Och, Vuko, ależ ja nie mówię, ze polskie złe. Ba, mam wszak jeszcze NN-kę, więc ras itp się nie czepiam. Po prostu wykluczam pokrewieństwo krwi 😉 A na ruch Łosia nie narzekam, gdyby nie zwyrodnienia, pewnie mógłby i więcej wyciągnąć
Caira miło to czytać:] Zdjęcia będą może jakieś po weekendzie, ale nic pewnego:/ maleństwo kolejny przystojniak po Nenenie 😁 mój z dwóch opcji wybrał skoki, czyli coś w co ja dopiero wkraczam, po stu latach przebywania z końmi. Ja bym chciała być pingwinem :/ a mój koń kooocha skakać:oczopląs:
wiecie co, myślałam że miałam dziś dobry dzień. Połowa zajęć odwołana- a i tak płatna, druga połowa z przetrzebionymi grupami, więc to jest to, co misie lubią najbardziej. Udało mi się zrobić pierwszy ciąg w galopie w życiu, więc normalnie humor miałam 🏇 🏇 🏇 🏇 🏇 🏇
a potem odkryłam, że ktoś mi podpieprzył parę złotych z portfela. Niby nie dużo, jakieś 30zł, ale jakoś mi tak smutno i marudno 🙁
maleństwo,Vuko, dziękuję dziewczyny! :kwiatek: Ależ pozytywne zdjęcia, i moim skromnym zdaniem, właśnie takie powinny mieścić się w tym wątku! Piękności 🙂 Burza, Ja strasznie się cieszę, że rocznicę mamy właśnie przed świętami. Ten bury i melancholijny czas nastraja jakoś tak do podsumowań i postanowień 🙂
kenna, polecam się. Często czytając Cię mam wrażenie, że piszesz o mnie. Ale wiesz - byka za rogi i walczymy, żywcem nas nie wezmą 😁
Vuko - nie nie, Łoś nie jest NN, to wielkopolak z dziada pradziada (choć właściciel stajni ostatnio mnie pytał, czy to ślązak...), NN-ką jest Sara, ta ruda, co obecnie jest u Quanty.
Maleństwo tak, na Barkim. Co zabawne, dziś pierwszy raz spróbowałam to zrobić od roku i zaskoczył od razu. Na lewo zrobił jak ta lala, w rytmie i nie tracąc rozluźnienia. Na prawo trochę mi wyleciał łopatką. A pamiętam jak rok temu w wakacje próbowałam to zrobić. A była awantura! normalnie szklanki latały 😉
Tego zdjęcia jeszcze nigdy nie było, z naszych ostatnich zawodów, w trakcie ustępowania mam nadzieję, że jeszcze kiedyś spróbujemy swoich sił 😉
a ja się muszę pochwalić, że dzisiaj mi się jeździło absolutnie fantastycznie. Moja najlepsza jazda na G. 🙂 I do tej pory mi banan z twarzy nie chce zejść 😉
Internetowe rady darolgi zdają egzamin więc wielkie dzięki zapracowanej pani. :kwiatek: :kwiatek: Co do jazdy, chciałabym coś powiedzieć, ale muszę się wstrzymać. Nie tu, na forum. A w niedzielę plan jest taki, że idę na dłuuuugi spacerek w ręku do lasu a potem trening - wreszcie pomoc z ziemi. 💃 Czy ja się chwaliłam, że może za tydzień odwiedza nas martva? Nieee? No to się chwalę. 😀 Trzymajcie kciuki za pogodę!
A tak zupełnie serio, to bardzo chętnie jeździłabym z kimś, bo to zupełnie inna praca. Na te 15 lat spędzonych przy koniach pod czyjąś opieką instruktorską spędziłam może z 4 lata w sumie, no może 5. Więc pomoc byłaby bardzo wskazana. Ale tak jak wcześniej, tak i obecnie sytuacja nie umożliwia mi jazd pod czyimś okiem. Ba! nie udaje mi się nawet mieć "pod ręką" kogoś, kto pomógłby dociągnąć popręg, a układaniu i regulowaniu drągów nie wspominając. Teraz przynajmniej mogę mieć nadzieję, że publiczne groźby Caro uda się zrealizować. 😉 Jednorazowo pewnie ze względu na dyspozycyjność, ale jednak zawsze.
Kilka z Was radziła uczyć Taja czegoś co często tu na forum nazywane jest "koniem na guziki". Przepuszczanie, rozluźnianie, odpuszczanie w potylicy, łapanie kontaktu, czy jakby to nazywać, czyli uczenie odpowiedniej "pozycji" najpierw w stój, później w kolejnych chodach. Zasadniczo jestem na tak i właściwie do tego dążę, taka mi towarzyszy myśl w szkoleniu (chociaż samo sformułowanie "koń na guziki" bardzo mnie razi - kojarzy mi się z traktowaniem konia jak automatu, maszyny). I wydaje mi się, że właśnie w stój i w stępie realizujemy już to zadanie. Przycięło się przy kłusie i właśnie nad tym pracujemy, ale nie idzie to tak sprawnie jak zakładałam. No właśnie to jest ten rozdźwięk między teorią a praktyką, że założenia są, ale koń książek i for nie czytał. 😉 A trudno zupełnie nie kłusować i nie galopować.
PS> Przepraszam, że kontynuuje i w dużych odstępach czasowych, ale mam bardzo napięty harmonogram w obecnym momencie.
Dzionka, słodki był, taki zbuntowany młodzieniec 🙂 A tu w kwietniu mu 8 lat wskoczy, jak ten czas zapitala... Ciesz się młodym póki... młody 🙂 A na pogaduchy ja też, ja też!
A my z rudym mamy dziś roczek dokładnie wspólnych męczarni. Rok temu koło 15 przyjechał do mnie spod Bydgoszczy i zawładnął w tempie ekspresowym moim sercem. Duży koń z małą główką i osobowością dziecka. Czasem z fochem ale na co dzień z wielką chęcią nauki i ogromną cierpliwością... Pozdrawiamy kącik 🙂
Dzionka, ja już dziewczynom wczoraj mówiłam - co Wy wiecie o starych koniach! Kujka coś przebąkiwała, ze jak Gil skończy 10 lat, to ona się zabije 😉
Serio - mój w marcu skończy 13 i szczerze? Chyba nie chciałabym, żeby znowu miał te 4,5 jak wtedy, gdy go kupiłam. Był brzydki, nic nie umiał poza ponoszeniem galopem. Da się przeżyć "starego" konia, a 8 wspólnych lat - bezcenne 😀
oj, tak "stare konie" mają swój urok. Tajem za młodych lat była strasznym szkodnikiem - rozgradzanie wybiegów. wyprowadzanie całego stada na kilometrowe wycieczki, przeciąganie ludzi, przegalopowywanie po ludziach - pełny repertuar zachowań dzikiego kucyka.
Ale nasza historia to jej 15 lat życia i tyle samo wspólnych chwil. 15 lat... ogrom czasu, nie? Więcej jak połowa mojego życia. Ba! Młoda ma już 7 lat.
A w niedzielę plan jest taki, że idę na dłuuuugi spacerek w ręku do lasu a potem trening - wreszcie pomoc z ziemi. 💃 Czy ja się chwaliłam, że może za tydzień odwiedza nas martva? Nieee? No to się chwalę. 😀 Trzymajcie kciuki za pogodę!
Trenuj, trenuj to chodzenie w ręce! 😉 NADCHODZĘ! 😁
epk,już rok, ależ to zleciało 🙂 Bardzo się ciesze, ze po tylu poszukiwaniach ( a pare lat to było ) w końcu znalazłaś tego właściwego i na dodatek kasztaniaka 😅
[quote author=maleństwo link=topic=14622.msg760499#msg760499 date=1289027859] Dzionka, ja już dziewczynom wczoraj mówiłam - co Wy wiecie o starych koniach! Kujka coś przebąkiwała, ze jak Gil skończy 10 lat, to ona się zabije 😉 [/quote]
nie nie nie.... ze JEGO meczarnie ukroce 😁 bo przeciez on dzis, w wieku 6 lat jest jedna noga w grobie! 😀 zartuje oczywiscie, mam nadzieje ze Gil przy mnie pobije rekord Guinessa w ilosci przezytych wiosen.
epk, wez idzi! jedno zdjecie? po roku? Ty w ogole wstawilas moze Wasze 3 wspolne zdjecia na forum, dawaj chociaz dzisiaj wiecej!!
Ascaia, przepraszam, ale nie zabardzo zrozumialam... czemu wlasciwie nie moze ktos raz na miesiac chociaz do Ciebie przyjechac? a jakies okoliczne voltowiczki z dobrym sercem (a chocby i okwiatka ktora sobie pieknie poradzila z Kaprikornem)? no.. ktokolwiek z ogolnym pojeciem.
Dzionka, oj nie... nie zmuszaj mnie zebym ja swoje Gilowe najgorsze zdjecie wstawila... 😤