Meise Zagadaj z jakimś rymarzem, żeby uszył Ci skórzany pasek w to miejsce. Znajomy taki miał. Podwieszało się na kilku ogniwach jak łańcuszek, tylko środek był ze skóry szerokiej na 2 cm.
Ewentualnie skórzany pasek do ostróg albo cienki pasek podbródkowy do hackamore.
Wygląda to nieciekawie, za cieńki i za wąski jest ten pasek, plus mocno przylega. Wodze zapięte tak że robi się dźwignia. Do tego kimberwicka skompletowany powinien być łańcuszek na takich dłuższych haczykach, ktoś to wymontował. Łańcuszek można opakować żelem/podkładką i dość luźno zapiąć i nie będzie działał przy takim wpieciu wodzy to nawet bez łańcuszka jest dosc mocne działanie. Natomiast po tych przeróbkach to zrobiło się bardzo ostre i nieciekawe kiełzno.
Konsultowałam to podpięcie paska z bit-fitterką i nie zmienia to działania wędzidła, wistra. Standardowo łańcuszek na haczykach jest zapięty przez te małe okrągłe dziureczki.
adriena, mam wrażenie, że nie bardzo wiesz o czym mówisz... Pasek nie jest za cienki, jest za to mięciutki i dużo przyjemniejszy w odczuciu niż łańcuszek. Haczyki wymontowałam ja. Wodze zapięte tak że robi się dźwignia - no właśnie, więc po to OBLIGATORYJNIE jest pasek/łańcuszek, żeby wędzidło nie rotowało. Używanie dźwigni bez tego jest bardzo nie-fair i nieprawidłowe. Łańcuszek można opakować żelem/podkładką i dość luźno zapiąć i nie będzie działał przy takim wpieciu wodzy to nawet bez łańcuszka jest dosc mocne działanie - masz świadomość, że właśnie takie coś robi koniowi krzywdę? Natomiast po tych przeróbkach to zrobiło się bardzo ostre i nieciekawe kiełzno. - nie masz pojęcia o czym mówisz 🙂
Pasek jest podpięty na tyle, żeby wędzidło po napięciu wodzy nie obróciło się o więcej niż 45 st. Czyli wchodzą tam luźno dwa palce. Dźwignia w kimblewicku jest tak naprawdę mała. Dodatkowo my mamy szeroką anatomiczną potylicę, więc to jeszcze dodatkowo niweluje presję.
Dzięki za tipy, spróbuję ewentualnie pokombinować coś z haczykami.
Meise mam ten kimberwick od wielu wielu lat idokładnie wiem jak działa i piszę Ci to z doświadczenia. Pasek skórzany jeszcze jakoś ujdzie ale nie ten sznurek. Dźwignia nie jest duża ale jest i przy takim podpieciu jest mocno odczuwalna dla konia. Możesz zaklinać rzeczywistość ale to dla konia nie jest fajne.
Piszesz tak nielogicznie, że szczerze wątpię, że wiesz o czym mówisz. Nawet nie wiem jak ci mam odpowiedzieć. To zdanie jest tak głupie, że aż ciężko się odnieść: Dźwignia nie jest duża ale jest i przy takim podpieciu jest mocno odczuwalna dla konia - dźwignia jest właśnie wtedy, gdy wodze są podpięte do dolnego oczka, bo taki zamysł ma to wędzidło i te cholerne oczka 😅 albo masz przełożenie na wędzidło (górne oczko), albo lekką dźwignię (dolne oczko), której działanie niweluje właśnie pasek/łańcuszek.
Cieszę się, że masz to wędzidło, ale mam nadzieję, że z taką wiedzą nie użytkujesz go zbyt często.
Co do sznurka, to masz lepszy obrazek poniżej. Jeżeli to jest sznurek, to ja mam kaktus na czole.
Smutne jest, że w dobie internetu i naprawdę dużej ilości fajnych stron/fp, które mają za zadanie wyjaśnić działanie najróżniejszych wędzideł, wciąż jest taka ignorancja w temacie.
adriena Łańcuszek albo pasek pod brodą zmienia, ale nie wzmacnia działanie wędzidła. Dzięki niemu kiełzno jest bardziej czytelne dla konia, bo jest bardziej stabilne i "łopatologiczne" w odbiorze. Luźny łańcuszek nie działa wcale, a obijając się o dół żuchwy może tylko powodować dyskomfort i irytować konia. Za ciasno zapięty łańcuszek będzie bez sensu, bo jak zmniejszymy nacisk na wodze, to nie będzie się zmieniał nacisk na żuchwę. Nie będzie to jednak powodowało efektu, że im mocniej zapięty łańcuszek, tym wędzidło mocniej działa.
Rudziczek łańcuszek się nie obija bo jest w grubym żelu i można go tak dopiąć że nie robi dźwigni a kiełzno jest czytelne dla konia. Ja mam w wersji sztanga, zapinany tak że nic nie wyżyna się od dołu, ani nie lata, ale też nie podcina mocno od dołu przy działaniu wodzy. Wodze zapięte na wyższe wpięci stąd mało kest efektu dźwigni. Meise jeszcze raz, moze to moj skrot myslowy, przy zapiętym pasku i tak zapiętych wodzach dźwignia jest znaczna, ten pasek podcina od doły. Przy zapięciu wodzy na wyższe oczko jest mniej dźwignia ale pasek zapięty krótko nadal podciąga się i działa, ale jest to już mniejsza dźwignia.Ty masz zapięte wodze na dzialanie mocne (dźwigni) i krótko zapięty pasek i przez to jest ostre dzialanie. Btw mam pełną świadomość jak działa kimberwick, jak jest pomocny ale jak też można koniowi zrobić krzywde i używam z rozwagą i świadomością.
Fokusowa, i vice versa. Za ciasno zapięty pasek zwiększy nacisk na żuchwę.
Naprawdę... przeczytajcie sobie posty, które podesłałam.
Pasek NIE JEST zapięty za ciasno. Wchodzą luźno dwa palce. Przy napiętych wodzach wędzidło nie przekręca się więcej niż 45 stopni, bo tak ma to funkcjonować. Nabierasz kontakt i w pewnym momencie pasek opiera się o żuchwę i nie pozwala wędzidłu się przerotować, co właśnie zwiększyłoby znacznie nacisk na potylicę.
Dla niedowiarków, zdjęcie poniżej. Widać ustawienie wędzidła przy nabranych wodzach. Zapraszam z kątomierzem 🤣
Pasek powoduje zmniejszenie nacisku na potylicę, poprzez przeniesienie części siły dźwigni na żuchwę. Czyli dźwignia nie jest ani mniejsza ani większa z łańcuszkiem, tylko siła z niej idąca jest rozłożona na więcej kierunków. Przynajmniej przy takim podpięciu jak ma Meise,
Ja naprawdę nie wiem co tu jest trudnego do zrozumienia.
Górne oczko - 0 efektu dźwigni.
Duże oko - uśredniona dźwignia.
Dolne oczko - efekt dźwigni.
Pasek - nie pozwala się rotować. Potrzebny, gdy wodze są podpięte do dolnego oczka (ew. dużego). Zmniejsza nacisk na potylicę przy nabraniu wodzy, bo rozkłada presję pomiędzy potylicą, a żuchwą.
Zmniejsza nacisk na potylicę przy nabraniu wodzy, bo rozkłada presję pomiędzy potylicą, a żuchwą. Meise, no to akurat nieprawda, bo nabranie wodzy powoduje siłę która się rozkłada potylica/żuchwa, ale realnie nie zmniejsza nacisku w żaden sposób, tylko go właśnie powoduje. Faktyczne zmniejszenie nacisku możnaby zaobserwować przy podpięciu „luźnym” i bez łańcuszka. Wtedy działanie mogłoby imitować działanie bauchera.
No tak, nie chodzi mi o to, że nie ma nacisku na potylicę, tylko, że jest mniejszy niż gdyby paska nie było. Czyli efekt dźwigni i nacisku na potylicę będzie zawsze przy podpięciu do dolnego oka. Ale jak nie ma paska to jest bardzo mocny i wędzidło rotuje, a jak jest pasek to nacisk na potylicę jest, ale mniejszy, bo siła nacisku rozkłada się także na żuchwę.
Ale czy przypadkiem pasek podbródkowy przypięty do oczek do pasków policzkowych nie zmienia już funkcjonowania wędzidła? wistra, oczywiście, że zmienia ale Maise ma wyparcie bo konsultowała z "ekspertką".
Ja to bym sobie zadała pytanie dlaczego koń, który nic specjalnego nie robi (nie skacze wagonow, nie jeździ ponadnormatywnych krosów) musi na co dzień mieć takie kiełzno i to jeszce nieporawnie zapięte bo "nie lubi" łańcuzszka🙂
Koń 95% czasu chodzi na górnym oczku. A używam tego wędzidła, bo kształt ścięgierza, port, grubość ewidentnie pasuje zwierzakowi.
Na dźwignię przepinam tylko wtedy, gdy jadę w teren z innymi końmi.
Tak, to ostre wędzidło, do zadań specjalnych. Są konie które reagują bardzo nerwowo na nie, moze powodowac ostry bunt, nie dla każdego się nada. Sprawdza się do lonzowania, bo nie wędruje ale przy pracy z siodła trzeba mieć świadomość jak działa i trzeba działać subtelnie, jeśli na celu mamy naprawę.
rudziczek, Mówię w kontekście zapięcia o jakim rozmawialiśmy. Zapięte na luźno, bez łańcuszka jest dla mnie bez sensu i wybrałabym baucher. Z resztą jeszcze mi się nie zdarzyło wybrać kimblewick dla żadnego konia, uważam że to wędzidło trochę do niczego. Jak potrzebowałam dźwigni na skoki to miałam baby pehlam na dwóch wodzach. Albo cygana na dwóch wodzach.
Mój koń odleciał na kimblewicku, a miał łagodny sciegierz - berisa z tworzywa z portem. Nigdy jeszcze nie niczym nie zrobił takiego buntu. Zupełnie mu to nie leżało, a dźwignie teoretycznie znał, bo chodził w wielokrążku.
A nawet porządnie nie zebrałam wodzy.
Z drugiej strony kilka koni u mnie w stajni na tym chodzi skoki i tereny i jest im dobrze.
Zuzu. Moim zdaniem "ostry" jest kimblewick ze ścięgierzem w formie sztangi z portem. Szczególnie, jeśli zapniemy za słabo łańcuszek i kiełzno rotuje w pysku wbijając port w podniebienie. To może też wywoływać bunt u części koni i konieczność ich przyzwyczajania do tego kiełzna- żeby nie byłu zaskoczone, że jak napierają na wodze, to coś je gniecie w podniebienie.
Kimblewick na prostej sztandze albo normalnym, łamanym ścięgierzu już jakoś bardzo ostry nie jest.
Jeśli mamy konia, który przez budowę anatomiczną paszczy, najlepiej chodzi na prostym ścięgierzu z portem i zapniemy wodze jak w baucherze, to wędzidło nie będzie szczególnie ostre. Będzie za to dawało opcję, że bez posiadania innego kiełzna będzie można zapiąć wodze na niskie kółka, aby epizodycznie uzyskać dźwignię na wyjątkowe sytuacje jak: jazdy korekcyjne, wyjazd na zawody, wyjazd w teren itp. To wędzidło ma z założenia dawać różne możliwości, w zależności od sposobu przypięcia wodzy. Myślę, że na upartego można by było zapiąć do niego dwie wodze jak do pehlamu.
Ja do tej pory stosowałam to wędzidło tylko na jednym koniu. Była to kombinacja na sztandze z portem. Zakładałam na 1-2 jazdy i wracałam do normalnego kiełzna.
Zuzu tak, jest bardzo stabilny i go nie przeciągniesz i w zasadzie nic więcej koniowi się nie dzieje przy działaniu poziomym (wędzidło, lonza, ręka). Za to oferuje komfort bo nic koniowi się nie przemieszcza w pysku. To są moje obserwacje na egzemplarzu który żadnego innego wędzidła nie szanował, które go buntowały, a na kimberwicku spokój.
Rudziczek o jakim typie sztangi i jak dużym porcie piszesz?
Cały czas mnie kimberwick zastanawia (ścięgierz prosty z lekkim wygięciem) - co w nim takiego jest że są konie dla których to wędzidło jest ok, można się dogadać z koniem gdzie co innego nie działa (np.pelham, pessoa, cyganka) a są konie które prawie na plecy się rzucą po zebraniu wodzy na tym wędzidle.
Mi się nie udało wyjść z mojego kimberwicka, ale moja emerytka to już był specjalny przypadek. Wyszłyśmy z takiego stanu, ze tylko "łańcuch z roweru" to była dla niej perspektywa. Ona na tym chodziła świetnie, raz pokusiłam się zapiąć wodze na dolne wpięcie ale szybko przepinałam.
rudziczek, nie wiem czy jest praktykiem, ale uważam, że opisy działania wędzideł są przystępnie przedstawione.
Dla mnie kimblewick jest właśnie świetnym wędzidłem, bo można je zapiąć na kilka sposobów i mieć różne działanie, a nie mieć kilka wędzideł w zamian. Na codzień jeżdżę z zapięciem na górne oczko i wtedy wędzidło działa jak baucher. Mam też bauchera z podobnym ścięgierzem, ale koń i tak woli kształt kimblewicka - może przez odrobinę większy port, a może z innego powodu.
Ja mam delikatną rękę, więc mój koń na żadne podpięcie nie reaguje alergicznie (ani na żadne wędzidło) - a jeżdżę bez skośnika i bez nachrapnika, które mogłyby maskować dyskomfort. Za to widziałam osobę z rzekomo delikatną ręką, która kazała sobie przynieść na mojego konia podwójnie łamaną oliwkę, po czym koń chodził z mordą jakby ktoś mu pysk rozdzierał.