Anaa, a gdzie by musiała płacić 240 za jeden konkurs?? Idź spać Lala bo bredzisz 😉 Pojedynczy konkurs jak się jedzie poza rundą kosztuje 120 zł.
ewuś, można, ale lepiej nie przesadzać z tym, trochę wokali jest ok, dużo wokali może nie spotkać się z bardzo dobrym odbiorem. Nikt nie ma prawa za to wyeliminować, ale oceny artystyczne są wysoce subiektywne, więc warto się trzymać niezapisanych zasad 😉
Koniczka, o tym dokładnie mówię - że 240 na 2 konkursy (nie za rundę czyli 3) wychodzi jak 120 za konkurs czyli normalne zawody jednodniowe x 2 Czyli w sumie przy 2 startach zamiast 3 to owszem traci się jeden konkurs ale finansowo jest zupełnie znośnie.
Nie bredzę - ot - nie zrozumiałaś o co mi chodzi lamo :F
edit: bo myślałam, że płacić można tylko hurtem - za rundę - skoro za pojedyńczy jest 120 to ok, już wszystko jasne 😉
Zrobie trochę off ale pytanie: czy z Wawy (powiedzmy spod pałacu kultury) da się dojechać komunikacją miejską do bajardo? Chętnie bym się pojawiła w piątek ale samochodu ni ma 😉
MoniaaA, może być ciężko - co prawda przez augustówek przejeżdża jakiś busik ale nikt nie wie skąd to jedzie i jak często 😉 Najlepiej chyba zabrać się z kimś z voltowiczów :-)
Anaa, tylko problem bo nie bede sama jedna a z chłopem 😉
So, czy któryś z voltowiczów chciałby/mógłby zabrać dwie osóbki z Wawy (najchętniej okolice Pałacu Kultury ale jeżeli gdzieś indziej to poproszę o instrukcje - jaki autobus i gdzie dojechać - i dojedziemy 🙂 ) ? Jeżeli chodzi o godziny również się dostosuje (chociaż najchętniej zanim rozpoczną się zawody). Zależy mi również na odwiezieniu do Wawy po zawodach ( nie ważne gdzie, damy rade 😉 ) edit: mowa o piątku oczywiście.
Znam tego konia. Jest naprawdę bardzo ciężko chory - w 2007 roku stałam z nim w jednym pensjonacie. Później natrafiłam w sieci kilka filmików Czakrama pod siodłem, byłam pozytywnie zaskoczona, że udało się go reanimować - ale chyba nie na długo...
Około 1200zl na odczulanie, + pewnie przez jakiś czas jeszcze sterydy, inhalacje - drugie tyle w przeciągu 3-5 miesięcy. + jeszcze Suplementy - kupę kasy. 😕 .
Znam tego konia. Jest naprawdę bardzo ciężko chory - w 2007 roku stałam z nim w jednym pensjonacie. ..., byłam pozytywnie zaskoczona, że udało się go reanimować - ale chyba nie na długo...
Tak jest z końmi z COPD - w gorszych momentach sie wydaje ze juz koniec naprawdę,ale w dobrych warunkach i pod stałym nadzorem weta i sensownego wlascicela, w stałym treningu - naprawdę jeszcze można cos zdziałać. Zależy jaki ma stopień COPD i w jakim teraz jest stanie.
Co do Czakrama mam wrażenie, że bywa potrzebny, jak akurat za dwa, trzy miesiące mają być np. MPJ to się go uruchamia, junior jedzie a potem znowu z koniem problem... I jakoś wtedy znajdują się środki na reanimację i podleczenie, a potem cóż, wszystko wraca do normy. Bardzo, bardzo szkoda mi tego konia.
Szkoda ze tak utytulowany kon tak 'konczy', pamietam go z tego samego okresu co quanta. Wtedy juz byla walka o jego zdrowie, a byl to okres jesienno zimowy, wiec teoretycznie klimat nie powinien mu az tak przeszkadzac..