Papi, nie miałam tego żelu ale jeżeli jest z siarczanem to stosuje się podobnie. Jeżeli ten żel Ci nie zadziała i będziesz chciała użyć siarczanu to wymieszaj go np. z wazeliną jako nośnikiem i pakuj w dziury.
My siarczan z kremem Nivea mieszaliśmy, zapchane watką i jeszcze dziegciem na koniec, coby się trzymało lepiej. Ale na gnijące strzałki od dwóch ponad lat CTC używam i tylko tego, bo jako jadyne u nas działa : P
Niestety, tez się przekonałam, że akurat ten żel hippiki w ogóle nie działa. Działała lepiej taka hmm..... pasta siarczanowa.... z zawieszką, w tubce, nie pamiętam firmy - wiem, że była ciemnozielono-niebieska 😉 a już najlepiej w moim przypadku działał po prostu siarczan w proszku, wciścnięty w gnijące miejsca i zaklejony watą oraz dziegciem. A jak na razie - zapobiegawczo kubatol, nie ma w ogóle gnijących strzałek.
a ja mam laickie pytanie, choć wbrew pozorom nie takie głupie: czy wałachom kiedykolwiek "interesik" ma prawo... stać w "pełnej gotowości"? o_O
Nadmiaru siarczanu i dziegciu nie polecam, ale CTC jest dobre, ma antybiotyk, nie niszczy żywej struktury strzałki jak siarczan i pozwala na pełen dopływ powietrza(w przeciwieństwie do dziegciu). No i jak już sie coś stusuje na gnicie to trzeba pamiętać, zeby rowki porządnie wyczyścić, osuszyć i upewnić się, że nie zalegają w nich martwe pokłady strzałki(trzeba je wyciąć) i ma to mało sensu jeśli koń stoi tak czy tak w gnoju.
Kiedyś kiedyś oglądałam w TV skoki i widziałam jak jeździec powodował (chyba tylko) wodzami skręcanie samej końskiej głowy i szyi w na przemian w prawo i lewo jadąc prosto nie wiem jak to się fachowo nazywa - czemu ma to służyć, czy to jest jakieś ćwiczenie rozluźniające?
najpierw nauczyć konia giąć się do środka koła galopując najpierw na kole, potem po prostej. i osiągać to płynnie i bez zbędnego szarpania. potem to samo w kontrgalopie gięcie do środka na kole i po prostej bez szarpania. i po wyjechaniu na prostą z kontrgalopu możesz sobie płynnie wyginać.
christine, ja to zaczynałam robic ale w stępie i na prostej, przy płocie. Dużo łydki, równy kontakt na obu wodzach i delikatnie próbowałam zginac, tyle ile wewnętrznej brałam w bok tle zewnętrznej oddawałam do przodu. Nie wiem czy robię to dobrze, ale lubię to cwiczenie, Kudłaty po nim jest bardziej elastyczny, żywszy i lepiej reaguje.
LoveHorses, na początku tak jest najłatwije. Tak jak mówi Gillian zacznij od zabawy w stępie, później w kłusie a później w galopie. A fachowo nazywa się to po prostu "zgięcie" (do wewnątrz i do zewnątrz)
no a poza tobą halo nikt się nie znalazł więc twierdzę, że nikt. Może czasem lepiej jest wytłumaczyć niż potem czytać w jaki inny sposób ludzie próbują to robić 😉
halo, odbieram to tak, że twierdzisz, że przy płocie jest niekoniecznie dobrze. Jestem samoukiem jeśli chodzi o takie cwiczenia i to jest metoda, która mi pomogła. Bo płot ograniczał uciekanie na bok, a jak Kudłaty załapał bazę to mogę go zginac gdziekolwiek. Więc jak byc powinno?
devila, ale Lovehorses pyta o jedno, konkretne ćwiczenie..... każdy liczy na to, że nie zacznie kombinować "na własną rękę".... Większości rzeczy nie można wytłumaczyć przez internet... można zwrócić na coś uwagę, skorygować notoryczne błędy ze zdjęć czy filmów, dyskutować na tematy w kontekście "jak coś powinno być poprawnie, bo mnie ktoś nauczył tak i tak", ale.... nie można przez internet wytłumaczyć jakiegoś konkretnego, obszernego tematu tak jak nie można kogoś nauczyć jeździć przez internet.