie rodzaje małp, te spokojne (lemury np. 🙂 ), a także papugi. Świetna zabawa, bardzo mi się tam podobało!
Dalej także korzystając z taksówki udaliśmy się do Jungle Parku. Coś jak Loro Parque, tylko mniej popularny. Nie było to nasze ulubione miejsce na wyspie. Park zaniedbany, brudno, brzydko pachnie, wszędzie ptasie odchody na chodnikach, ptaki uwiązane za nogi do jakiś kołków, klatki brudne...Można się tam wybrać, jeśli nie było się wcześniej w Loro - wtedy wrażenie powinno być lepsze. Dobrym punktem programu był pokaz ptaków drapieżnych (z których podobno Jungle słynie), a także możliwość obejrzenia białych tygrysów czy lwów.

Dzień 8 Pakowanie, sprzątanie, lunch na mieście (krewetki!), ogarnianie zdjęć 😉 Wylot z lotniska o 0:15.
Było cudownie! Polecam Teneryfę. Piękne widoki, ciekawe zmiany klimatyczne, dużo ciekawych miejsc do zwiedzania, każdy znajdzie coś dla siebie.