Julie ano ciekawe, skąd się dowiedział. Raja usłyszała o tej koncepcji od dzieciaków mojej siostry, które z kolei usłyszały ją od koleżanek które są katoliczkami. Ot, poczta pantoflowa 😀 Raja jeszcze nie ma wyrobionego poglądu na te sprawy, ale ona jest typem raczej nie rozmawiającym poważnie. Lubi paplać i robi to cały czas(to po tatusiu 😁 ), ale jak wchodzą "poważne" tematy to unika wyrażania swojego zdania jak ognia 😉 Raczej jest typem który albo sprowadzi rozmowę od razu na tory żartu, albo będzie siedzieć i słuchać ale się nie wypowiadać(to po mnie 😁 ). Inna sprawa, że z braku wyboru młoda idzie do szkoły nastawionej mocno na katolicyzm(jak 3/4 szkół tutaj), więc na pewno te tematy będą wychodzić i się pojawiać. U nas w domu się raczej o tym nie rozmawia, święta obchodzimy w ramach tradycji i fajnego okresu w roku na spędzenie czasu rodzinnie, ale nie obchodzimy ich w znaczeniu religijnym. To ona zdecyduje kim chce być i w co wierzyć, jedyne na co ja postawiłam to próby wyjaśnienia jej jak najrzetelniej na czym konkretna doktryna czy religia polega. A co ona wybierze- kto wie 😉
U mnie usłyszała w przedszkolu, za co zadałam pytanie paniom - czy to już katolickie przedszkole... Moje dziecko niestety przeżywa motyw śmierci bardzo. Próbowałam mówić, że nie wiem, że nie wiadomo, itp, itd, ale było za dużo żali, i u nas stanęło na reinkarnacji. I powiem Wam, że to świetny motyw jest, bo jak jest niegrzeczna to odgrażam jej się, że odrodzi się jako karaluch albo pokrzywa. Ciekawa jestem jak będzie w szkole, bo rzygać mi się chce na tematy pt - zaczynamy rok szkolny od mszy 😲
Ja, jako "naczelny antykatolik we wsi', też mam z tym problem. Ostatnio mnie wmurowało, bo mój syn nagle ni z tego, ni z owego bawi, się bawi i wyjechał z tekstem "Panie Boże ... i cośtam o dostąpieniu łaski"... okazało się w rozmowie, że ponad pół roku temu z przedszkolem obchodzili dni autyzmu (wycieczka, baloniki) i przedstawienie, które im odegrały dzieci z jakiejś tam szkoły było mocno religijne. Nie będę robić afery po takim czasie ale serio nie wymagam aby usunąć śpiewanie kolęd czy jasełka z repertuaru przedszkolnego, ale przynajmniej chciałabym mieć wybór i wiedzieć wcześniej i tego dnia nie posłać dziecka.
Co do śmierci to rozmawiamy o tym z dziećmi. Mówimy, że generalnie umrzemy jak one będą duże, ale ze względu na mnie przygotowuję je też na "szybszy" wariant. Mówię, kto im wtedy pomoże ale zawsze wyliczam też, co już potrafią, czyli z czym dadzą sobie radę same.
I powiem Wam, że to świetny motyw jest, bo jak jest niegrzeczna to odgrażam jej się, że odrodzi się jako karaluch albo pokrzywa. No dokładnie, wersja z reinkarnacją wydaje się być całkiem fajna dla dzieci. 😁 Ale to Gabryś od razu włożył między fruwające w niebie aniołki i jednorożce.
Ja jestem bardzo liberalna w kwestiach wierzeń i kiedy moje dziecko wyraziło chęć uczęszczania na lekcje religii w przedszkolu nie widziałam żadnego problemu. Jednak stwierdzam, że Marcel jest coraz bardziej zindoktrynowany, a mój mąż wręcz twierdzi, że "tym dzieciom robią pranie mózgu". Np. moje dziecko autorytatywnie stwierdza: "Bóg stworzył świat i to jest prawda, bo ja się o tym uczyłem na religii, a ty nie wiesz, bo na religię nie chodzisz."
No i dyskutuj z takim argumentem. Na razie staram się mu tłumaczyć, że ludzie mają różne wierzenia, istnieją różne religie i jest to tylko kwestia wiary, nie faktów.
ElMadziarra, dzieci w wieku wczesnoszkolnym najczęściej traktują słowa uslyszane w szkole jak świętość, obojętnie, czy chodzi o Panią od edukacji wczesnoszkolnej, katechetę czy anglistę. Tak więc niekoniecznie chodzi tu o indoktrynację czy pranie mózgu.
No i stało się. Dziecko trafiło do klasy popołudniowej. Zajęcia od 11:30 do max 15:50. A rano swietlica. Ja jeszcze nie ogarniam. Nie daje po sobie poznać ze nie kumam bazy i nie wiem jak to będzie. Na szczęście syn ucieszony wizja świetlicy. Ciekawe na jak dlugo
Mój w technikum druga klasa. Zajęcia od 12😲0-20😲0 !!! MASAKRA. Kiedy on ma się uczyć? Po tej 20😲0 jak wróci zmęczony, w ciemną noc zimą? Rano znając go, to będzie spał do 9:30. Z jego tempem, to zanim wstanie zje, to trzeba będzie wychodzić. Kiedy ja mu korki poumawiam?? Która nauczycielka będzie miała rano czas? A kto go na te korki zawiezie rano? Beznadzieja.
tunrida, calkiem bezsensu te godziny zajec! 🤔 Ja tez mialam duzo zajec codziennie w liceum, bo chodzilam do 'plastyka', wiec dochodzilo malarstwo, rzezba, kowalstwo, itd, ale chodzilismy na 8, wiec konczylismy o 15, a to i tak bylo dosc duze obciazenie pamietam.
Kazałam sobie pokazać ten plan, bo coś za długo i za dużo tych lekcji i mi się wierzyć nie chciało. I słusznie. Nie jest tak źle. Dwa razy do 18😲:, 2 razy do 19😲0 i raz do 20😲0 🙂 Przesadzał gówniarz 🙂 I to nie od 12😲0, tylko i od 13😲0 i raz od 14😲0. Ostro przesadził. Z ciekawostek- jest w technikum informatycznym. Na cały tydzień jest: 3 godziny polskiego, 3 godziny matmy, 3 godziny angielskiego, 1 godzina niemca, 2 godziny fizyki, 3 w-fy i 2 religie. Reszta to przedmioty zawodowe. Z religie go wypisuję, na szczęście jest albo na początku albo na końcu! Uf... A korki dostanie z polaka, matmy i fizyki. W jego szkole matury nie zdała prawie połowa dzieciaków!!! A miało to być najlepsze technikum w mieście! W tym roku na maturach wypadło najgorzej! Dziecka szkoła stresuje mnie najbardziej ze wszystkiego w moim dorosłym życiu. 🤔
Mój w technikum druga klasa. Zajęcia od 12😲0-20😲0 !!! MASAKRA. Kiedy on ma się uczyć? Po tej 20😲0 jak wróci zmęczony, w ciemną noc zimą? Rano znając go, to będzie spał do 9:30. Z jego tempem, to zanim wstanie zje, to trzeba będzie wychodzić. Kiedy ja mu korki poumawiam?? Która nauczycielka będzie miała rano czas? A kto go na te korki zawiezie rano? Beznadzieja.
u mnie 5 klasa.... uwaga - codziennie 7 lekcji, raz 8 lekcji... od 8 do 14.45 (LUB 15.30) masakra jakaś, nie pamiętam czy my też mieliśmy tyle lekcji?
Hm.. no ja jestem młodszy rocznik, ale lekcje w podstawówce miałam do 13-14, w gimnazjum już 14-15, technikum przeważnie do 15(chyba, że praktyki- to do 16). Lekcji zawsze ok. 7, czasem 8, przerwy standardowo po 5-10 minut plus jedna 20 minutowa na obiad.
Eeee...nie jest źle. Patrząc na ten plan właśnie sobie uświadomiłam, że to KONIEC mojej nauki z młodym! Z zawodowych nic nie będę mogła mu pomóc. Od polaka i matmy ma od lat korepetytorki. Z fizyki się kogoś załatwi, żeby już zaczął z nim robić powoli do matury. Angielski i niemiecki sam robi dobrze. I ..do niczego nie jestem potrzebna. 🙂 Wszystkie biologie, chemie, geografie, historie i inne pamięciówki się pokończyły! 💃 Od razu mi lepiej.
Ja jestem chyba przedostatnim rocznikiem ośmioletniej podstawówki ('84) i do 6 klasy mieliśmy po 6h, a w 7 i 8 po 8h. W LO 8 to był max, plus fakultety, więc wychodziło się późno. Ale my mieliśmy 60 min. lekcje i jedną 30 min.przerwę, więc rozciągało się to w czasie.
tunrida, o masz..... Rany gdzie te czasy jak chodziło się na 8 do szkoły. A 8:45 to był szał, bo można było się wyspać. Ja chodziłam do normalnej szkoły. Zajęcia od 8😲0. W pierwszej klasie jeszcze mama mnie przyprowadzała i odbierała. W klasie II klucz na szyje , obiad w termosie, i po szkole czekałam na karmicielkę w domu ( albo u koleżanek, albo na dworze niepotrzebne skreślić )
Z mężem prace zaczynamy od 8. Dojazd do pracy zajmuje mi 20 min. W robocie tez nie mogę być na styk. Czyli dziecko dzień w dzień od 7:30 do 16:30 w szkole. No szal po prostu. Już widzę jak mi lekcje odrabia, i skupia się na zadaniach. Ehe jaaaasne.
Muszę się pożalić. Dzisiaj, w mojej obecności została zamordowana dziecięca kreatywność. Prowadzę zajęcia dla dzieci. Z programowania i (zupełnie oddzielnie) plastyczno-techniczne (w szkołach, w czasie świetlicowym). Na tych drugich, jak mam już grupy to staram się wbijać dzieciakom do głów, że mogą eksperymentować, robić po swojemu i ogólnie działać mniej więcej tak jak chcą, oczywiście z moją pomocą i w granicach rozsądku. Z wykształcenia jestem pedagogiem kreatywności i arteterapeutą więc temat kreatywności jest dla mnie mega istotny. Zajęcia są płatne więc, żeby rodzice nie zapisywali dzieciaków w ciemno robimy zajęcia pokazowe dla klas pierwszych (starsze najczęściej już nas znają). Dzisiaj robiliśmy witrażyk z samoprzylepnej folii. Od początku zachęcałam dzieci, żeby robiły po swojemu. W pewnym momencie jeden z chłopców domalował powstającemu zwierzakowi oczy. Zrobił to flamastrem więc jak mnie zapytał o zdanie to powiedziałam, że pomysł dobry ale takie oczka od razu mu się rozmażą na folii. Do tego ja miałam zaraz rozdawać takie naklejane, wypukłe. W każdym razie tutaj aktywowała się Pani Wychowawczyni. Noooo... nie sądziłam, że można dziecko aż tak opieprzyć za samowolkę i "nie wykonywanie poleceń". Normalnie aż mnie zatkało ale w sumie co miałam zrobić? Nie będę się wychowawczyni wpychać w kompetencje. W końcu ja mam z tymi dzieciakami jedną godzinę a ona najbliższe 3 lata. Albo one z nią...
Cukier, mąka?! 😁 Jak byłam mała, to do opieki nade mną przychodziła czasem kuzynka mojej mamy. Ja miałam lat 6, ona 25. Moja mama miała w szufladzie opakowanie confetti. Rozsypałyśmy to całe w pokoju. A później ciotka zajarzyła, że trzeba to będzie sprzątnąć zanim mama i dziadkowie wrócą. 😁 Tiaaaa. Sprzątnąć. Confetti. Z dywanu. 🏇 Uwielbiałam z nią zostawać.
Dzis Raja przyniosla pierwsza prace domowa- w czwartek mam ja nauczyć "znaku krzyza", dzis pokazała jak musi skladac ręce w szkole (w sensie jak do modlitwy 😎 ). Ciekawe co mi powie nauczycielka jak jutro przyjdę i oznajmie, ze średnio będę pomocna przy religijnych zadaniach bo nie jestem katoliczka 😉 Chyba zostawię to ojcu, niech sie męczy 😀iabeł:
tunrida, o masz..... Rany gdzie te czasy jak chodziło się na 8 do szkoły. A 8:45 to był szał, bo można było się wyspać. Ja chodziłam do normalnej szkoły. Zajęcia od 8😲0. W pierwszej klasie jeszcze mama mnie przyprowadzała i odbierała. W klasie II klucz na szyje , obiad w termosie, i po szkole czekałam na karmicielkę w domu ( albo u koleżanek, albo na dworze niepotrzebne skreślić )
Z mężem prace zaczynamy od 8. Dojazd do pracy zajmuje mi 20 min. W robocie tez nie mogę być na styk. Czyli dziecko dzień w dzień od 7:30 do 16:30 w szkole. No szal po prostu. Już widzę jak mi lekcje odrabia, i skupia się na zadaniach. Ehe jaaaasne.
U nas tak jest, 1 klasa, obowiązkowo zaprowadzanie i odbieranie, dzieci chodzą w mundurkach z logiem szkoły. Lekcje od 8😲0 do 12:20 we wtorek, środę, poniedziałek i piątek 8😲0 - 11:25. W czwartek 6 lekcji, ale ta 6 lekcja to zajęcia dodatkowe, wiec będą tańczyć, grać na instrumentach, śpiewać. Jestem bardzo zadowolona z nowej szkoły Julki. Zadań domowych trochę mamy, ale za to pani powiedziała że przez te 3 lata ani razu nie będą mieli zadań do domu na weekendy, bo weekendy są dla rodziców. Panią ma wspaniałą, wczoraj mieliśmy zebranie i jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że to nauczycielka z powołaniem.
Majek - haha czadowo, też mieliśmy po Bożym Narodzeniu dziecięcy pokój w styropianie... współczuję sprzątania, bo było to dziadostwo wszędzie.
Weekendy dla rodziców? 😕 A nie lepiej, żeby były dla dzieci. Zresztą również szkoła łącznie z zadaniami domowymi jest dla dzieci. Powinniśmy wspierać nasze dzieci, starać się by były mądre i dobrze wychowane, ale nigdy nie powinniśmy zapominać o tym, że są to odrębne istoty, które nawet w młodym wieku mają prawo (w możliwie dużym stopniu) same o sobie decydować. 😉
weekendu dla rodzicow mial oznaczac brak prac domowych. Wspolny wyjazd etc.
W szkole moich dzieci prace domowe oddaje sie w srody, a jak sobie ustawia czas jej odrabiania to juz od nich zalezy (duzo jest, nie da sie usiasc we wtorek wieczorem i zrobic wszystkiego)
Weekendy dla rodziców? 😕 A nie lepiej, żeby były dla dzieci. Zresztą również szkoła łącznie z zadaniami domowymi jest dla dzieci. Powinniśmy wspierać nasze dzieci, starać się by były mądre i dobrze wychowane, ale nigdy nie powinniśmy zapominać o tym, że są to odrębne istoty, które nawet w młodym wieku mają prawo (w możliwie dużym stopniu) same o sobie decydować. 😉
W szkole moich dzieci nie ma takich sztywnych reguł. Zdarzają się zadania na weekendy. Ale to nie jest jakiś wielki problem. Bardziej mi się nie podoba, jak w tygodniu z dnia na dzień nauczycielka zada tyle pracy domowej, że w kilka godzin nie da się wyrobić. Dziecko nie ma kiedy odpocząć, niepotrzebnie się stresuje. Już chyba lepiej, żeby na spokojnie w weekend wygospodarowało odpowiednią ilość czasu.
Ps. czy moderator mógłby sprawdzić czy AgataBolska i MariaMuszka to nie są te same osoby (linki do sklepów w podpisach, podobne nicki i pojawiły się znikąd)