To przypadek jeden na milion. Byłem ostatnio na hubertusie i kon stał i drugi go konno w tylna nogę i krew zaczęła się łac kon został obandarzowany i nic mu nie jest noga jest trochę osłabiona przez to ze rok temu na hubertusie miało miejsce takie samo zdarzenie i wystarczy ze lekko konie go jakiś kon i krew odrazu leci ale nic mu nie jest
Mój właśnie na ulanskiej imprezie dostał kopa prosto w koronke, kopyto pękło plus krwiak. 2 tygodnie w boskie bo koń nie mógł stanąć na nodze tylko leciał na trzech, najróżniejsze antybiotyki, bo nie wiadomo czy to się kiedykolwiek zagoi. Nawet pisalam ze znajomą która leczyla konia akupunktura, bo nic nie pomagało. Całość leczenia wyniosła pewnie kolo 500 zł. A efektów w sumie niewiele. Konie to są takie zwierzęta, że nawet jak się wszystko zabezpieczy to i tak sobie krzywdę zrobią.
A jeszcze co do ulanskich planów to mój dobry znajomy obciąl na zawodach kawaleryjskich koniowi ucho. A naprawdę jeździ bardzo dobrze, koń ułożony. Sekunda wystarczyła i kon podniósł głowę o 10 centymetrów w momencie cięcia. Tez gruba kasa na to poszła, bo trzeba było przyszyc, smarować najróżniejszymi maściami, bo okropnie się babralo. Trzeba z góry zakładać że koń coś sobie zrobi, takie życie.
ramires u Ciebie rozwiązanie proste, amputowac nogę która kopnela drugą 😉
Jeden na milion... no to chyba masz mały problem ze statystyką. Wiele osób w tym i Twoim drugim wątku podało wiele takich wypadków, a jest nas (czytających Twoje posty i dopisujących) może kilkadziesiąt. Nikt tutaj nie chce uprzykrzyć Ci życia. Sama dostałam pierwszego kuca w wieku 13 lat, tylko kluczowym słowem jest DOSTAŁAM. Od rodziców, w pełni wspierających moje hobby. Nie mieli pojęcia o chowie koni, więc koń stanął w pensjonacie, gdzie inni pomagali mi w jego pielęgnacji, a jazdy miałam z trenerem, który miał za sobą starty na olimpiadzie. Nie chodzi mi o to, żeby się przechwalać, a jedynie chcę Ci pokazać, że da się mieć swojego konia za dzieciaka, ale trzeba mieć od cholery wsparcia, pomocy i doświadczonych ludzi, a przede wszystkim zaplecze finansowe. (a i tak uważam moich rodziców za skrajnie nieodpowiedzialnych 😁 )
Jeżeli się uprzesz i w końcu kupisz tego konia, to postaw go chociaż u osoby, która ma doświadczenie w ich chowie/hodowli. Czyli z tego co zrozumiałam, to u tego pana.
TheWunia ale to by trzeba w piłę zainwestować... eh te pieniądze!
Nie chodzi mi o to, żeby się przechwalać, a jedynie chcę Ci pokazać, że da się mieć swojego konia za dzieciaka, ale trzeba mieć od cholery wsparcia, pomocy i doświadczonych ludzi, a przede wszystkim zaplecze finansowe. (a i tak uważam moich rodziców za skrajnie nieodpowiedzialnych 😁 )
Zaskakująco dużo osób, które dostało konia w młodym wieku mówi to samo i ja zdecydowanie się pod tym podpisze. Moi rodzice byli poprostu za miętcy 🤣 trzeba było powiedzieć nie i koniec, a tak to najpierw dzierżawa, potem kupno i w pensjonat, a teraz mieszka cała ferajna z nami. No ale przecież teraz jak ich sprzedać, przecież ktoś inny napewno by im krzywde zrobił 😉 Człowiek uczy się na błedach, szkoda tylko, ze tak ciężko przychodzić uczyć się na cudzych 😎
Łatwo ci powiedzieć bo miałaś swojego Konia i właśnie rodzice ci kupili a ja sam kasę na niego uzbierać za mało jest ludzi którzy chcą wspierać osoby z takim hobby jak ja i to chłopak jeszcze ale trudno nie podam się dopóki walczysz nie jesteś przegranym a co myślicie o adopcji konia który może być wykorzystywany pod siodło 😉
do ciebie dalej nie dociera ze kon miec najlepsze warunki, pasze, wszystko dopilnowane a i tak chorowac? i to nie w przypadku jeden na milion tylko tak po prostu
naprawdę sądzisz że nie wiemy jak unikac kolek? wiemy, robimy to, a konie i tak kolkuja myslisz ze jestes tak wyjatkowy ze tobie sie to nie przydarzy?
przypomnialo mi sie jak Quoniara uczyla lostak lotnych 😉
widzisz, mnie rodzina nie wspierala i nie kupila mi konia - mialam dokladnie tyle samo lat co ty jak nauczylam sie jezdzic i nikt nie kaze ci sie podawac tylko rozwijac hobby w sposob ktory bedzi edla ciebie po prostu korzystniejszy
bo kupujac teraz konia kosztem wielu wyrzeczen i trzymajac go "na slowo honoru" fundujesz sobie nie tyle weilka frajde co wielki obowiazek bo nie majac wystarczajaco funduszy, ladujac wszystko co masz w biezace utrzymanie konia blokujesz sobie droge rozwoju lepiej pojezdzic jeszcze troche na cudzych, zainwestowac w nauke siebie i potem kupic konia kiedy bedziesz wiedzial wiecej, potrafil wiecej i moze mial wiecej kasy
konie z adopcji to w 99,99 przypadkow konie po przejsciach, kontuzjach, wymagajace jeszcze wiecej troski i pieniedzy niz "zwykle"
Mój koń rozwalił sobie koronkę w lewym tyle sam inną swoją nogą, rozciął sobie oko również sam bez niczyjej pomocy, koń w stajni w której stałam się oskalpował sam, innego konia przy nim nie było, skoro jeden ma milion to chyba pora żebym w totolotka zagrała takie mam szczęście.
Dobra koniec juz wiem ze konie chorują ale nie każdy musi chorować są konie które choroba często a są takie co i chora zaskoczony albo i wcale ja jeżdżę na takim co nie miał ani razu poważaniejszej choroby od przeziębieniq zależy jak się o konia dba i do czego służy i to ze jezdze na nim 3razy w tygodniu pod rząd nie zaszkodziło mu przez 7 lat jazdy i kon ani razu nie chorował pozdrawiam
Wszyscy piszą tu cały czas o coby nie mówic poważniejszych, niezapowiedzianych i przede wszystkim bardziej kosztownych urazach ale nie zapominaj, że najczęściej są to drobnostki które dzieją sie często (jak u ludzi). Zadrapanie, podbicie, gnijące strzałki, opuchlizny, naderwania, gruda, katary, kaszle... To wszystko też kosztuje i takie choroby też trzeba brać pod uwagę. Dlatego uważam, że wśród tych twoich znajomych co to ich konie nigdy nie chorowały to oni takich drobnostek nie widzieli lub nie chcieli widzieć a tym bardziej leczyć...
Łatwo ci powiedzieć bo miałaś swojego Konia i właśnie rodzice ci kupili a ja sam kasę na niego uzbierać
Kurde, może to okrutne, ale taka jest rzeczywistość i trzeba to czasami zaakceptować. Życie nie jest sprawiedliwe! Jedni mają tyle kasy, żeby się wozić na swoich 5 koniach po zawodach międzynarodowych, innych stać na utrzymanie swojego rekreacyjnego tuptusia, a innych zwyczajnie na to nie stać i muszą jeździc na koniach szkolkowych/dzierżawionych. Kupowanie swojego zwierzaka na siłę jest bez sensu, szczególnie bez wsparcia ze strony rodzicow. A dzierżawa może Cię dużo więcej nauczyć, dużo mniejszym kosztem.
I CHOROBA NIE ZAWSZE ZALEŻY OD TEGO JAK SIĘ O KONIA DBA edit: przepraszam wszystkich, poniosło mnie, no ale ile można
Jak kon ma kaszel katar wystarczy a oniego zadbać nie trzeba odrazu podawać drogich leków. Ja tez ma katar i kaszel i tylko herbata z cytryna i malinami i daje rade i po tygodniu zawsze przechodzi. CHYBA ZE JEST poważniejsza choroba wtedy trzeba leczyć drozszymi lekami. Powiedz ze dbamy ale tak nie było nie którzy mają zawału a przez co bo za ciężko pracują i serce nie wytrzymuje stresu i obciążenia fizycznego i psychicznego. Choroby u ludzi i koni nie biorą się od tak myślisz ze jak byś się ubrała ciepło.to by cię nie zawialo i była byś zdrowa a tak to nie uwierzysz się ciepło i cie zawieje i zaraz z nosa leci. I CO I POWiesz mi ze to nie zależy od ciebie tylko od tak się wzięło przeziębienie jak dalej tak myślisz czy będziesz dbał czy nie to i tak zachoruje musi ci zachorować bo nasze chorują to i twój musi niektórzy tu jesteście śmieszni sory ale taka prawda
donkamilos127, doinformuj się proszę co to jest zawał. To chyba ty sobie doczytaj bo napisałem dobrze ze może dojść w skutek zdenerwowania..... I to co jeszcze tam napisałem to wpisz sobie w necie i poczytaj trochę
podtrzymuję. To ty w takim.razie napisz co to.zawał nie problem wpisać w Google i wleic napisz co ty o.tym wiesz ale i tak.Google ci pomoże gowno wiesz tak naprawdę
donkamilos127, noo kaszel i "katar" u konia to jak myślisz, że się jak u człowieka leczy to gratuluję. Konie nie kaszlą od byle czego. Wysięk z nosa - u ludzi nazywany katarem to też nie jest od "przewiania" hahah.
donkamilos127, możesz mi wyjaśnić związek między zdenerwowaniem a ograniczeniem przepływu krwi powodującym niedokrwienie serca? bo tym właśnie jest zawał? mylisz pojęcia i to grubo. Pozdrawiam z karetki, ratownik medyczny.
donkamilos koń przyjaciółki: zwykły kaszel i katar skończył się zapaleniem płuc, koń był w tak złym stanie że wisiał, sam nie był w stanie ustać, źrebak koleżanki: tez sobie lekko kasłał a skończyło się na płukaniu oskrzeli na klinikach oba konie leczone od początku, oba zadbane, obie właścicielki chuchają na nie i dmuchają a mimo to zwykłe przeziębienie zmieniło się w poważny problem. Owszem to nie jest tak że koń będzie Ci chorował non stop, to akurat mało prawdopodobne, chodzi bardziej o to że ta poważna choroba jest zwykle niespodziewana. Problem z chorobami polega na tym że bakterie i wirusy są wszędzie, dlatego stosujemy profilaktykę i konie szczepimy, pasożyty też są wszędzie, dlatego konie odrobaczamy ale to tylko profilaktyka. Twój koń będzie miał kontakt z innymi końmi, ty dbasz, ktoś inny już mniej i to wystarczy żeby twój koń złapał grzyba, świerzba, pasożyty czy katar, wystarczy jeden teren, wbity kleszcz i już twoje dbanie nie ma wpływu na stan zdrowia konia.
donkamilos odpowiedz proszę na jedno pytanie. Jeżeli podważasz zdanie ludzi mających wieloletnie doświadczenie z końmi, ratowników medycznych czy też ludzi związanych z weterynarią, którzy znajdują się na tym forum, to kto jest dla Ciebie autorytetem? Kto jest w stanie przemówić Ci do rozsądku? Bo jeżeli pozjadałeś rozumy i wiesz wszystko najlepiej, to po co w ogóle pytasz? Chcesz się z nas ponabijać? 🤔wirek:
Akurat przyzwyczajenie do jednej pory zadawania paszy tresciwej ma podloze tylko psychologiczne a nie fizjologiczne o ile kon ma prawidlowy czyli staly dostep do paszy objetosciowej :-). Kon nie wydziela sokow trawiennych jak pies ;-) . Bzdura ze od przesuniecia kolacji dostanie wrzodow.
Te znane Ci konie, o których mówisz donkamilos127 nie "nie chorowały" - one chorowały, tylko Ty jak i otaczające Cię "autorytety" tego nie zauważyły, bo się nie znacie.
15-latek jak sobie wbije coś do łba, to żadne nawet najmądrzejsze forum mu nie pomoże. 😤 Dorosłych nie posłucha a równych mu wiekiem ma w d....... U niego przecież będzie inaczej.
Kupi i się przekona. Tylko konia żal. Szkoda czasu.
A może nie szkoda ? Może inni poczytają i będą choć trochę mądrzejsi.
Akurat przyzwyczajenie do jednej pory zadawania paszy tresciwej ma podloze tylko psychologiczne a nie fizjologiczne o ile kon ma prawidlowy czyli staly dostep do paszy objetosciowej :-). Kon nie wydziela sokow trawiennych jak pies ;-) . Bzdura ze od przesuniecia kolacji dostanie wrzodow.
Dokładnie. Trzymając konia we własnej stajni karmiłam je w różnych godzinach (zbliżonych, ale bez przesady). Na zawodach też nie trafi się w karmienie "jak w pensjonacie / w domu" bo akurat konkurs wypadnie podczas obiadu...
ps. tak sobie wyobraziłam: taki WKKWista w połowie crossu 1* (mniej więcej pora obiadu przy założeniu że idziemy od Lki) zatrzymuje się, bo wybiła 13 i trzeba konia nakarmić i koniec i nie ma przebacz 😁 Albo Lkowiec sobie czworobok jedzie i nagle przerywa, bo standardowa pora śniadania akurat 😉
U mnie w sumie pora jedzenia w pewnej mierze zalezy od pogody 😉 Bo jak jest tak cudownie jak teraz to dostaja wcześniej, żeby nie stały na tym dworze. Wiadomo, ze pory są zbliżone, ale nie jest to jakoś jak w zegarku. Ale faktycznie w większości książek typu "mój koń" to jest napisane, że musi być o jednej godzinie 😉
[quote author=_Gaga link=topic=96743.msg2257366#msg2257366 date=1420299126] Akurat przyzwyczajenie do jednej pory zadawania paszy tresciwej ma podloze tylko psychologiczne a nie fizjologiczne o ile kon ma prawidlowy czyli staly dostep do paszy objetosciowej :-). Kon nie wydziela sokow trawiennych jak pies ;-) . Bzdura ze od przesuniecia kolacji dostanie wrzodow.
Dokładnie. Trzymając konia we własnej stajni karmiłam je w różnych godzinach (zbliżonych, ale bez przesady). Na zawodach też nie trafi się w karmienie "jak w pensjonacie / w domu" bo akurat konkurs wypadnie podczas obiadu...
ps. tak sobie wyobraziłam: taki WKKWista w połowie crossu 1* (mniej więcej pora obiadu przy założeniu że idziemy od Lki) zatrzymuje się, bo wybiła 13 i trzeba konia nakarmić i koniec i nie ma przebacz 😁 Albo Lkowiec sobie czworobok jedzie i nagle przerywa, bo standardowa pora śniadania akurat 😉 [/quote] a ja chcę mieć konia do rekreacji czytaj uważnie chyba normalne że jak jedziesz w teren to dajesz trochę wcześniej albo jak masz zawody to nie polecisz dać koniowi jeść w tym czasie doszukujesz się podtekstów tylko aby kogoś upokorzyc i pokazać że nie ma racji