Forum konie »

Wilki prawda i mity

Teli Podejrzewam, że takie podejście "aaa ratunku WILK", a "aha, dziki. Ok. " Wynika z tego, że Wilk jest hm... demonizowany w kulturze? Ile to jest bajek w dzieciństwie, gdzie wilk jest "tym złym"? Wilk do tego jest w porównaniu z dzikiem bardzo rzadki (przez laaata był, i nadal będzie rzadszy), więc ludzie boją się... nieznanego. O dzikach słyszy się więcej, pojawiają się też w miastach, jak i na wsiach - wchodząc w szkody rolnikom. Ilość dzików też łatwiej oszacować, a i... chętniej się to robi, jako, że to zwierzyna na którą się poluje. Też osobiście bardziej obawiam się dzika (lochy z młodymi szczególnie), niż wilka. Miałam okres czasu, gdy dziki sukcesywnie rozbierały mi ogrodzenie na pastwisko, wypuszczając nocą konie i je strasząc. Konie przybiegały pod dom i spały pod moim oknem, bo tam się czuły bezpiecznie + obok był pies, który się z końmi lubi (w lato lubi spać koło domu, w domu mu za ciepło). Sama byłam świadkiem (akurat wstałam nocą do toalety i postanowiłam przy okazji wyjrzeć na dwór, co się dzieje u koni) - trafiłam na moment, gdy ogier chciał pogonić dzika ze swojego pastwiska, a dzik pogonił jego (zwierzak miał sporo szczęścia, że uskoczył, inaczej miałabym konia do szycia). No kurde. A parę wilków z jednym młodym spotkałam kiedyś w terenie, w momencie kiedy migrowały - zero zainteresowania mną i koniem, młode się majestatycznie wywaliło na pyszczek (za wysoka koleina była 😀 ) i poszły dalej. W terenie spotykałam też dziki. Ale różnica też była w... czasie wykrycia "zwierzaka" przez mnie. Wilków nie słyszałam, nie widziałam. Koń mi pokazał, że coś jest za nami i zrobił się niespokojny - odwróciłam się w siodle i je zobaczyłam, bo przechodziły przez drogę. Dziki słyszę z reguły już z kilku-kilkunastu metrów (zależnie od warunków, wiadomo), jak ryją albo "chrumkają", łażą po krzakach. I zwykle trochę modyfikuję wtedy ścieżkę, po której podróżuję z koniem. 😉
ha, faktycznie jest mitologizowany...

WILKOŁAK... napadający dziewica, psy/wilki rozszarpujące ludzi... i setki innych przykładów w książkach czy na filmach

Jakoś nikt nie nakręcił filmu o "DZIKOŁAKACH" atakujących dziewice, czy rozszarpujących biednych ludzi ;-)

po prostu dzik ma słabszy marketing  i PR -= taki z "ryja" niewygledny  a faktycznie jest ignorowany i przez to bardzo niebezpieczny...
Dodofon Albo chociażby Skoll i Hati (przypomniałaś mi pisząc "mitologizowany"😉 - Dwa wilki, ścigające Słońce i Księżyc w mitologii nordyckiej. Wg. wierzeń nordyckich, jeśli ta para wilków dopadnie swoje ofiary, nastąpi Ragnarok - koniec świata, który przeżyje tylko jeden mężczyzna i jedna kobieta. Fenrir, kolejny wilk, uwolni się z więzów i pożre Odyna ("najważniejszego" z bogów Nordyckich) w czasie Ragnaroku. I o tym nie trzeba czytać, ani się tym interesować - gdybym nie interesowała się mitologiami, na pewno poznałabym tą historię z najnowszego God Of War (gra na playstation 4, a graczy wśród młodego pokolenia jest sporo). Także "PR" wilków sięga dużo dalej niż współczesny świat (czasy najnowsze). O takiej roli dzika - nie słyszałam. W filmach fantasy ewentualnie pojawiają się człekokształtne postaci z głową dzika/jego kłami, ale ich przynależność do "dobrych" albo "złych" jest zwykle dość ruchomą kwestią. Nie są stale przypisane do "Big bad wolf", ani "superhero -squadu", że tak to ujmę. 🙂
To chyba wynika po prostu z tego, że nasi pradziadowie traktowali wilka całkiem serio.
Ja na hasło "strach przed wilkiem" mam podświadome skojarzenia śnieg-sanie-ciemno-do domu daleko-najpierw rzucą się koniom do brzuchów-... 😉
o takie dokładnie:



Jednak dzik to nie drapieżnik  ani mięsożerca, i historia jego konfliktów z rasą ludzką raczej ogranicza się do akcji obronnych nie zaczepnych.
Chociaz raz wystąpił w mitach greckich, jako potwór do pokonania dla Heraklesa.
kotbury - zgodzę się z Tobą po za jednym - u nas i saren i jeleni jest zatrzęsienie. Pasące się za dnia w zbożu jelenie, którym nie przeszkadza, że ja obok beluję siano czy pomiędzy końmi na pastwisku to u nas norma. W zimie przyłaziły do nas praktycznie pod stajnię, za dnia, stadem ok. 50 sztuk. Żarły na pastwiskach resztki po koniach i leżały i przeżuwały niczym krowy. Kilka dni temu wracając znad stawu spłoszyliśmy kilka samców niechcący, to wpadły nam między konie, rozwaliły ogrodzenie - szczęście tylko z jednej strony, z drugiej przeskoczyły, a konie sraczki z wrażenia dostały 😉. Jest zwierzyny płowej od groma to i są wilki.
Blucha , Nie nie zmieniłem zdania , nadal uważam ,że wilki nie stanowią zagrożenia dla ludzi , za to ludzie stanowią śmiertelne zagrożenie dla wilków. Przy okazji zaapeluję  do światlejszej części Re volty , że jak przyjdzie im spotkać wilka  w lesie  nieopodal wsi czy uczęszczanych dróg , to niech się nie przejmują kretyńskim prawem o zakazie płoszenie dzikiej zwierzyny ,tylko niech przepłoszą tego wilka w głąb lasu .
dzięki za odpowiedż, a możesz powiedzieć gdzie mieszkasz ?
jako ,,ciemniejsza,, część re-volty nie zgodze sie z tym płoszeniem, patrz link poniżej
https://gorzow.tvp.pl/38197398/dotkliwe-pogryzienie-wedlug-poszkodowanej-zaatakowal-ja-wilk
Z "Podwórka" http://istotne.pl/boleslawiec/wiadomosc/WnL/kolejny-atak-wilkow-tym-razem-w-ocicach

I Podlasie : https://www.topagrar.pl/articles/aktualnosci/wataha-znow-zaatakowala/


Dziki też kiedyś żyły w lasach, ale po co dzik ma się trudzić w szukanie pożywiania w lasach skoro  jakiś genialny przypadek dzika  odważył się wyjść z tego lasu i zakumał, że tu na zewnątrz lasu jest lepsze/więcej pożywienia. I tak pokolenia dzików wychodziły coraz dalej aż przestały bać się psów, ludzi, aut i miasta.
Parę dni temu kosiliśmy zboże, a dziki w ilości szt 10 czekały aż skosimy i będą sobie mogły przejść przez nasze pole. Czekały koło wózka na heder  😂 cwaniaczki. A moje psy mogły sobie poszczekać 😉

To samo z lisami....przecież lis nigdy by nie podszedł do gospodarstwa, a obecnie lis tylko czeka, aż zamknie się kury w kurnikach . Po co ganiać za królikiem pół dnia jak można przyjść do zagrody...przecież tam kury nie uciekają.

To samo będzie z wilkami.  I jak widać niektóre osobniki już wychodzą z lasu. Tylko, że wilków jest jeszcze mało (tak jak kiedyś dzików, saren) Też nauczą się, że na zewnątrz lasu zwierzęta nie uciekają . Wilki są pożyteczne w lesie! Dziki są pożyteczne w lesie. Niestety my im wystawiamy żarcie na tacy to co się będą wysilać idą tam gdzie dają, a nie tam gdzie trzeba ganiać. Rozwiązaniem byłoby ogrodzić lasy, ale to nie jest wykonalne :/

My planujemy ogradzać ziemię, więc sarny i dziki będą musiały cofnąć się do lasu albo wyemigrują dalej.
Blucha mi się już nie chce gadać z ciemniejszą stroną re volty , bo i po co , ciebie żadne merytoryczne argumenty nie przekonają , za to każda bzdura napisana w jakimś miejscowej bulwarówce jest faktem niepodważalnym . więc o czym mam z tobą gadać ? Przekonywać cie mi się nie chce , według mnie możesz po zastać w ciemnocie nadal .Życie już mnie nauczyło ,że pewna część populacji mimo wysiłków edukacyjnych i tak pozostanie na nie głucha , więc żyj sobie Blucha w swoim przeświadczeniu ,że wilki  porywają dzieci z podwórek . A mieszkam w puszczy Noteckiej i za płotem mam  dwie watahy wilków    od lat  🥂
niesobia konkretnie gdzie ? jak wstydzisz sie podać tutaj nazwę wioski to napisz na PW 🙂 czy w twojej okolicy te dwie watahy nie mają na sumieniu żadnej owcy, daniela , krowy, psa  ? czy tylko twoja opinia opiera sie na tym ze TOBIE nie zrobiły żadnej szkody pomimo tego ze np sąsiedzi psioczą i liczą straty.
dzieci nie porywają ale pogryzienie było chyab faktem ? czy tylko ,,wymysłem ,, bulwarówek ?
Blucha jesteś upierdliwa jak giez , ale dobra nie wstydzę się swojej wiochy  ,jest to Jasionna pod Wronkami i  od kilkudziesięciu lat wilki u nas już występują , ale jakoś nikogo nie zagryzły .
blucha W artykule poszkodowana twierdzi, że to był wilk. Twierdzi to słowo klucz - czy poszkodowana odróżnia wilka od zdziczałego psa o podobnym do wilka umaszczeniu/krzyżówki wilka z psem/ i tak dalej? Tego nie wiadomo. W akcie paniki, gdy działa adrenalina, można się pomylić, szczególnie, jak się nie jest ekspertem od psowatych (no mi byłoby obojętne co to, przede wszystkim skupiłabym się na obronieniu siebie, a dopiero potem może zastanowiła się co to było - jakby zwierzak już uciekł i opadłyby emocje). Tym bardziej, że dopiero "eksperci" czy tam "specjaliści" określą, co pogryzło poszkodowaną. A co do tego jak jest napisane w gazecie - robię w hm.. przemyśle tekściarskim, i doskonale wiem, że bardzo łatwo manipulować ludźmi na podstawie tego, co się napisze jako "artykuł" w gazecie czy na portalu. Poza tym, mam styczność z "dziennikarzami" z różnych miejsc (małe miejscowości, często ludzie którzy nie są wykształceni w kierunku dziennikarstwa) i szczerze, to dla mnie żaden dowód, że ktoś coś w gazecie/na portalu skrobnął. A gazeta ma zwykle mieć takie teksty i nagłówki, żeby ludzie wchodzili i czytali (kliknięcia się liczą), więc lepiej napisać "Wilki pogryzły.../Atak Wilków", niż "Zdziczały porzucony pies pogryzł kobietę". Pomimo, że nie ma pewności, że to był wilk.

Do tego jeszcze dochodzi jedna sprawa. Przyjmijmy, ok, wilk pogryzł np. dziecko. Tylko, że albo to musiał być "dziwny" wilk (chory/skrzyżowany z psem/wychowywany przez człowieka/ i tak dalej), albo... tak samo jak pies nie wytrzymał, bo go dzieciak prowokował. Ile to jest sytuacji, że gnojki rzucają np. kamieniami "dla zabawy" w zwierzęta? Albo pchają łapy "bo piesek", a "piesek" dostaje białej gorączki, bo narusza się jego przestrzeń osobistą? Każdy kij ma dwa końce.

No i oprócz wilków jeszcze - pamięta ktoś, jak było głośno, że do Polski przeniknął drogą lądową (migracja) szakal złocisty? Tu też bym się zastanowiła. Ludzie nie mają, albo mają, ale marginalną, wiedzę, jak wygląda wilk, jakiej jest wielkości, jakie umaszczenie może mieć - może komuś się po prostu pomyliło, a wilki dostają po tyłku? Takie luźne przemyślenie.
Wikusiowata Szakal Złocisty w pojedynczych migrujących osobnikach pojawia się w Polsce od dawna i  regularnie , nie jest to żadna sensacja tylko fakt  ,dobrze udokumentowane przez Instytut Biologi Saków PAN . Raczej na większą populacje szakali w Polsce nie możemy liczyć , bo jest za silna konkurencja lisów i jenotów , które lepiej sobie radzą w naszym ekosystemie . Szakal to raczej drapieżnik stepowy woli otwarte przestrzenie niż lasy .
niesobia Tak, to udokumentowany przez IBS PAN fakt, aczkolwiek był wysyp artykułów różnych "gazet" na ten temat w jakimś konkretnym okresie czasu (teraz nie jestem w stanie przywołać kiedy mniej więcej, bo Internet byłby szybszy jakby go wiadrami nosić 😉 ), stąd sformułowałam to tak, a nie inaczej. Miałam na myśli, że przy ataku "psowatego" na człowieka, człowiek pod wpływem adrenaliny później średnio będzie w stanie określić, czy był to umaszczony podobnie do wilka pies, czy konkretnie wilk, czy może nawet ten szakal. A o tym, jak gazety naciągają fakty dla klikalności już wspomniałam. Ludzie też mają tendencję do koloryzowania opowieści. Stąd mam ograniczone zaufanie do takich artykułów, jaki wstawiła blucha .

Szczególnie, że mam w pamięci moje spotkanie z wilkami, które przecież musiały jakiś czas przebywać w mojej okolicy (kolonia wsi, lasy, pola w formie kilku-kilkunasto hektarowych polan w otoczeniu lasu, niedaleko ostoja zwierzyny i obszar "Natura 2000" i "Warmińskie Buczyny" i tak dalej), zanim je spotkałam podczas, jak się domyślam, migracji. A szkód ani pogryzień nikt nie zanotował, a po lasach nie jeżdżę/chodzę przecież tylko ja. Jest klika stajni, gospodarstwo ze strusiami i innymi zwierzakami, ludzie też trzymają sobie po krowie/kilku krowach i tak dalej, kury. Dzieciaki latają gdzie chcą i jak chcą, przypadków pogryzień nie było. Prędzej przez wiejskie, puszczane samopas burki ewentualnie, ale to we wsi, nie na kolonii. 
U nas pojawił się drop, nie wiem czy już się bać czy mi całego owsa nie wydziobie 😉 Taka tam ironia w temacie zwierząt, co to je wytłukliśmy lata temu, a teraz ich rzekomo za dużo.
No bo rzeczywiście zdecydowana większość ,tzw ataków wilka jest bujdą lub mitem powielanym przez żądnych sensacji , a Blucha jest właśnie tego  przykładem   🤣  A jak już słyszę tekst ,że atak potwierdził lokalny myśliwy , to dostaje zajadów ze śmiechu   😁
wiesz niesobia widzę że nic sie nie zmieniło, jesteś widać w typie człeka ze złapiesz go za ręke a on będzie szedł w zaparte ze to nie jego ręka, wszyscy kłamią, media szukają tylko sensacji a państwo wypłaca odszkodowania na podstawie zdań laików, no co mozna szastać kasa , szkoda tylko ze jak mają wyplacić za szkody czynione przez inne zwierzeta to nie są tacy chętni, no ale przecież jak za wilki to zapewne dla sławy  😂
czy ta strona też publikuje same kłamstwa ? http://www.polskiwilk.org.pl/szkody-od-duzych-drapieznikow
żebyś nie musiał się trudzić to wkleje o co mi chodzi -
Rocznie wilki zabijają około 600 zwierząt gospodarskich. Szkody te sięgają 0,002% stanu krów i 0,06% stanu owiec w Polsce. Nie są zatem w skali kraju znaczące, natomiast w skali poszczególnych gospodarstw stanowią zwykle poważny problem. Dlatego niezmiernie ważne jest wprowadzanie na obszarach występowania wilków skutecznych metod ochrony inwentarza, zmodyfikowanych praktyk hodowlanych oraz usprawnianie systemu odszkodowań. Najczęściej atakowane są owce, kozy i bydło, rzadziej natomiast psy i konie.
Roczne kwoty odszkodowań wynoszą od 200-400 tys. zł

blucha akurat wkleiłaś link do organizacji, z której członkami miałam do czynienia (jestem biologiem z wykształcenia i co więcej specjalizowałam się z drapieżnikach - tyle, że mniejszych) jeszcze w trakcie studiów.
Faktem jest, że wilki z rozbitych watah lub przemieszczające się samotnie będą wybierać ofiary, które łatwiej im upolować. Natomiast duże grupy rodzinne (tam gdzie człowiek nie doprowadził kłusownictwem lub innymi nielegalnymi praktykami do przetrzebienia stanu) w naprawdę skrajnych przypadkach będą polować na ofiary, do których nie będą w stanie bezpiecznie wrócić i jeść przez kolejne kilka dni. Robiono badania wg. których wychodziło że silne watahy wolały upolować jelenia/łosia - bo najzwyczajniej łatwiej im było powracać przez kolejne dni do ofiary znajdującej się w środku lasu czy innym trudno dostępnym miejscu.
SDN Wilk np. w Beskidach robiło super robotę - bo w ramach działań edukacyjnych dla rolników rozdawali flary. ALE najciekawsze było to, że gdy dochodziło co do czego i odnotowywany był atak wilka na stado to nagle okazywało się, że flary stały w szopie - a potem lament, że wilki zagryzły owce i należy szybko zgłaszać szkodę - co by ze skarbu państwa poszło odszkodowanie. Akurat tą sprawą zajmowała się znajoma, która robiła badania związane z wilczą dietą w Beskidach. Niestety przez wiele lat wilki cieszyły się złą sławą, były demonizowane i przypisywano im wiele zdarzeń, których nie były autorami - głównie w wyniku braku świadomości.


PS. dodam, że wszystkim osobom, które chciałby w przystępny sposób zapoznać się z biologią wilków, a także dowiedzieć się, jak w niedalekiej przeszłości były traktowane te drapieżniki, to polecam popularnonaukową książkę Adama Wajraka "Wilki"

czy członkowie tej organizacji są kompetentni , rzetelni i wiarygodni ? czy to co publikują to nie bulwarowe newsy ?
Sabina i Robert siedzą w wilkach od lat i chyba nikt w Polsce nie zrobił tyle dla wilków i popularyzacji ich ochrony.
Natomiast zwrócić uwagę, że na tej samej stronie są wskazane konkretne sposoby ochrony - i tylko od ludzi będzie zależało, czy będą chcieli chronić swoje zwierzęta, w momencie kiedy wiedzą, że na ich terenie przebywają wilki.

Ps. nie uciekają również od trudnych sytuacji np. ostatniej historii z Wetliny http://www.polskiwilk.org.pl/aktualnosci,1475

czyli są ludżmi którym można wierzyć, prawda niesobia ? 600 zwierząt rocznie, czyli 50 szt miesiecznie, i w tych statystycznych 50 szt może znaleść sie mój koń lub ja,  bo nikt nie zagwarantuje że takich wilków ,,z Wietliny,, nie ma w naszych lasach więcej.
niesobia uważaj zajady są bolesne  😂
Ale serio? Blucha odnosze wrażenie, że czytasz wybiórczo i wyciągasz wnioski tylko takie, które Ci pasują. Wybacz, ale w tym momencie to taka dyskusja jak z obrońcą złodzieja, który wszedł do mieszkania i jeszcze ma pretensje do właścicieli nieruchomości, że obiad na stole nie był ciepły...


Ale jeśli już tak dyskutujemy to może dodam z tej samej strony następujący fragment:

"Identyfikacja sprawców szkód wyrządzanych wśród zwierząt gospodarskich nie jest łatwa. Bardzo podobne ślady na ciałach zabitych zwierząt pozostawiają bowiem także inne drapiezniki, m.in. psy. Ocenia się, że co roku psy zabijają w Polsce ok. 280 zwierząt hodowlanych - szczegóły znaleźć można w artykule opublikowanym na łamach Biological Conservation. W identyfikacji sprawców szkód pomocne mogą być metody genetyczne. Przykłady takich zastosowań badań genetycznych znaleźć można w artykule w Forensic Science International: Genetics."
Ja tam wolała bym spotkać w lesie wilka niż zdziczałego psa.
Ja tam wolała bym spotkać w lesie wilka niż zdziczałego psa.


Ja zdecydowanie też. Dzisiaj dwa "polskie owczarki niemieckie" wystartowały mi do kobyły. Jeden od zadu, drugi skoczył do pyska. Dobrze, że Bibi nie strachliwa a psy okazały się tchórzami i jak koń na hasło "bij" zeszczurzył się i machnął nogą to chojraki dały nogę. Miałam szczęście, nie powiem, przez chwilę zrobiło mi się gorąco a strachliwa nie jestem...
A wilka na żywo to bym chciała zobaczyć  😜 A wiem, że u nas są, zimą na granicy wsi i lasu tropy widują. I to ludzie, którzy wiedzą jak odróżnić, nie laicy.
Znajomy na rowerze spotkał watahę po obu stronach drogi w lesie, popatrzyli na siebie i wilki sobie poszły.
bjooork, super ze sie tu odezwalas :kwiatek: :kwiatek:

Wiem, ze w sumie ogolnie samo za siebie mowi, ale potrafilabys bardziej szczegolowo rozwinac ponizsze? Bo to jest niesamowicie, niesamowicie wazne przy jakiejkolwiek dyskusji o kontroli populacji, a o tym w ogole sie nie mowi i ludziom takim jak blucha pewnie nawet do glowy by nie przyszlo - a pozniej to wlasnie tacy ludzie beda plakac nad rozlanym mlekiem. Czy istnieje w ogole mozliwosc kontroli populacji bez rozbijania watah? Jesli nie, to czy mozna powiedziec, ze jakiekolwiek proby kontroli populacji prawdopodobnie zwieksza ilosc atakow na zwierzeta gospodarskie, nie zmniejsza?
Faktem jest, że wilki z rozbitych watah lub przemieszczające się samotnie będą wybierać ofiary, które łatwiej im upolować. Natomiast duże grupy rodzinne (tam gdzie człowiek nie doprowadził kłusownictwem lub innymi nielegalnymi praktykami do przetrzebienia stanu) w naprawdę skrajnych przypadkach będą polować na ofiary, do których nie będą w stanie bezpiecznie wrócić i jeść przez kolejne kilka dni.


O neciskach dla fotografow w ogole nie wiedzialam - bardzo smutne, ale wiem ile kasy siedzi w fotografii i ze tu chodzi o wiele wiecej niz lajki na instagramie... takie dokarmianie wilkow jest jakos regulowane prawnie?
bjooork nie czytam wybiórczo i nie staram sie udowodnić że wszystkie szkody wyrządzone są przez wilki, wiem ze każdy taki przypadek jest badany i że w większości wychodzi że to nie wilki, ale  są również szkody spodowane przez nie, udowodnione przez specjalistów, ja to wiem, ja próbuje pokazać takiemu jednemu tutaj że nie tylko są to sensancje bulwarówek i pisanie że wilk to taki niegrożmy, leśny misaczek, bojący sie człowieka i siedzący w głębokiej głuszy to nieprawda,  to ze obawiam się ze mój dobytek w postaci moich zwierząt, bo może być zagrożony, to nie mój wymysł a realne zagrozenie.
a wszystko to ma swój początek dwa lata temu, gdy wspomniany osobnik wyśmiał podlinkowany artykuł w którym hodowcy koni z mojego województwa wilki zeżarły żrebie, i jego męskie ego nie dopuściło do tego aby jednak uznać racje specjalistów, nie jakiegoś leśniczego,, którzy przeprowadzili wnikliwe badania i orzekli że była to robota wilków, bo przecież wszyscy są tępi i głupi tylko on jeden WIE

tak jak napisano w artykule, ok 600 szt w roku, w skali kraju to niewiele ale jednak nie mówcie że tego nie ma.
Blucha manipulujesz informacją , danymi i ogólnie [CIACH] . Nikt nie twierdzi ,że wilki nie czynią szkód gospodarskich , ale po pierwsze większość tych szkód jest im przypisywana , ale nie wilki je czynią { weź chociaż przykład  sławetnej Indiany jak to swoją padlinę chciała wilkom przypisać , potem zeszła na psy jak się okazało ,że niema wilków w okolicy }   Rolnicy bardzo często manipulują zgłaszając szkody  , bo za wilka odszkodowanie się od państwa należy , ale za zdziczałego psa sąsiada już nie , tak jak i  za złamaną na pastwisku nogę , więc opłaca się oskarżyć  wilka tym bardziej, że to mistyfikacja łatwa do przeprowadzenia . Gówno prawdą jest ,że każda potencjalna ofiara wilka jest badana genetycznie   . Dwa; ostatni prawdopodobny atak wilka {Wściekłego } na człowieka notowany był w  Polsce w latach pięćdziesiątych , więc człowiek nie jest   potencjalną zwierzyną dla wilka , jeleń spotkany na rykowisku , zdziczały pies, odyniec lub locha z małymi jest większym zagrożeniem , niż  przypadkowo spotkany wilk. bo takie ofiary rok w rok się notuję , ale  o wilkach jakoś nie słychać . No i Trzy tam gdzie zwierzyna gospodarska padła rzeczywiście ofiarą wilka , to główną odpowiedzialność ponosi człowiek , bo trzeba być totalnym idiotą , albo mieć w dupie swoje stado licząc na odszkodowania ,żeby zostawiać na noc niestrzeżone stada owiec  czy innego bydła  pod lasem gdzie wilki występują , no i cztery to mam pytanie do ciebie Blucha  , co ci te wilki takiego zrobiły ,że z taką zaciętością rozpowszechniasz fałszywe plotki na ich temat ? Masz syndrom Czerwonego  Kapturka  , wilk ci babcie [CIACH]  ❓

Hamuj się.
z takimi wulgaryzmami idż porozmawiaj z Indianką.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się