Teodora jakaś wazelina czy coś?No co wy fachowcy nie widzicie zachowania konia.I ten parelli tak go nasuwa.A może jakis klasyk powie jaką metodą wprowadziłby tego konia. Kare szczeście...mordo Ty moja od kiedy na metrze koń narazony jest na kontuzję?Wyrażnie olewa bo za nisko. Nie podoba mi się zdjęcie Nat głownie ze wzgledu na wędzidłowe zastosowanie kantarka.Ciekawe jakby wyglądał początkujący klasyk na takiej przeszkodzie a skoki wyglądaja na skoki z kłusa i z woli nieoświadczonego konia.Nie widać zeby leciała nad przeszkodą bo koń zniknał.Z dwojga złego wybrałbym kantar a nie wędzidło pod oczami. Drodzy klasycy miłosnicy koni dajcie już spokój bo wielu z Was widziałem w skokach. Wspominając urlop i uroczą instruktorkę wyjezdzającą w teren z adeptem jeszcze bardziej Was podziwiam za wiedzę.Filmu nie wstawię bo klaskanie bata zagłuszyłoby mikrofon kamery.A był to jedniutki epizodzik wśród wielu zaobserwowanych nad bałtykiem.To właśnie naturszczyk stosujacy zrozumiałe pomoce jest klasykiem.Klasyk stosujący piłę, kopa i bat nie jest ani klasykiem ani naturszczykiem.I jest kontrowersyjny
Wszystko, co robi Pat -robi źle. Pacnięcie konia w pysk -też okrutne. A czy widział ktoś, jak klasyk pierze bez opamiętania konia palcatem, bo odmówił skoku? Ja widziałam. I poraniony brzuch konia przez ostrogi tez widziałam. Żeby było jasne: nie jestem zwolennikiem Pata. Zaliczyłam kurs SNH i to mi się podoba. Ale ogólnie jestem zwolennikiem każdego kulturalnego jeździectwa z poszanowaniem konia bez stosowania ekstremalnych patentów w celu osiągnięcia za wszelką cenę sukcesu. I tyle.
Szczerze mówiąc dziwi mnie takie zainteresowanie SNH. Materiały szkoleniowe mają bardzo marne, przesłanie dość mało klarowne, kursy... hmmm osobiście bardziej podoba mi się instruktor PNH który przyjeżdża do Polski. Nie wspominając już o jednej z instruktorek tej szkoły, której umiejętności pracy z koniem... no cóż... pozostawiają wiele do życzenia. Byłam na wielu szkoleniach zarówno klasycznych jak i naturalnych. Wiele z tych klasycznych bardzo mi pomogło z innych wręcz wychodziłam z niesmakiem. To samo mogę powiedzieć o naturalnych szkoleniach. Byłam na różnych, ale SNH na pewno nie zaliczyła bym do tych lepszych. Mam prawo do własnego zdania i nikogo nie odwodzę od jego przekonań i sympatii. Wiem, że ze szkoleń naturalnych można wynieść bardzo wartościową wiedzę. Każde mądre źródło jest dobre! Każde niemądre... ocenić musi każdy z nas, co dla nas samych i dla naszych koni jest najlepsze i działa.
Kare szczeście...mordo Ty moja od kiedy na metrze koń narazony jest na kontuzję?Wyrażnie olewa bo za nisko. Nie podoba mi się zdjęcie Nat głownie ze wzgledu na wędzidłowe zastosowanie kantarka.Ciekawe jakby wyglądał początkujący klasyk na takiej przeszkodzie a skoki wyglądaja na skoki z kłusa i z woli nieoświadczonego konia.Nie widać zeby leciała nad przeszkodą bo koń zniknał. początkujący klasyk najpierw pogalopowałby po drągach, potem by dalej galopował z tym że ostatni z nich zamieniłby się w kozła, a potem w kopertę. potem , jak by już sobie ten początkujący klasyk po tych drągach pogalopował, to by sobie dalej galopował, z tym że po kopertach właśnie...i taki początkujący klasyk nawet by nie zauważył, ze właśnie zaczął skakać- jego koń też by ze skoków nie robił nie wiadomo jakiego wydarzenia, bo by się skakać nauczył równie "na miękko" jak jego jeździec- tak wyszkolona para wiedziałaby ze nie w prędkości recepta na dobry skok, że nie trzeba przeżywać skoków jak mrówka okres i ze najważniejsze to jest skakać w równowadze, bo często lądowanie po skoku jest ważniejsze od samego skoku...tak wyszkolony jeździec wiedziałby, że dziurawe przeszkody mylą konia i prowokują do rozpaczliwego ratunku na ostatniej fuli (albo przez tupnięcie, albo przez urwanie) dla mnie wklejony na zdjęciach, domorosły naturals, nie ma najmniejszych kompetencji, żeby w równowadze przejechać leżący drąg...więc skoki to zwyczajna bezmyślność i antyjeździectwo- co mnie akurat zupełnie nie dziwi u entuzjasty "naturalizmu"
Ed - jak napisałam - myślę, że koń będzie po sesji zachowywał się lepiej, niż przed. Ale też domyślam się, że "dziś" byłoby więcej czekania i wykorzystania zainteresowania konia. Tu nie ma np. reakcji na wzrok konia w stronę przyczepy - a w sumie to jest pierwsza reakcja kobyły, ciekawość, nie panika. Jest robienie swojego, zgodnie z planem. Jak już się konia nakręciło, to się ma i trzeba działać. A (być może) dało się części nakręcenia uniknąć.
Koło drugiej minuty jest więcej spojrzenia na nastawienie konia do zadania i przyczepy. Rzeczywiście widać, że jak koń zdąża w odpowiednim kierunku, ma chwilę przerwy, zero wymagań. To wtedy, kiedy żuje, oddycha, mruga itd. Być może to był moment na dłuższą przerwę. Albo przynajmniej poczekanie, aż koń skończy żuć, wypuści całe napięcie z siebie. Tak mi się przynajmniej zdaje. Potem rozumiem, że koń nagradzany jest za przemieszczanie się między człowiekiem a przyczepą, pal sześć, że szybko i susem, ale widać, że mniej protestuje, każą - robi (lepiej czy gorzej, cały czas nie bez wahania). Pacnięcie w pysk to 4 faza - koń najwyraźniej miał przestawić przód. Najpierw było działanie liną (stały nacisk - jeż), potem jako wsparcie doszła wystawiona ręka (sugestia: ustąp), jak koń się nie odsunął, dostał tąż ręką. Chwilę wcześniej zignorował wystawioną rękę i mimo niej próbował się oddalić (w stronę kamery), myślę, że packa dostał na zasadzie "tej ręki się nie ignoruje". Plus koń ma się nie oddalać sam z siebie z miejsca zdarzenia. To jest przeciskanie (które, jak rozumiem, koń wcześniej poznał w innych okolicznościach) - ma przejść między człowiekiem a czymś tam, zatrzymać się i odwrócić w stronę człowieka. A nie lecieć na oślep i na pamięć przed siebie. Pod koniec filmiku widać zresztą, jak Pat zatrzymuje konia, który stara się przebiec nad trapem - pewnie właśnie dlatego, że koń próbuje to robić bezmyślnie, nie czekając na sygnał człowieka. w ten sposób to można wytłumaczyć nawet Ustawy Norymberskie! z całym szacunkiem Teodoro, ale jak dla mnie to to co zrobiłaś, to właśnie dorabianie ideologi do bezcelowego gnębienia konia i bezskutecznej próby załadunku- ja bym tego szkapa załadował w 30sek. przy pomocy lonży, bo doskonale widać, że wejdzie łatwo, tylko nie robi tego jeszcze automatycznie. Palant Pat sprzedaje toksyczne traktowanie konia i toksyczny stosunek do jeździectwa jako takiego i zachowanie na tym filmiku jest doskonałą egzemplifikacją tej tezy- po co ładować konia przez 10 minut, dręczyć go w sposób fizyczny i psychiczny (kto powie które gnębienie gorsze?), skoro można załatwić ten załadunek przy pomocy prostego sposobu, zaoszczędzając czas i nerwy konia?
Łatwo się rzuca różnymi "ja-bym" siedząc za klawiaturą 😉 Ale zgodziłabym się, że nie o sznurek czy taśmę tu czy tam (w pewnych granicach) chodzi, a raczej o wyczucie konia. I ten film mnie nie przekonał do wyczucia, bo (też mądralińsko, zza klawiatury) myślę, że została przegapiona dobra wola konia z samego początku. Szkoda, bo może byłoby niekoniecznie szybciej, ale (jak to ktoś wyżej określił) kulturalniej.
a dlaczego wprost nie napisałaś, że twoim zdaniem Pat przegapił...naprawdę nie sadzisz, że ten facet bawi się gnębieniem tego konia, tak jak mali chłopcy bawią się gnębieniem małych zwierząt?...ja mam prawie pewność,że cały ten zamęt który pojawił się w głowie konia, bardzo Palanta Pata bawi nie chce wierzyć,że bawi go to dlatego tak bardzo,że daje pretekst do ujawnienia, starannie ukrywanej, skłonności do przemocy...Palant Pat zachowuje się na tym filmie zupełnie jak policjant który pod pretekstem obrony prawa wali obywatela pałą po plecach, bo mu się żona z komendantem puszcza.
Wszystko, co robi Pat -robi źle. Pacnięcie konia w pysk -też okrutne. A czy widział ktoś, jak klasyk pierze bez opamiętania konia palcatem, bo odmówił skoku? Ja widziałam. I poraniony brzuch konia przez ostrogi tez widziałam. Żeby było jasne: nie jestem zwolennikiem Pata. Zaliczyłam kurs SNH i to mi się podoba. Ale ogólnie jestem zwolennikiem każdego kulturalnego jeździectwa z poszanowaniem konia bez stosowania ekstremalnych patentów w celu osiągnięcia za wszelką cenę sukcesu. I tyle.
Ja widziałam napierdzielanie konia palcatem bez opamiętania przez pewnego trenera (bo się rozpędził po skoku) całkiem niedawno. Bardzo mi się nie podobało, ale ten trener nie próbował sprzedać takiego właśnie postępowania jako jedyne, słuszne i magiczne za grube pieniądze.
Też jestem zwolenniczką jeździectwa z poszanowaniem konia bez stosowania ekstremalnych patentów w celu osiągnięcia za wszelką cenę sukcesu.
A teraz pytania: Czy SNH powstało na bazie PNH? Czym się (w dużym skrócie) różni? Czy w SNH jest w ogóle coś na temat prawidłowego dosiadu jeźdźca, sposobów dążenia do jak najlepszego dosiadu i równowagi, oraz wyszkolenia konia dążącego do dobrej równowagi, sylwetki, muskulatury...? Tak z ciekawości pytam.
SNH jest z tego samego worka.Worek uczy komunikacji wiec nie jest szkołą ujeżdżenia.Pytanie bardzo tendencyjne. Własnie sie doczytałem, że skoki na sznurku wstawił Wrotki a nie ich właściciel.Wrotki feeee
Teodora, a nie myślisz, że gdyby mu pozwolić, to koń przy małej pomocy napędzającej i wspomagającej ciekawość, wszedł by szybko i bezboleśnie? A tak, było 10 minut zniechęcania konia. Zapewne młodego konia, bo koń, który boi się przyczepy nie krzyczy do człowieka, że chętnie sprawdzi, co jest w środku. Może z małą pomocą smakołyków, może trzeba by było go trochę ograniczyć lonżą. Z ciekawości w 10 minut Cudowny Pat zrobił zupełne pogubienie, niezrozumienie sytuacji, wywołał na pewno niezbyt miłe skojarzenia.
rzepka, po pierwsze: każde lanie konia, chyba że w obronie własnej będzie zasługiwało na potępienie. Poza tym, rozumiem, że nie widzisz różnicy pomiędzy trzema szybkimi w zad/łopatkę a plaskaczem W PYSK. Możecie mi pokazać filmiki albo zdjęcia na których konie w naturze leją się po pyskach?
A możesz mi pokazać zdjęcie, gdzie konie w naturze wbijają sobie ostrogi w brzuch i "wyłamują" szczękę munsztukiem?? 🤣 Albo ,że jeden jeździ na drugim?Pytanie bez sensu. Tragiczne jest naduzywanie i czepianie się słowa "naturalny". Działa jak płachta na byka. Problem polega na tym, że każdy "klasyk" usiłuje udowodnić naturalnym ,że wg zasad - nie wolno krzywdzić koni, a jednak je krzywdzą. Klasycy są poniekąd rozgrzeszeni, bo nie twierdzą, że ujeżdżają konie naturalnie, bez przemocy. Więc im wolno (używać przemocy, czyli np ładować konia do przyczepy wciskając go tam na siłę przy pomocy lin za tyłkiem . Gdyby to samo zrobił naturalny -dopieroż byłaby radocha :hihi🙂. Więc naturalny nie ma prawa uderzyć konia w twarz -klasyk też nie powinien, ale może i jest rozgrzeszony. W ten sposób -to se możemy porównywać... Ponoć w nazwie Silversand Natural Horsemanship mają wyrzucić słowo "Natural" bo wzbudza zbyt wiele kontowersji, niechęci, udawadniania -że wcale nie są "naturalni", bo....bo...bo... itd. Czyli to, co w tym temacie od 100 stron. A inna sprawa - to właściwie po co ten temat? jedni drugim chcą udowodnić, że są lepsi, skuteczniejsi? Ale PO CO ??? Każdy ma prawo jeździć, jak chce. Byleby nie krzywdził konia. Czemu Ela Pe, wrotki, strzyga -tak bardzo atakują naturalnych i chcą udowodnić, że... no właśnie, że co? Że jesteście lepszymi jeźdźcami? Jesteście -w sporcie na pewno. My -jeździmy sobie rekreacyjnie na sznurkach. Nie konkurujemy z Wami. Więc komu to przeszkadza? Najlepiej byłoby, aby wszyscy zakończyli dyskusję -bo jest bez sensu. Nikt nikomu niczego nie udowodni. Nie da się, nie ma szans. Nikt nikogo do niczego nie przekona.
Czytam, czytam , czytam, mimo,że lubię posłużyć się w pracy z koniem pierwiastkiem "naturalnym" niestety bezkrytycznych "wyznawców" parellizmu tudzież innych odmian nie darzę szacunkiem. Nie dalej jak w tym tygodniu oczekiwałam na klacz, którą miano doprowadzić do sprawdzenia czy, aby ruja nie nadeszła. Klacz jest własnością entuzjastki SNH od źrebaka, ma aktualnie lat 4, za pomocą systemu SNH jest "prowadzona", jeżdżona od wiosny.Oto co ujrzały moje oczy. Kon w halterku z pojedynczą liną, na to jakieś westowe ogłowie z linami zamiast wodzy [ciężkie to i niewygodne jak na mój gust], siodło westowe, a jakże. Klaczy przybywa w towarzystwie starego wałacha.Ale "Huston mamy problem". Konie dojeżdżają na wysokość ogrodzenia ujeżdżalni, na której aktualnie nie ma nikogo jeżdżącego i klacz kategorycznie odmawia wykonania kolejnego kroku.Panie zsiadają i prowadzą depczące im po palcach, pchające się na nie konie w ręku! Wejście w alejkę dojazdową graniczy z cudem. Sprawdzenie klaczy okazuje się być zadaniem iście kaskaderskim, bo kobył zdaje się nie zauważać osoby trzymającej jej podczas próby z ogierem. Odmówiłam krycia i pozostawienia klaczy pod naszą opieką ze względów oczywistych. Niech się sama szarpie z takim "oku......wieńcem".Dodam,że konie poszły do domu w ręku. Czy gdzieś poza zasięgiem wzroku panie wsiadły i pojechały to nie wiem. Jak tak wyglądają konie "naturalne" to ja podziękuję za taki system. Co do ładowania przez PP konia do przyczepy, to ja nazwałabym to nauka skakania trapu, bo z ładowaniem niewiele ma to wspólnego.Ogólnie te kilka filmów podlinkowanych w tym temacie bardzo rozczarowują do metody.
rzepka, ja nie atakuję naturalnych. Nie czytałaś mojego postu? Naturalni są spoko, jeśli nie są oszołomami. Jeżeli ktoś bał się wsiadać na swojego konia, wkładał mu do pyska cuda, prowokował niebezpieczne sytuacje, a teraz na osiołku kręci się po tatersalu pseudokłusem w którym koń zasypia, to dla mnie to jest ok. Lepsze to niż zagrożenie życia nie dość, że obojga, to jeszcze postronnych. A to, że jednocześnie radośnie atakujesz klasycznych jest już dość żenujące i zalatuje hipokryzją. Przykro mi dodatkowo, że nie widzisz różnicy między batem w zad, a strzałem w pysk. Dodatkowo widać, że nie bardzo znasz się na koniach, jeśli piszesz, że lonża za zadem jest przemocą 😀
rzepka ja też Ciebie ani SNH, ani nikogo nie atakuję. Po prostu pytam z ciekawości jakie rozwiązania w "trudnych przypadkach" proponuje SNH. Takie jak PNH czy inne?
No i też nie rozumiem co jest złego w objęciu zadu konia lonżą przy wprowadzaniu do przyczepy. 😲 (Ja akurat tego nie stosuję, wprowadzam na marchewkę + dużo spokoju i jeśli trzeba czasu. Nigdy nie zdarzyło mi się, żeby załadunek trwał więcej niż 20 minut, a było w tym kilka koni wchodzących po raz pierwszy, lub takich których komuś nie udało się skłonić do wejścia)
A inna sprawa - to właściwie po co ten temat? jedni drugim chcą udowodnić, że są lepsi, skuteczniejsi? Ale PO CO ??? Każdy ma prawo jeździć, jak chce. Byleby nie krzywdził konia. Czemu Ela Pe, wrotki, strzyga -tak bardzo atakują naturalnych i chcą udowodnić, że... no właśnie, że co?
Po co ten temat? Tak jak wszystkie inne na forum - lubimy rozmawiać o wszystkim co związane z końmi 🙂 Nie wiem co chcą udowodnić wymienione przez Ciebie osoby. Ja osobiście, bez najmniejszej złośliwości próbuję uświadomić niektórym błądzącym, że PNH i SNH są może i nieszkodliwe (co do PNH mam coraz większe wątpliwości po obejrzeniu ostatnich filmików) ale też niepotrzebne, bo dużo skuteczniej i taniej można nauczyć się komunikacji z koniem od normalnego, klasycznego instruktora czy trenera. A oprócz tego można nauczyć się jeździć! (Czego PNH i SNH raczej nie oferuje). Ot co. Przecież to nie atak. Całkowicie się z Tobą zgadzam, że niech każdy sobie jeździ jak chce.
Macie rację z tymi oszołomami. Ale proponuję uczciwość -nie może tak być, jak pisze Edzia69 -że zobaczyla jeden fatalny przyklad z naturala i juz cała szkoła jest be i do kosza. Może koń miał problemy? Może panie "naturalne" były kiepskimi fachowcami? Może być tysiące powodów, dla których klacz się zachowała nie tak, jak mozna byłoby się spodziewać po "naturalnym" szkoleniu. Wszędzie są ludzie, wszędzie popełniają błędy. I nie każdy może być dobrym trenerem czy treserem zwierząt, prawda? Jednym wychodzi to lepiej, inni się po prostu nie nadają. Tak jest w jeździe samochodem , w nauczycielstwie...Tak jest i w klasyce i w naturalu. W szkoleniu naturalnym ważna jest wrażliwośc trenera, zauważanie najdrobniejszych oznak, zmiainy zachowania konia. A jak człowiek jest toporny i ...hm... tępawy -to nic z tego naturalnego szkolenia nie będzie. A potem -śmiechy na forum , wytykanie palcami że wszyscy naturalni sa do bani, że nam nic nie wychodzi 🙁 Strzygo -nie atakuję "radośnie" klasycznych, bo sama jestem albo klasyczna, albo naturalna -dobieram metodę w zależności od potrzeb, sytuacji, możliwości. Raz sprawdza sie jedna, raz druga. Jak to w życiu: nie ma jedynego słusznego przepisu. O tym wie na pewno każdy, kto przez kilkadziesiat lat pracował z końmi 😁
[quote="rzepka"]W szkoleniu naturalnym ważna jest wrażliwośc trenera, zauważanie najdrobniejszych oznak, zmiainy zachowania konia.[/quote] W "szkoleniu klasycznym" jest to tak samo ważne. [quote="rzepka"]A jak człowiek jest toporny i ...hm... tępawy -to nic z tego naturalnego szkolenia nie będzie.[/quote] Jak człowiek jest toporny i tępawy to nic z jakiegokolwiek szkolenia nie będzie. 😉
Gdzieś w połowie tego tematu było parę głosów, żeby "klasycy" nie tworzyli bezsensownych podziałów, ale z tego wygląda, że tak naprawdę podziały były, są i będą. Z resztą - mnie to tito.😉 Niech sobie każdy jeździ jak chce, ale też niech nie sądzi źle o metodach pracy nie mając poważnych "dowodów". O szanownej Parze Parelli natomiast było tu tyle powiedziane, że można spokojnie wysnuć twierdzenie, iż ich american-dream-horsemanship jest wręcz szkodliwy.
Rzepko Ja nie uważam,że całość jest do bani, ja uważam, że jeżeli tak to wygląda w PRAKTYCE to ja podziękuję. Cenię Montiego, czytałam artykuły PP, wiele rzeczy z tego uważam, za ze wszech miar godne zastosowania, pozwala spojrzeć na świat oczami konia. Wolę sobie wybrać na własny użytek to co mi odpowiada z naturalnych systemów, aniżeli kurczowo trzymać się leveli i uzyskać żenujące efekty. A klacz, którą obserwowałam faktycznie ma problem. Ma problem braku konia alfa w swoim otoczeniu, a sądząc z lękliwości sama na alfę się nie kwalifikuje. Zachowanie klaczy krzyczało aż, nie wiem co się dzieje, gdzie jestem, po co jestem i nie widzę nikogo na kim można by się "oprzeć". Dla mnie natural oparty wyłącznie na gadżetach [halterki, liny, marchwkowe baciki] to tylko działanie na pokaz. Dla mnie TO jest natural. Możecie wierzyć albo nie, ale ten koń pierwszy raz miał kogokolwiek na plecach.
Dla mnie natural oparty wyłącznie na gadżetach [halterki, liny, marchwkowe baciki] to tylko działanie na pokaz. Dla mnie TO jest natural. Możecie wierzyć albo nie, ale ten koń pierwszy raz miał kogokolwiek na plecach.
Dla mnie to jest przykład galopującej głupoty i kompletnego braku wyobraźni 😲 I nie bardzo wiem, co by można zrobić jeszcze bardziej idiotycznego z niezajeżdżonym koniem, chyba tylko spróbować nauczyć go składni języka łacińskiego 😵
bush głupota bo co? to ty nie wsiądziesz w ten sposób? nie wiesz jak wcześniej z tym koniem ten ktoś pracował, może włożył w to dużo więcej wysiłku niż Ci się wydaje.
bush głupota bo co? to ty nie wsiądziesz w ten sposób? nie wiesz jak wcześniej z tym koniem ten ktoś pracował, może włożył w to dużo więcej wysiłku niż Ci się wydaje.
PS Niektórzy powinni dostać zakaz zbliżania się do koni... dla swojego własnego bezpieczeństwa 😲
bush głupota bo co? to ty nie wsiądziesz w ten sposób?
Ehym, no ja na przykład bym nie wsiadła. Wsiadanie na gołego konia w stadzie, choćby nie wiem jak było naturalne, jest naprawdę skończonym debilizmem. A jeśli się to stado z jakiejś przyczyny rzuci do ucieczki, to nasz naturalny easy rider pogalopuje w ścisku koni? A jeśli jego koń ruszy, i zdziwiony brakiem równowagi wpadnie na innego konia? No way.
Brak ochraniaczy na końskich nogach. Czy ten koń nie zasłużył na tak wyrafinowane potraktowanie, czy też jeździec jest przekonany o tym, ze nie są potrzebne? Bo mnie, po staremu i klasycznemu uczyli, że ochraniacze to zwłaszcza na młodego konia, który nie do końca wie, gdzie i jak łapy stawia, szczególnie z założonym po raz pierwszy plecakiem na grzbiecie.
Wskakiwanie z ziemi - jebudu! Tego aż mi się w ogóle nie chce komentować. Delikatne przewieszanie się, albo wsiadanie ze stołka, to wymysł pewnie tych głupich okrutnych klasyków. Na filmie koń się faaajnie ugiął... Potem Pan mu się sadowi po jednej stronie, asymetrycznie - to pewnie natualnie odpowiada anatomii konia i tak mu jest wygodniej 🤔wirek: A co do wsiadania, to żeby sobie nie psuć krwi, posłużę się anegdotką:
Buccela, nadworny medyk króla Stefana Batorego, zawsze wsiadał na konia ze stołka albo choćby z jakiegoś kamienia. Zapytany, dlaczego nie wskakuje na wierzchowca jak wszyscy, odpowiedział: „Mówi się: nie czyń drugiemu, co tobie niemiło – a nie przecież chciałbym, żeby ktoś na mnie wskakiwał”.
Ja bym jeszcze dodała, że wsiadając pierwszy raz na niezajeżdżonego konia, w stadzie i na wielkiej łące bez kasku koleś sam prosi się o naturalne trwałe kalectwo. Koń jest na jakimś pseudośnurko-kantarze, więc zajeżdżacz kontrolę nad nim ma żadną, a mówimy tutaj o otwartej przestrzeni z innymi końmi, które w każdej chwili mogą zrobić coś nieobliczalnego.
rzepka, ja nie atakuję naturalnych. Nie czytałaś mojego postu? Naturalni są spoko, jeśli nie są oszołomami. Jeżeli ktoś bał się wsiadać na swojego konia, wkładał mu do pyska cuda, prowokował niebezpieczne sytuacje, a teraz na osiołku kręci się po tatersalu pseudokłusem w którym koń zasypia, to dla mnie to jest ok. Lepsze to niż zagrożenie życia nie dość, że obojga, to jeszcze postronnych.
myślę ze lepsze też niż realizowanie sie jezdziecko poprzez bajdurzenie na forum
ohoho, ale widzę sobie pogadałyście. Kobył nieujeżdżony, ale 6 letni, po źrebaku i chciałam przypomnieć ,że konie służą do jeżdżenia na nich.Chyba , że Wy wolicie je tylko oglądać.