Halo właśnie dlatego ta psychologia zarządzania wpadła mi w oko, miała bym przyjemne z pożytecznym. Muszę tylko dotrzeć do kogoś kto studiuje na tej uczelni te kierunki i dowiedzieć się o wszystkie szczegóły 😉 ale myślę, że decyzja już zapadła 😉
Tak w sumie to muszę Wam podziękować, postawiłyście mnie trochę na nogi i dzięki temu znalazłam taki swój mały cel, bo jak na razie to błądziłam i nie wiedziałam nic. A teraz mogę się zebrać w sobie i zacząć w końcu do czegoś dążyć :kwiatek:
ja bym sie na Twoim miejscu po prostu wybrala na uczelnie - zdaje sie ze psychologia zarzadzania jest na prywatnej uczelni, pojedz, pogadaj, dostaniesz pewnie jakies broszury itd, odpowiedza Ci na wszystkie pytania. Nie sugeruj sie za bardzo tym, co ludzie mysla i jak im sie studia podobaja, bo kazdy jest inny i jednym sie podoba a drugim nie. Porownywanie jest bez sensu.
Czy ktoś z Was może studiuje jeździectwo w Poznaniu lub w innych miejscowościach? mógłby się ktoś wypowiedzieć na ten temat? (jeśli już gdzieś było opisywane z góry przepraszam, ale 125 stron nie jestem w stajnie przeczytać)
Za tydzień matura, a ja nadal nie wiem co robić dalej. Czy to normalne? 🤔 Myślałam o bezpieczeństwie wewnętrznym lub dziennikarstwie, ale oba kierunki raczej średnio przyszłościowe.. Swoją przyszłość chciałabym związać z mediami, ale słyszałam, że po dziennikarstwie to raczej słabo z czymkolwiek. Studiował ktoś ten kierunek może, da radę znaleźć po tym ciekawą pracę w zawodzie?
Edit. Dobra, poczytałam trochę i to dziennikarstwo to raczej był głupi pomysł. Eh.
Pialotta mam tak samo. Z tym że do matury z bio jestem kompletnie nieprzygotowana. Zatrzymałam się na etapie niezdanych próbnych i koniec. Jak już się za to wzięłam (wow, na niecałe 2 tyg. przed 🙄 ), to nic mi kompletnie w głowie nie zostaje. Więc nawet jakbym wiedziała na co iść, to i tak zapewne nigdzie się nie dostanę z biologią napisaną na odrobinę więcej niż 30%. Tak zawalić sobie początek przyszłości to tylko ja chyba umiem. 😵
Dziewczyny, błagam! Ja dopiero dzisiaj zaczynam ogarniać bio i resztę 🏇 I również nie wiem co ze sobą zrobić. Żaden kierunek nie mówi do mnie "to jest to!" 🙁
Nie idźcie na studia. Jest tyle innych fajnych, pożytecznych rzeczy, które można robić zamiast bezsensownych studiów.. A może w międzyczasie akurat przyjdzie do głowy jakiś świetny pomysł na kierunek a jeśli nie - to przecież nie każdy musi być magistrem.
smarcik jestem za, zwłaszcza w obliczu matury z biologii, która na bank słabo mi pójdzie. Zrobiłabym sobie gap year, poszła do jakiejś pracy, zobaczyła jak to się w mojej głowie ułoży. Może bym za rok poprawiła maturę, żebym miała możliwość wyboru uczelni. Niestety, nie mogę. Dostanę po uszach za maturę, potem pójdę tam, gdzie mnie przyjmą. Ale na fizjo w Poznaniu na medycznym już chyba nie mam co liczyć, więc złożę na jakieś "byle co", ewentualnie przeniosę się po I roku, o ile będzie taka możliwość. Cały czas sobie powtarzam, że już po ptakach, zawaliłam, ale to nie koniec świata. A mimo to, w mojej głowie jednak jest to koniec świata.
smarcik też o tym myślałam, ale jednak są naciski ze strony rodziny na studia, bo u mnie wszyscy magisterki mają albo wyżej. Najgorsze, że naprawdę nie mogę za bardzo się zdecydować. Niestety błędem było wybranie liceum zamiast dobrego technikum, ale to już too late na żałowanie 😉
mils przecież to Twoja matura, Twoja przyszłość i Twoje życie - jedyną osobą, która może dać Ci "po uszach" jesteś Ty sama 🙂 Nikt za Ciebie studiów nie skończy i nikt nie będzie żył Twoim życiem nawet jeśli rodzicom czy komuś innemu wydaje się, że powinnaś dostosować się do ich punktu widzenia. Nie warto.
Myślę, że Cariotka mogłaby wiele w tej kwestii powiedzieć 😉
Edit: Fokusowa pisałyśmy jednocześnie 😉 Myślę, że robiąc sobie taki gap year i pracując można naprawdę lepiej poznać siebie, swoje zainteresowania i w efekcie wybrać jakiś kierunek studiów, niż męczyć się rok na byle kierunku z nadzieją, że wpadnie się na pomysł lepszego.. To trochę strata czasu w porównaniu do możliwości zarabiania/dokształcania się w inny sposób itp w tym czasie.
ja po gap year zrobiłam taką życiową rewolucję, że moi rodzice początkowo myśleli, że dostałam się na inny kierunek niż w rzeczywistości składałam papiery 😁 Niektórzy znajomi z którymi nie widziałam się od czasu LO dalej myślą, że jestem na stomatologii i pytają kiedy będę przyjmować, bo ich ząb boli 😁
smarcik, galopada_ ja poważnie myślę o zdawaniu matury za rok z innych przedmiotów, chyba, że dzikim fuksem dostanę się w tym roku na kierunek kompletnie nie związany z moim profilem 🤣 Do pracy wybieram się zaraz po maturach i (ofc biorąc pod uwagę jakie studia, jeśli studia podejmę i jak godzinowo wypadnie) mam zamiar podczas studiowania też pracować. A jeśli nie pójdę na studia i zrobię sobię gap year to do roboty 😉
Ja miałam gap year, potem poszłam na niby wymarzone studia, a teraz żałuję, że w ogóle na jakiekolwiek poszłam, zamiast kursy robić i pracować. 3 lata w plecy, pozdrawiam. 🥂
Kończy mi się gap year w tym roku, coś wybrałam, ale dalej nie jestem pewna, co chcę robić ze swoją przyszłością. Na razie jest mi dobrze tak jak jest, ale ten stan nie ma racji bytu, chyba że żarłabym szczaw pod mostem... Myślę, że jakoś to będzie, kierunek wybrałam chyba ciekawy, a jakaś praca na pewno się znajdzie.
Haha dziewczyny to jakieś zbiorowe pomysły bo też składałam na fizjo i na radiologię w razie gdyby progi skoczyły. Wymagana była co roku matura rozszerzona z biologii lub chemii lub fizyki na poziomie ok 50%. Nikt nie patrzył na świadectwo, ani resztę matur. http://www.cm.umk.pl/rekrutacja.html/1759-tak-bylo-2.html to są progi minimalne. Wzrastają pod wpływem wyników rekrutujących. Nie mogę znaleźć progów po rekrutacji, czyli ile faktycznie trzeba było mieć żeby się dostać rywalizując z innymi o miejsce. To musi być gdzieś na stronie CMu bo przeglądałam to jak jeszcze marzyłam o lekarskim 😁. A fizjo jak fizjo, postanowiłam nie jojczyć na forum bo mnie zjedzą znowu. 😜 Fajny kierunek jak ktoś się tym interesuje. Na tyle szeroki, że chyba każdy znajdzie coś dla siebie. Może nawet ja, kiedyś. Kiedyś 😁.
Facella o, mam w planach składać na elektroradiologię obok fizjo. Gdzie się wybierasz?
ŚUM 😉 Dostać się dostanę na bank, jak nie z pierwszej listy, to z drugiej, jestem tuż nad zeszłorocznym progiem ze swoimi punktami. A że to jest jedyny wybrany przeze mnie kierunek, to mogę i do X listy czekać 😁
Kurczę, widze, że nie tylko ja nie wiem co z sobą zrobić. Rok na prawie, ale to kompletnie nie to... 😵 Obecnie żałuję, że zostałam u siebie w mieście na prawie, zamiast jechać do Wrocławia na ekonomię na UP, ale i ta ekonomia mi się średnio widzi obecnie 🙄 Kompletnie nie mam pomysłu na siebie, a jeszcze nie podeszłam drugi raz do matury, jak sobie obiecywałam i jestem zła na siebie za zmarnowanie roku, bo ni pracy, ni wakacji, ni nic. Mature miałam powtarzać z rozszerzonej matmy, bo w zeszłym roku była wykoksana w kosmos i dostałam z niej marne 42% (średnia wyszła 40, mediana 38), gdzie próbne pisałam w okolicach 70... Myślałam, zeby pójść na coś technicznego, bo ja tak trochę aspołeczna jestem i wychodzenie do ludzi powoduje u mnie potworny dyskomfort. Tylko na co? 🤔 Nie mam w sumie pojęcia, załamuje mnie to, że nie wiem co z własnym tyłkiem zrobić. Studia muszę podjąć i kontynuować, bo mi się to zwyczajnie opłaca, mam dość spore alimenty, a jak już się męczyć, to wypadałaby coś z tego mieć, anie co rku zmieniać. I teraz nie wiem - kontynuować to prawo, którego potwornie nie lubie i które kiepsko mi idzie (jakoś zdaje, szło by pewnie dużo lepiej, gdybym w miare reularnie chodziła i coś w domu się pouczyła, ale motywacji jest u mnie okrąglutkie 0, no nie mogę się do tego przemóc), czy zmienić na cokolwiek. Nawet tą nieszczęsną ekonomię. Czy może wyjechać za granice, bo i takie plany gdzieś tam się rodzą... Poradzę sobię z każdym kierunkiem, bo ze mnie bestia całkiem ogarnieta jest, tylko leniwa niemożebnie. No, moze z jakąś fizyką wyższą były problemy, ale jakos bym się przemęczyłam, z pomocą korków najwyżej. Najgorzej, że no, jest ze mną koń, którego chciałabym bardzo mieć przy sobie. Bardzo, bardzo, bardzo. W zasadzie gdyby nie on, to w tyłku miałabym i alimenty i studia, bo sama dałabym sobie radę, ale jakos nie potrafie znieść myśli, ze miałabym się z nim rozstać 😡 Wiem, głupie i dziecinne, ale tak mam. Wiem, ze nikt za mnie nie wybierze, ale jakoś mi ulżyło jak to napisałam, można zignorować 🥂
Niestety, ta opcja odpada, ojciec zapowiedział, ze przy dziekance nie zamierza płacić, a ja mi się nie uśmiecha ciągać się z nim po sądach 🙄 Prawdopodobnie dostałabym niższe alimenty, niż mam obecnie notarialnie ustalone i nie, nie ukryje przed nim, że jestem na dziekance 😉 I powtórzona matura i tak mi się średnio zda, jak ja nie wiem co z sobą zrobić 😁