Forum konie »

Jeździcie w te mrozy??

a  na Mazurach piękna  pogoda ,  lekki mrozik  - 10  :P
i  trochę  śniegu napadało  ,  więc można  jeździć :P  🏇


Dziś wreszcie udało mi się wygalopować rekreanty. Od zcwartku spędzam po 5-7 h jeżdżąc konie w realiach bez hali. Da się, ale niech już szef wraca, bo moje plecy przestają wyrabiać takie ilości.
hihihi, a ja w ciągu tygodnia kilkakrotnie jeździłam w krótkim rękawku 😀 A śnieg widziałam w zeszłym roku 😀
ja dzisiaj pojechalam a spacer , myslalam ze jest cieplo ale na polu mnie tak przewialo ze po 15 min chcialam wrocic , a do lasu mialam jeszcze trroche ...na upartego dojechalam do lasu , ale drogi masakra , koleiny po traktorach ...., zrobilam male kolko i wrocilam spowrotem , ale kon sie odstresowal chociaz i jakiego apetytu dostal jak wrocil ;-)

wiosna wiosna  🏇
🙇
-  18 stopni 🙁
zimno  jak  cholera ,  a najgorsze , że    do końca  tygodnia  ma  tak  być
Myśmy się wybrali dwukółką do lasu na dwie godziny. Śnieżek lekko sypał, było bezwietrznie i miło. Najpierw przemokły mi rękawiczki bo Treser stale chciał palić, telefonować , kręcił się i musiałam wciąż grzebać gołymi rękami. Potem przemokły mi rękawy kurtki upranej w super hiper kosztownym płynie impregnującym. Potem przemokła mi reszta kurtki i spodnie na udach. Następnie przemokły mi buty i reszta spodni, bo biegłam przed koniem po bagnie zamrożonym szukając grubego lodu do przejechania. Lód okazał się nie dość gruby już na pierwszej kałuży. Sapałam jak parowóz i spociłam się jak mysz, zatem rozmokła mi obustronnie czapka uszanka z królika. Okulary mi zaparowało na biało. Po wyjechaniu z lasu okazało się, że pojawił się mróz i wiatr. Koń się zmęczył i trzeba było jechać wolno. Dygotałam jak w febrze. Zdejmując szory płakałam tak mnie bolały palce. Nawet nie wiedziałam, że znam aż tyle fajnych przekleństw.  😉
Na koniec krótko: nie jeżdżę więcej w mrozy. Czekam do wiosny. 😤
Tania, zniechecasz do wyjscia na dwor skutecznie... zdrowas po tych przebojach??

ja stajnie widze z okna, ale kurka za oknem jest mroz a w domu ciepelko... ehh jeszcze tylko tydzien zimy!!!
Dokładnie jeszcze tydzien wolnego dla śierściuchów  💃
kiedy będzie wiosna? macie jakieś prognozy? 😀
Po niedzieli zapowiadaja kochana +8
Żartujesz??? Powiedz, że nie... Ja chcę wiosnę już i to tak od razu z temp. +10. Jak jeszcze ze 2 tygodnie posiedzę na hali to zwariuję...
Tania - współczuję, ja też marznę w palce i czasami płacze z bólu - koszmar nie ma rękawiczek, w których bym nie zmarzła, ale trzeba być twardym, jeszcze trochę i wiosna!! lalala wiosna  😅
mnie by zadowalało cokolwiek na plusie 😀 żeby tylko rozmarzło podłoże i dało się coś porobić, nie wspominając już o tym że najwyższy czas rozstawić drągi i coś pokicać...
Ja poproszę albo mrozy -10 (wtedy na hali robi się super podłoże) albo temp +10 wtedy mogę jeździć na dworze. Innych opcji nie przyjmuje. Także do niedzieli niech tam sobie pomrozi a od pon. wiosna  🏇
Na pogodynce jakiś nieśmiały plus przez kilka dni po niedzieli, a od 4.03 znów na minusie 🙁 Przynajmniej w okolicach Krakowa.
Laski przeciez mamy luty..okuj buty  💃

Jest pięknie, słoneczko, śnieg  🤣

Ponieważ marzne, konie mają wolne i już  😉
taaak wiosna? Gdzie? U mnie dzis w nocy było "tylko" minus 22 stopnie.
Kurcze w sobotę dziewczyny namówiły mnie na mały terenik ,ot taki 1,5 godzinki. Nie dośc ,że cholernie zimno (nie założyłam termobryczesów i uda miałam czeronosine) to jeszcze slisko jak cholera, konisko slizgało się paskudnie. W niedzielę juz nigdzie nie wyjezdzałam ,siedziałam przed kominkiem, eh wyraznie się starzeje- ja chcę wiosny!
Tania, zniechecasz do wyjscia na dwor skutecznie... zdrowas po tych przebojach??

ja stajnie widze z okna, ale kurka za oknem jest mroz a w domu ciepelko... ehh jeszcze tylko tydzien zimy!!!

Zdrowam -odpukać.  :kwiatek:
Wynudzona halą wybrałam się wczoraj do lasu. Było cudownie dopóki w drodze powrotnej nie okazało się, że  na leśnej drodze pod nieskazitelnie gladkim, mięciutkim i przyjaźnie wygladającym śniegiem jest ogromna zamarznięta kałuża! zaliczyłam glebę z koniem nie mówiąc o palpitacjach serca jak przy próbie wstania kobyła wpadła w następny poślizg bo jednak ciężko się podnieść jak nogi uciekają. Okazało się że mam bardzo mądrego konia, który potrafi zachować zimną krew i nie panikować. Poleżała chwilkę, pomyślała (tak to przynajmniej wyglądało) i znalazła oparcie dla przednich nóg i ostrożnie wstała. Na trzęsących się nogach wróciłam do stajni z koniem w ręku. I mimo, że uwielbiam tereny, to dopóki zima nie pójdzie sobie precz, odpuszczam! na szczęście skończyło się tylko na strachu, no i dzielę się historią ku przestrodze, oby nikomu się nie przytafiło, uważajcie!
Iwona, witam w klubie!
Uwielbiam zimowe tereny i staram się raz w tygodniu taką frajdę koniom zafundować, w ramach odsapki od ryrania. Pojechałam w sobotę i teraz mogę Was przestrzec przed zdradliwym podłożem. Bo niestety, mimo, że wydawało mi się, iż mróz chwycił wysuszone podłoże, to w pewnym momencie pod cudnym świeżym śnieżkiem był żywy lód, koń się pode mną wywalił i... straciłam przytomność. W sumie nic mi się nie stało, ale uważajcie!
Dobrze, że nic Wam się nie stało!!!!
No tak-kałuże to koszmar. Dlatego ja leciałam przed koniem, bo się wepchnęliśmy w tak ciasny i zarośnięty dukt, że zawracać nie było jak. Usiłowałiśmy ominąć zrujnowaną drogę z kałużami .Bałam się wywrotki i tego,że lód koniowi nogi pokaleczy.
Dobrze,że nic się nie stało. Ja już wolę chyba błoto.
Albo nudę na hali.
Tania - współczuję, ja też marznę w palce i czasami płacze z bólu - koszmar nie ma rękawiczek, w których bym nie zmarzła, ale trzeba być twardym, jeszcze trochę i wiosna!! lalala wiosna  😅


Ja dzisiaj jeździłam w dwóch parach rękawiczek i to jest chyba sposób na niedopuszczenie do zamarznięcia rąk! 😉 naprawdę się sprawdza, niewygodnie trochę ale po pierwszym kłusie już rozgrzana byłam więc zdejmowałam 🙂

Ale mróz straszny... obecnie -13 i spaaaaaaada.
Wiooosne chcę! 😉
Pozdrawiam cieplutko z herbatką w ręku i zawinięta w kocyk! 😉 
mi niestey nie pomagają ani 2 pary rękawiczek, ani 2 pary grubych skarpetek, termobuty i 100 innych warstw...
jazde już dawno odpuściłam, bo nawet nie mam gdzie pojeździć. Dzisiaj wzięłam Korsykę na krótki spacerek-w ręku, po 10 minutach wracałam do stajni bo nie mogłam wytrzymać  😲
U nas dziś było -15, ku swojemu zdumieniu nie zmarzłam. Nawet w ręce. Pięęęękna pogoda.
Pokręciliśmy się z koniem po placu stępem i kłusem, podłoże było znośne.
"mi niestey nie pomagają ani 2 pary rękawiczek, ani 2 pary grubych skarpetek, termobuty i 100 innych warstw...
jazde już dawno odpuściłam"

Tak jak ja i wszyscy na mnie patrzą jak zombi  😲
Ja tak mam zazwyczaj.
Ale dziś poza jazdą trochę pobiegałam z koniem, było słonecznie, bez wiatru.
No i chyba wreszcie mam wyregulowaną tarczycę 😉 Oby to się utrzymało. Bo jakkolwiek w buty mogę włożyć grzejące wkładki, to z rękami gorzej. Trudno trzymać je w kieszeniach, ogrzewacze chemiczne są okej - ale też na chwilę, bo jak z nimi jeździć?
A ja dzisiaj dotarłam do stajni dopiero po uczelni, po 19 i było tak zimno, że odpuściłam kompletnie jazdę.
Ba, nawet nie wyciągnęłam koni do karuzeli żeby wyszły drugi raz na spacer  🤬  Niech te temperatury się jakoś ogarną
A jutro ma byc zimniej niz dzis 🙁. Dopiero od czwartku troche odpusci-ja juz nie wyrabiam, w terenie bylam ostatnio tydzien temu i niestety sie pochorowalam, koszmar. 
A Ja się ciesze jak dziecko ze śniegu na padoku  💃

U mnie termometr wskazuje -14  🤔
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się