Forum konie »

kącik żółtodziobów - czyli pytania o podstawy

Mój też  😉
Ja mam dziurkacz ale jak pasek gruby to nie mam siły żeby przebić, wtedy przydaje się wkretarka z małym wiertlem. Nie jest idealnie gładko ale nic się nie strzępi.
Mój nie, ale stary, może dlatego.
Mój dziurkacz też zazwyczaj daje radę jeśli skóra jest z taśmą. A jeśli ktoś nie potrafi - można zrobić (dziurkaczem) dziurę w skórze i gdyby przy okazji nie przebiło taśmy - wytopić w niej dziurkę gorącym gwoździem.
Jak to jest z ochraniaczami i nakostniakami? Moje zdolne zwierze zrobilo sobie nakostniaka, oczywiscie byl weterynarz (nawet w koncu czterech) w tym Paweł Dukacz, Małgorzata Świderek, Blanka Wysocka (przy okazji wizyty u innego konia obejrzala i nasza noge) a dzisiaj kontrolnie Olga Kalisiak.
Nakostniak juz jest nieaktywny, mamy pozwolenie na pełny powrot do roboty (oczywisie stopniowo bo kon miesiac chodzil tylko stepem) i pojawil sie problem ochraniaczy. Kon jest sierota, strychuje sie, ale bardzo dobrze skacze i przede wszystkim lubi to. Duzo tez jezdzimy w tereny i chcialabym, aby te ochraniacze jednak na lapach nosil dla mojego spokojnego sumienia.
I tu pojawia sie roznica zdan - polowa weterynarzy twierdzi ze tylko owijki albo miekkie ochraniacze kontaktowe, absolutnie nie skorupki, z kolei druga polowa mowi, ze mozna zakladac wszystko, bo nakostniak jest "blizną" na kosci i jezeli jest nieaktywny to nic sie nie powinno dziac, mowili tylko aby zwrocic uwage czy nie bedzie sie obcieral na nakostniaku.
Komu wierzyc? Jak to faktycznie jest? O wiele wygodniej i jednak lepiej treningowo (aby nie zaczal olewac dragow) byloby dla nas gdyby mogl nosic skorupki. Jezeli jednak są jakies rzeczywiste przeciwskazania to zostaniemy przy neoprenach kontaktowych. Ja już zgłupialam...
Fachowo się nie wypowiem, bo nie wiem, ale mój koń z nakostniakiem nosi normalnie i ochraniacze i owijki i generalnie co tylko sobie wymyślę :P I żadnych problemów czy dyskomfortu z tego powodu nie ma.
LatentPony, - mój koń ma dwa nakostaniaki, ale nigdy nie były one bolesne. Pomyka spokojnie w skorupkach kilka lat i nic. Koń znajomej, po chirurgicznym zabiegu nakostaniaków miał niby przykazane miękkie ochraniacze, ale jak dostał skorupki na nogi to nic nie pokazywał. Obecnie mam w leczeniu konia z nakostaniakiem w pracy, koń pięciobojowy, więc skakał i skakać w przyszłości musi, słowa nie było o tym, jakie ochraniacze ma nosić - a za tydzień wraca do roboty, oczywiście w skorupkach.
_Gaga, wypalarka? Nie niszczy, właśnie przetestowałam. Dziurkaczem jest szybciej, ale wypalarką ładniej. Skóra leciutko się spieka przy krawędzi otworów, wyglądają lepiej niż fabryczne tylko cięte. Wypalarki mają wymienne końcówki, można dobrać kształt.
Żmudna robota, gdy chce się mieć starannie. Zależało mi, żeby mieć dziurki "skośne", takie pomagające bolcowi trafić. (wybaczcie 🤣, mam szemrane skojarzenia i prycham śmiechem gdy to piszę, ale tego chyba nie sposób uniknąć). Można zrobić takie wycinaniem, ale trzeba klinową podkładkę (drewnianą?) i wycinak(?) traktowany młotkiem (do kupienia w sklepach rymarskich/kaletniczych/tapicerskich). Choć znam artystów wycinania, którzy zwykłym dziurkaczem też tak potrafią. Dodatkowo zależało mi, żeby otwory były podłużne, jak oryginalne. A bawienie się małym "wichajstrem" dziurkacza 2 razy na dziurkę plus pilnik - to już wolałam wypalać. Taka wypalarka to fajna rzecz. Można nie tylko np. tabliczki dla koni, ale zdobić surową grubszą skórę, np. jasny napierśnik.
budyń, keirashara, bardzo dziekuje, w takim razie wracamy do zwyklych ochraniaczy 🙂 tez ten zakaz wydawal mi sie bardzo dziwny, poniewaz nie wierze, ze zaden skoczek nie ma nakostniakow, to jednak dosc popularna przypadlosc, a jakos wszystkie w skorupkach pomykaja. Dziekuje  :kwiatek:
Poza tym prawidłowo żywiony koń nie wymaga suplementowania.


Możesz rozwinąć? Co rozumiesz przez "prawidłowo żywiony"? (poza dobraniem ilości i rodzaju paszy do wysiłku).
LatentPony możesz założyć skorupki, tylko zalecałabym sprawdzanie nakostniaka, czy nic się z nim nie dzieje.
Hej !
Nie znalazłam podobnego wątku więc założę nowy mam problem z moją klaczą a napisze wszystko od początku:
Od 3 lat mam klacz kuc szetlandzki przez ten czas była sama no z kozą widziała konia tylko kilka razy u poprzedniej właścicielki stała tylko ze swoją matką od tygodnia mam wałacha rasy wielkopolskiej no i teraz zaczął się problem a więc jeśli tylko wałach podejdzie do klaczy zaczyna kwiczeć i kopać jest tak cały czas ciągnie mnie do niego tylko żeby kwiknąć. Przez to raz zostałam przez nią kopnięta. Mija już tydzień a ona się nie uspokoiła stoją kilka metrów od siebie bo by go pokopała. Dzisiaj jak jeździłam na koniu to jak tylko zbliżyliśmy się do klaczy to ona zaczynała kwiczeć i sikać co to znaczy ? Nie mogę ich razem puścić bo by któryś z koni kopnął drugiego i był by problem. Poradźcie może też mieliście podobny problem ?
 Znowu dublowanie wątków
Szkoda, że ludzie o koniach uczą się na koniach 🙁
Hej!

Wiesz, że istnieją przecinki? Na klawiaturze w dolnym rzędzie po prawej stronie, przyjrzyj się uważnie, na pewno nie przegapisz. Służą temu, żeby tekst był zrozumiały.

Hej!
Nie karmić trolla!  🤣
Moon o co chodzi z trolami? 👀 Jestem nie wdrożona w forowy slang😉

Siwa 239 klacz prawdopodobnie dostala ruję na widok przystojnego walacha. Zadaj konkretne pytania to dostaniesz konkretne odpowiedzi🙂
To ja i o coś zapytam - jak pracować z koniem by skupić na sobie jego uwagę i go rozlużnić - chodzi o podstawowe czynności - myjka czyszczenie itp. Co prawda już jest lepiej i koń stoi w miarę grzecznie ( wcześniej ciągle wędrował w miejscu) udało mi się też zniwelować grzebanie nogą czy jakieś małe kopniaki z tylniej . Jednak koń cały czas "czujny" łeb wysoko , w stanie gotowości do ucieczki  🤔
aroniasty - nie wiem dokładnie jak to wygląda ale próbowałaś to przeczekać? Ustawiać go po raz setny w tym samym miejscu i po prostu czekać? Akurat wczoraj czytałam dość fajny artykuł w starym Świecie Koni - o rozluźnieniu właśnie. Że koń pilnowany, przestawiany po raz enty w to samo miejsce podczas czyszczenia w końcu nabywa pewnego "poddaństwa" i zaufania i zaczyna mu być z tym dobrze. I jest to wstęp do rozluźnienia podczas jazdy. Poddanie się całkowicie woli jeźdźca , rozluźnienie i spokój.
Po swojej siwej widzę, że dyscyplina podczas codziennych czynności bardzo dobrze jej robi na głowę. Jest czas czyszczenia - i wtedy należy stać nieruchomo inaczej ludź będzie co chwilę korygował, a po co. I jest czas jedzenia trawy żeby nie było, że tylko obowiązki. Po obowiązkach jest przyjemność ale trzeba dotrwać 🙂 I potem znów jest obowiązek stania grzecznie i siodłania, zakładania ochraniaczy itp. Potem jest praca a następnie znów luz i odpoczynek i żarcie.
Wydaje mi się, że ważnym elementem jest ta sprawiedliwość 🙂 Konsekwentny podział czasu na "rób co chcesz" i "prrt, stój". Konie, które znają tylko "prrt, stój" mogą się wkurzać. Ale taka konsekwencja i nagradzanie oczekiwanych reakcji sprawia, że koń wie, że warto 🙂 Warto się wysilić, poczekać, stać w miejscu bo wysiłki zostaną nagrodzone 🙂 U mnie to się sprawdza 🙂 Ale ja mam konia raczej rozproszonego zieleniejącą wokół trawą niż gotowego do ucieczki. Może w Twoim wypadku dobre będzie po prostu przeczekanie zaniepokojenia i konsekwentne przestawianie w to samo miejsce aż do uzyskania rozluźnienia. I nagrodzenie tego stanu 🙂
[quote author=milenka_falbana link=topic=1412.msg2573588#msg2573588 date=1468961335]
aroniasty - nie wiem dokładnie jak to wygląda ale próbowałaś to przeczekać? Ustawiać go po raz setny w tym samym miejscu i po prostu czekać? Akurat wczoraj czytałam dość fajny artykuł w starym Świecie Koni - o rozluźnieniu właśnie. Że koń pilnowany, przestawiany po raz enty w to samo miejsce podczas czyszczenia w końcu nabywa pewnego "poddaństwa" i zaufania i zaczyna mu być z tym dobrze. I jest to wstęp do rozluźnienia podczas jazdy. Poddanie się całkowicie woli jeźdźca , rozluźnienie i spokój.
Po swojej siwej widzę, że dyscyplina podczas codziennych czynności bardzo dobrze jej robi na głowę. Jest czas czyszczenia - i wtedy należy stać nieruchomo inaczej ludź będzie co chwilę korygował, a po co. I jest czas jedzenia trawy żeby nie było, że tylko obowiązki. Po obowiązkach jest przyjemność ale trzeba dotrwać 🙂 I potem znów jest obowiązek stania grzecznie i siodłania, zakładania ochraniaczy itp. Potem jest praca a następnie znów luz i odpoczynek i żarcie.
Wydaje mi się, że ważnym elementem jest ta sprawiedliwość 🙂 Konsekwentny podział czasu na "rób co chcesz" i "prrt, stój". Konie, które znają tylko "prrt, stój" mogą się wkurzać. Ale taka konsekwencja i nagradzanie oczekiwanych reakcji sprawia, że koń wie, że warto 🙂 Warto się wysilić, poczekać, stać w miejscu bo wysiłki zostaną nagrodzone 🙂 U mnie to się sprawdza 🙂 Ale ja mam konia raczej rozproszonego zieleniejącą wokół trawą niż gotowego do ucieczki. Może w Twoim wypadku dobre będzie po prostu przeczekanie zaniepokojenia i konsekwentne przestawianie w to samo miejsce aż do uzyskania rozluźnienia. I nagrodzenie tego stanu 🙂
[/quote]


Teraz w miarę stoi grzecznie - jedynie jak go coś rozproszy np jest pora karmienia albo jakiś koń nie daj Boże dostanie jabłko to wtedy tupta. On w ogóle jest mega ciekawski - jak człowiek obok niego przejdzie z siatką to nie ma szans, on szybko włoży tam łeb żeby zobaczyć czy nie ma czegoś do jedzenia, albo kosz na śmieci rozmontował, zdjoł tą górę i grzebał 🤔wirek: Wszędzie musi wsadzić tą głowę.

Gorzej że ciągle jest spięty, patrzący i widzę że tylko czeka aż go coś zaatakuje 🙄 Ale stoi w miejscu raczej, a jak zaczyna kombinować to wraca na miejsce korektą of course. A ja chciałabym żeby przy tym on sobie przysypiał z główką na dole 🤣
Może ma braki magnezu, tak się to może objawiać.
Może ma braki magnezu, tak się to może objawiać.

a może za mało padokowania?
Aroniasty, przemyśl kwestię codziennego wypuszczania, to na prawdę jest lek na całe zło, konie stają się wyluzowane same z siebie. Ja też pakowałam magnez w konia, który wychodził czasem na 2 h dziennie, a czasem w ogóle. Niestety nie zadziałało, ale padokowanie cały dzień uczyniło cuda.
aroniasty a po treningu też jest taki "ciekawski" ?
Odnośnie nie wypuszczania koni (choć nie pisałaś, że nie jest padokowany) to miałam konia, który jak nie był wypuszczany na padok, przy czyszczeniu próbował kąsać mnie, a jak się nei udawało gryzł siebie. Po nogach, po klatce piersiowej...brał w zęby kawałek skóry i ciągnął lub przygryzał. Zabrałam go z tamtego pensjonatu bardzo szybko.
Inny przypadek konia - też gryzł, kopał przy każdej okazji (wydaje mi się, że bardziej dla zabawy a nie ze złości). Musiał być przywiązany na dwa uwiązy, bo inaczej nie dało się go oporządzić. Biedak dostawał jeszcze lanie, że jest "wredny".
Podsumowując - padok dla konia to skrajne minimum, a pastwisko to podstawa.
Dwa laickie pytania:

1. Macie jakiś sposób na konia ( dokładnie kuca) który przy zdejmowaniu ogłowia nie chce oddać wędzidła?
Pierwszy raz spotkałam sie z takim przypadkiem, a nie chce jej wyciągać na siłę jeżdżąc po zębach

2. Jest pewna młoda klacz, ktora ma dość mocny charakter, ogólnie ma to po matce że ciężko ja zatrzymać. Jest na poczatku pracy pod siodłem. Ale chodzi o to, że mamy lonzownik gdzie pracujemy z końmi bez lonży, zazwyczaj jak kon jest za bardzo do przodu to kucam na środku i czekam aż bieganie mu się znudzi. Obawiam sie jednak, ze wspomniana wczesniej klacz sie nie zatrzyma a na pewno nie szybko. I tu pytanie czy mogę jej zrobić krzywdę jesli np. przez 3-4 godz będzie biegac kłusem/galopem wokół mnie ?
Chce ja wziąć na przetrzymanie.
Sonika, po kiego grzyba bez lonzy?
to po pierwsze.... po drugie, koń sam sobie krzywdy nie zrobi jak go przetrzymasz ale... no właśnie. Trzeba wiedzieć jak to zrobić, bo inaczej Ty jej krzywdę zrobisz a skoro pytasz to zdecydowanie nie masz takiej wiedzy... Stąd moje pytanie - czemu w ogóle pracujesz z tym koniem zkoro nie wiesz? To nie złośliwość, serio pytam. Bo ja nie rozumiem dawania komuś surowego konia do pracy skoro nie ma o tym pojęcia
aroniasty, ale stoi i się wierci bo się boi czy dlatego, że go wkurza uwiązanie i się irytuje obowiązkiem stania? Bo to dwa różne problemy i trzeba je różnie rozwiązać
Dziewczyny, dlatego pytam bo nie wiem. Po to jest ten wątek.
Chciałam sie upewnić, że nie zrobię krzywdy

Wiedzy mam na tyle, że pracuje z końmi młodymi. Nie chodzi o prace pod siodlem, o jakies wypinanie itd
Tylko o sam fakt ustawienia hierarchii, przyzwyczajenia do wszystkiego.
Bardzo dobry instruktor mnie uczyl, nadal nadzoruje i jego tez o to zapytam. Chciałam znać różne spojrzenia na temat
Nie używamy wędzideł, nie wypinamy koni
Ja znów nie rozumiem po co lonza na okrągłym bezpiecznym lonżowniku. Tym bardziej jesli nie pracuje na żadnych wypięciach, konie luźno biegają.
Sonika, skoro nie używacie wędzideł - jak może być problem z trzymaniem wędzidła w paszczy???
Jejku źle zrozumialam

Teraz pracuje w innej stajni (mogłam to dopisac 🤦 ) tutaj są wedzidla
I pierwszy raz spotkałam kucyka, który nie chce oddać wedzidla. Nasze konie zawsze same wypluwały  😉
Napisałaś o początkach pracy pod siodłem. A do tego lonża się jednak przydaje, do powodowanie koniem chociażby. Tak to tylko bieganie dla młodego konia.
Skoro masz instruktora, który w jakiśtam sposób odpowiada za Twoją pracę z tym koniem, to jednak powinnaś konsultować takie rzeczy z nim, nie z forum. Ja rozumiem, fajnie się zapytać na forum ale jak ja pracuję z koniem i mam problem to idę po trenera, proszę go o nadzór i rady/pomoc w danym przypadku. Przepraszam, to serio nie złośliwość ale obrazek pierwszego postu jest dość niebezpieczny - nie wiem o co chodzi, pracuję z młodym koniem więc pytam się na forum... Nie dziw się więc proszę, że czytający mają wątpliwości. Tym bardziej jak czytają, że kucasz i czekasz aż koń zmieni zdanie (nie wiem, może dziwna jestem ale jak pracuję z koniem to nie pozwalam mu decydować co będzie w danym momencie robić, niezależnie od tego czy młody czy stary, czy pod siodłem, na lonży, na roundpenie czy choćby w korytarzu stajni)
Z tym kucaniem to pewnie chodzi o zdjecie presji z konia, a nie pozostawienie mu decyzyjnosci. Moze sie to sprawdzic w przypadku netwowego, nie ufnego mlodziaka, ale czy ta klacz jest takim typem? Jesli przewidujesz, ze bedzie biegac 3-4 godziny to pewnie nie. Obstawialabym dominujacy charakter. Tak czy siak jest to jak wrozenie z fusow. Trzebaby to zobaczyc, dlatego najlepiej zapytaj trenera. 😀
A odnoscnie krzywdy-ja bym tak dlugiego biegania koniowi nie fundowala. Nic pozytywnego z tego nie wyniknie, a moze wrecz miec to skutki negatywne.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się