Temat uważam za zakończony!
[center][img]/forum/Themes/multi_theme/images/warnmute.gif[/img] O, nie, kochana, tak się nie bawimy - bierzemy odpowiedzialnoc za to, co piszemy!
Daliano, dlaczego nie kupisz sobie przyjemnego, łagodnego stworzenia tylko świra do "odrabiania" i "łamania naturalem" ? 🙁
może dlatego, że ta klacz mi się strasznie spodobała, nie chce żeby teraz trafiła w złe ręce a przed nią jeszcze dużo nauki, chciałam jej pomóc ale widać ona tego nie chce.
Ja też nie bawiłabym się w sentymenty i kupiła fajnego,grzecznego konia-takich jest mnóstwo.Co do klaczy-agresja wobec człowieka jest niedopuszczalna,i szczególnie niebezpieczna jeżeli kierowana w stronę osoby bez doświadczenia.Ja bym konia dała na długi czas komuś kto owe doświadczenie ma z trudnymi końmi,a nie komuś kto uprawia natural,bo to gorsze niż kilka porządnych batów na tyłek takiego konia,i bezstresowe wychowanie robi gorszą szkodę.
Wyobraź sobie, że z niejednym koniem pracowałam i skutkowało! Mam też osobę sprawdzającą moje postępy która zawodowo układa konie wiec uważam, że Twoja wypowiedź jest zbędna!!!!!
Ja też nie bawiłabym się w sentymenty i kupiła fajnego,grzecznego konia-takich jest mnóstwo.Co do klaczy-agresja wobec człowieka jest niedopuszczalna,i szczególnie niebezpieczna jeżeli kierowana w stronę osoby bez doświadczenia.Ja bym konia dała na długi czas komuś kto owe doświadczenie ma z trudnymi końmi,a nie komuś kto uprawia natural,bo to gorsze niż kilka porządnych batów na tyłek takiego konia,i bezstresowe wychowanie robi gorszą szkodę.
Klacz jest pod taką kontrolą, ale uważam, że na spokojnie też znalazłoby się jakieś wyjście. Nie jestem za "kilkoma porządnymi batami na tyłek"!
a jak radziła sobie osoba, która pomagała Ci z tym koniem? Czy był jakikolwiek postęp? Ja mimo wszystko poszukałabym kogoś, kto ma doświadczenie w pracy z trudnymi końmi.
a jak radziła sobie osoba, która pomagała Ci z tym koniem? Czy był jakikolwiek postęp? Ja mimo wszystko poszukałabym kogoś, kto ma doświadczenie w pracy z trudnymi końmi.
powtarzam: ta osoba ma doświadczenie! robi to zawodowo! były postępy i to szokujące, klacz się poddała, była grzeczna, dopóki na padoku nie pojawiłam się ja.
Daliano, jakiej konkretnie pomocy oczekujesz poprzez forum internetowe? Sprecyzuj, będzie łatwiej 😉 Nie napisałaś jaki masz staż jeździecki, umiejętności, ile masz lat, jak długo ten koń jest u Ciebie i czy to Twój pierwszy. Nie ma co liczyć na złotą radę, ani cud, w tym nie pomożemy. Masz kogoś doświadczonego obok czy sama się z nią siłujesz na codzień? Agresja na pewno z czegoś wynika, być może jest to do przeskoczenia, do przejścia, chociaż wcale niekoniecznie niestety...
Co do naturala - fanką nie jestem, ale jeżeli jesteś zainteresowana mogę podać Ci dane, kontakt do faceta z "głową" i sukcesami, a działającego w tym nurcie (pw), ale samodzielna zabawa w 7gier jest tu raczej pomyłką...
Naprawdę uważasz,że przy takim zachowaniu można coś zdziałać bez twardej ręki? Będziesz tak uważała jak koń przybiegnie na lonży i Cię stratuje? Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie,czy wolisz męczyć się z dobrotliwym podejściem i ryzykować zdrowie dla konia,który dawno już przekroczył granicę przyzwoitości,czy zadziałać twardo i uciąć problem raz na zawsze-na takie zachowanie nie ma już innej metody. I osoba z doświadczeniem w tej materii powie Ci to samo,zadziała też tak samo-w dalszym ciągu podtrzymuję że musisz konia dać osobie,która będzie potrafiła jemu zaradzić a nie ryzykować połamanie kości.
[quote author=ej_anka link=topic=95315.msg2123945#msg2123945 date=1403439744] Daliano, jakiej konkretnie pomocy oczekujesz poprzez forum internetowe? Sprecyzuj, będzie łatwiej 😉 Nie napisałaś jaki masz staż jeździecki, umiejętności, ile masz lat, jak długo ten koń jest u Ciebie i czy to Twój pierwszy. Nie ma co liczyć na złotą radę, ani cud, w tym nie pomożemy. Masz kogoś doświadczonego obok czy sama się z nią siłujesz na codzień? Agresja na pewno z czegoś wynika, być może jest to do przeskoczenia, do przejścia, chociaż wcale niekoniecznie niestety...
Co do naturala - fanką nie jestem, ale jeżeli jesteś zainteresowana mogę podać Ci dane, kontakt do faceta z "głową" i sukcesami, a działającego w tym nurcie (pw), ale samodzielna zabawa w 7gier jest tu raczej pomyłką... [/quote]
Wiec, chciałabym wiedzieć przede wszystkim czy są szanse na zmienie zachowania klaczy w takim wieku i pomysł jak z nią pracować żeby były efekty zaufania do człowieka. Mój staż jeździecki to 10 lat, jezdziłam wyłącznie sportowo (skoki) dopóki nie przeszłam na własną działalność od 3 lat czerpię wiedzę o naturalu i chciałabym w tę stronę iść, od niedawna jeżdżę w westernie bo tak była układana moja klacz, mam 18 lat, koń jest u mnie 4 miesiące i nie jest moim pierwszym koniem. Mam wałacha który też byl bardzo trudnym koniem i nasza praca przyniosła efekty, jesteśmy teraz bardzo zgraną parą oraz młodą klaczkę która jest w trakcie układania - przeze mnie pod okiem trenera! (zeby nie było wątów o to)
Hmmmm, skoro masz trenera, to czemu anonimowe osoby z forum pytasz o zdanie? Nikt twojego konia nie widział, więc mamy wróżyć ci ze szklanej kuli? Szanse na zmianę są zawsze. Kwestia jakimi sposobami i po jakim czasie (o ile w ogolę!) będą efekty.
Daliano widziałaś kiedyś jak konie na padoku ustawiają się między sobą? I jak potrafią się tłuc i być wobec siebie chamskie? 😉 Nikt nie pisze o bezwzględnym katowaniu konia, tylko o wskazanie mu jego miejsca w szeregu i że to Ty jesteś wyżej w hierarchii, a nie koń. Ja się zgadzam z DressageLife. Poza tym czy Cię klacz lubi/nie lubi (choć osobiście nie przypisywałabym koniom takich uczuć) nie ma znaczenia. Kupiłaś ją, więc niejako jest na Ciebie skazana i ma Cię szanować.
Naprawdę uważasz,że przy takim zachowaniu można coś zdziałać bez twardej ręki? Będziesz tak uważała jak koń przybiegnie na lonży i Cię stratuje? Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie,czy wolisz męczyć się z dobrotliwym podejściem i ryzykować zdrowie dla konia,który dawno już przekroczył granicę przyzwoitości,czy zadziałać twardo i uciąć problem raz na zawsze-na takie zachowanie nie ma już innej metody. I osoba z doświadczeniem w tej materii powie Ci to samo,zadziała też tak samo-w dalszym ciągu podtrzymuję że musisz konia dać osobie,która będzie potrafiła jemu zaradzić a nie ryzykować połamanie kości.
Do niedawna wszystko było idealnie i jakoś te sposoby się sprawdzały, nie mówię, że jestem wielką fanką naturala i układam tego konia z wielkim naciskiem na NATURAL! Ale wiedz, że inne sposoby też nie działają, wszystko jest w porządku dopóki nie wymagam czegoś od niej, odkąd ją mam nie było takich problemów jak bunt wobec mnie.
[quote author=DressageLife link=topic=95315.msg2123949#msg2123949 date=1403439960] Naprawdę uważasz,że przy takim zachowaniu można coś zdziałać bez twardej ręki? Będziesz tak uważała jak koń przybiegnie na lonży i Cię stratuje? Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie,czy wolisz męczyć się z dobrotliwym podejściem i ryzykować zdrowie dla konia,który dawno już przekroczył granicę przyzwoitości,czy zadziałać twardo i uciąć problem raz na zawsze-na takie zachowanie nie ma już innej metody. I osoba z doświadczeniem w tej materii powie Ci to samo,zadziała też tak samo-w dalszym ciągu podtrzymuję że musisz konia dać osobie,która będzie potrafiła jemu zaradzić a nie ryzykować połamanie kości.
Do niedawna wszystko było idealnie i jakoś te sposoby się sprawdzały, nie mówię, że jestem wielką fanką naturala i układam tego konia z wielkim naciskiem na NATURAL! Ale wiedz, że inne sposoby też nie działają, wszystko jest w porządku dopóki nie wymagam czegoś od niej, odkąd ją mam nie było takich problemów jak bunt wobec mnie. [/quote]
Może dlatego, że gdy zaczynasz coś wymagać ona Cię zaczyna straszyć, Ty się boisz i odpuszczasz?
[quote author=Daliano link=topic=95315.msg2123956#msg2123956 date=1403440449] [quote author=DressageLife link=topic=95315.msg2123949#msg2123949 date=1403439960] Naprawdę uważasz,że przy takim zachowaniu można coś zdziałać bez twardej ręki? Będziesz tak uważała jak koń przybiegnie na lonży i Cię stratuje? Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie,czy wolisz męczyć się z dobrotliwym podejściem i ryzykować zdrowie dla konia,który dawno już przekroczył granicę przyzwoitości,czy zadziałać twardo i uciąć problem raz na zawsze-na takie zachowanie nie ma już innej metody. I osoba z doświadczeniem w tej materii powie Ci to samo,zadziała też tak samo-w dalszym ciągu podtrzymuję że musisz konia dać osobie,która będzie potrafiła jemu zaradzić a nie ryzykować połamanie kości.
Do niedawna wszystko było idealnie i jakoś te sposoby się sprawdzały, nie mówię, że jestem wielką fanką naturala i układam tego konia z wielkim naciskiem na NATURAL! Ale wiedz, że inne sposoby też nie działają, wszystko jest w porządku dopóki nie wymagam czegoś od niej, odkąd ją mam nie było takich problemów jak bunt wobec mnie. [/quote]
Może dlatego, że gdy zaczynasz coś wymagać ona Cię zaczyna straszyć, Ty się boisz i odpuszczasz? [/quote]
edit: w sumie, miałam w innej karcie otwarte, więc mogę zachować dla potomności 😉
pomocy!
Kilka miesięcy temu podjęłam decyzje kupna konia, na samym starcie wiedziałam, że koń nie należy do potulnych. Klacz: małopolska ma 9 lat, poprzedni właściciel jeździł na niej sporadycznie, zapomnieć możemy o jakiejkolwiek pracy z ziemi. Postanowiłam zacząć wszystko od początku, chociaż klacz jest mało pozytywnie nastawiona do człowieka chciałam ją przekonać, że nie zrobi nikt je, tu krzywdy. (pracowałyśmy w naturalu, próby zaufania, łamanie konia, oczywiście nie robiłam tego sama tylko z człowiekiem który układa konie metodami naturalnymi) przez ostatni czas, nie ma mowy o lonżowaniu kobyłki, wchodząc na padok odrazu kładzie uszy, macha łbem, klacz na lonży cały czas się buntuje, kręci się za mną, schodzi do środka, kiedy każę jej odejść klacz staje na mnie dęba, w pewnym sensie rzuca się na człowieka, przestała się bać bata jak próbuję ją przegonić nie zwraca nawet na niego uwagi. Doszło do tego, kiedy ja pojawiam się na padoku klacz potrafi przybiec w moją stronę i złośliwie ugryźć. Jej bunt jest wyłącznie wtedy kiedy czegoś od niej wymagam, kiedy może stać i jeść jest okazem spokoju. Zauważyłam też, że klacz boi się kiedy nawet delikatnie podnosi się rękę do góry, kiedy machnę ręką odrazu się rzuca w moim kierunki (ma bliznę na głowie, jakby była uderzona)
Przy siodłaniu klacz straszy, nie daje tylnych kopyt (uważam, że to problem z przeszłości) odrazu kopie. Straciłam już chyba nadzieję, że uda mi się pozbyć narowów mojego konia, jest mądrym koniem ale nie daje za wygraną, denerwuje się. Mam po prostu wrażenie, że mnie nie lubi, drażnię ją jak tylko się pojawiam.
Przepraszam za nowy post, nie wiedziałam jeśli już taki wątek był.
Nie ma jak to kompletnie nie miec żadnej samokrytyki, brac się za konia, za którego w ogóle nie ma się pojęcia, jak się nim opiekowac, a potem fochac się na obcych ludzi, że nie głaszczą po główce
Livia, przytomna z Ciebie kobieta 🙂. A diagnoza w pelni trafna, nic dodac...Szkoda mi dziewczyny, echa wlasnych slabosci sprzed jakichs 20 lat odnajduje...Ale przy takim podejsciu "profi", co coz, wietrze sukces 😉.
co innego "dziki narowisty ogier" co to machnie kopytkiem czy uszy stuli i taki straszny a co innego... koń atakujący człowieka, wyraźnie mocno niebezpieczny... Dla mnie to smutne, że dzieciaki lokują uczucia w takich agresorach. I bardziej... odczuwam lęk o życie młodej dziewczyny niż mam ochotę się z niej nabijać.