Pewnie w tym wykladzie co dojakosci galopa jest duzo prawdy tym ze ponoc galop jest jednym z chodow ktore niezbyt mozna polepszyc.
Elu błagam... wypowiadasz się jakbyś była ujeżdżeniowym laikiem 😵 Ja przecież nie piszę tutaj o żadnym polepszaniu galopu, tylko o umożliwieniu koniowi galopować dobrze, to znaczy w rozluźnieniu, z pracującą kłodą i w ustawieniu. Tak "polepszyć" galop możesz naprawdę każdemu koniowi, bo kiedy zaczyna się galopować zgodnie ze sztuką jeździecką, to nagle się okazuje jakie koń ma naprawdę predyspozycje, a jakie nam się tylko wydawało, że ma, bo był sztywny jak decha.
Galopu nie można polepszyć w kontekście jego jakości, tzn. jeden dobrze galopujący koń jest jeszcze przy tym bardzo obszerny i pod górkę, a drugi również dobrze galopuje, ale galopem gorszej jakości, tzn. mniej wyrzuca nogi i zagarnia przestrzeń.
cieciorka, o nie, po co to wklejalas... ja jeb*elam, jak przeczytalam to: Oł maj god jaki bajer... coraz lepiej się wątek rozkręca. Zaraz ze mnie zrobi sadystę Ekhm... szczęka mi opadła, jest na wysokości piwnicy i muszę po nią zejść, chwila.
Ok już, wdech.... wydech i mogę pisać (wolałbym udusić, no ale za daleko).
Dzikersino, zważ na ważną rzecz - jej (bo to klacz) kompletnie nic nie jest. Zero otarć, brak ran na pyszczku (policzkach, języku) od wędzidła i jakichkolwiek ran, i jedynie ma kopyto do korekty, kowal wkrótce przybywa i przekuwa. Codziennie po i przed jazdą macam plecki i mięśnie. Robię jej masaż itp. Jest pod moją opieką i jest jeżdżona (w ten debilny sposób) ok 23 razy na 30 dni w miesiącu od początku lipca. Przez ten czas w tej samej stajni dwa konie pod opieką dziewczyn miały kolkę, dwa inne zgubiły podkowy, nabawiły się otarć i ran, podbić itd. zrzucały, brykały, stawały dęba, w efekcie nie mogły mi towarzyszyć w jeździe, musiałem bawić się bez koleżanek. Moja klacz ma się wspaniale, nie umiała nic poza skręcaniem od wodzy i jakimś zapieprzaniem gdzie popadnie. Nauczyłem ją bardzo dużo, łydek, galopu w 3 prędkościach, lotną, hamowania na kilka sposobów, skoków i startu z miejsca do cwału! I parę innych sztuczek. Jej max tempo było 35km/h i nic więcej nie dało rady wycisnąć, a już teraz zbliżyliśmy się do 50tki - bo umiem ją zachęcić. Wszystko w 2,5 miesiąca. Jest coraz szybsza, coraz zwinniejsza, coraz silniejsza, zdrowiutka, zadbana, a na filmie widać jak zapieprza, że nawet kamera ledwie daje radę to nagrać i w tej pełnej prędkości jest sterowna! Tam jest ujęcie jak prześciga konia - ja ją wtedy powstrzymuję, wtedy też jej tempo było średnie, to sobie wyobraź, jak bym ją popędził to by wypruła przed czołową! Tak rzadko używam palcatu, że jego miejsce jest w czapsie. Odkąd zaczęła być bardzo szybka, uzbroiłem się w kamizelkę, bo nauczyć konia wchodzić w ciasny zakręt na pełnym biegu, to już kaskaderka - też to nagrane i powoli zacieśniamy (ona sama(!!!) go zacieśnia). Nikt nie chce na niej galopować bo się boi o swoje życie! Ja wtedy pieję z zachwytu. Klasyczni przy 35km/h już srają w gacie, dziewczyny krzyczą "zwolnij", ojej no biedny konik nogi połamie bo przyśpieszy, sranie w banie.
To co ona ma mieć luźne, w czym jeździć, co zapięte mocniej i jak ma wyglądać, to moja sprawa, bo to ja ją trenuję. Świetnie wiem, jak bardzo "klasycznym" nie odpowiada to co widzą, ale co poradzę... Ja ich nie besztam za kolki, otarcia, rany i podbicia. Mają pełno kontuzji, łamią się, ocierają, plastry bandaże - a nam ? Nic! Więc... według was moja klacz powinna być w tragicznej formie, a jest odwrotnie - te słabo jeżdżone mają pełno problemów, więc jak to jest? Bo nie łapę!!
cycki, witki, no wszystko mi opadlo
ooo przepraszam, tak naprawde to opadlo mi po przeczytaniu tego: Kermit, naucz się że kobitki to są dobre może tylko w łóżku (i nie zawsze), całą resztę niech sobie darują... bo potrzeba im parytetów żeby swoje braki sztucznie nadrabiać.
szowinizm i chamstwo szowinizmem i chamstwem, ale to jaki brak elementarnej wiedzy o biologii, motoryce, fizjologii, psychologii konia, totalna ignorancje jego potrzeb ten czlowiek wykazuje, to wola o pomste do nieba... no i on to biedne zwierze "trenuje"! no nic tylko siasc i plakac... :emot4:
😲 tylko tyle da sie powiedziec. koles ewidentnie niereformowalny. swoja droga musze sie powaznie zastanowic nad tym, ze moj kon nie lubi galopowac w terenie tylko woli stepowac. na mieso go, felerny jakis 🏇
bush wez juz nie nudz. Widze ze totalnie sie jakos mijamy wiec chyba nie ma sensu ciagnac owej "dyskusji"
ps. mam wrazenie ze ostatnio zalatujesz jakims takimsnobistycznym zadzieraniem nosa i dialogeim ktory jest twoim monologiem z jakich niedosiezonych wyzyn prowadzonym
Egzamin na brązową odznakę, zdany, mojej siostry, która poprosiła mnie o wrzucenie go tutaj. Jakość halowo-komórkowa, jeśli się nie nadaje to go wyrzucę.
konik ślamazarny nie robi naskoku, nie atakuje tego draga. ale teksty niezle 😀 "pochyl sie do tyłu", "łydka do przodu", jeździec dla mnie ok jedzie ale przy skoku bardzo mocno wychodzisz do przodu podnosisz mocno tyłek z siodla tak wysoko, lepiej chyba bardziej oddac reke a niżej dupą 🙂
srebrna, to że nie atakuje drąga akurat uważam za poprawne, ot galopuje przeskakuje i galopuje dalej - bez utraty rytmu, bez zmiany długości fouli, bez wysiłku. Ale nie muszę mieć racji 🙂
gillianwiem o co ci chodzi, ale ja nie mowie o jakims szalenczym ataku na przeszkode tylko takim jakby zaakcentowaniu tego skoku a on leci tak jakos nie wiem poprostu byle na druga strone
srebrna, ile tam stało ze 60 cm? Po co on ma drąg atakować? bez sensu zupełnie. Ja tam się nie znam, tylko zdjęcia robię, ale wskazówka pomaga tylko znaleźć odległość. Dlaczego na tej wysokości koń ma robić jakiś mega naskok?
Będę musiała kiedyś zrobić filmik jak Ponia na Złotym skacze takie szalone wysokości. Gdyby nie było przeszkody, widać by było, że koń mocniej nogi zdjął.
gillian: ale musisz cokolwiek dopowiedzieć co autor miał na myśli. w sensie co robicie w tym filmiku, czy to początek, środek czy koniec, no i w ogóle jakie było wasze tu zamierzenie.
Gillian, tak na szybko - koń wygląda o wiele lepiej. Serio. Ale dalej za bardzo do przodu, za mało zadu, za dużo na pysku. Poza tym, Ty masz kiepski dosiad. Łydka bardzo z przodu, obija się prawie na łopatkę, a Ty uderzasz o tylni łęk, bo siadaniem w siodło nazwać tego nie można. Poza tym... 2 minuty kłusa w kółko z jedną zmianą kierunku. W karty bym zaczęła grać z nudów...
Gillian, czy jesteś w stanie spróbować pojeździć w innym siodle? Ten dosiad jest wynikiem siodła czy faktycznie taki masz? (Ja np. w jednym siodle miałam taki typowo fotelowy).
Gillian, a jakie są twoje wrażenia? Jak to się dzieje, że Tobie zdaje się być wygodnie? Obejrzałam i wpadłam w głęboki namysł: dziewczyna 'wali' o tylny łęk. Ale nie wali. Wygląda, że jej wygodnie, wygląda, że koń przystosowany, nie ucieka ani nic - jak to się dzieje?
halo, bo nie wali - siada dość miękko, gdyby leciała tak całkiem, koń by pewnie zaczął uciekać, a tak to jakoś uchodzi. Z drugiej strony działania na konia takiej łydki - na łopatce praktycznie - jest gorzej niż marne. Ale różnicę widzi się dopiero jak się w innym siodle usiądzie poprawnie, a tak to wydaje się, że bzdury dookoła mówią. Znam z autopsji, akurat niedawne to doświadczenia.
Ponad to, koń zupełnie nie jest sprowokowany do jakiejkolwiek pracy. Jego ustawienie jest "atrapowe", co w zasadzie oznacza opuszczoną w dół, niemal prostą szyję, a Ty swoim sposobem jazdy zupełnie niczego od niego nie wymagasz: jest jeżdżony po zbyt wielkich, zbyt mało urozmaiconych figurach, nie widać częstych przejść, zmian, ćwiczeń, czegokolwiek..
No ale ciekawi mnie mechanizm tego "tak mi dobrze" 🙂 Przecież każdy jeździec, nawet zieleniutki szczypiorek, wie, że tylny łęk to nie jest miejsce do siadania? A łydka na łopatkę nie powinna wędrować? Spotkałam się kiedyś z takim uzasadnieniem: "a bo koń nie idzie, a jak tak siadam, to idzie" Uhm. Uciekał od bólu więc łapa musiała ostro kontrolować = jeździec miał wrażenie "impulsu". Ale ciekawa jestem jak to jest (personally) w przypadku Gillian. Jaki jest powód? Dlaczego? Ja np. wiem, dlaczego i kiedy się garbię, dlaczego czasem zadzieram prawą piętę itp. Gdy się robi coś "nie z kanonu" a nie jest się początkującym rajtrem - to zazwyczaj wie się, jaki powód, jak przyczyna.
Wiesz co, a ja tego nie czułam - tzn niby tak, ale nie było mi bardzo niewygodnie. Poza tym z tą łydką z przodu miałam jakieś dziwnie złudne poczucie oparcia w strzemieniu - bo byłam w nim zaparta. O dziwo tak może być wygodnie. Potem się tylko człowiek dziwi, że może być inaczej 😉
ja tak średnio na bieżąco jestem, to siodło to Prestige nie?? Może leci na tył? Ja też tak kiedyś siedziałam. łydki z przodu dupsko na tylni łek. I nie że tak mi wygodnie, inaczej się nie dało! Wystarczyło siodło dopasować żeby usiąść jak człowiek.
Też tak siedziałam. Też w prestige. Też miałam jakieś takie dziwne uczucie oparcia w strzemieniu, takie "mocne". I też inaczej się siedzieć w tym prestige nie dało! [Ba, w 3 moich prestige wszechstronno-skokowych 🤔].
Ja bym nie obwiniała konkretnie Prestige 😉 ale raczej dopasowanie konkretnego siodła do konkretnego konia. Też mam teraz P. i nie mam fotelowego dosiadu w nim 😉 - także nie zwalajmy wszystkiego na siodło jako takie (firmę) ale raczej o spasowanie do konia i do jeźdźca - co jest niemniej ważne!
Fakt, moje dwa były za wąskie, ale jedno było dopasowane [tzn, dopasowane.... łęk był ok + podkładka z korekcją na te ścięte poduchy. Wydawało mi się, że leży w równowadze i... sprawa wyglądała identycznie, no, ale może ten półśrodek-podkładka też nie była taka dobra jakby się wydawało, ale.... z kolei w prestige GP dało się wszystko 😍 siedzieć, do konia dopasować, w tył nie leciało, booomba, bomba i miłość wielka, także można by tylko psy powiesić na skokówkach 😁
Ja bym nie obwiniała konkretnie Prestige 😉 ale raczej dopasowanie konkretnego siodła do konkretnego konia. Też mam teraz P. i nie mam fotelowego dosiadu w nim 😉 - także nie zwalajmy wszystkiego na siodło jako takie (firmę) ale raczej o spasowanie do konia i do jeźdźca - co jest niemniej ważne!
nie nie chodzi tu o firmę, tak jak napisałaś o dopasowanie. Po prostu Prestige jest bardzo popularny, a niewiele osób ma siodło robione na miarę. A prestige w standardzie ma naprawdę dziwne te poduchy, które na większości koni leży dziwnie, leci na tył. Dlatego taki skrót myślowy mi trochę wyszedł 😉
Nie wiem czy to odpowiedni wątek, bo zależy mi na interpretacji głównie konia, jego predyzpozycji, ruchu itp. Jest to koń 4 letni. [CIACH] najbardziej to zalezy ci na pokazaniu filmu sprzedazowego. a to jest ogloszenie/ czy tez reklama na forum. 😤
[img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnwarn.gif[/img] reklama na forum/ogloszenie w niewlasciwym miejscu
Film jest z rozprężenia, pierwszy kłus. Więc zgodnie z moją wizją ma być - łagodnie, do przodu, bez kombinowania, na luzie. I trochę bardziej w dół. Z kontaktem u mnie jest tak, że albo trzymam na chama albo nie trzymam w ogóle - wypośrodkować jeszcze nie umiem :/ zresztą koń długo był jeżdżony fatalnie, mamy pięknie wyrobiony dolny mięsień na szyi, można powiedzieć robimy drugie podejście do jazdy bez napinki z obu stron 🙂 Co do siodła - raz, że jest na mnie za małe. Dwa - jest absolutnie, obleśnie niedopasowane do konia. Ratujemy się podkładkami pod tył ale daje to tylko tyle, że lecę przez to na przód. I to ja obrywam łękiem, a nie ja w niego klepię tyłkiem. Wiem, zgroza - na dniach będzie inne siodło a do tego czasu jazdy ograniczam do minimum albo lonżuję. Nie jest mi w tym siodle wygodnie, nogi mi uciekają - wcześniej nie było aż takich problemów w tej kwestii.
A, no i jeszcze - jesteśmy już po pierwszej jeździe z crazy i może się jakoś ogarniemy 🙂
edit - Strzyga - napisałaś "Ale dalej za bardzo do przodu, za mało zadu, za dużo na pysku.". Za mało zadu? koń swobodnie dokracza - jest równy przodem i tyłem, ale pcha się i buja. Na pysku ma luz, wodze mam kilometrowe i lekko napięte - żuje wędzidło, pieni się, nie uwala się, nie wyciąga. Do przodu w którym momencie? faktycznie posłałam go w paru momentach bardziej ale ogólnie wydaje mi się, że idzie rytmicznym równym tempem?
Nalle - jaką pracę masz na myśli? nie potrafię ani ja ani koń żadnych konkretnych ćwiczeń, więc nie zrobimy łopatek ani nic takiego, sukcesem jest kiedy uda mi się wygiąć delikatnie szyję zachowując prostego konia. Przez jeżdżenie na drewnianej łapie, trzymającej i majzlującej koń nauczył się bronić napinaniem szczęki i dolnych mięśni szyi. Dlatego bardzo ostrożnie wypuszczam go w dół, bo boję się, że mi po prostu ucieknie i się schowa, zroluje albo uwali. Pamiętajmy, że ja się w tym samym momencie uczę! nie podnosić rąk, nie majtać łydkami, nie garbić się, nie kurczyć.