[quote author=Być. link=topic=1046.msg1390543#msg1390543 date=1336065638] Wg mojej cioci kasztan na nodze konia to grzybica w formie zaawansowanej. [/quote]
No, właśnie, prawie każdy laik dopytuje się co to takiego, co to za choroba i czy bardzo konia boli? 😁
też mnie ciekawi, skąd wzięła się nazwa czarna wodza 😉
a pani w Decathlonie myślę, że nie można mieć jednak za złe, bo oni tam nie pracują na konkretnych działach (poza szefami działów 😉 ) tylko generalnie "na sklepie" i trudno od nich wymagać znajomości całego asortymentu sklepu a już szczególnie specjalistycznego sprzętu. to tak jakby nas ktoś zaczął pytać o kółka od deskorolek 😉 albo o różnice między skarpetami do trekkingu :P
A w moim decathlonie pani doskonale znała asortyment i potrafiła genialnie doradzić.
Po dłuuugich prześmiewkach ("na konikach patatajasz? 🤣"😉 znajomy zdobył się na pytanie. - Jak to właściwie jest? - Z czym? - No... Jak się uczysz? - A jak ci się wydaje? - Nooo najpierw na tym sznurku... - ...na lonży... - A potem to z instruktorem? - 🤔 - No... On siada za Tobą.......czy jak? Wizja sześcionogiego koniojamnika w mojej wyobraźni - bezcenne. 😁
Nasz padok graniczy z ulica, po ktorej porusza sie wielu ludzi, wiec jesli cos sie dzieje z ktoryms z naszych koni (np derka sie porwie, kon ma rane na nodze) to jest prawie pewne, ze ktos zapuka do drzwi naszej stajni i nam o tym powie. Pewnego dnia przychodzi do nas pani, widac, ze jest czyms mocno poruszona, cala byla roztrzesiona twarz wrecz byla blada - panika totalna. - Prosze pani, jeden z waszych koni macha ciagle glowa i widac, ze cos sprawia mu straszny bol! Prosze pani, niech pani szybko biegnie, nieszczescie sie stalo! Wiec ja biegne, ile sil w nogach zobaczyc czy ten nasz kon umiera, czy co, patrze... a jeden z naszych walachow znalazl skarpetke (nie pytajcie mnie, skad, sama bym chciala wiedziec), zlapal ja w zeby i najzwyczajnie w swiecie sie nia bawil. 😀
ta historia poniekąd nadaje się do tego wątka, bo nie chcę zakładać kolejnego pt "debile vs konie"
Stoję w stajni, przez której teren przebiega ścieżka rowerowa. Latem mamy zatrzęsienie spacerowiczów i gapiów wszelkiej maści... Z racji tego, że pogoda ostatnio dospisywała - spacerowiczów było multum...
Czyszczę sobie konia w korytarzu. Przywiązany na 2 uwiązy - pyskiem do wyjścia. Staje przed wejściem baba z ok 8-10 letnim dzieckiem i w najlepsze "maca" mojego konia. Raz, drugi, trzeci...
W końcu mówię do niej "Proszę Pani, nie mam nic przeciwko, ale wypadałoby zapytać. Ja nie podchodzę do Pani dziecka i nie dotykam go bez pytania" (czyli w kulturalny sposób mówię jej żeby sobie poszła pobiegać...). Baba stoi dalej, stoi, stoi... w końcu mówi "mogę pogłaskać?" (no to już mi ręce opadły), więc odpowiedziałam, że jak już musi...
Dodam, że moj koń akurat jest grzeczny i nic mu się nie dzieje. Z resztą jak jakiś spacerowicz wydaje się wympatyczny itp to nawet czasem ucinam sobie gadkę z tymi ludźmi... ale ta baba grrr...
A najlepsze jest jak są zdziwieni, że im się mówi, że koń gryzie (bo i takie mamy...) albo, że ogrodzenie jest pod prądem... ohohho jaka zgroza...
Jadę konno przez wieś. Mój koń w niebieskim halterku i na to niebieski puszek. Stoi mama z małym dzieckiem: dziecko: o mamo, pomalowany koń mama: nie kochanie, nie pomalowany, tylko kaganiec ma niebieski
Jadę konno przez wieś. Mój koń w niebieskim halterku i na to niebieski puszek. Stoi mama z małym dzieckiem: dziecko: o mamo, pomalowany koń mama: nie kochanie, nie pomalowany, tylko kaganiec ma niebieski
Najlepsza zabawa dzieciaków- dotykanie pastucha i uciekanie z krzykiem. Po prostu nałóg mieszczuchów 😁 Podczas jazdy koń narobił. Dziecko1 się pyta: ,,A dlaczego konik zrobił kupkę?". Dziecko2: ,,A dlaczego ten koń nie poszedł do łazienki?". A gdy koń sika, większość dzieciaków się śmieje. A gdy koń wydaje przy tym różne odgłosy, to prawie nie tarzają się ze śmiechu 🤣
hitem było to, że jak ostatnio łaziłam po wybiegu szukając niebezpiecznych rzeczy, znalazłam całe wiadro mięsnych odpadów (przy wysokich temperaturach, trudno było z resztą nie znaleźć...) - widocznie ktoś myślał, że konik chętnie opitoli...
Tak sobie czytam ten wątek i sobie przypomniałam taka historie związaną z wałaszkiem którego trzymałam w przydomowej stajni. Dodam jeszcze, że mam braci starszych no i dodam, że konie mało ich interesują tak samo jaki ich znajomych. No, ale kiedyś przyszli do brata właśnie koledzy no i chcieli zobaczyć konia z ciekawości pewnie. podchodzą do boksu no i rozmowa: X: cześć koniu ! Y: Alle wielki !! (konik 164cm w kłębie no ale ok) X: To on czy ona ? JA: Wałach Y: co to znaczy? Ja: wykastrowany "on" X: patrzy "pod spód konia" no a tam wiadomo nie jest "to" tak widoczne jak u psa powiedzmy 😜 (po chwili zastanowienia) Ty ?! To jak on sika ??
myślałam że tam padnę xD no ale wytłumaczyłam mu na czym polega kastracja 😁
[quote author=-MS link=topic=1046.msg1394639#msg1394639 date=1336405803] Tak sobie czytam ten wątek i sobie przypomniałam taka historie związaną z wałaszkiem którego trzymałam w przydomowej stajni. Dodam jeszcze, że mam braci starszych no i dodam, że konie mało ich interesują tak samo jaki ich znajomych. No, ale kiedyś przyszli do brata właśnie koledzy no i chcieli zobaczyć konia z ciekawości pewnie. podchodzą do boksu no i rozmowa: X: cześć koniu ! Y: Alle wielki !! (konik 164cm w kłębie no ale ok) X: To on czy ona ? JA: Wałach Y: co to znaczy? Ja: wykastrowany "on" X: patrzy "pod spód konia" no a tam wiadomo nie jest "to" tak widoczne jak u psa powiedzmy 😜 (po chwili zastanowienia) Ty ?! To jak on sika ??
myślałam że tam padnę xD no ale wytłumaczyłam mu na czym polega kastracja 😁
[/quote] Mnie brat oskarżył, że kastrując konia, odebrałam mu radość życia i możliwość założenia rodziny.
Najlepsza zabawa dzieciaków- dotykanie pastucha i uciekanie z krzykiem. Po prostu nałóg mieszczuchów 😁 Podczas jazdy koń narobił. Dziecko1 się pyta: ,,A dlaczego konik zrobił kupkę?". Dziecko2: ,,A dlaczego ten koń nie poszedł do łazienki?". A gdy koń sika, większość dzieciaków się śmieje. A gdy koń wydaje przy tym różne odgłosy, to prawie nie tarzają się ze śmiechu 🤣
ja ostatnio bylam pierwszy raz swiadkiem jak koniczka (klacz kp) sikała... robila to tak intensywnie i z takimi dzwiekami, że tez mialysmy szok i ubaw no widzialam duzo razy sikajace konie, ale coś takiego jak ona odstawia to 👍 😜
kiedys tez jeden z walachow chcial siku podczas jazdy obozowiczów. to sprytny koń, wiec szybko wykminił, że jak się ustawia w pozycji "do sikania" to delikwent na grzbiecie nie każe chodzić i jest spokój. wiec stal tak co chwila i dluuugo... zanim się zorientowaliśmy, to już byla mala panika czy może jest chory... no nie moc sie przez godz wysikac? wysikal sie normalnie w boksie..sciemniacz ;] a dziekak na grzebiecie plakał, bo sie wszyscy smiali - bo sikanie pod siodlem to taka smeiszna rzecz przecież 😉
a drugi chodzil do toalety - jak chcial siku to nawet w klusie skrecal, chowal sie za drzewo i sikal, po czym normalnie wracal i pracowal poslusznie pod dzieckiem 😉
[quote author=horse_art link=topic=1046.msg1400262#msg1400262 date=1336900347] Najlepsza zabawa dzieciaków- dotykanie pastucha i uciekanie z krzykiem. Po prostu nałóg mieszczuchów 😁 Podczas jazdy koń narobił. Dziecko1 się pyta: ,,A dlaczego konik zrobił kupkę?". Dziecko2: ,,A dlaczego ten koń nie poszedł do łazienki?". A gdy koń sika, większość dzieciaków się śmieje. A gdy koń wydaje przy tym różne odgłosy, to prawie nie tarzają się ze śmiechu 🤣
ja ostatnio bylam pierwszy raz swiadkiem jak koniczka (klacz kp) sikała... robila to tak intensywnie i z takimi dzwiekami, że tez mialysmy szok i ubaw no widzialam duzo razy sikajace konie, ale coś takiego jak ona odstawia to 👍 😜
kiedys tez jeden z walachow chcial siku podczas jazdy obozowiczów. to sprytny koń, wiec szybko wykminił, że jak się ustawia w pozycji "do sikania" to delikwent na grzbiecie nie każe chodzić i jest spokój. wiec stal tak co chwila i dluuugo... zanim się zorientowaliśmy, to już byla mala panika czy może jest chory... no nie moc sie przez godz wysikac? wysikal sie normalnie w boksie..sciemniacz ;] a dziekak na grzebiecie plakał, bo sie wszyscy smiali - bo sikanie pod siodlem to taka smeiszna rzecz przecież 😉
a drugi chodzil do toalety - jak chcial siku to nawet w klusie skrecal, chowal sie za drzewo i sikal, po czym normalnie wracal i pracowal poslusznie pod dzieckiem 😉 [/quote] U nas Klakier co chwila się zatrzymuje "niby na siku" 😁.Ale konia który by skręcał za drzewo,żeby się załatwić to w życiu nie widziałam 👀.
2 dzień zawodów, a mój tata pyta czy dzisiaj będzie taka sama kolejność przeszkód jak wczoraj 😵 (oczywiście wcześniej mówiłam, że za każdym razem jest inna..)
Mefisto, za 1 razem tez sądziłam że poprostu wywiózł jeźdźca, zdziwieniem było że od razu się zatrzymał żeby sikać i wrócił sam grzecznie (jezdziec byl zbyt zszokowany zeby "sterowac" 😉 ) ale po 2, 3 razie już nas nei dziwiło. wstydliwy i już. co będa mu przyrodzenie oglądać... kazde dziecko wie wie, że siku to sie w krzaczki chodzi, a nei publicznie na środku placu, drogi 😁
[quote author=horse_art link=topic=1046.msg1400679#msg1400679 date=1336933437] Mefisto, za 1 razem tez sądziłam że poprostu wywiózł jeźdźca, zdziwieniem było że od razu się zatrzymał żeby sikać i wrócił sam grzecznie (jezdziec byl zbyt zszokowany zeby "sterowac" 😉 ) ale po 2, 3 razie już nas nei dziwiło. wstydliwy i już. co będa mu przyrodzenie oglądać... kazde dziecko wie wie, że siku to sie w krzaczki chodzi, a nei publicznie na środku placu, drogi 😁 [/quote] No dobra, niech chodzi,ja mu nie bronie 😂.
ja mam takiego kwiatka: czyszczę wałaszka na myjce, obok przechodzi damulcia z córuchnami w wieku ok 5 lat, damcia z koleżanką równie pstrą jak ona, no i patrzą na Quintusa: ale ładna klacz... ja się przez moment pokładałam ze śmiechu, damulka podchodzi i się pyta czy może pogłaskać, no to mówię, że może i pyta się, czy córcie będą mogły na niego wsiąść. odpowiadam, że nie, bo koń młody (6 lat), lubiący bryknąć i wysoki (około 175 cm). a ona sadza dzieciucha na grzbiet (koń bez siodła, przywiązany tylko do myjki), więc mówię, że tak nie można, bo to niebezpiezne i ja ściągam bachora, który już coś rudemu robił, bo tulił uszy. ona wielce nafoszona, czeka chwilę na trenera, żeby mu oświadczyć, że ona chce, aby jej dzieci jeździły na "tym rudym, wysokim". trener w śmiech, a damulka jeszcze widząc, że wchodzę do siodlarni, wskazuje na mnie i oskarżycieskim głosem "ona ściągneła mi dziecko z konia!", a trener zaczął mi bić brawo :P dzieciaki dostały jakieś spokojne konie, rudas łaził ze mną po trawie i się obżerał, ale babka jak wychodziła ze stajni w swoich 12 cm szpilkach była cała czerwona i przez przypadek weszła w kupę 😀 i pisk "co to?! aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!" 😀 i był ubaw do końca dnia...
a ona sadza dzieciucha na grzbiet (koń bez siodła, przywiązany tylko do myjki)
Że tak tylko spytam: baba zdążyła wsadzić dziecko na konia, który ma 175 cm, więc musiała trochę się natrudzić, żeby tego dzieciaka podnieść, a Ty zareagowałaś dopiero wtedy, kiedy już to dziecko na nim siedziało? 🤔wirek:
buuu.. Nienawidzę takich ludzi. Mnie też się pytają czy mogą się przejechać na tym koniku a jak im tłumaczę , że nie bo to jest koń prywatny to wielkie oburzenie i pretensje , że dziecku konia żałuję. 😵