Dodo: a jakby to mial być samolot to co też by ten lekarz był na tapecie i samolot miałby poczekać?
Kolesiowi mówisz : ja wyjeżdżam o tej i o tej godzinie która od tygodnia była uzgodniona. Skoro koniecznie musisz do tego lekarza iść to idź, ale potem do dojeżdżaj sobie sam i to na koszt własny.
Dodo: a jakby to mial być samolot to co też by ten lekarz był na tapecie i samolot miałby poczekać?
Kolesiowi mówisz : ja wyjeżdżam o tej i o tej godzinie która od tygodnia była uzgodniona. Skoro koniecznie musisz do tego lekarza iść to idź, ale potem do dojeżdżaj sobie sam i to na koszt własny.
Dodo no można się wku... jak nic. Pracodawcy mają problemy z pracownikami, pracownicy z pracodawcami. Odpukać- z moim nowym pracodawcą dogaduję się suuuper. Z tamtym starym z pierszej roboty nie wchodzimy sobie w drogę. Mam nadzieję,że uda mi się jakoś uciec od niego....jak na razie z pracą ogólnie w moim rejonie słabiutko.
Dodo, wspolczuje ze zostalas postawiona w sytuacji w zasadzie bez wyjscia.
ale ale - czasem takie akcje wynikaja np. z checi "dowalenia" pracodawcy, bo np. sa chore relacje w firmie, i szef nie widzi potrzeby placenia za nadgodziny w przypadku wyjazdow na dzien-noc-dzien
(absolutnie nie wysnuwam podejrzen, ze tak jest w Twoim przypadku!!! po prostu tak bywalo w jednej z firm gdzie pracowalam. chlopaki byli wysylani na trzydniowe montaze po 500 km od domu, noclegi po motelach najtanszych, harowka do oporu 15h zeby zrobic jak najwiecej, a jak upominali sie o kase za te "atrakcje" to jakos nigdy sie nikomu nic nie udalo wynegocjowac.. oprocz rozwiazania umowy o prace. czasem udawalo sie dzien wolny wyrwac na to konto....wspomne tylko, ze wartosc montowanego sprzetu byla taka, ze wystarczylby im doslownie 1% wartosci netto na glowe, zeby byli calkiem szczesliwi. nie zdziwilaby mnie akurat w ich przypadku sytuacja typu: "o lekarz mi wyznaczyl wizyte akurat na dzien montazu. coz predzej mi kaktus wyrosnie, niz przeloze na inny dzien" - na zasadzie, ze jesli jest sie wykorzystywanym, to w odruchu obronnym samemu tez wykorzystuje sie kazda szanse na kontre, rowniez jesli jest to nie fair. zdaje sobie sprawe, ze to chore, ale tak bylo, i ludzie w tym trwali... Z tym, ze jednak nikt by tego nie zrobil bez uprzedzenia. Bez uprzedzenia to juz jest bezczelnosc z jakas bezmyslnoscia polaczona.)
[quote author=Bogdan link=topic=13.msg327696#msg327696 date=1251911550] ...jak na razie z pracą ogólnie w moim rejonie słabiutko.
Nie strasz 🤔
[/quote]
nie straszę- wejdz na jobrapido. I porównaj ilość ogłoszeń z naszych okolic z np. Poznaniem. Ostatnio śmiałam sie,że zrobię jakieś uprawnienia na widlaka, albo do zety pójdę nauczą mnie spawać hahahah i piece zacznę robić czy cóś hihihi
Ale momencik Lotna kto Ci powiedział,że masz w swoje rodzinne strony wrócić? Powodzenia , będzie dobrze. Trzymam kciuki :kwiatek:
Oferty przeglądam dość regularnie, mogę aplikować do różnych banków żeby dzwonić po ludziach i im OFE wciskać, albo, co wygląda najbardziej obiecująco, zostać szwaczką 😵 Ewentualnie coś dla tynkarza by się znalazło. Dlatego wciąż się zastanawiam, czy wracać z całym dobytkiem, czy tylko z jego częścią... 🤔
Pewnie, że się boję! Ale już zapowiedziałam rodzicom, że będą mieli na głowie bezrobotnego pasożyta i bardzo się z tego powodu ucieszyli, więc nie mam zamiaru się stresować na zapas. 😁
A w Poznaniu nie wygląda to chyba źle, ofert jest sporo, tyle że są one, że tak powiem, very specific. Ale myślę, że ze swoim doświadczeniem nie powinnaś mieć żadnego problemu.
mam.... idealne warunki... idealne argumenty... idealną sytuację... każdy mi się dziwi że już dawno tego nie zrobiłam a ja... nie umiem .. nie umiem poprosić o podwyżkę. na 80 % bym ją dostała ale jak już mam o tym mówić, choćby sytuacja była by idealna paraliżuje mnie strach.. nie przed szefem, przed... samą tą sytuację. co mam zrobić by się ośmielić? buuu... 🙁
mam kierownika na wyciągnięcie ręki, biurka obok siebie, więc za bardzo nie wypada.... 🙁 gadamy o różnych rzeczach, czasem jest cicho ale nigdy nie ma jak zacząć... dziś była okazja wspaniała to mnie sparaliżował strach, eh... mam jeszcze 45 minut spokoju, jesteśmy sami, przymierzam si do tego od miesiecy, ale nie umiem 🙁
Mam takie pytanie, moje dwie koleżanki pracowało jako hostessy w Orange przez 3 dni, jako praca w wakacje. Mialy kontakt z p. X, oraz powiedzieli że po tygodniu wplaca im pieniądze. Pieniądze nie wpłyneły mijaja już dwa tygodnie, dzisiaj kolezanka dzwonila do nich odebrał p.Y niby szef, powiedzial że będą mialy sprawe w sądzie i juz wszystko jest zgloszone dla prokuratury ( -> ktoś na jakimś forum załozył temat że firma Orange zatrudnia hostessy i im nie wypłaca pieniędzy i ze to oszuści, koleżanki napisaly że też nie dostały jeszcze pieniędzy, ale czekają i mają nadzieje że spawa się wyjaśni) że bluzgają na ich firme na forum (a treść zamieszczona tam to własnie taka jaką podalam..) i twierdzą że pieniądze wczoraj juz miały wpłynąć im na konto, a do teraz nic nie ma. Co z tym zrobić? Możliwe że po prostu straszą?
Ja znalazlam prace i w sumie jak czytam rozne fora to wyglada ze mi z nieba spadla 🙂 U mnie na wsi rusza pierwsza galeria handlowa 😀 wiec nabór byl spory do wszystkich sklepów typu h&m, orsay, zara, bata, empik. I mnóstwo aplikacji ludzie powysylali (czewa ksztalci b.duzo bezrobotnych pedagogów, politologów etc) A ja zlozylam do papierniczego 😀 Okazalo się ze praca na umowę o pracę, płaca całkiem dobra, szefostwo z wizją inwestujące w wizerunek firm (badania rynku, firma zatrudniona do dobrania muzyki do tylko ich sklepu etc) Co prawda zeby ją dostac przeszlam 3 rozmowy kwalifikacyjne, w tym ze scenkami rodzajowymi do ocenienia w kwestii moralnej 😀 ale mnie zatrudniają. wreszcie sie wyprowadze z domu 😀
Ja wlasnie szukam ostatnio pracy.Teraz pracuje jako niania-mam 10 zl za godzine-wiec warunki placowe ok,ale stwierdzilam,ze mnie ta praca wogole nie rozwija,a jednak mimo studiow i rodzicow,jakas wlasna kase wypada miec. Szukam od pewnego czasu na Gumtree,ale jakos nie moge sie zdecydowac,wogole malo co mi odpowieada 🙄 NA kasie nie,w knajpie nie,ulotki nie,wiele teraz oglasza sie z firm kosmetycznych-wiecie moze o co w tym chodzi? Po otrzymaniu CV ode mnie,zaprosili mnie na rozmowe-nie poszlam,jednak znowu sie oglaszaja,moze sprobuje..Pracowala,ktoras z Was jako telemarketer,jak to wyglada?
Pracowala,ktoras z Was jako telemarketer,jak to wyglada?
Z telemarketingiem bywa różnie. Dużo zależy od firmy i od projektu na jakim pracujesz. Ja zaczynałam od infolinii pewnej telewizji cyfrowej i szczerze mówiąc trzeba było mieć silne nerwy, bo jak ludziom telewizja nie działa to się zwierzęce instynkty w nich odzywają. Złaszcza w weekendy i święta. Po 100 oczekujących, ludzie czekali po 30 min na połączenie. Personalne wyzwiska, straszenie kierownikiem, skargą, sądem, prasą, telewizją były na porządku dziennym. Zarabiałam 11/h w tygodniu i 13/h w weekendy. W święta zwykle x2.
Teraz pracuję na infolinii pewnego koncernu tytoniowego i spółki zajmującej się dystrybucją monet itp. 11/h ale za to kilka telefonów na zmianę, czasem cały dzień nic. NUDA! Niby nic sie nie robi, ale naprawdę to wyczerpujące na dłuższą metę.
Inna sprawa to projekty sprzedażowe. Nigdy się nie dałam wciągnąć na coś takiego. Dla mnie nie do przejścia. Narzucasz się, ciśnienie na wynik, niby prowizje, ale kombinują by dać jak najmniej. U nas np. jak grupa ogólnie nie wyrobiła normy to nawet osoby które sprzedały tyle ile powinny albo i więcej prowizji nie dostawały. Ludzie zwykle rozmawiać nie chcą, trener wrzeszczy nad głową "ciśnij go", nie moja bajka. A to co sprzedają to buble zwykle.
No i są jeszcze ankiety. A tu już zależy od ankiety. Bo czasem ankieta na 40 min, a ściemniasz, że 5 min, bo nikt by się nie zgodził. I liczysz, że w połowie się nie rozłączy ankietowany. Czasem pytania przyjemne, czasem beznadziejne. Zależy od tematu. Płacą różnie. Nawet do 15-16/h.
Praca w call center nie jest zła na krótką metę, ale nie ma co wierzyć w ściemy o szkoleniach, rozwoju i możliwości awansu. Zgodnie z BHP musisz mieć conajmnije 6 min przerwy na godzinę pracy, zwykle dają 10 min. Zaletą jest dowolność w ustalaniu godzin pracy ale szybko się człowiek wypala.
Ja właśnie planuję ucieczkę. Mam dość, chociaż źle mi nie jest i na zarobki nie narzekam. Czas pomyśleć o przyszłości, zająć się czymś ambitniejszym. W końcu jestem na ostatnim roku studiów. Póki co rynek pracy optymistycznie nie wygląda, niby pracuję jeszcze, ale szukam. Nie zrezygnuję dopóki nie Znajdę czegoś nowego, bo wizja bezrobocia mnie przeraża.
Wiesz, ja wysyłałam naprawde w rozne miejsca CV. Od sekretarki, asystentki, recepcjonistki po doradce klienta i sprzedawce. Z wiekszosci nie raczyli nawet odpisac. Z reguly patrzylam po ogloszeniach w ten sposob, ze jak spelnialam 3-4 z 5 kryteriów to wysyłałam. Tam, gdzie dostalam prace tez nie spełniałam wszytskich wymagan (a bylo ich duzo), z ok 30 osob zaproszonych na 1 rozmowe, na drugą zaprosili 10 🙂 z czego przyszlo 6 Po rozmowie kwalifikacyjnej czulam sie jakbym powinna conajmniej managerem artystycznym zostac a nie sprzedawca 😀 szefostwo twierdzi ze im zalezy na dłuzszej wspopracy i ze nie wychodza z zalozenia ze nie ty to 10 osob czeka na twoje miejsce. recznie dobrali sobie pracowników i chca z nimi pracowac.
a swoja droga - zeby czlowiek po tylu latach studiów, z wyszlifowanym jezykiem nie mogl dostac pracy sprzedawcy w sklepie to lekka przesada :/
Szukam pracy. Muszę wyciągnąć 600-700zł/mc na rękę przy pracy w weekendy i elastyczne godziny w tygodniu ( dzienne prawo się kłania). Jak myślicie, mam szansę?
strzygo, tyle to sie da spokojnie, chociazby i w kinie 😉 moze tu akurat nie placa duzo ale wesolo jest i filmow sie mozna naogladac. specyficzna praca 😉 (pozdrawiam z wieczornej zmiany projektorniowej...)
Zaprosili mnie na rozmowe kwalifikacyjna do jednego z warszawskich klubów. W poniedzialek zobacze, co z tego wyjdzie, ale mam nadzieje, ze uda mi sie troche dorobic w roku akademickim 🙂