I nie zapominaj halo, jeśli doczytałaś, że łatwo ulega "prośbom koleżanki" aby prowadzić i ciągnąć dyskusję w takim, a nie innym klimacie. Więc to nie problem szczerości wypowiedzi, a raczej kreowania wizerunku pod publiczkę.
Nie pamiętam dokładnie w którym wątku była dyskusja o tej trzynastolatce, która męczyła młodego kucyka i wrzucała to na fejsa. Później wylała się na nią fala hejtu. Kojarzycie? Dziś dowiedziałem się, ze ponoć rodzice kupili jej teraz hucuła. Ktoś może to potwierdzić? Jeżeli to prawda, to ja tego nie ogarniam.
Watrusia Tego się boję. Rodzina ponoć do najbogatszych nie należała, więc raczej na pensjonat i trenera nie będzie ich stać. Pozostaje tylko własna stodoła. Nawet jeśli dziewczynka wnioski wyciągnęła, nie sądzę żeby zdążyła się nauczyć poprawnego obchodzenia się z koniem. Z drugiej strony boję się też trochę o nią. Jeśli koń będzie mieć charakterek a jako że to hucułek, można się tego spodziewać, to może dziewczynie zrobić krzywdę. Mam jednak nadzieję, że to tylko plotka i się nie potwierdzi.
Muchozol Ja doskonale rozumiem co chciałaś przekazać. Tak myślę... W społeczeństwie utarło się, że matka to inkubator i nie ma praw, bo najważniejsze jest dziecko. Owszem jest bezbronne, ale jego matka też jest tylko i aż człowiekiem. Dlatego jestem za aborcją, bo nie chciałabym być i nie chciałabym mieć niechcianego dziecka. Zawsze wszystko źle... usunąć źle, oddać źle, wychowywać źle, bo za mało się interesujesz. A nikt nie myśli, że taka matka może nie mieć siły. Po prostu...
Rozumiem też Gillan, bo bardzo wkurzające i przykre jest widzieć matkę olewającą własne dziecko.
A kolejna strona medalu, że nie ma chyba nic gorszego niż skakanie nad rozhisteryzowanym dzieckiem, które próbuje zwrócić na siebie uwagę. Nie mówię o tym konkretnym przypadku, bo chyba nikt nie wie jak było. Pamiętam taką sytuację z dzieciństwa gdzieś na wyjeździe studenckim rodziców. Matki na wykładach, a dzieci, w tym ja, z opiekunką. Wszystkie dzieci się bawiły i było ok, a jedno ciągle wpadało w histerie, chciało do mamy, wbiegało na salę wykładową itp. W pewnym momencie ja też zaczęłam udawać histerię, wielką tęsknotę itp. żeby zwrócić na siebie uwagę, bo za bardzo wszyscy skakali wokół tego jednego dziecka. Zresztą nie tylko ja, bo udzieliło się to pozostałym, ale tego już dobrze nie pamiętam. W każdym razie gdyby z tamtą się nikt nie cackał tylko olał to by może cała zgraja "bachorków" nie robiła zbiorowej paniki. Gdzieś mi świta, że to nie była jedyna taka sytuacja, więc ja jestem za olewaniem jednak... Oczywiście są granice, kiedy dziecku faktycznie dzieje się krzywda psychiczna lub fizyczna, i tych granic lepiej nie przekraczać.
Wpadacie że skrajności w skrajność. Nigdzie nie pisałam, że trzeba nad dzieckiem skakać i się spuszczać. Nie wolno nawet. Ale pewne rzeczy się powinno - potrzymać za rękę, wziąć na kolana, przytulić, pogłaskać, być obok nawet. Po ludzku.
Ja tylko dodam, ze wbrew powszechnej opinii to ze dziecko nie histeryzuje, nie znaczy ze nie przezywa traumy i vv. U dentysty nigdy nie histeryzowalam ale był to najgorszy chyba strach jaki czułam w dzieciństwie, jako nastolatka w ogole przestałam chodzić do dentysty ponieważ nie byłam w stanie przezwyciężyć fizycznie tego strachu. Moja sis za to zawsze darla sie jakby ja ze skory obdzierali, dentysci załamywali rece, a żadnej traumy nie ma i nie miała. Zreszta przeprowadzano takie badania na maluchach i te które umiały wyrazić niepoj z powodu wyjścia opiekuna z pomieszczenia miały nizszy poziom kortyzolu we krwi oraz szybciej wracał do normalnego poziomu po ustąpieniu sytuacji stresowej, niz te dzieci, które pozornie były spokojne.
bobek, 100% racji, ja też miałam ogromną traumę po tym, jak trochę się bałam dentysty i mój tata wpadł na pomysł, że najlepiej będzie mnie przytrzymać na siłę na fotelu żebym nie mogła się ruszyć. Niby jak mnie raz przytrzymał i nikt się nie spuszczał nad moim strachem, to miało mnie to wyleczyć z tego niewielkiego strachu/rezerwy 🙄. Efekt tego był taki, że przez kilka dobrych lat absolutnie NIKT nie chciał nawet próbować mnie posadzić na fotelu, mimo że się nie darłam i nie uciekałam. Po prostu byłam tak krańcowo przerażona, że dentyści bali się że im tam wykituję na krześle podczas borowania i nie chcieli mieć mnie na sumieniu. A jak któryś się odważył, pomimo że miałam jakieś absurdalne tętno, byłam blada jak ściana i dygotałam, to potrafiłam w środku borowania bez ostrzeżenia szarpnąć głową. Nawet nad tym nie panowałam, po prostu miałam nerwy jak postronki i wystarczyło, że zabolało, a ja szarpałam głową. No to wtedy już w ogóle nawet ci odważniejsi dentyści mnie wyrzucali z gabinetu, zwykle z rozkrwawionymi dziąsłami lub/i wargą, tudzież językiem, zależnie od tego, gdzie poszły narzędzia jak się szarpnęłam.
Strzyga, ja przez to straciłam pierwszego zęba jeszcze przed tym jak byłam pełnoletnia. Nawet korzenia nie dało się uratować 🙄 Teraz się jakoś ogarnęłam, ale wciąż nie potrafię nic dać sobie zrobić bez znieczulenia. Nie chodzi nawet o to, że jestem wrażliwa na ból (bo nie jestem), ale zawsze na fotelu jestem tak zestresowana, że autentycznie nie panuję czasem nad sobą i potrafię drgnąć nawet po znieczuleniu bo jakoś inaczej poczułam borowanie. Bez znieczulenia na 100% się szarpnę po pierwszym ukłuciu bólu 🤔wirek:
Także wg mnie najgorsze, co można zrobić, to przytrzymać dzieciaka na siłę jak się boi.
busch, przytrzymywać, kazać się nie ruszać, kazać być cicho, przestać krzyczeć, nie beczeć, zamiast wytłumaczyć co się dzieje i tak po ludzku być przy dziecku. To nie tylko o dentystę chodzi...
Jego żona jest neanatologiem? Jesli tak, to ona jest tez rodzinnym. Dość dziwna z zachowania, ale pierwsza, ktora zamiast przepisać antybiotyk, bo angina- wysłała mnie z dzieckiem do szpitala w celu zdiagnozowania mononukleozy. Pózniej chodziłam do niej dalej z dziećmi, to nawet anginy leczyła bez antybiotyków. 🙂
Naboo, Nie wiem, możliwe że to jego żona. A lekarzy zapisujących antybiotyk jako ostateczną ostateczność spotykam co raz częściej. Pozytywne zjawisko. 🙂
nie ogarniam, jak ludzie potrafią być głupi.. Poczytajcie, na stronie niby oferują kosmetyki za półdarmo, żadnego regulaminu nie jesteś w stanie przeczytać ani nic tylko musisz eska wysłać. 🤔wirek: Jak napiszesz, że oszuści (rossmann sie pisze, a nie rosmann :lol🙂 to kasują i blokują. A ludzie wciąż to łykają i ślą smsy.. 😵 Ciekawi mnie tylko kiedy będą płakać w uwadze albo sprawie dla reportera, że wysłali pare smsów a rachunek przyszedł na tysiąc złotych. 😂 😀iabeł:
no... to bardzo tanie te kosmetyki 😀 udało Ci się wejść na tą stronę? edit - udało mi się z kompa. Niezła promocja... laski wysyłają po 5 smsów 😁 😁 ciekawe jak szybko usuną mój komentarz 😜