ikarina wiesz mojemu koniowi to bardzo pomogło , gdy opona napiera na piasek koń probuje myślec i wyciągnąć ją silą mięśni , zaczyna ładnie pracować zadem podstawiać go pod siebie , pracują mięśnie zadu , klaty , grzbietu oraz nogi 🙂 praktykuje to od roku i jestem zadowolona 🙂 tylko nie wolno konia męczyć , on musi ciągnąć tą oponę a nie próbować się od niej uwolnić 🙂
ja tez nie do konca rozumiem, dlaczego tu i w watku na towarzyskich zostala ta metoda wysmiana. przeciez tak z konmi pracuje sie od lat. dwulatka sie lekko oprzega, wyrabia muskulature, kondycje. zaczyna sie z opona, konczy w lekkim zaprzegu. dzieki temu w wieku trzech lat mamy konia calkowicie gotowego do pracy, ktory przyjmuje kielzno, zna komendy glosowe, umie pracowac w lejc, nie ma przeciazonego aparatu ruchu (jak w przypadku zbyt wczesnego wsiadania), a wzmocnione miesnie sa gotowe na przyjecie ciezaru jezdzca. ale moze to metoda z czasow, kiedy zajazdka zajmowaly sie 90kg chlopy, a nie 40kg dziewczynki i kon musial byc do tego przygotowany inaczej niz trzykrotna lonza z siodlem.
o , widze że są tu ludzie którzy nie krytykują a przyznają rację katija i anai przynajmniej widać że znacię się na metodach co do młodych koni mój obecnie ma 4 latka i nie ma problemu z zadnymi mięsniami ani tymbardziej z grzebietem a znam konia który już w wieku 4 lat miał grzbiet tak spaprany, ze wet zalecił mu emeryturę na zielonych pastwiskach , i jezdziły tylko 25 kg dziewczynki . więc JARA ja również nie wiem co cię tak dziwi . bo lepiej jest konia przyzwyczaic do wysiłku stopniowo robić kondycje i "męczyć" mięsnie niż tylko lonża a pózniej siodło i wio ,
Ja też znam taką metodę. Może dawniej częściej stosowana, bo jednocześnie zwiększała wszechstonność konia? I mięśnie ćwiczył i przywykał do późniejszego oprzęgnięcia. To jedno z ćwiczeń w zajeżdżaniu. Nic dziwnego.
JARA, chyba nie wie ile waży opona 🙂 np taka od traktora. Żeby to uciągnąć, koń musi się bardzo napracować, właśnie dupskiem ruszyć, plecami 🙂 ciągnięcie super wyrabia muskulaturę, dość równomiernie i stosunkowo szybko.
Gilian o tak , i to bardzo , no niby sama opona waży coś ponad 70 kg , ale ona lezy na dworze przez co moknie i jest cięższa , na dodatek w piasku ziemi czy nawet na trawie wbija się troche w ziemie , no więc potrzeba trochę sił żeby to uciągnąć 🙂
Hmm, a co myślicie o treningu interwałowym? Np. 10 minut stęp, później 5 minut kłus, kilka minut galopu, krótka przerwa, znów galop i przerwa, dłuższa przerwa (np. 3 minuty zamiast 1) i powtórzenie kilka minut galopu, krótka przerwa, znów galop i przerwa, dłuższa przerwa, chwila kłusa i rozstępowanie.
wtrącę się co do zaprzęgania dzieciaków w ramach treningu.
zdziwiło mnie to właśnie w jednej ze stajni w irlandii (handlowo-treningowej), gdzie dwulatki zaczynały od podwójnej lonży a potem opony i lekkie bryczki : ] jako trzylatki normalnie szły pod siodło
jeździliśmy tam z szefem na tor kondycyjny, który był fajnie pomyślany - miał różne średnice okręgu wydzielone barierkami, bardziej w owal niż w koło i był na wzgórzu, miał lekko kopne podłoże... jednym słowem wszystko w jednym - praca pod górkę/ z górki, na podłożu wymagającym wysiłku i na mniejszym lub większym okręgu... ot
[quote author=horse_art link=topic=1042.msg1767557#msg1767557 date=1367846365] cavalloo, interwały, przerwy w treningu (step, rozluznienie) to raczej "norma" [/quote] W treningu interwałowym chodzi o krótki ale intensywny wysiłek, chwilę przerwy i znów krótki ale intensywny wysiłek.
Ja też znam taką metodę. Może dawniej częściej stosowana, bo jednocześnie zwiększała wszechstonność konia? I mięśnie ćwiczył i przywykał do późniejszego oprzęgnięcia. To jedno z ćwiczeń w zajeżdżaniu. Nic dziwnego.
No właśnie, koń się oswajał z robotą i ze strachami w mniej inwazyjny sposób (bez człowieka na grzbiecie, często ze starszym koniem w parze). Znajomy hucularz w podobny sposób pracuje - zimą oprzęga, wiosną oddaje mi do zajazdki i muszę powiedzieć że zupełnie inaczej się z takimi końmi pracuje, niż z surowiznami. Zastanawiam się czy moich przyszłych młodziaków też tak nie wdrażać do pracy.
cavalloo, ale - NAD CZYM PRACOWAŁ? Metoda interwałowa to tylko metoda, w sumie polegająca na tym, że przerwy na odpoczynek są stałe - a zmęczenie konia wzrasta. Pytanie jaką predyspozycję motoryczną chcesz wytrenować przy pomocy metody interwałowej i do czego to będzie potrzebne. Bo: 3 górki stępem, powrót stępem po płaskim i od nowa - to metoda interwałowa, szereg gimnastyczny - powrót stępem i znowu - to też metoda interwałowa, wyciągnięty na każdej przekątnej a dwie ściany spokojnym kłusem - to też metoda interwałowa, ba - seria dodań w galopie z równymi odcinkami roboczego galopu pomiędzy - to też interwały. Tam, gdzie konieczne kształtowanie różnych rodzajów wytrzymałości (czyli zdolności do wykonywania zwiększonego wysiłku bez spadku jakości) tam sensowna praca odbywa się przy użyciu pulsometru.
cavalloo, zapewne wzbudzę kontrowersje 😀iabeł:, ale pocieszę cię, że wśród jeźdźców/trenerów nie znam nikogo, kto by naukowe podstawy treningu sportowego naprawdę dogłębnie rozumiał (no dobra, wrotki deklarował znajomość rzeczy 🙂 i Piotr Piasecki zasadniczo nie myli pojęć (chyba), no i na pewno uogólniam). Wydaje mi się, że to przez to, że jakoś u koniarzy samo "ATP" wywołuje drgawki 😎. I to uwzględniając tych, którzy ukończyli AWF - znali na pewno, musieli zdawać egzaminy, ale chyba pamięć jakoś krótka. Umówmy się, że to przez fascynującą urodę sylwetki konia w ruchu zapomina się o nudnych rzeczach i głupich wykresach 🍴 Chociaż można znaleźć trenera, który skutecznie posługuje się (pozostałą z całej zdobytej?) wiedzą w praktyce, np. mój trener przygotował plan treningowy dla dziewczyny (nie w PL), która na jego podstawie przygotowała konia do MŚ w rajdach i zdobyła medal. Czyli się da, ale trzeba lubić/czuć potrzebę.
halo, uroda jest ważna 😉 Dziewczyny w wątku odchudzająco-rzeźbiącym (ludzi) potrafią mówić o interwałach w większym rozsądkiem. I znajdować materiały. I mieć jakiś plan co po co. Tylko przenikalność miedzy działem końskim i towarzyskim za słaba w tym temacie.
Co do ciągniecia opon,zaciekawilo mnie to,z tym ze nie mam szorów,uprzezy,macie jakis pomysl czy dało by sie zrobic je prowizorycznie? i jak przyzwyczaic,nauczyc konia chodzic z opona? obawiam sie ze wygladaloby to ucieczka i strachem przed straszna oponą..
arabianka Co do opon to może być problem z prowizoryczną uprzeżą ;] Wydaje mi sie że prowizorycznie to tu można tylko poinprowizować 😀 Co do strachu. Nie wykluczone. Najpierw chcąc zobaczyć jak koń zareaguje sprubowałabym trzymać w ręku i ciągnąc opone za koniem i w razie paniki puścić, bo jak sie taka prowizoryczną uprzęż założy (typu tu podwiązać, ty zawiązać tam podczepić) i koń wpadnie w panike to może być różny scenariusz :}