armara, czuwanie i pilnowanie, ależ owszem, ale zauważyłam, że oni nawet nie czekają, aż spróbuje sama wyprzeć źrebola, tylko ciągną za nóżki. Uczono mnie, ze klaczy się nie pomaga, jeśli nie zachodzi taka konieczność...co innego krowa, to nie spotkałam się z porodem bez pomocy z zewnątrz (mieszkam na wsi, gdzie jest wielu hodowców bydła, jak krowa się zaczyna cielić, zwołani są prawie wszyscy mieszkańcy płci męskiej, aby ciągnąć malucha za nogi)
od kilku minut źrebica szuka wymienia i trafić nie może, a kobyłka nic tylko łazi zamiast spokojnie dać znaleźć drogę do mleka... hmmm wreszcie sie podczepiła 😉
przegapiłam, ale za to jaka niespodzianka była, jak po powrocie do domu otwieram laptopa i marestare, a tam koło madzi leży źrebolek pod tym swoim kocykiem 😍
przegapiłam, ale za to jaka niespodzianka była, jak po powrocie do domu otwieram laptopa i marestare, a tam koło madzi leży źrebolek pod tym swoim kocykiem 😍
hmm i zostawili kobył bez papu? moja to do tej pory pół kostki siana wpierdzieliła i ze 4 razy piła, jak pamietam gdy źrebaki miała, a mała razem z nią coś przy pysku mamlała, jak i jedna tak druga....