repka, ja tez uwazam, ze dla ogiera z tradycyjnych warunkow to bylby szok i nie wiedzialby jak sie zachowac. Mamy wnetra, ktory najpierw po zogierzeniu mial wyciete jedno jajko, drugie niby nie dzialalo, ale jednak zadzialalo i zaczal debilowac-bardziej agresja niz krycie, wycieto mu drugie, ale przez te hocki klocki, wpuszczanie/wypuszczanie ze stada, z klaczami/tylko z walachami/sam, tak jak piszesz uczyl sie byc w stadzie chyba z pol roku. Tak jak najpierw debilowal, tak potem dostal baty-i to od kobyl, wyrzucili go, stopniowo wracal, ale do dzis czasem zachowuje sie z konskiego punktu widzenia irracjonalnie.
mój chodził z haremem z pol roku (moze więcej?) on 1,5 roczny młp i 3 dorosłe zimm kobyły. dodam że nie był to mój pomysł, a kobyly mialy być bezplodne - bo "niezaskakiwaly, nawet badane byly, zresztą co on tam może, nawet jajek nie ma jeszcze" - jedna się grzała ciagle, te 2 pozostale poprostu nie zachodziły. no i sobie tak z nimi lazil 24 h. krył wszystkie od rana do pory obiadowej, a potem się snuł i pilnował. nauczyły go dobrych manier i zachowania w stadzie, bo bardzo silne, dominujące charaktery miały (i mase :hihi🙂, no i im nie podskakiwał (szybko go nauczyły, że niewolno) - a świr był straszny, no i wiele miesięcy wcześniej stał na podwórku, potem w stodole sam. wiec mu się przydało. efektem tego raju seksoholików był źrebak tej zdiagnozowanej jako bezpłodna ;] zaraz potem znow uwieziony w boksie (leczenie po wypadku) i wykastrowany (jak zeszły jajka po paru miesiącach). teraz nie ma żadnych ogierzych zapędów (w sensie agresji, krycia), potrafi się podporządkować, do silniejszych się nie stawia, unika (puszczony do obcego stada), ale w swoim stadzie za ogiera-obrońce, pilnującego robi. myśle więc że jesli klacze są zdrowe, całe i silne (tez psychicznie), no i nie zrebne juz, a ogier nie jakiś szczególnie walnięty (popsuty sposobem trzymania) , albo jak u mnie ze klacze silniejsze od niego, to spokojnie mogą razem chodzić (jesli chce się małe koniki oczywiscie 😉 )
Stosowałam pomoce, które działały i dzisiaj udało mi sie osiągnąć małe wygięcie na wężyku i półkole przy A i C więc już wiem, że będe to powtarzać...
EDIT: Więc mam juz podstawowe cwiczenie, jednak jeżdżąc cały czas to samo koń się znudzi i będzie wykonywał to za co był chwalony w danym momencie, nie będzie to praca tylko wyuczone zachowanie, które powtarza żeby nie chodzic więcej...
Plackowata czytając Ciebie mam wrażenie, że nie bardzo rozumiesz dlaczego Twój koń nie może się wygiąć w jedną stronę. Jeśli wszystko inne jest w porządku, a tak twierdzisz, to mięśnie z jednej strony są przykurczone/zwyczajnie nierozciągnięte. W Twoim przypadku jest to prawa strona. Mięśnie, ścięgna itd z tej strony konia ciągną i nie jest mu wygodnie. Wszystko stopniowo, pomału ale konsekwentnie. Porównaj to z próbą zrobienia szpagatu-ktoś może Cię na siłę wyciągnąć ale to będzie bolało, pozrywasz się, ponadwyrężasz. A można stopniowo, z większą frajdą.
To ja jeszcze do ogiera w stadzie. Jeździłam w stajni, gdzie ogier chodził ze swoim małym stadkiem. Po początkowym "tłumaczeniu" mu przez kobyły jak się trzeba zachować sytuacja była spokojna i stabilna. W końcu przyszło do dołączenia nowej klaczy. Właściciel zrobił to w mało przemyślany sposób - po prostu wpuścił do całego stada. I ten cywilizowany, chodzący w stadzie przez jakieś 5% swojego życia ogier, koniecznie próbował pokryć ja na siłę. Co prawda nie była źrebna, ale przypuszczam, że ogier nie rozróżnia. Nie udało mu się, bo była szybsza, a znaleźliśmy ich na drugim końcu wsi... (za fragment ogrodzenia służył szeroki rów z wodą - nigdy wcześniej żaden koń go nie przeskoczył).
wprawdzie jestemzlasu potwierdza, to co mysle, ze roznie to bywa, ale
dostalam odpowiedz z Popielna !! Za co niniejszym pieknie dziekuje, ze sie Pani Marlenie Boroń chcialo uswiadamiac voltopiry 🙂
[b]I uroczyscie oswiadczam, ze bzdury wygadywalam z tego wynika 🙂
"...jesli klacz nie jest chętna tzn nie ma rui to ogier nic nie zdziała.....U nas w rezerwacie ,rodzą sie dzieci pokonanego wodza i aktualny nie robi im krzywdy.Gwałtów też nie obserwujemy......"
Ja oczywiscie bede dalej szukac zrodla moich blednych info. Ale poki co w Polsce chyba lepiej nikt nie bedzie wiedzial, niz Popielno 🙂.
Sisisa, no Ci z Popielna tak mowia. Za to jestemzlasu widziala, ze nowa kobyla sprowokowala ogiera do krycia, chociaz chetna nie byla. Zapewne jest tak jak mowisz, a wyjatki sie zdarzaja, jak to w naturze. Bede jeszcze pytac starych hodowcow, popytajcie i Wy, ciekawe to. Bo kurcze nie daje mi spokoju skad ja to slyszalam...sama nie wymyslilam, bo nigdy ogiera nie mialam w stajni.
Czytałam kiedyś jeden artykuł w "Koń Polski" i autorka tegoż artykułu, obserwowała hucuły. I z tego, co pamiętam to nie tyle, co opisała, ale porobiła zdjęcia gwałtu, aczkolwiek nie umiała tego sensownie wyjaśnić i wytłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Znowuż opisała wcielanie nowej klaczy do stada, która pierwszego dnia uciekła do stajni, bo ogier ją gonił w celu pokrycia i nie chciał odpuścić. Tak akurat nie było przypadków, kiedy rządzący ogier się zmienia, więc reszta pozostaje niewiadomą.
Ja zaś mam pytanie. Suplementowałam konia na stawy i kościec, ponieważ w łopatce strasznie jej strzykało. Zalecenie weta: schudnąć. Ok, schudła. Po suplementacji niby coś pomogło, niby strzykanie mniejsze, ale powraca. Bywa teraz tak, że w ogóle jej nie strzyka, a znowuż, że powraca i to na tyle głośno, że zaczynam się niepokoić. Czy to tylko ubytek mazi stawowej? Bo poważnie myślę nad RTG łopatki. Wczoraj pod siodłem jej nie strzykało, dopóki nie poprosiłam o zwrot na przodzie, no i się zaczęło...
Strzyka jak babcia 200 letnia...
Może to głupie, ale jest młoda i szkoda, by zaraz miała mieć jakąś kontuzję czy ubytek. Chyba że takie strzykanie też może świadczyć o czymś innym? A może ona potrzebuje, by ją po prostu ponastawiać?
Poważnie się nad tym zastanawiam, ale nie mam rozeznania i nie wiem kogo warto. Poza tym, to musi być bardzo cierpliwa osoba i stanowcza zarazem, ten koń wymaga, by mu pokazać, gdzie jest jego miejsce. Sprawdza zawsze nową osobę.
Dowiedziałam się dziś, że koń którego znam na rzekomo raka ogona. Przyznam szczerze,że słyszę o tym po raz pierwszy i dlatego też zjawiam się z pytaniem tu : Czym jest rak ogona , jak wygląda leczenie i jak poważny wpływ ma to na konia? I czy w ogóle taka choroba jest? 🤔
Znałam jednego konia, ze stwierdzonym rakiem na rzepie ogonowym. Musiał mieć amputowaną część rzepa, miał taki śmieszy (tak, wiem, dla konia tragiczny) króciutki ogonek. Żył sobie w stadzie, zawsze stał w środku grupy koni i korzystał z ogonów innych. To tyle, co wiem.
To teraz moje pytanie. Co zrobić, kiedy na próby włożenia wędzidła koń zaciska zęby? Żadnych problemów zdrowotnych, problem pojawia się niezależnie od tego kto ubiera
ile koń ma lat, jakie wędzidło, od kiedy jest problem? grunt to doprecyzować problem🙂 ja na początku gdy koń mi zaciskał szczękę zawsze z wędzidłem na dłoni miałam przysmak - nie ma takiego, który nie ulegnie na taką propozycję🙂 zawsze żuchwa ulegała cudownemu rozluźnieniu ale ma to jeden duży minus - jak się przyzwyczai to potem inaczej już nie da rady - mi sporo zajęło oduczenie tego nawyku;
Wiek ok. 16 lat, wędzidło zwykłe pojedynczo łamane. Problem jest w zasadzie odkąd pamiętam. Zależy jeszcze jaki konio ma dzień. Rzadko zdarza się włożyć od razu. Właśnie dlatego pytam, przekupywać można, ale jak długo? 😉
Buffalo ja przekupywałam na początku bo się bałam po prostu, potem gdy już nabrałam odwagi by samej zmierzyć się ze strasznym uzębieniem konia to już niestety przyzwyczaił się że przysmak musi być i oduczanie nie było łatwe🙂 możesz mieć przysmak ale ostatecznie go nie dawać na przykład albo zakładać ogłowie gdy koń akurat je siano i ma w pysku trochę - wtedy jak mieli i przeżuwa łatwiej negocjować; obecnie gdy łośkowi zdaży się zacisnąć szczękę przy zakładaniu wkładam po prostu kciuk w miejsce gdzie na dole jest przerwa w uzębieniu, drugą ręką trzymam za kość nosową by nie wyrwał głowy i delikatnie acz stanowczo rozwieram szczęki - powinien ustąpić od nacisku.
katija to że Ty czegoś nie polecasz nie oznacza, że osoby stosujące inne metody są w absolutnym błędzie. Nie raz spotkałam się z taki podawaniem wędzidła i nikomu nic od tego się nie stało. Napisałam wyraźnie dlaczego to robiłam i jakie były negatywne skutki. Zaś słowa takie jak "negocjacje" użyte są z dużą dawką dystansu, której też Tobie z całego serca życzę. Odpowiedź na pytanie ile koń ma lat - jeśli to świeżo zajeżdżony młodziak to ma prawo mieć obiekcje dot kiełzna, czy nie? Jeśli wędzidło jest ostre, ma silne działanie koń może z obawy przed bólem unikać pracy na nim. To czy probem istnieje od zawsze czy też pojawił się jakiś czas temu może mieć związek z masą rzeczy - od zmiany właśnie kiełzna czy sposobu pracy itd. Odpowiedź - "po prostu wkładaj wędzidło" bez wiedzy czy problem może jednak tkwić głębiej niż tylko foch jest delikatnie mówiąc trochę ryzykowna.
Fajnie, że nie dyskutujesz z koniem a on bezwarunkowo wykonuje Twoje polecenia. Myślałam, że współpraca polega bardziej na właśnie rozmowie niż wydawaniu poleceń. Poza tym naprawdę sądzisz że Buffalo nie próbowała Twojego tak oczywistego sposobu? Zapewne próbowała zrobić to drugim otworem ale koń zacisnął "szczękę"🙂 uwielbiam re-voltę ale nie trawię tego napastliwego tonu wszystkowiedzącej irytacji jakim większość starszych stażem forumowiczów się wypowiada - ale to nie ten wątek Także Buffalo zrób jak Ci katija radzi - włóż wędzidło do pyska. Po prostu 😉
bandofhorses jeżeli o dzierżawę chodzi to przede wszystkim na właściciela i dobrze spisaną umowę dzierżawy. Oczywiście bardzo istotne jest też zdrowie konia, badania itd.