No ja właśnie uważam, że lepiej tą książkę przeczytać całą- bo fragment może nie zadziałać.
Tam chodzi o dźwignię, która się tworzy jak się siedzi odpowiednio. Ciało jak maszt działa wtedy - kręgosłup zawsze prosty - nigdy gibający się jak waz. Nie ma "dojeżdzania bioderkami". Wystarczy napiąć masz i można konia na dupie posadzić od wędzidła- bez ciągnięcia.
To ja się pochwalę moim młodym. Dopiero po zdjęciach zobaczyłam jak on przez rok treningu u profi zawodnika nabrał na siebie 😍 Oddanie konia w trening to najlepszy co mogłam zrobić 😀
anai,zostaje u zawodnika, a ja zaczęłam wsiadać pod jego okiem. Trochę postartuje na nim w sezonie otwartym ( jeśli taki będzie 😉 ), ale nie wiem czy nie lepiej go sprzedać, bo to koń z dużą siłą na wyższe konkursy, chyba mi taki nie jest potrzebny, bo ja wyżej jak 120 nie pojadę raczej 😁 W każdym razie póki co się cieszę jak chodzi i żałuję , że nie dałam go rok wcześniej do zawodnika, bo super pracę z nim wykonał, ale teraz mam nauczkę przynajmniej,że amator powinien smigać na zrobionym koniu 😜
P.S. vissenna, raczej on ma ogon taki normalny, ale prawda, że kiedyś miał nieprzęcietnie gruby,ale to zdjęciu z łąki 😉
Wow Perlica jakie sport- ciacho z niego. Mnie się łezka w oku kręci jak patrzę na zdjęcie mojego młodego jeszcze pół roku temu kiedy chodził regularnie. Niestety sporo masy mięśniowej zleciało. Ale nic to- rodzimy i wracamy do roboty 🏇
pati12318, też mi się podoba 😉 nieskromnie napiszę 😁 Skakałam tzn. Raczej najazd ćwiczyłam i nie patrzyłam na przeszkodę tylko po prostu w bok na 2 foule przed i rzeczywiście działało 😀
Mam tylko z zeszłego roku - muszę zagonić męża do zdjęć 🙂
Muszę ponaprawiać teraz co popsułam i wracam do trenerki 😉 Mój dosiad woła o pomstę do nieba , niestety od zeszłego roku męczę się rwą kulszową i mogę jeździć tylko w półsiadzie plus kłus anglezowany...
mindgame Perlicy pytaj 😀 choć w sumie my na szyję teraz też nie możemy narzekać... wszystko sprowadza się do sposobu jazdy - jak koń unosi szyję z kłębu i nosi w równomiernym łuku od kłębu aż po potylicę, to te mięśnie będą się równomiernie rozwijać. Jeśli puchnie gdzieś po środku, zwłaszcza w okolicy trzeciego kręgu, to coś jest nie tak z kontaktem. Najpewniej jest za mocny, a koń się chowa za wędzidło.
anp, też myślę, że to kwestia perspektywy, bo ten koń to jest akurat koń, który zawsze mi się wieszał na ręce w dole, a głowy nie nosił mi nigdy w górze, co w przypadku jego silnej paszczy byłoby milsze 😂
edit: mindgame gdybym to ja wiedziała i umiała,to bym sobie go tak sama zrobiła 😂 Zobacz co napisałam wyżej, posłałam go 7 latkiem do zawodowca, bo moje jeżdżenie nie dałoby takiego efektu 😡 Po roku uczciwego treningu tak on wygląda, a ten zawodnik jest zawodnikiem, kóry sam jeździ konie w domu, nie że wsiada od przypadku. Teraz wsiadamy na spółkę od 2 tygodni, więc też prowadzi mnie z ziemi jako trener jak z nim trzeba pracować, bo to jednak z każdym koniem inaczej. Takiego konia jak ten nigdy nie jeździłam, a jeździłam ich w życiu kilkaset 😀
Perlica mówisz, że on z tych wieszających się na ręce? A jak jest teraz po zawodniku? Próbuje jeszcze czasem? Pytam, bo z moim młodym sporo się namęczyłam w tym temacie i nie mogę też z ręką na sercu powiedzieć, że temat zniknął tak na 100%. Tylko on nie tyle, że ciągle ciężki na wodzy, tylko ni z tego ni z owego nagle wyrywał mi wodze tak zupełnie (zostawałam ze sprzączką) i próbował wywozić. Z tego co rozmawiałam z kilkoma zawodnikami, którzy jeżdżą konie po Chacco to podobno u nich częstą przypadłość... Ja mam też obsesję oglądania wszędzie gdzie się da tych koni na parkurach i widziałam taki obrazek nawet w konkursach GP. Ciekawe czy coś w tym jest, że ogier może taką cechę przekazywać.
pati12318, tak, on z tych wieszających się "od urodzenia", tyle, że jest w tym mnóstwo mojej winy, bo ja takiego konia nigdy nie miałam, więc popełniłam masę błędów, bo ja umiem zajeździć i na tym moje umiejętności się kończy tak naprawdę. Jako, że poprzednie konie moje ( nie wyścigowe) były z natury łatwo usadzone na zadzie to wszystko łatwiej szło. A tu mi się trafił taki oszust, że nawet jak zejdzie z głową to nie przejeżdżał się przez kontakt tylko odpychał się do tyłu, a z boku wyglądało, że jest ok. Po zawodniku jest bajecznie jeśli nie popełniam błędów JA i jadę jak mi trener ( zawodnik) każe czyli nie ciągnę ani na mm, bo jak zaczynam po staremu się z nim ciągać to on natychmiast wchodzi w swoją ulubioną zabawę pt" kto silniejszy" lub "nieś mi głowę, bo jest ciężka ", ale ja już naumiana teraz nie daję się w to wciągać jak kiedyś. Generalnie jest to delikatny koń w pysku, który na zbyt mocny kontakt reaguje obroną swojej paszczy stając się "niemiły" w tejże paszczy. Skoki chodzi na cygance Winderen, a na codzień na gumowej pałce zwykłej i jest naprawdę top. Nie wciąga też w przeszkody tylko sam szuka dobrego miejsca odskoku teraz i po przeszkodzie mnie nie wozi, jak to robił wczęsniej. Reasumując poprawa jest RAZY MILION 😍 😍 😍 Edit: ostatnie moje skoki były też na tej gumowej pałce i tak samo jest super ok. Wywozić on nigdy nie wywoził, ani wodzy nie wyszarpywał. No i on nie jest po Chacco, które wg polskich zawodników są specyficzne i dość trudne w pracy rzeczywiście, choć KaNie to negowała, bo miała inne doświadczenia.
Generalnie mój ten mój koń ma charakter "byczego-karka z dyskoteki w dresie" i trzeba mu pokazać co jest ok, a czego nie wolno robić bardzo jasno i od razu. Bo jak dasz palec, to on weżmie całą rękę od razu 😉 Poprzednie moje konie były jednak ciut inne.
Czyli zupełnie inaczej niż u nas. Bo młody generalnie jest miły na kontakcie . To jego wyrywanie wodzy to bardziej taka forma nieposłuszeństwa. Pierwszy raz się zdarzyło, jak chodził może z kilka miesięcy pod siodłem- wyrwał mi nagle wodze i wywiózł z placu do stajni. Potem był czas, że próbował coraz częściej (np. po przeszkodzie). Pomógł nam wtedy trener i jest dużo lepiej. Jednak szczególnie w sytuacjach jakiś bardziej stresowych- się zdarza. Ja mam w ogóle czasem wrażenie, że on ma jakąś schizofrenie czy rozdwojenie osobowości. Bo to ogólnie na codzień bardzo fajny, jezdny koń, praktycznie nie płoszy się, spokojny w terenie w każdej konfiguracji (sam, za koniem, przed koniem). Tylko jak już odwali mu coś, to tak konkretnie, spektakularnie. Na ostatniej cavaliadzie widziałam wywiad z Jarkiem Skrzyczyńskim, który teraz jeździ Chacco Amicora. Mówił właśnie, że konie po Chacco są trochę "specjalne" i bywają trudne. Więc może coś w tym jest. Pewnie gdybym go dała w trening dobremu zawodnikowi to dawno te problemy by zniknęły, bo na pewno jestem za cienka w gaciach dla niego. Będę chciała mu zmienić wędzidło jak wrócimy do pracy, bo od zajazdki chodzi w tym samym (grube, podwójnie łamane) i dość słabo mi się ślini na nim. Czytałam trochę o Winderenach i się zastanawiam jakby się u nas sprawdziło. Może jednak lepiej coś ze słodkiej stali, może z zabawką. Albo w ogóle smakowy plastik.
pati12318, to rzeczywiście totalnie co innego. Mój po prostu stara się jak to zrobić by się nie narobić czyli nie angażować zadu i sobie biec jak najbardziej komfortowo dla niego 😉
Po prostu musisz mieć wyczucie i być pierwsza przed nim, uprzedzić go, ale wiem, że to brzmi łatwo, a gorzej z wykonaniem 😁
Sama bardzo polecam trening u zawodnika, a szczególnie jak będziesz miała teraz ciut inne zajęcia 😉 to może warto wysłać konia choćby na 3 miesiące do uczciwie pracującego zawodnika.
Tak, dokładnie o wyczucie chodzi, żeby na ułamek sekundy przed tym jak wyszarpie wodze- wypuścić je z ręki i jednocześnie wysłać go do przodu. Udało mi się to kilka razy i za każdym razem mega tracił równowagę i na długo problem znikał. No ale potem kilka razy się nie udało... Tak, bardzo bym chciała go oddać w trening zawodnikowi. Zobaczymy co z tego wyniknie, bo naszym największym problemem jest to,.że młody nie jeździ koniowozem.
Długa historia. Zaczęło się jak chciałam go przewieźć z Nowielic do Łodzi po zakupie (jakieś 600 km). Zapakował się w miarę bez problemu, po czym jak ruszyliśmy to powiesił się na rurce z przodu, wpadł w jakiś amok, przewrócił, generalnie prawie zabił. W końcu przywiózł go nam Tomek Bucki, który zawodowo wozi konie i ma koniowóz dostosowany do takich dzików. Przed kolejną próbą, pracowaliśmy kilka miesięcy z koniowozem (wchodzenie na spokojnie po kilka kroków, koniowoz zaparkowany na hali a w środku jedzenie żeby sobie sam wchodził, cuda na kiju). W dniu wyjazdu na zawody, odwalił taką akcję, że po raz drugi się prawie z życiem pożegnał. Wsadził sobie nogę w kantar i "usiadł " zadem na tej przegrodzie dzielącej konie od siebie. Rozwalił sobie głowę kilka cm od oka (7 szwów). No ogólnie następnego dnia skakał na 3 nogach. O dziwo nic mu się poważnego nie stało ale ja straciłam nadzieję, że jeszcze będzie kiedyś normalnie jeździł (nie wiem czy kolejną próbę przeżyje). Edit: on też miał mega problemy z wchodzeniem na myjkę i solarium (ciasne przestrzenie) i się tak zastanawiam czy to nie jakiś rodzaj końskiej klaustrofobii. Na myjkę i solarium już wchodzi, ale kosztowało mnie to wiele miesięcy pracy.
pati12318, ja mam takiego histeryka, jak musiałam go przewieźć, to na głupim jasiu, luźno uwiązany (bo się odsadza do kompletu) i bez przegrody. A to podobny egzemplarz, też wydaje się klaustrofobikiem, w dodatku chory na umyśle i odpala się od zera do stówy w ułamek sekundy. Jak jechał z przegrodą w druga stronę, to zrobił rodeo i zdjął ją zadem. Bez niej pewnie by nie fikał, bo dotknął ją nogą i jemu tyle wystarczyło do paniki.
Budyń no właśnie on przechodzi z etapu "stoję i mam wyje**" do fazy " zabiję siebie i Was wszystkich " w ułamku sekundy i bez wyraźnego powodu (w sensie, że nie jest tak od razu po przywiązany go czy zamknięciu koniowozu). Jak musiałam go raz przewieźć w zeszłym roku przy zmianie pensjonatu to też w sedacji i z doświadczonym przewoźnikiem a i tak nagle na trasie zaczął odwalać- tyle, że przewoźnik kilka razy przyhamował tak konkretnie i zaczął łapać równowagę i się uspokoił- ale to była krótka trasa. KaNie to chyba nasza ostatnia szansa i pewnie spróbujemy. Przeraża mnie to, że jak nieuwiązany wpadnie w ten swój amok to wyjdzie z drzwiami.