Hej, czy to są zmiany skórne od jakiegoś robactwa czy raczej uczulenie ? Pod sierścią nie ma żadnych zmian, wyglada to jakby włosy stawały dęba w tych miejscach…
Jakie badania ewentualnie mogę zrobić aby dowiedzieć się co to wywołuje ? 💐
Cześć, niedawno zmieniłam stajnie z moim koniem i zauważyłam taki łysy placek na jego kolanie. Zastanawiam się czy go jakiś koń po prostu ugryzł (ale czy mógłby tak po prostu wyrwać sierść, bo rany nie ma i nie było) przy resocjalizacji w stadzie, czy to może być jakiś pasożyt na skórze bądź inna infekcja... Placek jest całkiem łysy a wokół jest jakby stara skóra (?)lub coś przypominające starą skórę. Miejsce nie swędzące, nie opuchnięte, po prostu dziwnie łyse. Może miał ktoś kiedyś z tym styczność
Kojarzycie może jakąś chorobę skórną objawiajacą się jedynie łysieniem? Włosy wychodzą garściami, sierść miejscami tłusta/lepka. Pani dr dopiero będzie w czwartek/piątek, na razie przesłałam zdjęcia i czekam zamartwiajac się bo pół brzucha bez sierści a owady szaleją. Czy alergia na olej lniany lub lucernę może tak się objawiać?
SIWA FOLBLUTKA,
Futro może wyłazić całymi kępami i wyglądać na posklejane.
Skóra srebrzysta, sucha, potarta sypie się.
Druga forma przebiegu infekcji dermatofilusem czyli Rain Rot jest ze strupami z osocza.
Dermatofilus występuje powszechnie, tylko czasami "atakuje"
amerykanie piszą że głównie przez wilgoć - np koń który się poci i długo schnie, lub gdy jest gorąco chodzi zapocony, błoto/woda które chlapie po nogach i np brzuchu.
Iskra de Baleron, to pasuje idealnie ta pierwsza wersja. Zwłaszcza, że to cushingowa pani z długim futrem i może to od potu jest. Bo wilgoci ani w stajni ani na pastwisku nie ma.
Jak to się leczy?
SIWA FOLBLUTKA, leczy się po konsultacji z wetem.
On dobierze metodę do przypadku.
U mojej podziałało mycie bardzo ciepłą wodą z malasebem i suplementacja, tylko to było ładnych parę lat temu.
Więc najlepiej będzie jak wet na to rzuci okiem i coś zaleci.
Dziękuję. Wczoraj dopiero przesłałam zdjęcia, czekamy na naszą panią wet ale ponieważ to nie nagła sprawa to dopiero pod koniec tygodnia będę coś wiedzieć chyba, że dziś dostanę info telefonicznie. Dam znać czy to rain rot czy coś innego jednak.
Czy pamiętasz jak długo trwało leczenie i kiedy zaczęło odrastac "futerko"?
SIWA FOLBLUTKA, przypomnę że to było ładnych parę lat temu.
Pierwszy wet, mimo szczerych chęci, nie podołał.
Żadne auto szczepionki i zylexis nie pomogły.
Potem znalazłam takiego od chorób skóry.
Leczenie trwało kilka tygodni, bodajże 5.
Głównie polegało na myciu wg wytycznych i suplementacji. Odkaziłam też, na wszelki wypadek, cały sprzęt i wszystkie szczotki.
Podejrzewam że w otchłani tego wątku są moje posty z tamtego okresu.
SIWA FOLBLUTKA, nie mój post, ale brzmi jak zalecenia jakie dostałam: quantanamera,<b>Bob,</b> to samo miałam napisać, typowe objawy, przechodziłam swego czasu epidemię (cztery konie!) i wygląda toto diabelnie znajomo...<br>Rain rot się przenosi kontaktowo, więc nie tylko sprzęt, ale i ręce. Jeśli ktoś czyści jednego konia - zanim dotknie drugiego, musi wyszorować dłonie. Jeśli ktoś zamierza jeździć na oklep, to dziadostwo lubi się roznieść przez bryczesy. W siodlarni też w miarę możliwości czapraki gdzieś osobno. Ja padokowałam konie obok siebie, na szczęście się nie poroznosiło, ale właśnie przez ręce w stajni tak (załapał też niepadokowany ogier stojący w innej części stajni).<br><br>W miarę możliwości unikaj przykrywania koni derkami, nie smaruj niczym lepkim i pozostającym na skórze - to są bakterie beztlenowe, namnażające się w wilgotnym środowisku, więc wystarczy, żeby było czysto i sucho. Dobrze jest myć skórę antybakteryjnym mydłem, ale po tym koniecznie wysuszyć - papierowymi ręcznikami, albo... suszarką do włosów (nie żartuję). Jak u nas się coś takiego objawiło po raz pierwszy, to miałam czterech wetów, 2000 zł wydane na leczenie i epidemię szalejącą po kilku koniach przez ponad miesiąc, dwa trzeba było wykluczyć z użytkowania pod siodłem... Było coraz gorzej, więc przekopałam internet i w niecały tydzień udało się syfa zastopować, a w kolejny - wyleczyć (chociaż odrastanie sierści trwa jeszcze trochę dłużej).
Bardzo Ci dziękuję. Już chciałam kupować płyn MTG ale jeśli nie powinno się niczym smarować to poczekam ze wszystkim do piątkowej wizyty naszej wet.
U nas różnicą jest to, że nie ma strupków a sierść, którą wychodzi, wychodzi sama bez skornych części, po prostu sam włos. Wystarczy delikatnie pociągnąć i wszystko zostaje w ręku a skóra zostaje gładka bez włosa.
SIWA FOLBLUTKA, mój kuc kiedyś przy wymianie sierściuchy miał podobnie, na wewnętrznej stronie zadnich nóg. Niestety wyszedł mu grzyb z zeskrobiny. I z zalecenia pryskałam kuca imaverolem.
Na ten moment podejrzenie jest, że sierść wypada przez zaburzoną termoregulację związaną z długim włosiem przy cushingu. Jest podwyższone tętno, koń spocony i gorący pod długą sierścią. Krew pojechała do badania, czekamy, obserwujemy, wyczesujemy i smarujemy
SIWA FOLBLUTKA, nie wiem czy umiem w cushinga, ale skoro zaburzona termoregulacja to czemu jej nie ogolić skoro podwyższone tętno i koń się poci. Teraz takie upały, że w cushingowej sierści musi się męczyć... Jak dodatkowo zapakujesz ją w derkę (siatkę czy taką przeciw UV) to to raczej nie pomoże w termoregulacji.
Też polecam golenie. Zarówno pod kątem termoregulacji jak i higieny, jeśli to coś skórnego. Ogolony koń schnie szybciutko, łatwiej go utrzymać w czystości.
Już nie ma sensu golenia bo po dzisiejszym szczotkowaniu polowy włosów nie ma, jutro rozprawimy się z resztą. U nas było długo chłodno, w zasadzie ciepło zrobiło się w ostatnich dniach ale znowu ochłodzenie od jutra i deszcz. Derki potrzebuję bo jak znowu zrobi się ciepło to może się poparzyc od słońca zanim odrośnie włos. Następnym razem na pewno będę golić. Zobaczymy też co badania krwi powiedzą.
Iskra de Baleron, nie, tylko krew rozszerzona o pierwiastki i ACTH bo mozliwe, że po zmniejszeniu dawki leku znowu skoczył poziom i stąd ten problem. Pierwsze badanie po zmniejszeniu bylo idealne ale może przy dłuższym zmniejszeniu dawki znowu poziom skoczył
Witam Was.
Czy ktoś z Was miał do czynienia z czymś takim? Klacz w marcu do kwietnia miała grudę z którą jakoś sobie poradziłam, ale teraz borykam się z tym problemem. Zmiana występuje na jednej nodze tylnej. Zmiana większa od wewnątrz, a mniejsza na zewnątrz. Będę wdzięczna za opinie.
bertia, szczerze to nie wiem, musisz szukać. Ja je kupowałam dla kobyły z podobnymi zmianami kiedy weci mi już rozłożyli ręce i powiedzieli, że nie wiedzą co to. Przy czym ja je sprowadzałam z USA kiedy jeszcze nie były w polskiej dystrybucji.
Nie wiem w jakim wątku spytać. Czy ktoś ma pomysł co to może być. Koń ma parę guzków na plecach. Część z nich robi się większa a jeden był zlepiony ropą i robi się tam dziura. Konia to nie boli bardziej swędzi przy dotyku.